In Englisch In Italiano Auf Deutsch

Ciągle na nowo
trzeba nawoływać do pokoju

Rozmowa z Księdzem Biskupem seniorem, więźniem Dachau Ignacym Jeżem

Z więźniem Dachau nr 37196 księdzem biskupem Ignacym Jeżem rozmawiała Teresa Nowak

Ksiądz Biskup senior Ignacy JeżCztery lata temu publikatory podały, że wśród kilkunastu wyróżnionych "Orderem Uśmiechu" został też emerytowany biskup koszalińsko - kołobrzeski Ignacy Jeż, którego aktywność duszpasterska budzi uznanie wszystkich obserwujących Jego niestrudzone kapłaństwo. Okazuje się, że Ksiądz Biskup z własnych środków wspiera wypoczynek kilkuset najbiedniejszych dzieci tej nadbałtyckiej diecezji.

Warto też wspomnieć, że ksiądz biskup Ignacy Jeż był więźniem obozu koncentracyjnego w Dachau.

Odwiedziłam sędziwego, 88-letniego Księdza Biskupa, który jest twórcą diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, by powspominać tamten czas dna ludzkiej nienawiści.

W dniu 20 czerwca będzie obchodził rzadki jubileusz kapłański, 65-lecie święceń kapłańskich.

Jest Ksiądz Biskup jednym z tysięcy polskich duchownych, któremu było dane przeżyć obozową gehennę w czasie drugiej wojny światowej. W jakich okolicznościach został Ksiądz Biskup aresztowany i osadzony w Dachau?

Wyświęcony na kapłana w roku 1937 pracowałem na pierwszej mojej placówce jako wikariusz przy kościele Wniebowzięcia NMP w Hajdukach Wielkich pod Katowicami, dziś: Chorzów-Batory. Moim proboszczem był ksiądz Józef Czempiel, wspaniały człowiek i doskonały duszpasterz, zaangażowany w szczególny sposób w duszpasterstwo trzeźwościowe diecezji katowickiej. W kwietniu 1940 roku proboszcz mój jako plebiscytowy działacz został aresztowany przez Gestapo, a potem osadzony w Dachau. Przeniesiony do Gusen-Mauthausen wrócił do Dachau stąd wysłany w transporcie inwalidów ( jak to potem mogłem sam stwierdzić), zginął w komorze gazowej w okolicach Linzu. Telegram, jaki nadszedł do parafii mówił o katarze żołądka jako przyczynie jego śmierci. Uzgodniwszy sprawę w Kurii Biskupiej, jako starszy wikary, zarządziłem odprawienie Mszy świętej w kościele, gdzie ksiądz Czempiel był proboszczem. Na Mszę świętą zjawiło się bardzo wielu ludzi, zaś Gestapo uznało to za manifestację, urządzoną z okazji Mszy świętej. I to wystarczyło, by teraz z kolei wikary został wysłany do Dachau.

Swoją wspomnieniową książkę "Błogosławcie Pana. Światło i ciemności" poświęcił Ekscelencja głównie cierpieniom polskich kapłanów w czasie ostatniej wojny. Tytuł sugeruje, że w tym cierpieniu widział Ksiądz Biskup nie tylko ciemności, ale także światło. Czy w miejscu tak wielkiego zniewolenia, jakim był obóz koncentracyjny w Dachau, były jeszcze promyki słońca i chrześcijańskiej nadziei?

Obozy koncentracyjne to były straszne instytucje. Określano je słowem niemieckim "Vernichtungs-Lager", to znaczy miejscem wyniszczenia znajdujących się tam heftlingów. Wszystkie urządzenia takiego obozu do tego prowadziły i dlatego ginęli tam ludzie tysiącami. W swoistym humorze zarządców obozu, wyrażali i to SS - mani powiedzeniem, że istnieje z obozu tylko jedna droga na wolność: przez komin obozowego krematorium! Racje żywnościowe wyznaczano z aptekarską dokładnością, by nie wszyscy naraz umierali. Przyjeżdżały przecież co pewien czas komisje Czerwonego Krzyża, które stwierdzały, że wszystko jest w porządku. Pracować musieli wszyscy i niejednokrotnie bardzo ciężko np. w kamieniołomach. Ubranie, szczególnie w zimie, było zupełnie niewystarczające. Wszystko to wyczerpywało powoli i systematycznie siły więzionych w obozie ludzi. Ale mimo to o wszystkim decydowała - przy pomocy Bożej - siła woli. Jeśli te dwa czynniki zadziałały razem - nie wszyscy uwięzieni tam zginęli. Tak rozumiem tytuł moich obozowych wspomnień "Błogosławcie Pana. Światło i ciemności". Były momenty duchowego światła i to bardzo wyraźnego. Solidarność w pełnym tego słowa znaczeniu między więźniami: wyzwolona wspólną, ciężką dolą, była zadziwiająca. Pomoc wzajemna, głównie, gdy ktoś znalazł się w jeszcze trudniejszej sytuacji jak moja. Wsparcie duchowe udzielane jeden drugiemu, boć innego dać nie było można, pomagało bardzo skutecznie przezwyciężyć najtrudniejsze momenty. Modlitwa - życie duchowe w takiej sytuacji jest nieprawdopodobną pomocą. Świadomość, że jest Ktoś ponad tym wszystkim, co przeżywało się w obozie, że On tym kieruje, że On ma to wszystko w swoim ręku, że nie jestem "zapomnianym" - to wspaniała świadomość, będąca źródłem duchowej siły, a to było najważniejsze.

Ponad pół wieku temu był Ksiądz Biskup młodym kapłanem. Czym były dla Ekscelencji tamte cierpienia? Niewątpliwie inaczej je odbierał Ksiądz Biskup jako kapłan? Czy przejścia obozowe wywarły wpływ na dalsze życie Księdza Biskupa?

Życie w obozie nasuwało wprost porównanie do Drogi Krzyżowej, która zakończyła się wprawdzie śmiercią, ale za którą przyszło Zmartwychwstanie. To są myśli, które chrześcijaninowi, a tym bardziej księdzu, pozwalają nadać głęboki sens cierpieniu i utrapieniom życia, szczególnie w takiej sytuacji. w jakiej znalazł się człowiek w obozie koncentracyjnym. Z tej perspektywy to, co potem nadeszło, było już tylko zrealizowaniem się następstwa tajemnic bolesnych i chwalebnych. Ludzie pytają mnie, skąd tyle optymizmu i radości po obozowych przejściach? No właśnie dlatego! Jak nie cieszyć się darowanym życiem? Tylu wspaniałych ludzi tam zginęło. Tylu wprost świętych zakończyło tam swoje ziemskie pielgrzymowanie. A mnie danym było wyjść, pracować, a nawet zostałem biskupem?! Z tamtej perspektywy zmiana nieprawdopodobna.

W dniu 29 kwietnia minie 57-cia rocznica uwolnienia z Dachau. Proszę opowiedzieć, w jakich okolicznościach ono przebiegało.

Pierwszy dzień wolności. Można by na ten temat napisać książkę. To była niedziela, niezapomniany dzień 29 kwietnia 1945 roku o godzinie 17-tej. Rozkaz: "Wszyscy do baraków", jak normalnie w czasie nalotu lotniczego albo w nocy. A tu nagle inny krzyk i wołanie. "Amerikaner sind da!" Nie wierzymy własnym uszom, ale wiedzieliśmy, że są niedaleko, więc. Wybiegają wszyscy z baraków i rzeczywiście! Widać ostrożnie podchodzące pod obóz postacie w innych mundurach, z innymi hełmami na głowach. Następuje rozbrojenie załogi SS-manów z wież wartowniczych. Wśród niebywałego krzyku radości więźniów z głównego budynku "Jourhausu" rozlega się głos po angielsku, potem szybko przetłumaczony: "Jesteście wolni! Chwilowo, ze względu na panujący w obozie tyfus, musicie w obozie jeszcze pozostać. Zarząd obozu będzie w rękach Międzynarodowego Samorządu. Jesteśmy małym oddziałem, idziemy na Monachium, tam spodziewamy się jeszcze oporu niemieckich wojsk. Gdyby sytuacja miała być trudną, ewakuujemy was i zabierzemy ze sobą, gdyby trzeba było się wycofać." Sytuacja nie uległa już zmianie. Odbyliśmy kwarantannę tyfusową i po pewnym czasie przeniesiono Polaków do Munchen-Freiman, do pustych teraz koszar SS-manów.

Każdego roku kapłani - więźniowie Dachau odbywają pielgrzymkę do Sanktuarium świętego Józefa w Kaliszu jako wotum wdzięczności za ocalenie życia. Pięć lat temu Sanktuarium Kaliskie odwiedził Jan Paweł II. Liczba żyjących więźniów Dachau zmniejsza się. Czy w tym roku Ksiądz Biskup również pielgrzymował do Kalisza?

W tydzień przed uwolnieniem z Dachau, w niedzielę 22 kwietnia 1945 roku złożyliśmy ślubowanie świętemu Józefowi, że jeśli wyjdziemy cało z obozu, będziemy pielgrzymować do Jego Obrazu słynącego łaskami w Kaliszu. Wierzymy, że ocalenie nas więźniów, pozostałych przy życiu, było Jego sprawą, dlatego co pięć lat (a kto mógł to co roku) pielgrzymowaliśmy odtąd do kaliskiego Sanktuarium. Raz na pięć lat były pielgrzymki bardzo uroczyste z udziałem nie tylko wiernych Kalisza, ale całego Episkopatu. Ocalało wtedy ponad 800 księży, gdy drugie tyle zginęło w obozie. Jest za co Panu Bogu dziękować! Jestem co roku w Kaliszu i z tej racji, bowiem pełnię funkcję Przewodniczącego Komitetu Polskich Księży - Byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych, a więc jednego z organizatorów tych pielgrzymek.

Ekscelencjo, Ojczyzna nasza od ponad pół wieku jest wolna od wojen zewnętrznych. Niemniej świat cierpi z powodu bardzo licznych wojen lokalnych, etnicznych, religijnych... Czy ludzkość nie wyciąga żadnych nauk z tych tragicznych konfliktów? Czy ze straszliwych skutków drugiej wojny światowej ludzkość nie nauczyła się żyć w pokoju?

Ja myślę, że ludzkość z tego, co przeżyła w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej nauczyła się bardzo wiele i wyciągnęła z przeszłości wiele nauk. Ale skutki i grzechu pierworodnego pozostały, i dlatego trzeba nam ciągle na nowo nawoływać do pokoju, do przestrzegania zasad Ewangelii, przykazania miłości bliźniego, niezależnie od tego, co się dookoła nas dzieje. Tak jak to czyni niezmordowanie papież Jan Paweł II, jak woła o to w każdy pierwszy dzień nowego roku kalendarzowego, który ustanowił Światowym Dniem Pokoju.