In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. Rafał Lubryka

Konferencja 2.
Duże kłopoty małego Józefa, czyli jak małe dzieci radzą sobie z historią swoich rodziców. (Dlaczego ta noc jest inna niż wszystkie?)

Dziś drugi dzień naszego wspólnego pielgrzymowania. Na pewno wielu z nas zadało sobie już pytanie: czy warto było wyruszyć w tę niełatwą drogę? Może kogoś już bolą nogi, może jeszcze niektórzy z nas myślą o domu i pozostawionych tam osobach i ważnych sprawach. A może ktoś już chciał zawrócić do domu, ale jeszcze się waha i siłą rozpędu idzie dalej. Dzień drugi jest bardzo ważny. Liczba dwa w Biblii oznacza: dopełnienie czegoś lub obfitość. Zapewne dzień dzisiejszy stanie się dopełnieniem Twojego życia, w którym czegoś jeszcze brakuje. A czego brakuje? Może jeszcze nie wiesz? A jak nie wiesz, to pytaj, pytaj Boga, On nikogo nie pozostawia bez odpowiedzi. Jedynie On powie Ci prawdę o Tobie, o Twoich brakach, ale przede wszystkim chce podzielić się z Tobą dobrą nowiną, która stanowi owo dopełnienie. Co dokładnie chce Bóg powiedzieć? Czym chce dopełnić? Zapytajmy Go.

I w ten oto sposób doszliśmy do tematu dnia dzisiejszego. Jest on związany z zadawaniem pytań i uzyskiwaniem na nie odpowiedzi. Przejdźmy zatem do tzw. meritum czyli sedna sprawy. Dzisiejszy temat jest nie mniej dziwny jak wczorajszy i wszystkie pozostałe, które nas czekają a brzmi: duże kłopoty małego Józefa, czyli jak małe dzieci radzą sobie z historią swoich rodziców? Wchodzicie w to? Cieszę się.

Dopóty dopóki rodzice nie mają dzieci na głowie, mają względny spokój. Sielanka życia można powiedzieć. Rozmawiają ze sobą, modlą się, chodzą na romantyczne spacery, patrzą sobie w oczy, milczą, pracują, odpoczywają, współżyją, chodzą do kościoła, do kina, do teatru, na imprezy rodzinne, do znajomych ? dużo by wymieniać, ale my nie o tym. Kiedy małżonkowie, ona i on są sami, nie mają jeszcze potomstwa, ich sytuację moglibyśmy podsumować bardzo znanym zwrotem: jest fajnie. Schody rozpoczynają się wtedy, gdy na świat przychodzi potomstwo. Świadomie pomijamy w tym miejscu czas prenatalny, czyli stan błogosławiony rodziców, bo jest on tak naprawdę dopiero wstępem do przysłowiowej ?schodowej? stromizny.

W chwili, gdy na świecie pojawia się dziecko, wszystko, ale to wszystko w rodzinie się zmienia. Właściwie wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa rodzina. Dziecko, które wzrasta pomiędzy i z rodzicami od pierwszych swoich chwil zaczyna się uczyć. Nie zadaje jeszcze pytań, ale gdyby mogło, to by pytało o tysiące spraw. Dziecko najpierw musi nauczyć się raczkować, chodzić, potem gaworzyć a w końcu mówić, ale o tym za chwilę. Na razie dziecko, czyli także ja i Ty czerpie, chłonie, przejmuje od swoich rodziców, to co tkwi w ich naturze i co zawarte jest w ich doświadczeniach. Dwie różne osoby o dwóch różnych charakterach i historiach życia, kobieta i mężczyzna, ona i on - oni. A zatem takie będzie dziecko, jakich ma rodziców. Potomek jest wypadkową życia dwojga ludzi, łączy dwie ścieżki życia w jedną. Pomyśl przez chwilę, co jako człowiek, jako dziecko połączyłeś w swoim życiu z życia Twoich rodziców? Co stało się dla Ciebie błogosławieństwem, dobrem, darem, radością a co wydaje Ci się przekleństwem, fatum, pechem związanym z życiem Twoich rodziców a teraz z Twoim własnym życiem. Analiza mojej historii życia pomoże mi, czyli także Tobie w odnalezieniu sensu tego, co się dzieje, często bowiem nie rozumiemy swojej sytuacji i oskarżamy o to Boga, więc u Niego szukajmy wyjaśnień, On sam jest Światłem. Aby wyjaśnienie było dla nas proste i jednocześnie zrozumiałe, spójrzmy w kierunku Nazaretu, tam mieszka święta rodzina: Jezus, Maryja i Józef.

Wracamy teraz do rozpoczętego wątku rozwoju dziecka. Jednym z etapów tego rozwoju jest jak powiedzieliśmy umiejętność mówienia. Ten cudowny dar otrzymaliśmy od Boga, aby się porozumiewać, dogadywać a w szczególności pytać. Od samego początku życia każdy z nas zaspakaja swój apetyt na wiedzę o otaczającym go świecie. Kiedy już wiedza z poznania świata jest niewystarczająca a nasze zmysły nauczyły się już słuchać, patrzeć, dotykać, smakować i wąchać ale to już nie wystarcza ? zaczynamy zadawać pytania. O sławie dziecięcych pytań zadawanych napotkanym osobom nie trzeba wiele wspominać. Jak wiemy na obstrzał wyżej wymienionych pytań narażeni są jak wiadomo rodzice. Kiedy aparat mowy u dziecka wykształci się, jakoś dziwnie zaczyna się układać i najczęściej wypowiada zdanie od słów: a dlaczego? I tu możemy wymienić kilka ciekawych i najbardziej znanych przykładów: dlaczego niebo jest niebieskie, dlaczego mrówki są takie małe, dlaczego zimą jest śnieg a latem go nie ma, dlaczego nie mogę zjeść więcej czekolady, dlaczego mam umyć ręce, dlaczego nie mogę oglądać tego filmu, dlaczego nie kupisz mi tej zabawki, dlaczego jestem taki mały, dlaczego jabłka a nie chipsy, dlaczego mam iść już spać, dlaczego cytryna nie jest słodka, dlaczego zebra ma paski, dlaczego woda jest mokra? Ze względu na brak czasu nie wymieniamy wszystkich dziecięcych problemów.

Początkowo odpowiedź na każde z tych pytań jest na tyle prosta na ile proste jest samo pytanie. Tzw. schody rozpoczynają się, gdy pytanie jest głębsze, np.: mamo, dlaczego jesteś taka smutna, dlaczego tato nie idzie do Komunii, dlaczego babcia się do nas nie odzywa, dlaczego człowiek cierpi, dlaczego ludzie się zabijają, dlaczego na świecie jest tylu biednych ludzi, dlaczego istnieją domy dziecka, dlaczego ludzie umierają, dlaczego Pan Bóg jest Bogiem? Jak odpowiedzieć na tego rodzaju pytania, głowią się od wieków chyba wszyscy rodzice? Niektórzy z nich starają się odpowiedzieć na każde z postawionych im pytań. Niektórzy jednak nawet się o to nie starają, mówiąc jakieś lapidarne: idź się pobaw albo pooglądaj telewizję lub zza czytanej gazety zrzucają to zadanie na innych, mówiąc: idź zapytaj dziadka. Choć właściwie dziś mogliby odpowiedzieć: wpisz pytanie w google i wciśnij enter a się dowiesz. Dobrze, że Jezus nie miał komputera i internetu mógł, bowiem pójść do Józefa zapytać i uzyskać odpowiedź. Tu sprawdza się w całej pełni znane nam wezwanie: idźcie do Józefa! Dziś możemy je rozszerzyć: idźcie do Józefa z pytaniem o życie a znajdziecie odpowiedź.

Już na tym etapie naszych rozważań możemy mieć pewność, że i św. Józef swojemu ojcu i sam Jezus Józefowi zadawali wyżej wymienione pytania.

Wśród pytań, jakie zadawały dzieci swoim rodzicom, mam na myśli w tej chwili dzieci izraelskie, w pewnym etapie ich rozwoju nie mogło zabraknąć tego najistotniejszego: dlaczego, ta noc jest inna niż wszystkie? Jak wiemy pytanie to zadawały dzieci rodzicom w święto Paschy. Pytanie to stawił również Józef swojemu ojcu. Wspomnienie wyjścia Izraela z Egiptu, przejścia przez Morze Czerwone i wejścia do Ziemi Obiecanej było największym świętem Izraela. To, dlatego co roku rodzice opowiadali swoim dzieciom tę samą historię o niesamowitym Bogu Jahwe, który uratował życie Izraela. Przypominali ją sobie, ponieważ miała ona bezpośredni wpływ na ich obecne życie. Dziś byli wolni, w swoim kraju i ze swoim Bogiem.

Kiedy mały Józef pytał o to ważne wydarzenie swojego ojca, a słuchając zapamiętywał każdy jej szczegół, nie wiedział jeszcze co go czeka w przyszłości, nie wiedział, że kiedyś to samo pytanie zada mu jego syn Jezus, czyli zada mu to pytanie sam Bóg!

Spróbujmy wyobrazić sobie taką sytuację. Jezus zadaje pytanie swojemu ojcu Józefowi. Tato, jak myślisz, dlaczego ta noc jest inna niż wszystkie? Co stało się tej pamiętnej nocy w Egipcie? I Józef zamykając oczy jakby sam był uczestnikiem tych wydarzeń opowiadał porywającą historię wyzwolenia Narodu wybranego opierając się na fragmencie z księgi Powtórzonego Prawa 26, 5?11:  A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: ?Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie.  Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie?. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu, i będziesz się cieszył razem z lewitą i obcym, który jest u ciebie, ze wszystkich dóbr, które Pan, Bóg twój, dał tobie i twemu domowi.

Historia opowiadana przez Józefa, która dzięki jego ojcu kiedyś stała się historią jego życia, z roku na rok stawała się historią życia Jezusa. I kiedy Józef dochodził do momentu zabijania baranka paschalnego i oznaczenia odrzwi domów izraelskich oczy Jezusa nabierały szczególnego skupienia i tajemniczości. A kiedy wspominał o wężu wywyższonym na wysokim palu na pustyni dla uzdrowienia pokąsanych przez węże Jezus prosił, aby Józef jak najbardziej plastycznie przedstawił tę historię. Egipt w ustach Józefa nie był już jedynie narodem, który niewolił Izraela a z biegiem lat nabierał symbolu duchowej niewoli człowieka. Izraelici, dzieci Boże miały o wiele większego wroga, jakim był zły duch szatan. Z kolei krew baranka paschalnego z biegiem lat z symbolu ocalenia życia fizycznego stała się znakiem ocalenia duchowego. Sam baranek, to już nie zwierzę ofiarne, ale Mesjasz, Zbawiciel, który swoją krwią miał odkupić Izraela z niewoli grzechu.

Nie zdając sobie początkowo sprawy z tego, co robi, Józef wypełniał od dawna zapowiadane przez proroków przepowiednie. Na jego oczach dorastał ten, który stał się barankiem Paschalnym, którego krew ratuje od śmierci oraz tym, w którego ranach jest nasze zdrowie, a który został wywyższony na krzyżu dla naszego zbawienia. Myślę, ze świadomość Józefa rosła z biegiem czasu. Im więcej przebywał z Jezusem, tym więcej światła Bożego na niego spływało. Im więcej z Jezusem rozmawiał, obserwował Go, słuchał, dyskutował z nim, modlił się tym więcej pojmował, czym jest ta szczególna noc - Pascha. Pesah z języka hebrajskiego oznacza: ochraniać, współczuć, pominąć. Świadomość, ze Józef ochrania tego, który jest Stworzycielem i ochrania każdego człowieka i jego samego ? Józefa, musiała być niełatwa z jednej strony do zrozumienia i z drugiej do uniesienia. Jednakże sama obecność Jezusa i oczywiście Maryi pozwalały na spokojne dźwiganie tej wielkiej odpowiedzialności.

W tym momencie spróbujmy przenieść się w czasie, do współczesności. Historia św. Józefa staje się historią każdego z nas. Dobrze wiemy, że z chwilą przyjęcia sakramentu chrztu św. powierzono nam misję w cudzysłowie ?opieki? nad Jezusem. On - Jezus - rozwija się w nas (dziać się to powinno przez przebywanie z Nim, rozmowę, słuchanie Go, patrzenie na Niego) a z biegiem czasu, kiedy przyjdzie odpowiednia chwila, zadaje nam mi Tobie najważniejsze pytanie: dlaczego ta noc jest inna niż wszystkie? Jest to pytanie już nie o wiarę Józefa w Plan zbawienia, ale jest, to pytanie do mnie i do Ciebie: czy wierzysz, że Bóg Cię zbawia? Czy wierzysz w to, że Bóg przygotował Paschę nie tylko dla Izraelitów ale dla Narodu Wybranego, a tym Narodem jesteś Ty i jestem nim ja. A zatem Pascha jest dla ciebie i dla mnie. Cały ten misterny plan dla Ciebie i dla mnie. Nie widać podobieństw? Podobieństwa są bliżej niż myślisz. Popatrz, idziesz w pielgrzymce. Pan wyprowadził Cię na pustynie w trudne warunki, w drogę jak swój naród wybrany. I nie może być inaczej. Będziesz przechodził w tych kilku dniach drogę śladami Izraela, śladami Józefa i śladami Jezusa. Od euforii wyjścia z domu przez oschłość i przez biedę ducha i ciała, przez szemranie na pustyni, czyli wewnętrzne rozważania aż po triumfalne wejście do Ziemi Obiecanej, czyli wejście do Częstochowy a potem jeszcze bardziej triumfalnie do Kalisza. Każdy dzień pielgrzymowania musi Ci uświadamiać, że to, co się z Tobą dzieje, to wielkie dzieło Boże! W Twoim życiu powtarza się historia Izraela. Historia miłości Boga, historia grzechu i historia zbawienia. Czas pomyśleć, zastanowić się, rozważyć, w którym miejscu pielgrzymowania jesteś właśnie teraz? Czy wierzysz, że Bóg realizuje w Twoim życiu swój plan? Jest to plan wyprowadzenia Ciebie i mnie z domu niewoli, z grzechu, ze śmierci do tego, co nazywamy Ziemią Obiecaną, Ziemią Nadziei. A co konkretnie jest Twoim i moim Egiptem, ciemnością, śmiercią dowiemy się stawiając kolejne kroki na naszej drodze. I na koniec jeszcze jedna myśl: Naród Wybrany nazywany był Domem Izraela. Pomyśl o swoim zbawieniu w kontekście swojej rodziny, swojego domu, w którym zostałeś powołany do życia, bo właśnie w historii Twoich rodziców i Twojej choćby nie wiem, jaka była krucha, Bóg realizuje swoje plany.

Zostawiam Was kochani z tym pytaniem! Św. Józef, który także musiał sobie samemu, co roku odpowiadać na te ważne kwestie, niech dopomoże nam swoim wstawiennictwem odnaleźć właściwą odpowiedź.