In Englisch In Italiano Auf Deutsch

Homilia Biskupa Tadeusza Lityńskiego

biskupa pomocniczego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

wygłoszona w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w I czwartek miesiąca

– 7 marca 2013 r.

 

Kolejne spotkanie w Kaliskim Sanktuarium poświęcone jest tematowi przebaczenia: Przebaczenie w rodzinie drogą owocnego przezwyciężania kryzysów.

Ten temat prowadzi nas do takiego pierwszego jakże ważnego doświadczenia, które jest związane z rodziną. Rodzina jest dla nas środowiskiem naszego przyjścia na świat, naszego rozwoju i doświadczenia miłości Boga. To w rodzinie zapadła decyzja o naszym chrzcie świętym. A jeśli przyjęliśmy chrzest to przyjęliśmy Ducha Świętego, który jednoczy nas z Chrystusem jako braci i siostry i wprowadza nas w relację z Ojcem jako dzieci tak, że możemy wołać: Abba, Ojcze.

W tym, powiedzmy sobie, rodzinnym sakramencie został nam dany zalążek nowego, Bożego życia, które ma wzrastać aż do ostatecznego spełnienia w chwale niebios. Staliśmy się członkami Kościoła Świętego, wielkiej rodziny Boga, która jest zjednoczona jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Właśnie wzór Trójcy Świętej jest nam zadany do realizacji komunii z Bogiem. Jako rodzina chrześcijańska mamy wielkie zadanie apostolskie, o którym przypomina nam ten przeżywany Rok Wiary. Jesteśmy wezwani do zgodnego przyjęcia i przekazywania prawd wiary, do okazywania sobie wzajemnej miłości, dzieląc radości i cierpienia, ucząc się prosić i obdarzać innych przebaczeniem. Jednym słowem jest nam powierzone zadanie budowania wspólnot rodzinnych, tych Domowych Kociołów, które będą stawać się coraz bardziej zdolnymi do odzwierciedlenia piękna Trójcy Świętej i ewangelizowania nie tylko słowem, ale siłą przeżytej  miłości. Ten Domowy Kościół jest powołany do tego, aby być obrazem jedynego Boga w Trzech Osobach.

Na początku stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, stworzył mężczyznę i niewiastę, po czym Bóg im błogosławił, mówiąc: do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się.  Bóg stworzył istotę ludzką jako mężczyznę i kobietę równych w godności, ale także właściwymi sobie i dopełniającymi się cechami, aby dwoje było darem dla siebie nawzajem, aby doceniali siebie oraz tworzyli wspólnotę życia i miłości. Miłość jest tym, dzięki czemu osoba ludzka staje się autentycznym obrazem Boga.

 

Siostry i bracia, żyjąc w rodzinie często przeżywacie rodzinne uroczystości i święta. Pamiętacie o rocznicach, jubileuszach, imieninach. Tak często właśnie w kościele, tym domowym, życie sakramentalne w rodzinie, jak chrzest, Komunia Święta, bierzmowanie, sakrament małżeństwa, śluby zakonne czy święcenia kapłańskie stają się okazją do obdarowania życzliwym słowem, darem modlitwy, czy dobrem materialnym. W tych prostych gestach ujawnia się wielkoduszna miłość. Miłość w rodzinie ujawniona jest także troską i odpowiedzialnością za bliskich, za ich moralne wybory, za duchowe przeżycia, a także za materialny status. Miłość w rodzinie jest owocna dla społeczeństwa, ponieważ życie rodzinne jest pierwszą i nie zastąpioną szkołą wartości społecznych, takich jak poszanowanie osób, bezinteresowność, zaufanie, odpowiedzialność, solidarność, współpraca. I trzeba sobie jasno powiedzieć: kto osłabia miłość w rodzinie ostatecznie osłabia społeczeństwo, osłabia naród. Bóg ma swój plan bardzo indywidualny i oryginalny dla każdej rodziny. Nasz Pan, Jezus Chrystus, sprawia swoją łaską, że możecie uczestniczyć w Jego oblubieńczej miłości, czyniąc was znakiem swej miłości do Kościoła, miłości wiernej i całkowitej.

 

Drogie rodziny, jesteście zaproszone do modlitwy. Tak, dzisiaj to zaproszenie kieruje do was Święta Rodzina z Nazaretu. Odczytany dziś fragment Ewangelii wg św. Łukasza jest takim zaproszeniem do modlitwy, do odwiedzania świątyni, gdzie można znaleźć swoich bliskich. To w świątyni można pomóc swoim bliskim odnaleźć drogę do rodziny, jeśli ją zagubili. Ileż modlitw zanoszonych jest w świątyniach o zgodę, o pojednanie o powrót syna, córki, męża, żony? Tak, świątynia jest miejscem jednania. Jest też miejscem przebaczenia. Przecież zagubiony dwunastoletni Jezus razem z Maryją i Józefem powrócił do Nazaretu, razem. Często proście w modlitwie o pomoc Matki Bożej i św. Józefa, który tutaj szczególnie doznaje miłości, ale też i z tego miejsca miłość rozdaje, aby nauczyli was przyjmować miłość Boga tak, jak oni ją przyjęli.

Nie jest łatwo dziś polskim rodzinom realizować swoje powołanie. Tak wiele rodzin przezywa ogromny lęk związany z utratą pracy, jej poszukiwaniem, ale także wiele rodzin, młodych rodzin, przeżywa kryzys osłabienia wzajemnych więzi, który prowadzi często do ich całkowitego zerwania. Wiedzą o tym te rodziny, które są zdane na zarobkową pracę po kilkanaście godzin dziennie, wszyscy członkowie, także żony i matki, także w dni świąteczne, w delegacjach lub po za granicami naszej Ojczyzny. Jakie dramaty przeżywają dzieci w tych rodzinach, gdy rodzice w atmosferze nieukrywanej wzajemnej niechęci, a czasami wręcz demonstrowanej nienawiści rozchodzą się, zrywają więź małżeńską. To nie są odosobnione przypadki, gdy opiekę nad dziećmi sprawuje sąsiadka jako opiekunka, która otrzymała takie zadanie w zapisie notarialnym. Nauczyciele w szkołach co raz częściej podczas wywiadówek spotykają się z takim problemem, gdy informują nie rodzica, ale prawnego opiekuna o sukcesach bądź porażkach ucznia. A jeśli do tego dodamy smutne zjawisko kilkudziesięciu tysięcy interwencji policji w ciągu roku, która bierze w ochronę krzywdzone dzieci? Ponad sto tysięcy ofiar przemocy korzystają z tak zwanej niebieskiej linii, szukając wsparcia w sytuacji kryzysowej małżeństwa czy w rodzinie. Czy w sercu dziecka, młodego człowieka, nie rodzi się wtedy żal i bunt wobec świata dorosłych, który potrafi być tak okrutny? Czy osoby krzywdzone nie noszą śladów zranień, które pozostawiają trwały ślad w życiu duchowym i psychicznym? Niestety na przeszkodzie realizacji miłości w rodzinie, tym Domowym Kościele, staje nienawiść, doznana krzywda, bark zgody i przebaczania. Ze smutkiem należy zauważyć proces pielęgnowania postaw okazywania złości i nienawiści właśnie w kręgu rodziny, który trwa nieraz przez wiele lat. Wyraża się to nieraz stwierdzeniem: Pan Bóg może mu i przebaczy, ale ja nie.

A kiedy się odwołamy do Pana Boga, kiedy się odwołujemy do Jezusa Chrystusa, to zauważamy, że Pan Jezus wyraźnie wskazuje na obowiązek przebaczania bliźniemu, odpowiadając właśnie na to pytanie, które postawił Piotr Apostoł: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawinił względem mnie? A słowa św. Pawła: Przebaczajcie sobie tak, jak i Bóg przebaczył wam w Chrystusie brzmią jak podsumowanie nauki o przebaczeniu bliźniemu. Przebaczenie należy do porządku miłości Boga do człowieka. Pokochaj raz jeszcze, która innego kocha i cudzołoży – mówił Jahwe do Ozeasza, czytamy w 3 rozdziale. W komentarzu biblijnym czytamy znajdujemy słowa, że prorok otrzymuje to zadanie w relacji do swojej żony, Gomer. Ozeasz jest tu ukazany jako wielkoduszny i poświęcający się na rzecz rodziny. Przez to staje się obrazem miłości Boga wobec swojego ludu. Do sytuacji zdrady i ponownego pokochania w ludzkim porządku rzeczywistości porównywał Bóg swoją miłość do narodu wybranego, który ciągle do bogów cudzych się zwracał. Przebaczenie, nawet jeżeli ten drugi nie żałuje, oznacza gotowość, jeżeli nie przyjęcia z powrotem do domu, to do nie obnoszenia się ze swoją krzywdą. Jest przejawem przyjęcia w sobie samym miłości Bożej. W taki prosty sposób ujmuje to katechizmowy uczynek miłosierdzia: Urazy chętnie darować. Czy w codzienności pamiętamy o tym miłosiernym uczynku?

Jeżeli Wielki Post ma być czasem porządkowania życia, to jedną z najważniejszych z nich jest ciernista ziemia gniewów i nienawiści, na której ma zakwitnąć przebaczenie. I nie chodzi o to, aby przypominać o przebaczeniu i mówić o nim, ale żeby je spełniać, tak jak spełnia je Bóg, o czym świadczą konfesjonały, w których doświadczamy Bożego przebaczenia.

Dzisiaj potrzebne jest świadectwo tych rodzin, które wskazują drogi, w jakiś sposób sobie nawzajem przebaczać i wzrastać w miłości. I do tych dróg, umożliwiających przebaczenie, należy utrzymywanie stałej więzi z Bogiem przez modlitwę i życie sakramentalne, uczestniczenie w życiu Kościoła, troska o dialog, poszanowanie punktu widzenia drugiej osoby, gotowość do służby, cierpliwość wobec słabości drugiej osoby, przebaczenie i prośba o przebaczenie, przezwyciężanie z mądrością i pokorą pojawiających się konfliktów, przyjęcie wspólnej wizji wychowania, wrażliwość na ubogich, odpowiedzialność za życie społeczne. Rodziny, które wprowadzają te wartości w swoje życie są pośród nas, tutaj są. I są żywą Ewangelią i prawdziwym Domowym Kościołem.

 

Siostry i bracia, jeśli poważnie traktujemy nasze chrześcijaństwo i przykazanie miłości wzajemnej to będziemy czuć się zobowiązani do kroczenia drogą przebaczania, do przyjęcia jako właściwej postawy wobec doznanej krzywdy. Miłość bezwarunkowa, dająca się w darze, która nie pyta: czy mi się to opłaca? –  jest źródłem każdego przebaczenia, a ono jest szansą na pokonanie kryzysów.

Gdzie znajdujemy taką miłość bezwarunkową, która nie pyta: czy mi się opłaca? Właśnie w miłości małżeńskiej zakorzenionej w Jezusie Chrystusie. To miłość małżeńska, oparta na fundamencie Chrystusowym. Pozostaje nam więc zatem być gotowymi na przebaczenie i w tej gotowości niech małżonków i nas wszystkich umacnia modlitwa Ojcze nasz, którą odmawiamy w codziennym pacierzu i podczas każdej Mszy Świętej. Właśnie Modlitwa Pańska ma szczególną wartość i moc kształtowania w nas postawy przebaczania. Trudno jest mówić o przebaczeniu bez zauważenia łaski Bożej. Każdy grzech przeciw bliźniemu jest uszkodzeniem daru otrzymanego od Pana Boga. Jednakże Pan Bóg troszczy się o ten dar. Jego działanie jest bardzo konkretne. Bóg odpowiada na prośbę swojego dziecka, dopomaga swoją łaską. Niestety tak często modlitwa i życie sakramentalne są wypychane, marginalizowanie w sytuacjach kryzysowych małżeństwa i rodziny. I to trzeba zmienić. Każda sytuacja grzechu, która rani bliskich w kręgu rodzinnym, wymaga uleczenie, wymaga uzdrowienia. Zranione relacje można odbudować i więź po zranieniu może być silniejsza, miłość dojrzalsza. Gdyby szukać przykładu, jakże piękny przykład dał nam Piotr Apostoł. Kiedy nasza myśl biegnie właśnie tam, do Rzymu. On po sowim zaparciu się Mistrza, on dał wyraz o swoim tym odpowiedzeniu, jak do końca bardzo miłuje Jezusa.

Po zranieniu zostanie blizna. Można z nią żyć, ale nie należy jej rozdrapywać wspomnieniem. Raczej wspólnie wyciągnąć wnioski, by w przyszłości znowu nie doszło do poranienia, a to wymaga wspólnego otwarcia się na nowe sposoby pielęgnowania miłości. Warto to czynić, bo właśnie tędy prowadzi droga do miłości co raz dojrzalszej. Jeśli na tej drodze jest również świątynia z łaską Bożą to jest szansa, że przebaczenie zagości w rodzinie i przyniesie błogosławiony plon. Amen.