In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/dachau.gif

Bł. ks. Kazimierz Grelewski (1907-1942)

Bł. ks. Kazimierz GrelewskiUrodził się 20 stycznia 1907 roku w Dwikozach koło Sandomierza. Jego rodzicami byli Michał i Eufrozyna z domu Jarzyna. Rodzice pochodzili z Połańca.

Szkołę powszechną ukończył w Górach Wysokich. Świadectwo dojrzałości otrzymał po ukończeniu Gimnazjum w Sandomierzu. W 1923 roku wstąpił do sandomierskiego Seminarium Duchownego, a w sierpniu 1929 roku uzyskał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Pawła Kubickiego.

Nominowany na prefekta szkoły powszechnej im. Jana Kochanowskiego w Radomiu poświęcił tej pracy trzynaście lat, aż do aresztowania w styczniu 1941 roku.

W czasie wojny uczył na tajnych kompletach, prowadził religię w szkołach powszechnych. Ponadto oddał się pracy charytatywnej. Opiekował się ochronką założoną dla dzieci - ofiar wojny. Po pacyfikacji wsi Nadolna zaopiekował się sierotami, sprowadzając je do ochronki w Radomiu.

W styczniu 1941 roku został aresztowany przez gestapo wraz z bratem ks. Stefanem. Przewieziono go do więzienia przy ulicy Kościuszki, gdzie był torturowany. Następnie przetransportowany do więzienia w Skarżysku-Kamiennej, a dalej drogą kolejową do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie otrzymał numer 10443.

W kwietniu 1941 roku przewieziono go do obozu w Dachau (nr 25280), gdzie stracił swego brata. Pisał wówczas do rodziny Stefcio zmarł na moich rękach. Ksiądz Kazimierz, według opinii współwięźniów, został stracony - powieszony lub rozstrzelany - 9 stycznia 1942 roku w Dachau.

Świadkowie jego udręk przekazali, że pewnego dnia w obozie "kapo uderzył go i powalił na ziemię. Ks. Kazimierz podniósł się, uczynił znak krzyża przed atakującym i powiedział: "Niech ci Bóg przebaczy". Po tych słowach kapo rzucił się na niego, znów go przewróci) i krzyczał: "Ja cię zaraz wyślę do twego Boga". Pozbawiono go życia 9 stycznia 1942 r. przez powieszenie na obozowej szubienicy. W ostatniej chwili wołał jeszcze do oprawców: "Kochajcie Pana Boga!".