In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. dr Andrzej Pękala

Źródło: www.bdnp.pl

Marzec 2012

ŚWIĘTY JÓZEF PATRONEM KOŚCIOŁA I ZGROMADZENIA SIÓSTR SŁUŻEBNICZEK NMP

Św. Józef – Mąż sprawiedliwy i Oblubieniec NMP

Cnoty zawierzenia i wierności

( RC 17-21; OPF 99- 108; K 158 – 165).

 

             Dobra Nowina, którą żyjemy, jest wspaniała: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). – Aby zrealizować ten odwieczny plan miłości zbawczej, Bóg przygotował Maryję i Józefa, aby byli wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami tego zamysłu.

            Kontemplacja Ewangelii przekonuje nas, że św. Józef nie jest w tym zamyśle kimś „drugoplanowym” , - jakimś tylko „ozdobnikiem” historii zbawienia. Wręcz przeciwnie: jest „człowiekiem zaufania” Ojca Niebieskiego, który przelał na Józefa swoje ojcostwo. Jest dziedzicem obietnic danych Abrahamowi i Dawidowi. Dlatego z domu tego ubogiego cieśli wyszedł Ten, który stworzył cały wszechświat i który wciąż tworzy „nowy świat”.

            Aby to wszystko jakoś pojąć, nie wystarcza powierzchowna lektura Ewangelii, - potrzebna jest lektura modlitewna, kontemplacyjna. Ułatwia nam to encyklika Redemptoris Custos. Dzisiaj przeanalizujmy numery 17-21.

 Mąż sprawiedliwy i Oblubieniec NMP. –

             Wyjdźmy od prostego stwierdzenia, że powołanie, czyli poznanie Bożego zamysłu względem swego życia jest „początkiem drogi zawierzenia Bogu”. A wierne kontynuowanie tej drogi sprawia, że człowiek zasługuje na miano „sprawiedliwego”. Te dwa zdania streszczają całość naszego obecnego tematu. Obrazem tej prawdy jest św. Józef, którego Pismo Święte nazywa „mężem sprawiedliwym” (Mt 1,19) czyli człowiekiem świętym. Jest mężem sprawiedliwym, czyli świętym Mężem Dziewicy, z woli Boga jest wiernym mężem Dziewiczej Matki Syna Bożego.

            Z tego płynie dla nas nauka pierwsza: o sprawiedliwości-świętości człowieka nie decydują słowa, choćby najpiękniejsze  słowne „deklaracje, lecz „wymowne milczenie”. Ewangelie, jak wiemy, nie zapisują żadnego słowa wypowiedzianego przez św. Józefa. Stwierdzają krótko: „uczynił tak, jak Mu polecił anioł Pański” (Mt 1,14). Dzięki swej postawie św. Józef pozwala nam lepiej zrozumieć sens słów jego przybranego Syna: „Nie każdy, który Mi mówi: , wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21}. – Oto jawi się przed nami najprostszy sposób stawania się „człowiekiem sprawiedliwym”, świętym mężem i ojcem, święta kobietą i matką, świętym księdzem, świętą osobą konsekrowaną.

            Po tych uwagach wstępnych możemy skupić się już wyłącznie na osobie św. Józefa, „męża sprawiedliwego i oblubieńca Najświętszej Maryi Panny”.

            Bł. Jan Paweł II stwierdza krótko: „ z Nazaretu posiada nade wszystko wyraźne rysy Oblubieńca” (RC 18}. Dodajmy: przeczystego, dziewiczego Oblubieńca. A zawdzięcza to szczególnemu działaniu Boga.. Dostrzegamy je wyraźnie w stwierdzeniach Ewangelii. Z jednej strony Maryja jest „Dziewicą poślubioną mężowi, imieniem Józef” (Łk 1,27). Te słowa wyraźnie ukazują wzajemną relację Józefa i Maryi jako oblubieńca i oblubienicy, zawarli bowiem małżeństwo ważne w sensie prawnym („zaślubiny”), choć nie dopełnione przez wspólne zamieszkanie. Z drugiej strony w pytaniu Maryi w chwili Zwiastowania: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1,34) widzimy wyraźnie, że Maryja zachowywała wewnętrzne pragnienie całkowitego oddania się wyłącznie Bogu! A dialog z Aniołem uświadamia Maryi, że swe dziewicze pragnienie oddania się Bogu w sposób wyłączny i całkowity ma zrealizować stając się Matką Syna Bożego. Takiej formy oddania się Bogu oczekuje Stwórca i Zbawiciel od Dziewicy poślubionej Józefowi. Czegoś analogicznego oczekuje i od Józefa (por. RC 18).

            W tym miejscu naszych refleksji rodzi się chyba w sercu człowieka wierzącego zachwyt i uwielbienie niedościgłej mądrości Boga, przejawiającej się w całym zbawczym planie (por. Rz 11, 33-36), ale w szczególny sposób w tym jedynym i niepowtarzalnym wydarzeniu, jakim jest połączenie nieskażonego dziewictwa Maryi z Bożym macierzyństwem w Jej osobie. Zachwyt tajemnicą Maryi, Niepokalanej zawsze Dziewicy i Matki Syna Bożego rozciągamy teraz na tajemnicę św. Józefa jako prawdziwego Oblubieńca    i przeczystego małżonka Dziewicy z Nazaretu. Słowa wypowiedziane przez Anioła do Józefa są w tym względzie znamienne: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1,20). Słowa te wyjaśniają Józefowi tajemnicę jego Oblubienicy – Maryi, a nam wyjaśniają tajemnicę św. Józefa. Wskazują na przedziwny zamysł Boga odnośnie tajemnicy Wcielenia: zaślubiny Józefa z Maryją były zamierzone przez Boga i dlatego powinny być dalej zachowane. „Maryja w swym Bożym macierzyństwie ma żyć dalej jako ” (RC 18).

            Dalszy tok przemyśleń Jana Pawła II na temat św. Józefa, „Męża sprawiedliwego i oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, pozwala nam lepiej pojąć, że powołanie Boże nie jest „wydarzeniem jednorazowym”, lecz – jeśli tak można powiedzieć – jest faktem „rozwojowym”, w którym na to, co ju8ż było częściowo przyjęte, nakłada się „nowość”, która jest dziełem Ducha Świętego, prowadzącego człowieka do świętości. Ojciec Święty ilustruje tę prawdę stwierdzeniem, że św. Józef poznając niewypowiedzianą godność swej Oblubienicy- Maryi, „odczytuje zarazem na nowo prawdę o swoim własnym powołaniu. Ten , który… umiłował Dziewicę z Nazaretu, związał się z Nią oblubieńczą miłością, zostaje przez Boga samego na nowo wezwany i powołany do tej miłości: ” (RC 19).

            Przytoczmy w tym miejscu piękne i głębokie myśli o. Dominika Philippe: „ Kobiecość i macierzyństwo Maryi, ta świątynia Ducha Świętego, jej ciało i dusza, tak wrażliwe, tak czyste, jest powierzone Józefowi. Czyż to nie jest nadzwyczajne? Bóg mógłby zazdrośnie zatrzymać Maryję , byłoby to normalne… Ale Bóg tego nie uczynił. Chciał, żeby Maryja mieszkała u Józefa, żeby był Jej mężem i jako mąż się Nią opiekował…Bóg mu Ją dał. Oczywiście, Józef Ją wybrał i to stanowi o jego wielkości, ale gdy Ją wybrał po ludzku, musiał Ją wybrać ponownie w sposób nadprzyrodzony, jako dar od Boga, dar wymagający oczyszczenia ludzkiej przyjaźni, choćby już nawet bardzo wspaniałej…” ( Tajemnica Św. Józefa, s. 217-218).

            Wróćmy do encykliki. Nie zawsze jasno wiemy co to znaczy „dać się prowadzić Duchowi Świętemu” (por. Rz 8,14) i jakich cudów świętości może dokonać Duch Święty w sercu człowieka, który Mu zawierzy i jest wierny Jego natchnieniom. Tajemnica oblubieńczej bliskości Maryi i Józefa pozwala nam to działanie Ducha Świętego wyraźniej sobie uświadomić i zatęsknić za podobną  do nich „dyspozycyjnością”. Jan Paweł II odwołuje się do dwóch tekstów natchnionych. Najpierw przypomina słowa Ewangelii stwierdzającej , że „To, co się poczęło w Maryi jest z Ducha Świętego” (Mt 1,20). Następnie odwołuje się do stwierdzenia św. Pawła, że „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Wniosek narzuca się sam przez się: to Duch Święty kształtuje najwspanialej wszelką ludzką miłość, też miłość oblubieńczą małżonków, osób konsekrowanych i szerzej: miłość oblubieńczą duszy ludzkiej do Zbawiciela. Dlatego św. Józef, „który był posłuszny Duchowi Świętemu, odnalazł w Nim źródło miłości – swej oblubieńczej, męskiej miłości. Była to miłość większa od tej, jakiej mógł oczekiwać wedle miary swego ludzkiego serca” (RC 19).

            Jak można się przekonać podczas osobistej lektury encykliki Redemptoris Custos, omawiany dzisiaj fragment wyraźnie ukazuje istnienie oblubieńczej więzi między Józefem i Maryją. Dlatego chociaż z trudnością umysł nasz wnika w tę Bożą tajemnicę, to jednak sercem pobożnym – wraz z całym Kościołem – wysławiamy Maryję, jako „zjednoczoną Józefem, mężem sprawiedliwym, więzią miłości dziewiczej i oblubieńczej” (RC 19). Łączyła ich miłość dziewicza. „Poprzez całkowite ofiarowanie siebie Józef wyraża bezinteresowną miłość do Matki Boga, składając Jej . .. Aby nie być przeszkodą dla Bożego planu dokonującego się w Niej, Józef wypełnia wyraźne polecenie otrzymane od anioła: przyjmuje Maryję do siebie i szanuje Jej wyłączną przynależność do Boga” (RC 20).

            Łączyła ich także miłość oblubieńcza, stanowiąca źródło szczególnej godności Józefa i jego ojcowskich praw wobec Jezusa, przez uczestnictwo w godności i prawach Matki Bożej. Do istoty małżeństwa – jak stwierdza Ojciec Święty – należy „wzajemna wspólnota wszystkich dóbr małżonków”, także tych, a może przede wszystkim , dóbr osobowych i duchowych. Z tego faktu autor encykliki wyciąga oczywisty wniosek: „Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności”  (RC 20).

 Ćwiczenie się w cnotach zawierzenia i wierności. –

             Wiemy już doskonale, że istotnym elementem kultu Świętych, także św. Józefa, jest naśladowanie ich cnót. Tajemnica godności św. Józefa jako męża Świętej Bożej Rodzicielki i przeczystego Oblubieńca Dziewicy z Nazaretu, dzięki czemu cieszy się godnością ojcostwa, choć nie pochodzącego z fizycznego zrodzenia, jawi się nam jako sprawa zawierzenia bosko-ludzkiego. Bóg zaufał ludziom dając im swojego Syna. Józef i Maryja odpowiedzieli bezwarunkową ufnością na ufność, jaką Bóg okazywał. Oboje zawierzyli się Bogu, nawet w okolicznościach najbardziej „zbijających z tropu”. Ale ich postępowanie pokazuje, że także zaufali sobie wzajemnie. Maryja zawierzyła Józefowi, że uszanuje Jej wyłączną przynależność do Boga, że będzie wiernym Ojcem nazaretańskiej Rodziny, ale również i św. Jozef w pełni zaufał swej dziewiczej Oblubienicy. Ta postawa wzajemnego zawierzenia się sobie była efektem ich uprzedniego zawierzenia zamysłowi Boga wobec nich.

            Wpatrzeni we wspaniały wzór św. Józefa, pragniemy i my ożywić w sobie pragnienie naśladowania go w jego zawierzeniu Bogu i Maryi oraz w jego wierności Bogu, Rodzinie Nazaretańskiej i swemu powołaniu.

            Gdy chodzi o cnotę zawierzenia, to chyba Siostry zgodzą się ze mną, że jest ona synonimem cnoty ufności, zaufania, lub może lepiej: jej „efektem”. Mam do kogoś zaufanie (np. do przełożonej), to potrafię mu zawierzyć siebie i swoje sprawy wiedząc, że nie zawiodę się. A to zaufanie – z kolei – bazuje na niezachwianym przekonaniu, że ten ktoś mnie autentycznie kocha i w każdej sytuacji chce mojego obiektywnego dobra. Nam chodzi o zawierzenie przede4 wszystkim Bogu. Św. Józef będąc człowiekiem sprawiedliwym (Mt 1,19) i postępującym „nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich” (por. Łk 1,6) oraz człowiekiem „wyczekującym pociechy Izraela”, na którym „spoczywał Duch Święty” (por. Łk 2,25), wiedział że Bóg go kocha, że w Jego rękach może żyć bezpiecznie, że Bóg wie, co jest dobre dla człowieka. Z motywu wiary i nadziei pokładanej w Bogu, który zawarł przymierze z ludźmi i daje Syna, „który zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21), Józef bez wahania i bez lęku czynił wszystko to, co mu Bóg polecił i tak, jak mu polecił (por. Mt 1,24).

            Dotykamy tu głębi duszy św. Józefa: oddaje się całkowicie w ręce Boga, by czynił z nim wszystko, co zechce. A to jest samym sednem zawierzenia, jakie powinno charakteryzować nie tylko życie Maryi i Józefa, ale także każdego świadomego chrześcijanina. Tej cnoty zawierzenia Bożej Opatrzności i Bożemu Miłosierdziu Siostry chcą się uczyć od bł. Edmunda (por. OPF 99-102). I bardzo dobrze! Ale musimy przy tym pamiętać, że Założyciel Zgromadzenia stał się dla nas wzorem właśnie dlatego, że tego zawierzenia uczył się pilnie od Niepokalanej mi Jej Przeczystego Oblubieńca. Maryja bowiem i św. Józef stanowią najdoskonalszy przykład odpowiedzi dawanej Bogu, który jest Miłością, jedynie godną zawierzenia, przykład życia Ewangelią w posłuszeństwie wiary, przykład całkowitego zawierzenia Bogu.  Ich przykład winien być dla każdego z nas bodźcem i wezwaniem do tego, abyśmy również żyli duchem Ewangelii, składali Bogu dar z własnego istnienia i samemu Bogu zawierzyli siebie i wszystkie swoje problemy, także –po ludzku sądząc- „beznadziejne”: jestem w Jego rękach, niczego się nie boję!

            O tym, że takie totalne zawierzenie Bogu jest możliwe i dzisiaj, świadczą przykłady życia współczesnych, bohaterskich chrześcijan . Odwołajmy się w tym miejscu do jednego przykładu, ukazanego w Gościu Niedzielnym z 11 marca 2012 r. na stronie czwartej. Chodzi o Asję Bibi, katoliczkę z Pakistanu, skazaną na śmierć za to, że namawiającym ją do przejścia na islam koleżankom odparła: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzech świata. Nie zrobił tego dla was Mahomet!” Uznano to za bluźnierstwo. We wspaniałym liście do rodziny, napisanym z celi śmierci, czytamy między innymi słowa: „Wciąż nie wiem, kiedy mnie powieszą, ale pozostańcie w pokoju, moi kochani; pójdę z podniesioną głową, bez lęku, bo będą ze mną nasz Pan i Dziewica Maryja, którzy wezmą mnie w swoje ramiona”.

            Gdy czytałem ten list przyszła mi myśl, że czasem brakuje młodym adeptom do kapłaństwa czy zakonu właśnie tej wiary zawierzenia: „Pójdę na drogę konsekracji kapłańskiej, zakonnej, z podniesioną głową, bez lęku, bo będą ze mną nasz Pan i Dziewica Maryja i św. Józef! W Ich towarzystwie i mocą łaski Bożej mój dar z życia dla Boga i Kościoła będą dla mnie źródłem i radości: . Z Ich pomocą wytrwam i nie zdradzę powołania, nie zdradzę zaufania, jakie Bóg pokłada we mnie”.

            Poświęćmy jeszcze parę słów cnocie wierności, której wzorem niech będzie dla nas znowu ten, do którego wołamy w litanii: „Józefie najwierniejszy, módl się za nami!”

            W jednej z pieśni wyznajemy: „Chciałem Ci w chwilach uniesień życie poświęcić bez reszty…”. To jest piękne wyznanie miłości ku Bogu.. Ale doświadczenie nam mówi, że takie chwile uczuć i uniesień przemijają. I wtedy człowiek staje wobec problemu wierności: czy wytrwa i nie cofnie swego daru. Gdy przychodzą takie „dołki duchowe” potrzebna jest spokojna refleksja. Wtedy rozum oświecony wiarą, ale też zwykła ludzka uczciwość podpowiadają, że istnieje coś piękniejszego od „narodzin miłości”, - a jest nim wierne w niej wytrwanie.

            Ewangelie wyraźnie nam pokazują, że św. Jozef nigdy nie „zakwestionował” daru z siebie, jaki uczynił poznając Boży zamysł względem siebie. Miłość jego była prawdziwa, silna i wierna aż do końca. Był wierny Bogu, przyjmując całkowicie Jego wolę w każdej okoliczności – pragnąc tylko tego i aż tego, czego chce Bóg („idem velle””). Był wierny swej Małżonce, szanując osobistą tajemnicę swej Oblubienicy, zachowując jednocześnie całkowite z Nią zjednoczenie serca i woli. Był wierny Jezusowi, miłując Go miłością ojcowską, poświęcając się bez miary i mając w każdej sytuacji na celu bezpieczeństwo i dobro Dziecka – Wcielonego Syna Bożego, który pojawił się w jego Rodzinie, aby „zbawić swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21).

            Za wzorem św. Józefa pragniemy wzrastać w cnocie wierności. – Czym właściwie ona jest? Najpierw należy zwrócić uwagę, że jest ona „pojęciem relacyjnym”, to znaczy jest wartością jedynie w odniesieniu do kogoś lub czegoś. Z tej racji wierność w znaczeniu ogólnym można określić jako „usposobienie woli”, dzięki któremu człowiek pozostaje „niewzruszony” w swoim stosunku do Boga, wobec innych, też w swoich dobrych postanowieniach, wobec poznanych i uznanych zasad moralnych. Dzięki tej „niewzruszoności” człowiek wypełnia powzięte zobowiązania i obietnice.

            Z teologicznego punktu widzenia należy powiedzieć, że wierność ludzka jest „odbiciem” wierności Boga poznawanej w całej historii zbawienia. Dlatego też wierność człowieka, chrześcijanina, kapłana, osoby konsekrowanej, wymaga z jednej strony znajomości woli Bożej, z drugiej zaś zdolności pełnienia jej w każdej konkretnej sytuacji. Stąd tak ważny jest „schemat” : słuchanie Słowa Bożego – posłyszenie wezwania – uległość woli – wierność. Niech nam to wystarczy. Resztę dopowie nam miłujące serce i otwarty umysł.

            W zakończeniu dzisiejszej konferencji zwróćmy jeszcze uwagę na zasadnicze „kierunki” wierności nas, jako osób konsekrowanych. Najpierw musimy się starać o wierność Bogu w Trójcy Jedynemu, która w życiu zakonnym przejawia się w radykalnym wyborze Chrystusa i Jego Królestwa. A jak wiemy miłość oblubieńcza jest nie do pogodzenia z innymi „miłostkami”, także tą, jaką jest egoizm…Na drugim miejscu trzeba postawić wierność własnym „korzeniom”, czyli charyzmatowi i właściwym zamiarom Założyciela oraz zdrowym tradycjom Zgromadzenia. – Z kolei wierność Kościołowi poprzez czynne uczestnictwo w jego życiu i misji, bo życie konsekrowane jest integralnym elementem Kościoła, a nie swoistego rodzaju „państwem w państwie”… Ponieważ Kościół Chrystusowy jest „dla ludzi”, dlatego ważna i nieodzowna jest wierność człowiekowi, uwzględniająca jego aktualne potrzeby, zwłaszcza duchowe i wytrwałe niesienie mu odpowiedniej pomocy. Swoistego rodzaju „streszczeniem” tych kierunków wierności jest „wierność sobie” – swej godności chrześcijanina i godności osoby konsekrowanej oraz płynącym z tej godności „konsekwencjom”. Wyczuwamy, że wszystkie te „kierunki wierności” mogą i powinny być tematami odrębnych rozważań.

            Tak jak wierność Maryi i Józefa nadała „nowy kierunek” dziejom ludzkości, tak również nasza wierność jest w stanie nadawać nowy, Boży kierunek dziejom współczesnego świata. Bo w duszach ludzi wiernych Bóg odnajduje to, czego oczekuje od ludzi stworzonych na swój obraz i podobieństwo, to znaczy miłości, która potrafi przetrwać wszelkie próby i przeciwności: „Miłość… wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma!” (1Kor 13, 7).