In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia J. E. Ks. Bpa Grzegorza Kaszaka wygłoszona 1 marca 2012 roku podczas modlitwy w intencji rodzin i obrony poczętego życia

Ekscelencje!
Drodzy Księża!
Drodzy Widzowie Telewizji Trwam!
Drodzy Słuchacze Radia Maryja!
Umiłowani w Chrystusie Panu!

Błogosławiony Jan Paweł II w Liście do kobiet użył terminu „geniusz kobiety”. Rzecz ciekawa: Ojciec Święty nigdy nie posłużył się takim sformułowaniem w stosunku do mężczyzn. Jednocześnie trzeba wspomnieć, że słowa „geniusz” używamy, określając osobę wyróżniającą się ponadprzeciętnymi umiejętnościami, talentami czy zdolnościami intelektualnymi.

Gdybyśmy przedstawicielom męskiej części naszego społeczeństwa zadali pytanie: Co niezwykłego jest w kobiecie? Czym się wyróżnia? - to pewnie otrzymalibyśmy odpowiedź, że kobieta ma w sobie coś, co urzeka, co fascynuje. To prawda. Bóg obdarzył kobietę także pięknem fizycznym.

W tym miejscu chciałbym przytoczyć ciekawą, a zarazem pouczającą historię, jaką opowiedział mi australijski ksiądz, z którym pracowałem w Papieskiej Radzie do spraw Rodziny w Watykanie.

Otóż pewnego dnia przylecieli do niego, do Rzymu, przyjaciele z Australii. Gościom udało się uczestniczyć we Mszy św., jaką Jan Paweł II odprawiał codziennie o poranku w swojej prywatnej kaplicy w Pałacu Apostolskim. Po zakończeniu Mszy św. papież miał w zwyczaju podchodzić do jej uczestników, by z każdym zamienić kilka słów. Zbliżył się także do grupy przyjaciół mojego australijskiego kolegi, zatrzymał się przed stojącą tam niewiastą i po angielsku powiedział: „cute” [kjut], co moglibyśmy przetłumaczyć jako „śliczna”. Ten elegancki komplement nie tylko niezmiernie ucieszył Australijkę, ale zapisał się w jej pamięci jako najważniejsze wydarzenie z pobytu w Wiecznym Mieście.

Składając kobiecie słowa uznania, obdarzając ją miłym i ciepłym komplementem, pokazujemy, że dostrzegamy jej „kobiecy geniusz”, który nie polega tylko na pięknie fizycznym.

Z podziwem patrzymy na zakochanych: ileż to czasu, potrafią oni spędzać ze sobą, jak długo rozmawiać przez telefon, zwłaszcza komórkowy. Iluż to miłymi epitetami i zwrotami wzajemnie się obdarzają, iluż to czułych słów i zwrotów używają w stosunku do siebie.

Niestety po ślubie z tymi długimi rozmowami i czułymi słowami jest gorzej. Coraz mniej jest pochwał, czułych gestów. Brakuje słów podziękowania dla kobiety, chociażby za pracę w domu, za trud włożony w wychowywanie dzieci, za troskę o męża czy za stwarzanie miłej rodzinnej atmosfery.

Kobieta ma szczególny dar do kształtowania właściwych relacji międzyosobowych i do rozwijania duchowych talentów. Społeczeństwo najwięcej zawdzięcza „geniuszowi kobiety” właśnie w tym wymiarze, który bardzo często urzeczywistnia się bez rozgłosu, w codziennych relacjach międzyosobowych, a szczególnie w życiu rodziny[1]pisze w Liście do kobiet Jan Paweł II.

Te wspaniałe zdolności kobiet winny być wykorzystywane w różnych dziedzinach wychowania. Jan Paweł II z uznaniem wypowiada się o możliwościach kobiet na tym polu: Wszędzie tam, gdzie potrzebna jest praca formacyjna, kobiety wykazują ogromną gotowość do poświęcania się, szczególnie na rzecz najsłabszych i bezbronnych. Poprzez taką służbę urzeczywistniają one tę formę macierzyństwa afektywnego, kulturowego i duchowego, które ze względu na wpływ jaki wywiera na rozwój osoby oraz na przyszłość społeczeństwa, ma nieocenioną wartość[2].

Tak więc, gdy kobieta właściwie wykorzystuje swój „geniusz”, powstają dzieła o ogromnym znaczeniu dla całego społeczeństwa. I nie chodzi tu tylko o wielkie odkrycia naukowe, których dokonują kobiety, czy też osiągnięcia w pracy zawodowej, ale chodzi przede wszystkim o pracę wykonywaną przez nią wewnątrz rodziny. Praca ta – pisze papież w Liście do rodzin – powinna być gruntownie dowartościowana. Trud każdej kobiety związany z wydaniem na świat dziecka, z jego pielęgnowaniem, karmieniem, wychowaniem, zwłaszcza w pierwszych latach, jest tak wielki, że nie może mu dorównać żadna praca zawodowa. Trzeba, ażeby fakt ten odzyskał należne zrozumienie w obrębie obowiązującego prawa pracy[3].

Niestety to poświęcenie kobiety dla rodziny, a nawet samo małżeństwo, przedstawiane jest, i to nie tylko przez różnego rodzaju ugrupowania feministek, jako coś, co kobietę ogranicza, a wręcz uważane jest za coś złego. Natomiast Jan Paweł II tak wypowiada się na ten temat: Jeśli to „służenie” urzeczywistnia się w sposób wolny, ze wzajemnością i miłością, jeśli wyraża prawdziwą „królewskość” osoby ludzkiej — to dopuszczalne jest, bez negatywnych konsekwencji dla kobiety, także pewne zróżnicowanie zadań, pod warunkiem, że nie jest ono narzucone, ale wypływa ze specyfiki bycia mężczyzną i kobietą[4]. Jak widzimy, nasz Błogosławiony z uznaniem i szacunkiem wyraża się o kobiecie korzystającej ze swego „geniuszu” zgodnie z wolą Pana Boga.

Papież pragnął, aby mówiono o „geniuszu kobiety”, i aby w pełni go ukazywano, i to nie tylko na przykładzie wielkich i znanych kobiet z przeszłości lub nam współczesnych, ale także tych zwyczajnych, prostych, które wykorzystują swe kobiece talenty dla dobra innych w życiu codziennym. Kobieta bowiem, właśnie poprzez poświęcanie się dla innych każdego dnia wyraża głębokie powołanie swego życia. Być może bardziej jeszcze niż mężczyzna widzi człowieka, ponieważ widzi go sercem. Widzi go niezależnie od różnych układów ideologicznych czy politycznych. Widzi go w jego wielkości i w jego ograniczeniach, i stara się wyjść mu naprzeciw, oraz przyjść mu z pomocą[5].

A tymczasem, co mamy w Polsce. Niektóre środki masowego przekazu przyczyniają się do reklamowania, propagowania i nagłaśniania postaw bardzo szkodliwych dla społeczeństwa, niezgodnych z „geniuszem kobiety”, które prowadzą do popełniania zła.

„Geniusz kobiety” kryje w sobie „ślady Bożego zamysłu”. Nie został więc przez kobietę wytworzony, ale dany jej, i to przez samego Stwórcę. Tylko kobieta ma możliwość urodzenia dziecka i wykarmienia go piersią.

Ostatnio w mediach lansuje się kobietę, która wprost mówi, że nie lubi dzieci, bez najmniejszego żalu i jakiejkolwiek skruchy opowiada o dokonanych aborcjach, czyli zabójstwach popełnionych na niewinnych, bezbronnych nienarodzonych swoich dzieciach. Wynoszenie na piedestał takich postaw, to dawanie złego przykładu, wprowadzanie zamieszanie wśród ludzi. W tym przypadku mamy więc do czynienia ze złem zgorszenia. Pan Jezus kategorycznie zabraniał gorszyć drugiego człowieka: Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie (Mt 18, 6-7).

Wrogie nastawienie do macierzyństwa – które przecież z woli Bożej jest przejawem „geniuszu kobiety” – zniechęcanie kobiet do tego, by wydawały na świat potomstwo, bardzo źle odbije się na nas wszystkich. Już teraz słyszymy z ust przywódców naszego kraju, że nie ma dzieci, że sytuacja demograficzna jest zła, trzeba więc podnieść wiek emerytalny. Nagłaśnianie i reklamowanie postawy „nie lubię dzieci”, w sytuacji, kiedy struktura demograficzna polskiego społeczeństwa, objawiająca się niedostateczną liczbą dzieci, stwarza wszystkim Polakom bardzo poważne problemy, jest hipokryzją.

Natomiast media głoszące pochwałę „geniuszu kobiety”, otwarcie opowiadające się za życiem ludzkim, broniąc je od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci; media, które za wzór stawiają „matkę Polkę”, która z trudem i miłością wychowuje dzieci (dzieci, które - jak mówią rządzący - są rozwiązaniem poważnych problemów Polaków) nie dostaje koncesji na nadawanie na multipleksie cyfrowym. Takim wartościowym mediom „zamyka się usta”. Czy takie postepowanie możemy uważać za sprawiedliwe? Nie, ono jest po prostu społecznie szkodliwe.

Kościół katolicki, mimo wyrafinowanych ataków na niego, od dawna przestrzegał, że kształtowanie i rozbudzanie mentalności anti-life, skierowanej przeciwko życiu ludzkiemu, chociażby poprzez propagowanie aborcji, antykoncepcji, dyskredytowania ojcostwa i macierzyństwa doprowadzi do bardzo poważnych problemów, także tych związanych z systemem emerytalnym.

Dodatkowo na horyzoncie naszego życia rysuje się jeszcze inny problem. Osoby dłużej pracujące bardziej narażone są na choroby zawodowe, czy w ogóle na choroby. A jak wiemy, koszty leczenia ponosi całe społeczeństwo. Ponadto niewielka grupa osób młodych będzie musiała pracować ma emerytury stosunkowo dużej grupy osób starszych, co spowoduje, że wysokość świadczeń młodego pokolenia na rzecz osób w podeszłym wieku będzie rosła. Taka sytuacja, spowodowana brakiem dzieci w społeczeństwie polskim, może doprowadzić więc do konfliktu pokoleń. A do tego dochodzi jeszcze jakże przykra i bolesna samotność, jakiej będą doświadczać osoby starsze.

I niezależnie od tego czy ktoś jest wierzący czy nie - jeśli jest obiektywny - musi przyznać, że Kościół miał i ma rację. Ponownie dały o sobie znać, straszne w konsekwencjach, małość i pycha człowieka, który nie liczy się z Bogiem i postępuje tak, jakby był mądrzejszy od Stwórcy.

Bez dzieci nasz naród - niezależnie od tego, jakie reformy zostaną przeprowadzone przez polityków i rządzących – nie ma przyszłości. Jedynym rozwiązaniem i ratunkiem dla nas jest zachowywanie i przestrzeganie odwiecznych praw i zadań, także tych odnoszących się do małżeństwa i rodziny, ustanowionych dla dobra ludzi przez kochającego nas Boga. Amen.


[1]  Jan Paweł II, List do kobiet, 9.
[2]  Tamże,9.
[3]  Tenże, List do rodzin Gratissimam Sane,17.
[4]  Jan Paweł II, List do kobiet,11.
[5]  Tamże,12.