In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Homilie Biskupa Kaliskiego

Homilia Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka wygłoszona 1 czerwca 2013 roku na zakończenie cyklu Diecezjalnego Studium Duchowości Chrześcijańskiej

Drodzy słuchacze Studium Duchowości

Spotykamy się z ludźmi, którzy pragną pogłębiać swoją duchowość przez dodatkowe spotkania, przez studium Słowa Bożego, poprzez modlitwę Kościoła. Proszę zauważyć, że człowiek od wczesnego dzieciństwa poznaje świat. Najpierw poznaje matkę, ojca, rodzeństwo, otaczające go przedmioty, potem spotyka koleżanki, kolegów, i tych z podwórka, a potem w szkole. Podejmując naukę poznaje świat przyrody, poznaje siebie samego, świat kultury, historię swojego narodu, innych ludów, zapoznaje się ze zdobyczami nauki, techniki. I to poznawanie rzeczywistości naturalnej, kulturowej chyba najbardziej jest intensywne w czasie studiów.

Szkolnictwo w naszej kulturze europejskiej pojawiło się właściwie na przełomie XI i XII wieku. Myślę o tych pierwszych uniwersytetach w Bolonii, w Paryżu, w Oxfordzie. A w Polsce pierwszy uniwersytet powstał w Krakowie. Nikogo dziś nie trzeba przekonywać o potrzebie, wadze kształcenia, o dobrej edukacji. Ale człowiek jest taką istotą, że - mówimy nawet na co dzień – że uczy się właściwie do samej śmierci. Poznaje. Inne jest zainteresowanie dziecka, inne jest zainteresowanie młodzieńca dorastającego, a inne jest studium człowieka, który już poznał życie.

W uprawianiu nauki, w nauczaniu, w studiowaniu, w ogóle w życiu winniśmy być realistami. Wszelkie zaś utopie, nierealne wizje opierają się na ideologii, na fałszowaniu albo zakłamywaniu rzeczywistości. Taki jest świat. Tak mało jest w dzisiejszym życiu publicznym realizmu, a tak dużo ideologii, zakłamania. Widać to w dyskusjach, zwłaszcza w naszych mediach. Ideologia i mity biorą górę nad zdrowym rozsądkiem, poczuciem prawdy. Iw związku z takim stanem rzeczy tak wiele oczekuje się dziś od ludzi nauki, ale potrzeba jest kształtowania swojej osobowości, swojej wrażliwości, żeby mieć wyrobione zdanie osobiste na konkretny temat. I dlatego też świat nauki jest powołany do tego, aby te mity demaskować. Ale wierność prawdzie, troska o realizm, obalanie mitów, utopie jest drogą do kreowania w życiu osobistym i publicznym prawdziwego dobra. I ten głos, który jest – można by powiedzieć oddolny, chociaż zasady wolności obowiązują – nie wolno oddzielać od odpowiedzialności tej etycznej każdego człowieka, a w przypadku ludzi nauki ta odpowiedzialność etyczna jest szczególnie ważna.

Dzisiaj spotykamy się z relatywizmem etycznym, z tą moralnością sytuacyjną. I dlatego tylko człowiek pogłębiony, o wyrobionej duchowości, o wyrobionym zdaniu co do danych kwestii, nawet szczegółowych, tych życiowych, może przetrzymać i przetrwać najtrudniejsze próby.

Taką zmorą publiczną dzisiaj jest depresja, zwłaszcza, gdy ludzie wcześnie idą na tą wcześniejszą emeryturę, nie odnajdują się, nie zagospodarowują tego czasu. Wiele rzeczy, które robili dotychczas, tracą sens. Dlatego proszę mi pozwolić, że z tego miejsca bardzo serdecznie podziękuję Księdzu Jerzemu, Kanonikowi, który w tym Studium jest do waszej dyspozycji, nie tylko w poszukiwaniu i odkrywaniu prawdy, prawd wiary, ale też w pogłębianiu duchowości. We wszystkich studiach, we wszystkich medytacjach wierność prawdzie sprzyja nabywaniu sprawności do dobrego myślenia. Dlatego też o tym myśleniu uczymy się tego, ale konieczne jest, abyśmy to przez pryzmat nauki Bożej, pryzmat Słowa Objawionego, ale też i konkretnego życia popatrzyli.

Niech ten czas spędzony na nauczaniu modlitwy, odkrywaniu Boga przynosi jak najlepsze owoce. Bądźmy  otwarci, wrażliwi na głos Pana Boga i łączmy tą naszą codzienność, naszą pracę, nasze zajęcia z modlitwą. Modlitwa, jak to ktoś powiedział, jest jak świeża, źródlana woda, która wzięta do dłoni ochładza, obmywa, ale jej nie widać, a jest życiodajna. I człowiek, który nie modli się, właściwie prędzej czy później traci wiarę. A człowiek, który nawiązuje, zwłaszcza ten osobisty kontakt, te relacje osobiste z Panem Bogiem, nawet przy największych próbach w odniesiu do nauki o krzyżu Chrystusowym nabiera to wszystko sensu, ten człowiek nabiera siły, mocy do dźwigania krzyża codzienności.

Zawierzmy Panu Bogu wszystkie nasze sprawy osobiste w tej Eucharystii, ale też tutaj, przed  św. Józefem, gdzie w cichości uczymy się od niego milczenia, zawierzenia, ale też mocy, siły, do realizowania planów Bożych, zabierzmy z sobą tą siłę duchową, ufni w Opatrzność Bożą, dzisiaj, kiedy zwłaszcza modlimy się do Niepokalanego Serca Maryi. Dzisiaj też w Częstochowie jest zjazd z całej Polski Żywego Różańca, przedstawicieli. Niech Maryja, jak dobra Matka, przygarnie nas, ukoi i pomoże nam, byśmy byli odważnymi świadkami Chrystusa, a w tych przestrzeniach nawet niewiary, które się rodzą w każdym człowieku… Papież Franciszek tak pięknie powiedział, że każdy człowiek w swoim wnętrzu jakby ma pewną przestrzeń pustki. To człowiek sam sobie musi powiedzieć: wierzę. To wtedy jest wskazówka, żeby z tego prawidłowo wyjść. Ufni Opiekunowi, św. Józefowi, kroczmy w naszej codzienności, zdając egzamin przed Panem Bogiem z naszego powołania, bo dzisiaj potrzeba jest świętych matek, świętych ojców, ale też świętych kapłanów, świętego biskupa. Świat takich potrzebuje. Żebyśmy zdali to zadanie na miarę naszych możliwości. Amen.