In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Wtorek IX tygodnia Okresu Zwykłego
2 P 3,12-15a;17-18, Mk 12,13-17
https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/swiadectwa.gif
pldeenit

 

Przez wstawiennictwo św. Józefa stał się cud. Latem w zeszłym roku prosiłam Księdza Kustosza o modlitwę i odprawienie Mszy Świętej w sanktuarium św. Józefa oraz wcześniej odprawiłam 9-dniową Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. I o dziwo za parę tygodni córka otrzymała pracę i to dobra pracę, której się nie spodziewała. Ona i ja gorąco dziękujemy Opatrzności Bożej i św. Józefowi za opiekę.
Wdzięczna Władysława

Jestem gorliwą czcicielką św. Józefa od 1943 roku do chwili obecnej. Otrzymałam wiele łask za pośrednictwem św. Józefa. Pochodzę z Wołynia, gdzie w 1943 roku ludność polska masowo była mordowana przez nacjonalistów ukraińskich. Nasza rodzina została uratowana od śmierci za przyczyną Świętego Józefa.
Wierna czcicielka Regina

Przed operacją prosiłam św. Józefa o opiekę. Teraz składam dziękczynienie za udaną operację na serce, za opiekę i wstawiennictwo św. Józefa
Wdzięczna czcicielka z Tarnowa

Z grożącą i wielką radością pragnę poinformować, że mój mąż otrzymał pracę w tym samym zakładzie pracy, w którym pracował poprzednio. Składam serdeczne Bóg zapłać za modlitwę przed Cudownym Obrazem Świętego Józefa i Świętej Rodziny. Jestem niezmiernie szczęśliwa i dziękuję Panu Bogu i Świętemu Józefowi, że tak wielkim cudem nas obdarzył.
Czcicielka Krystyna

Pragnę dać świadectwo o Świętym Józefie. Jestem z parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Sopocie. Mieszkałam z mężem i czwórką dzieci w bardzo trudnych warunkach przez prawie 15 lat. Prosiłam Świętego Józefa w nowennie o mieszkanie. Święty Józef mnie wysłuchał. Bardzo szybko otrzymałam mieszkanie w nowym bloku w Sopocie na Brodwinie. To był rok 1976. Co to była za radość dla mojej rodziny. Niech będą dzięki św. Józefowi.
Brygida z Sopotu

Gdy w 1974 roku urodził się nam przedwcześnie syn Remigiusz- Hubert oddałam go pod opiekę Świętego Jozefa, ponieważ jego życie było zagrożone. W 1997 roku Remigiusz wziął ślub w tutejszej bazylice przed Cudownym Obrazem Świętej Rodziny z Edytą. Mimo starań nie mogli doczekać się potomstwa. Dopiero po długich i częstych modlitwach o wstawiennictwo św. Józefa i oddanie ich w jego opiekę po 7,5 latach doczekali się poczęcia. Dzięki wstawiennictwu św. Józefa nasza rodzina dwukrotnie dostąpiła łaski. Modlitwą będziemy dziękować św. Józefowi za otrzymane łaski.
Edward i Grażyna

W 1990 roku byliśmy na pielgrzymce w Częstochowie i w drodze powrotnej wstąpiliśmy do kościoła pw. św. Józefa w Kaliszu. Byliśmy na Mszy św., po której siostra zakrystianka opowiadała nam o Świętym Józefie i o cudach, które za przyczyną św. Józefa otrzymują ludzie. Mąż chorował przez 10 lat na prostatę i często przebywał w szpitalu. W 1992 roku zaistniała konieczność przeprowadzenia u niego zabiegu operacyjnego. Zamówiłam listownie Mszę Świętą w Kaliszu z prośbą o szczęśliwa operację ufając, że Święty Józef nie odmówi swej pomocy. Rzeczywiście wszystko dobrze się skończyło. W tym roku mija 13 lat jak odbyła się operacja.
Wierzymy mocno, że pomoc Boża płynęła z Kalisza od św. Józefa, dlatego chcemy podziękować Świętemu Józefowi za jego opiekę i wstawiennictwo.
Katarzyna i Teodor

Święty Józefie! Oboje z mężem chcemy Ci gorąco podziękować za to, że nas wysłuchałeś. Będziemy mieli dziecko, na które czekaliśmy tyle lat. Prosimy Cię jeszcze o to, aby urodziło się całe i zdrowe, abyśmy za Twoim przykładem podołali obowiązkom jakie muszą spełnić rodzice. Dziękujemy Ci Święty Józefie.
Wdzięczne Tobie małżeństwo.

Córka moja Grażyna, urodzona w 1956 roku, mając osiem miesięcy zachorowała na obustronne zapalenie płuc. Zawiozłam ją do szpitala w Kaliszu, gdzie po zbadaniu lekarz oświadczył mi, że sytuacja jest beznadziejna, że tylko cud może jej pomóc. Dał mi tylko jedną nadzieję - Idź do św. Józefa i módl się, On ci pomoże. Poszłam do sanktuarium św. Józefa i modliłam się ze łzami w oczach, zamówiłam Mszę św. w intencji uzdrowienia córki i wróciłam do domu w Grochowach, gdzie wtedy mieszkałam z mężem, dwoma synami i córką bliźniaczką tej chorej. Na drugi dzień pojechałam do szpitala. Lekarz zapytał: czy byłam u Świętego Józefa? Odpowiedziałam, że tak. A on powiedział: wiem, bo córka żyje i będzie żyć. To jest cud, bo ja nic nie mogłem zrobić. Córka wyzdrowiała, żyje i ma czworo dzieci, mieszka w Koninie.
Wdzięczna Janina

Modliłam się do św. Józefa o zgodę w rodzinie i żeby mąż oddawał mi pieniądze na życie, bo ja mam skromną rentę. Przez 29 lat prawie nie oddawał pieniędzy na utrzymanie domu. Prosiłam św. Józefa o pomoc i od marca tego roku mąż zaczął mi dawać całą pensję, dość dużą jak na dzisiejsze czasy. Dziękuję św. Józefowi za wysłuchanie mojej prośby i o dalszą opiekę nad naszą rodziną.
Bronisława, czcicielka, która serdecznie Ci dziękuje