In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. dr Sławomir Kęszka - Homilia wygłoszona podczas Mszy św. w 69 rocznycy wyzwolenia Obozu koncentracyjnego w Dachau. 2014.04.29

Ekscelencje Księża Biskupi, Księże Kustoszu, Kapłani, Siostry Zakonne, Alumni, Diecezjanie, Goście, Drodzy w Panu Bracia i Siostry w Chrystusie Panu, Przyjaciele św. Józefa!

Pamięć ważna dla przyszłości!

Po raz kolejny spotykamy się dzisiaj na Mszy św. w Sanktuarium św. Józefa, aby się modlić w Dniu Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Nowy nasz Święty, Jan Paweł II, w czasie swych pielgrzymek do Polski podkreślał, iż: Męczeństwo jest najwymowniejszym dowodem prawdziwości wiary. Nasza historia ukazuje, że tego świadectwa krwi, szczególnie duchownych w Polsce, nigdy nie brakowało.

Jesteśmy tutaj, aby dziękować za ich ofiarę z siebie w intencji Kościoła Świętego i naszej umiłowanej Ojczyzny. Spotykamy się tutaj także dlatego, żeby ocalić pamięć o nich. Jeszcze na 45-lecie wyzwolenia obozu w Dachau, 90 starych już i schorowanych księży, wiernych złożonemu przyrzeczeniu w Dachau (29 kwietnia 1945 r.), pielgrzymowało do Świętego Patrona Kościoła Powszechnego wypełniając mury tej świątyni.

Jak zawsze wypowiedzieli słowa Aktu Zawierzenia rozpoczynającego się: Patronie Kościoła Świętego, Opiekunie Ojczyzny naszej prosimy Ciebie utwierdź nas i cały nasz naród w niezachwianej wierności zasadom Kościoła Bożego, a w grożących niebezpieczeństwach, broń nas i rodziny nasze oraz spraw, abyśmy rychło i szczęśliwie wrócili do ukochanej Ojczyzny. Przyrzekamy żywić cześć dla Ciebie.

Od tamtej pory minęło już 24 lata. Nie ma już ich pośród nas, odeszli z tego świata do Pana. My jesteśmy tutaj, by swoją modlitwą ocalić pamięć o ich życiu i ofierze. Ofierze, która niejednokrotnie była poprzedzona ogromną pracą nad sobą. Jeden z tych, którzy przeszli przez Dachau, ks. Leon Poprawa, w swoich Wspomnieniach tak o tym pisał: W naszym życiu obozowym nie przypominamy nic, a nic Chrystusa naszego Mistrza. Kapłan przecież to ofiara, to cierpiący Chrystus. Czemu boimy się cierpienia? W obozach wielu musiało nauczyć się cierpieć i w tych cierpieniach zjednoczeni, z Chrystusem oddawać Bogu dusze swoje!

Jasne promienie...

Abrantowicz Fabian marianin, 1946; Abt Stefan, diec. poznańska, 1942; Adamczyk Stanisław, diec. włocławska, 1940… – tak oto rozpoczyna się lista 2974 polskich księży, diakonów, alumnów, misjonarzy i braci zakonnych, wpisanych do Księgi Martyrologium powstałej w Roku Kapłańskim – a spisanej przez kleryków tarnowskiego seminarium duchownego. Wszyscy ci wymienni tam polscy duchowni przyjęli i wypełnili swoje powołanie przechodząc przez ciemną dolinę męczeńskiej śmierci.

Polscy duchowni, zamordowani w hitlerowskich obozach koncentracyjnych, w sowieckich łagrach i komunistycznych więzieniach, a także współcześnie w krajach misyjnych, z rąk znanych i nieznanych oprawców, wzięli na siebie Chrystusowe jarzmo, będąc cichymi i pokornymi naśladowcami swego Mistrza, dzieląc Jego los: los skazanego, więzionego, torturowanego, wreszcie zabitego.

Kościół męczenników

Spośród ponad 10 tys. księży, którzy pełnili przed wojną posługę w Polsce, w czasie II wojny światowej zamordowanych zostało 20 procent. Różnego rodzaju represje uderzyły w kolejnych 30 proc. duchownych. Ofiarami zbrodniczych systemów totalitarnych XX w. byli też klerycy, zakonnicy, siostry zakonne. Mimo to nie ustawali w swojej trosce o powierzonych im wiernych. Księżna Karolina Lanckorońska w swych Wspomnieniach z okresu okupacji sowieckiej, pisze o ks. Tadeuszu Fedorowiczu. Nie chciał on pozostawić ludzi bez opieki duszpasterskiej i tak, jak inni księża postanowił pojechać tam, gdzie sowieci wywozili Lwowian. Lanckorońska pisała: Księża starają się wcisnąć do wagonów w chwili odjazdu na wschód, strażnicy pilnują by to uniemożliwić, ale to czasem im się udaje. Mój gość mówił, że z władzą duchowną już swój wyjazd uzgodnił. (...) Prosił o modlitwę (...) wyszedł żegnając się z uśmiechem i blaskiem w oczach. Gdy zamknęłam za nim drzwi, miałam wrażenie, że smuga światła po nim pozostała.

W dobie szerzącego się ateizmu i obojętności wobec Kościoła i jego roli w życiu Polaków, ważne jest przypominanie takich postaw, jak i postaci tych męczenników, którzy ukazują, że Kościół zawsze współtworzył Dzieje Narodu, już od Polski Piastowskiej i dzielił tragiczne losy synów i córek tej ziemi.

Dość wspomnieć 108 męczenników z czasów II wojny światowej wyniesionych do chwały ołtarzy w 1999 r. przez Jana Pawła II, kanonizację o. Maksymiliana Marię Kolbego, beatyfikację 11 sióstr nazaretanek z Nowogródka, wyniesienie na ołtarze ks. J. Popiełuszki, a także trwające procesy beatyfikacyjne 122 osób z II grupy męczenników z czasów II wojny światowej oraz 46 męczenników warmińskich.

Należy również wspomnieć o powstałym w diecezji drohiczyńskiej Ośrodku Dokumentacji Kanonizacyjnej Męczenników Wschodu (1917-1989), a także o księżach represjonowanych i skazanych przez władze PRL.

Więzienia i obozy koncentracyjne stały się straszliwym ołtarzem ofiarnym za grzechy świata. Prymas Stefan kard. Wyszyński, w czasie, gdy pracował jeszcze jako profesor Seminarium we Włocławku, w słowach homilii wygłoszonej podczas nabożeństwa w Katedrze włocławskiej za zamordowanych w czasie II wojny światowej powiedział, iż: Tyle dziś mówią o tym, że Kościół przegrał w tej wojnie. O naiwni! Czy Chrystus przegrał na Krzyżu?! Krzyż nigdy nie kończy (dziejów!). On zapowiada Zmartwychwstanie i nowy żywot. Nie przegrał wojny ten Kościół, który na arenie świata zdobył tylu męczeńskich synów.

Zbyt mała wiara...

Papież Franciszek w jednej z zeszłorocznych katechez powiedział, iż przykład męczenników wzmacnia wszystkich, którzy mają zbyt małą wiarę. Jakże więc nie czerpać z ich pomocy i z ich wstawiennictwa u Boga za nami. Przedwojenny rektor Seminarium we Włocławku, Asnykowiec, związany z prastarym grodem nad Prosną, ks. Henryk Kaczorowski, dziś już błogosławiony przed swoją męczeńską śmiercią w komorze gazowej, wypowiedział słowa aktualne zawsze: My kiedy będziemy tam, u Boga, będziemy o was pamiętali, ale i wy pamiętajcie o nas!

Ta pamięć poprzez modlitwę jest najważniejsza dla nas pozostających na tej ziemi. Stale potrzebujemy wstawiennictwa za nami u Boga poprzez świętych i błogosławionych. Nie zapominajmy o tym!

Pamięć, która trwa...

Jest wiele jeszcze powodów, by pamiętać o pomordowanych polskich kapłanach. Jednym z nich jest wdzięczność za te pokolenia kapłańskie, które żyły na polskiej ziemi i służyły Kościołowi, społeczeństwu, Ojczyźnie i w tej służbie oddały swoje życie. To byli dobrzy pasterze, a dobry Pasterz oddaje swoje życie za owce, kiedy sytuacja tego wymaga. Trzeba o nich pamiętać i trzeba o nich przypominać młodemu pokoleniu, kiedy dzisiaj próbuje się oddzielić losy Ojczyzny od Kościoła.

Jesteśmy w miejscu, które wybrał dla kapłanów, byłych więźniów obozów, Pan Bóg, poprzez wstawiennictwo św. Józefa. Jesteśmy w miejscu, gdzie pamięć o nich powinna być zawsze żywa. Przecież, w tej nawie świętojózefowej, gdzie znajduje się od blisko czterech stuleci cudowny obraz Opiekuna Zbawiciela i Oblubieńca NMP, Oni także kłaniali się w dziękczynnej pokorze, sprawując Eucharystię. Modlili się za swoich pomordowanych współbraci w kapłaństwie w ufundowanej przez siebie, w podziemiach, tejże nawy - Kaplicy, będącej podzięką za ich ocalenie.

Poszukiwane ślady...

I jest to pewno właściwsze miejsce na głoszenie prawdy o ich miłości do Boga, Kościoła Świętego i Bliźnich, niż tam, gdzie tak strasznie cierpieli i gdzie trudno jest znaleźć po ich niedoli obozowej jakiekolwiek ”ślad”.

Będąc w Dachau z rosnącym zdziwieniem szukałem polskich śladów po moich współbraciach w kapłaństwie. Na miejscu dawnego placu apelowego znajduje się pomnik z tablicą i napisem: Nigdy więcej! Nie znalazłem tam wypisanych polskich słów. W sali filmowej można zapoznać się z dokumentem w kilku językach, jednak znów bez polskiego lektora.

Dopiero wracając z Kaplicy Sióstr Karmelitanek, która przylega do terenu byłego obozu KL Dachau, i to na tylnej ścianie Kaplicy Śmiertelnego Lęku Chrystusa, dostrzegłem tablicę ufundowaną przez kapłanów, józefowych czcicieli i pielgrzymów. Odnalazłem tam słowa następujące treści: Tu w Dachau co trzeci zamęczony był Polakiem. Co drugi z więzionych tu księży polskich złożył ofiarę z życia. Ich świętą pamięć czczą księża polscy i współwięźniowie.

Kaliscy pielgrzymi

Czcimy ich i my zgromadzeni tutaj w Bazylice-Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, w dziękczynieniu i z wiedzą, że żadna ofiara miłości nie idzie na darmo i przynosi owoce dla przyszłych pokoleń Polaków. Polaków, którzy w swoim codziennym rachunku sumienia winni odpowiedzieć sobie na pytanie: Co robią ze swoją wolnością i swoim przywiązaniem do Boga?!

Amen