In Englisch In Italiano Auf Deutsch

ks. Jarosław Wąsowicz SDB

Obóz Koncentracyjny w Dachau jako miejsce martyrologium duchowieństwa polskiego w czasie II wojny światowej

Realizując swoje cele polityczne, III Rzesza wytworzyła cały system obozów przeznaczonych dla tych, których uznano za wroga faszyzmu. Izolowani w nich więźniowie byli poddani niewolniczej eksploatacji fizycznej i poddani procesowi eksterminacji. Jedną z grup narodowościowych, które najbardziej ucierpiały w obozach zagłady byli Polacy. Ostrze hitlerowskiej nienawiści skierowane zostało także w stronę Kościoła Katolickiego, stąd też grupą narażoną na planową eksterminację było duchowieństwo. Chociaż polscy księża ginęli w wielu obozach koncentracyjnych, to jednak jeden z nich był celowo przeznaczony do zagłady duchownych. Był to obóz w Dachau.

Krótka historia obozu koncentracyjnego w Dachau Dachau jest miastem położonym w południowej części Niemiec, w Bawarii. W 1933 założono tu pierwszy obóz koncentracyjny, utworzony na podstawie zarządzenia H.Himmlera z 23 marca 1933 roku. Obóz był początkowo obiektem doświadczalnym, w którym szkolono personel kierowniczy i funkcyjny dla innych obozów koncentracyjnych. Podlegało mu ponad 130 podobozów i obozów przymusowej pracy na terenie III Rzeszy.

W pierwszych latach istnienia Konzentrationslager Dachau miał charakter karnych obozów pracy. Więziono tu tylko niemieckich działaczy politycznych, przeciwników A. Hitlera. Z chwilą wybuchu wojny, obóz stał się miejscem zsyłania więźniów politycznych, osób więzionych za przekonania, a także ludzi uwięzionych w czasie łapanek. Przez Dachau do 1945 przeszło ok. 250 tys. więźniów, z czego zginęło ok. 150 tys. osób różnych narodowości. Obóz ten stał się miejscem kaźni m.in. polskich działaczy politycznych i samorządowych oraz polskich księży.

Ciemną kartę historii obozu stanowią eksperymenty pseudo medyczne wykonywane na więźniach. Od początku 1942 roku lekarze SS zaczęli je dokonywać na wielką skalę w wybranych obozach koncentracyjnych (m.in w Dachau). Prowadzono badania nad wytrzymałością organizmu ludzkiego na szybkie zmiany ciśnienia atmosferycznego i temperatury, dla wypróbowania nowych lekarstw zarażano więźniów malarią, tyfusem plamistym, ropowicą, gruźlicą, zamrażano, przeszczepiano wycinki mięśni i kości, prowadzono sterylizację i kastrację. Wiele tych eksperymentów wykonywano na zlecenie niemieckich koncernów chemiczno-farmaceutycznych, niektóre służyły celom Wermachtu. Ich wynikiem była śmierć, kalectwo i schorzenia. Wielu więźniów umierało pomimo zakończenia wojny i opuszczenia obozów. U wszystkich pozostały niezatarte trwałe ślady psychiczne.

W dniu 29 kwietnia 1945 roku obóz został wyzwolony przez wojska amerykańskie.

Polscy księża w Dachau

Niemcy więzili w Dachau duchownych różnych narodowości, a wśród nich najwięcej księży polskich. W planach Hitlera w obozie tym począwszy od 1940 r. miano zgromadzić większość aresztowanych duchownych, tak z krajów podbitych, jak i z Niemiec i sojuszniczych Włoch. Ogólnie przebywało tu przeszło 2794 duchownych, w tym 1773 kapłanów z Polski4. Pierwszym księdzem polskim w Dachau był ks. Stanisław Werenik, kapłan archidiecezji wileńskiej.

Wszyscy duchowni polscy byli zgrupowani w blokach numer 28 i 30, kapłani innych narodowości w bloku 26. Urządzono tam obozową kaplicę, do której jednak nie można było uczęszczać polskim księżom. Kapłani zmuszani byli do wyczerpującej pracy fizycznej, poddawani byli licznym szykanom i prześladowaniom fizycznym. Pozbawiano ich cieplejszej odzieży, co w surowym klimacie podalpejskim kończyło się wyniszczającą chorobą. Dokonywano na nich eksperymentów pseudomedycznych. Stosowano wyrafinowane kary za wszelkie przejawy modlitwy. Od 1942 r. kolejną formą masowego wyniszczenia stały się tzw. „transporty inwalidów”. Chorych wywożono na zagazowanie do Hartheim k. Linzu w Austrii. Trafiło tam aż 311 polskich księży.

Polscy duchowni wszystkie cierpienia znosili mężnie. We wspomnieniach obozowych nie znajdziemy żadnego przykładu zachowania niegodnego kapłaństwa. Ze wzruszeniem natomiast czyta się przykłady heroizmu, jakim wykazali się w tych ciężkich warunkach polscy księża. Niektórzy umierając ofiarowywali swoje życie za parafian, za Kościół w Polsce, za ojczyznę. Angażowali się w pomoc innym więźniom. Szczególnym echem odbiło się zaangażowanie kapłanów w posługę ofiarom epidemii tyfusu, która wybuchła na cztery miesiące przed wyzwoleniem. W pomoc cierpiącym zaangażowało się wówczas 23 polskich duchownych. Po latach ks. Jóżef Świniarski, były więzień Dachau, przywołuje ten czyn, jako wyraz heroicznego męstwa: „Ci bohaterscy ochotnicy w pełni orientowali się, czym to grozi. Prawie wszyscy mieli już za sobą 5 lat katorgi więziennej i obozowej. Czekali z upragnieniem na wolność, która była już tak blisko, że prawie czuło się, jej promienny wiew. Poszli jednak, by tym opuszczonym nędzarzom udzielać pomocy, opiekować się chorymi, pocieszać, rozgrzeszać, nieść konającym wiatyk, z ziemskiego piekła przeprowadzać ich do nieba. Poszli bo tak kazało zrobić ich kapłańskie powołanie.” Stolica Apostolska za pośrednictwem kard. Beltrama z Wrocławia kilkukrotnie próbowała interweniować w sprawie nieludzkiego traktowania duchownych i ewentualnego ich zwolnienia7. Działania te jednak nie przyniosły skutków. Na każde monity Niemcy cynicznie odpowiadali, iż księża są lepiej traktowani od innych więźniów, że są dostatecznie dożywiani i wolni od jakichkolwiek prac więziennych, a tylko podają do stołu współwięźniom. Owo „podawanie do stołu” wyglądało w obozie następująco: „Na sygnał gwizdka trzeba było czym prędzej ustawić się w szeregu dwójkami. Następnie ten długi szereg dwójek ruszał do kuchni po kotły z zupą i kartoflami. Do kuchni, która przedstawiała olbrzymią halę, wpuszczał nas blokowy dowodzący ta armią tragarzy. Przejść w trepach przez tę kuchnię po śliskiej posadzce nie było rzeczą łatwą; połączone to było przy tym z wielkim niebezpieczeństwem, bo trzeba było przechodzić wśród szpaleru esmanów uzbrojonych w kije. Gdy się któryś z nas poślizgnął i upadł, wywoływał burze śmiechu ze strony nieludzkich esmanów i ściągał na siebie ich kije. A jak tu przejść z kotłem? Kocioł z zupą był tak ciężki, że nie każda para mogła go unieść. (...) Z natężeniem wszystkich muskułów, z biciem serca wychodziło się z kuchni, ale do wyznaczonego bloku daleko. Gdy więc widziało się na kotle wypisaną trzydziestkę, ręce opadały z przerażenia na myśl, ze do ostatniego bloku sił nie starczy. Jeszcze było jakoś znośnie, gdy była pogoda i sucho, ale gdy padał deszcz lub było ślisko od lodu, niebezpieczeństwo stawało się znacznie większe: wtedy nie raz łamano sobie ręce lub nogi (...)” Przez całe miesiące i lata polscy księża nosili kotły z żywnością dla kilkunastu tysięcy ludzi. W wielu przypadkach praca ta kończyła się dla nich śmiercią.

Polscy księża wyzwolenie z obozu w Dachau uważają za cudowne i przypisują je wstawiennictwu św. Józefa. Zdając sobie sprawę z możliwości ostatecznego wyniszczenia więźniów obozu przez hitlerowców postanowiono oddać się pod opiekę św. Józefowi i przyrzeczono, że rok po wyzwoleniu udadzą się na pielgrzymkę do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Nowennę o cudowne wyzwolenie zakończono 22 kwietnia. Obóz został wyzwolony przez Amerykanów w dniu 29 kwietnia. Pielgrzymki księży byłych więźniów obozów koncentracyjnych do Kalisza odbywają się po dziś dzień. Z racji jubileuszu XXV - lecia wyzwolenia obozu podjęto starania zorganizowania w podziemiach kolegiaty kaliskiej kaplicy mauzoleum i muzeum obozowego. Jest ono dostępne wszystkim odwiedzającym sanktuarium św. Józefa.

Kapłani polscy więzieni w Dachau dali heroiczne świadectwo swojej wiary. Ks. bp Korszyński napisał po latach w swoich wspomnieniach: „Chyba największą wartością naszego wspólnego pobytu w Dachau była nasza zbiorowa ofiara, na różny sposób składana na ołtarzu Boga, Kościoła i Ojczyzny przez długie miesiące i lata (...). Pan Bóg wie najlepiej dlaczego cierpieliśmy. A mu ufamy, że raczył łaskawie przyjąć te nasze cierpienia i sprawić, iż na szali Jego boskiej sprawiedliwości zaważyły one w jakimś stopniu, że przyczyniły się do dobra Kościoła i do szczęścia naszego narodu.” Ojciec święty Jan Paweł II ogłosił wielu kapłanów, zamęczonych w Dachau błogosławionymi. Listę świadków wiary wyniesionych na ołtarze otwiera bp. Michał Kozal – „Mistrz Męczenników”, jak nazywa go dekret beatyfikacyjny.

Dachau dziś Dachau, które leży dziś w bezpośrednim sąsiedztwie Monachium, jest 35 tysięcznym miastem (1995). Obecnie na miejscu obozu znajduje się pomnik ku czci pomordowanych oraz otwarte w 1965 r. muzeum. W roku 1984 zostało ono wpisane na listę UNESCO obiektów szczególnie chronionych. Jest odwiedzane przez turystów oraz grupy zorganizowane. W budynkach muzeum odnajdziemy liczne stałe ekspozycje dokumentujące historię KL Dachau. W ramach zwiedzania można tu także obejrzeć film w specjalnej sali kinowej. Badacze martyrologium mogą na miejscu skorzystać z archiwum i zakupić literaturę (w różnych językach) dotyczącą zagadnień związanych z dziejami obozu. Zbudowany na terenie obozu klasztor karmelitański oraz kaplice chrześcijan różnych wyznań i Żydów, czynią z byłego obozu miejsce modlitewnej zadumy nad „misterium iniquitatis” XX w.13