In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Sobota V tygodnia Wielkiego Postu
Ez 37,21-28; J 11,45-57

Ks. dr prof. hab. Jerzy Misiurek

Kult Świętego Józefa i jego wartości duchowe[1]


Spośród  świętych,  którzy  w  dziejach  zbawienia  odegrali znaczącą rolę, wyróżnia się wybrany na Opiekuna Zbawiciela – Józef z Nazaretu. Nie dziwi nas zatem fakt, że stał się on przedmiotem szczególnego zainteresowania wielu teologów od czasu średniowiecza poprzez okres nowożytny i czasy nam współczesne. Również papieże zabierali głos  odnoszący się do postaci  Świętego Patriarchy, począwszy od Piusa IX, który w 1870 r. ogłosił Józefa patronem całego Kościoła,  aż do Jana Pawła II,  który w setną rocznicę encykliki Quamquam pluries Leona XIII, jak i w duchu wielowiekowego kultu  tego  Świętego  wydał  w  1989  r.  adhortację  apostolską Redempkoris Custos o posłannictwie św. Józefa w życiu Chrystusa i Kościoła. Warto też dodać, że pod wezwaniem św. Józefa powstało wiele  zgromadzeń  zakonnych,  funkcjonują  też  ośrodki  naukowe poświęcone specjalistycznym studiom józefologicznym, wydawane są również czasopisma naukowe i organizowane kongresy Józefologiczne. Z tego względu wartości duchowe, jakie niesie ze sobą kult tego Świętego zasługują na naszą uwagę.

l. Z dziejów kultu św. Józefa w Kościele

Przyznać trzeba, że choć Ewangelie podają kilka szczegółów z życia św. Józefa, to jednak jego kult nie był znany w okresie starożytności  kościelnej. Wzmianki pełne czci o św.  Józefie spotykamy w pismach Orygenesa (+ 253), św. Ambrożego (+ 397), św. Jana Chryzostoma ,(+ 407), św. Hieronima (+ 420), św. Augustyna (+ 430) i św. Piotra Chryzologa (+ 450). Można jednak mówić, że na chrześcijańskim Wschodzie kult św. Józefa rozwinął się wcześniej aniżeli na Zachodzie i był wiązany z kultem Maryi, a także Jezusa, szczególnie z tajemnicami Jego niemowlęctwa  i dzieciństwa. W oparciu zatem o Ewangelie wskazywano na Józefa jako na Oblubieńca Maryi, żywiciela i wychowawcy Zbawiciela oraz uczestnika misterium Wcielenia. Kryło się w tym uznanie wielkości i świętości Józefa, stanowiące fundament religijnego kultu[2].

Pisma apokryficzne, jak Protoewangelia Jakuba, Ewangelia Tomasza, Ewangelia Pseudo-Mateusza, Dzieje Józefa Cieśli i Ewangelia o narodzeniu Maryi przyczyniły się do  utrwalenia, zwłaszcza na Wschodzie, fałszywego obrazu Józefa jako podeszłego w latach wdowca,  mającego  kilkoro dzieci. Takie przekonanie podzielało potem wielu ojców Kościoła, jak np. Epifaniusz i św. Grzegorz z Nysy, a na Zachodzie św. Hilary z Poitiers.

Komentując Ewangelię św. Mateusza, zwłaszcza dwa pierwsze jej rozdziały, św. Jan Chryzostom podkreśla, że św. Józef jako "mąż sprawiedliwy" był "ozdobiony wszelkimi   cnotami", bowiem "sprawiedliwość to wszelka cnota". Jednocześnie też Jan Chryzostom podziwia postawę uległości i posłuszeństwo św. Józefa oraz jego zawierzenie Bogu[3]. Także św. Piotr Chryzolog przypominając, że "nie istnieje pobożność bez sprawiedliwości, ani sprawiedliwość bez pobożności" zauważa, że św. Józef "jest prawy, bo jest pobożny, jest pobożny, bo jest prawy. Kiedy więc myślał pobożnie, nie był okrutny. Gdy sprawę spokojnie rozpatrywał,  działał  rozsądnie. Odkładając  zemstę uniknął  przewinienia. Gdy cofnął się przed obwinieniem, sam uniknął potępienia"[4]. Już te świadectwa wskazują na zdrowy i rozsądny nurt w pobożności okazywanej św. Józefowi, opartej na Ewangelii. Nurt ten przewija się w późniejszej tradycji kościelnej poprzez myśl św. Augustyna, Grzegorza Wielkiego i okres średniowiecza.

Przejawem kultu św. Józefa stał się obchód jego święta. Wydaje się,  że pod wpływem apokryfu Dzieje Józefa Cieśli już w wieku siódmym obchodzono w dniu 20 lipca w Kościele koptyjskim wśród egipskich monofizytów święto ku czci Józefa. Chrześcijański Wschód uznawał  Józefa  za  jednego  z  wielkich  patriarchów  Starego Testamentu. Liturgiczny kult oddawano św. Józefowi z tego względu, że służył on Jezusowi i Maryi,  a ta cześć przejawiała się w szczerej  pobożności i wielkich pochwałach pod jego adresem. Prawdopodobnie początki samej uroczystości ku czci św. Józefa wiążą się z palestyńskim klasztorem św. Saby, w którym od X stulecia je obchodzono. Liturgiczne księgi wskazują, że przynajmniej od 1000 r. święto to upowszechniało się stopniowo na chrześcijańskim Wschodzie, przy czym wiązano je zawsze ze zbawczymi tajemnicami. Uroczystość św. Józefa wiązano z obchodem Świąt Bożego Narodzenia. Niedziela poprzedzająca Boże Narodzenie była świętem "tych wszystkich,  którzy podobali się Bogu od początku, od Adama do Józefa, oblubieńca Przenajświętszej Matki  Boga  zgodnie  z genealogią, jaką Łukasz ewangelista ułożył w historycznym następstwie, a także świętem wszystkich proroków i prorokiń"[5]. Wkrótce potem niedzielę po Bożym Narodzeniu obchodzono ku czci króla Dawida i św. Józefa. Tak więc niedziela ta stała się przedłużeniem Świąt Bożego Narodzenia. Także w dniu 26 grudnia obchodzono święto ku czci Maryi i Józefa jako Jej małżonka i dla wspomnienia ucieczki do Egiptu.

Do pierwszych klasztorów, które wprowadziły kult św. Józefa do liturgii należał klasztor benedyktyński w Reichenau. W dwu zachowanych rękopisach Martyrologium hieronimiańskiego z lat 827-842 wspomnienie św. Józefa połączono z dniem 19 marca jako dniem jego  prawdopodobnej śmierci. Jednakże "Analecta Bollandiana" podają, że wcześniejsze martyrologia (z ok. 700 r.) z północnej Francji lub Belgii wspominają obchód święta ku czci Józefa pod datą 20 marca[6]. W każdym bądź razie od wieku X martyrologia wymieniają regularnie imię św. Józefa pod datą 19 marca.

Niewątpliwie, na liturgiczny kult św. Józefa wywarły wpływ zarówno przekazy ewangeliczne, jak i apokryfy związane z opisem lat dziecięcych Jezusa Chrystusa. W okresie średniowiecza naukę o św.  Józefie podjęli m.in. św. Piotr Damiani (+ 1072), Hugon ze Świętego Wiktora  (+1141), św. Bernard z Clairvaux (+ 1153), Piotr Lombard (+ 1160) , św. Tomasz z Akwinu (+ 1274)  i św. Albert Wielki (+1280), którzy w szczególny sposób akcentowali jego dziewictwo. Tomasz  z Akwinu porównał  nawet powierzenie Maryi dziewiczemu uczniowi Janowi na Kalwarii do powierzenia Jej przez Opatrzność dziewiczemu Józefowi. Cześć św. Józefa szerzyła również św. Brygida Szwedzka (+ 1373) i w pewnym stopniu kanclerz Sorbony Jan Gerson (+ 1429), który jednak miał swoje oryginalne poglądy na temat jego ojcostwa. Natomiast św. Bernardyn ze Sieny  (+ 1444)  w swoich kazaniach nazywał  Józefa przybranym ojcem Jezusa Chrystusa i prawdziwym Oblubieńcem Królowej świata, wybranym przez przedwiecznego Ojca na "wiernego żywiciela i stróża największych Jego skarbów, mianowicie Jego Syna i Jego Oblubienicy". Zadanie to wypełnił św. Józef w sposób jak najbardziej odpowiedni, stąd też cały Kościół winien mu okazywać szczególny szacunek[7].

Za niezwykle ważną dla duchowości chrześcijańskiej postać św. Józefa uznała reformatorka Karmelu św. Teresa od Jezusa (+1582) . W Księdze życia pisze ona: "Obrałam sobie za orędownika i patrona chwalebnego świętego Józefa, usilnie jemu się polecając. I  poznałam  jasno, że jak w tej potrzebie, tak i w innych pilniejszych  jeszcze,  w  których  chodziło  o cześć moją i o zatracenie duszy, Ojciec ten mój i Patron wybawił mnie i więcej mi dobrego  uczynił niż sama prosić umiałam. Nie pamiętam, bym kiedykolwiek aż do tej chwili prosiła go o jaką rzecz, której by mi nie wyświadczył. Jest to rzecz zdumiewająca, jak wielkie rzeczy Bóg mi uczynił za przyczyną tego chwalebnego Świętego, z ilu niebezpieczeństw na ciele i na duszy mnie wybawił... Chciał nas Pan przez to upewnić, że jak był mu poddany na ziemi jako opiekunowi i mniemanemu ojcu swojemu, który miał prawo Mu rozkazywać - tak i w niebie czyni wszystko, o cokolwiek on Go prosi"[8]. Jednocześnie też Teresa Wielka zachęcała od "pobożnej czci tego chwalebnego Świętego",  który "wielkie dobra jest on mocen wyjednać nam u Boga"[9]. O wyjątkowej roli Józefa w Rodzinie Świętej, a także w dziele odkupienia uczył włoski teolog i polemista Isidoro Isolani (+ 1528) w dziele Summa in quattor partes divisa de donis sancti Joseph,  sponsi  Beatae Mariae Yirginis  (Padova  1522;  przekład polski: Józef, Kraków 1994).

W następnym wieku cześć św. Józefa sławił w swych konferencjach o cnotach tego Patriarchy św. Franciszek Salezy (+1622), który nie wykluczał nawet jego wniebowzięcia.  Przyznać trzeba, że była to również opinia wybitnego teologa tych czasów F. Suareza (+ 1617). Do upowszechnienia się kultu Józefa przyczynili się w dużej mierze karmelici bosi, którzy wznosili klasztory i świątynie pod jego wezwaniem. Także inne zakony i zgromadzenia, jak cystersi, dominikanie, augustianie-eremici, franciszkanie, jezuici i kanonicy regularni wniosły swój wkład w upowszechnianie się kultu św. Józefa w Kościele.

W 1479 r. pap. Sykstus IV wprowadził w Kościele rzymskim święto ku czci Józefa Oblubieńca Maryi i polecił umieścić jego oficjum w brewiarzu. Przykład Rzymu pociągał  oczywiście  inne diecezje, które stopniowo zamieszczały w mszałach i brewiarzach to święto. Po 1480 r. także inne kraje obchodziły święto liturgiczne ku czci Józefa. W początkach XVI  stulecia  już  wiele  miast europejskich obchodziło święto Patriarchy Józefa[10].

W 1621 r. pap. Grzegorz XVI polecił obchodzić to święto w całym Kościele, przy czym karmelici otrzymali nadto pozwolenie w 1680 r. na obchód święta Opieki św. Józefa w trzecią niedzielę po Wielkanocy; w 1955 r. zastąpiono je świętem św. Józefa Robotnika w dniu l maja. Natomiast eremici św. Augustyna na terenie Włoch i Niemiec oddali w 1632 r. wszystkie swe zakłady, jakie prowadzili pod opiekę św. Józefa, zaś w 1700 r. otrzymali pozwolenie na obchód święta Opieki św. Józefa i wspominania go w każdym liturgicznym oficjum rytu podwójnego. Św. Józef stał się też patronem założonego przez Franciszka Salezego zakonu wizytek, które zostały zobowiązane do naśladowania cnót tego Świętego. Powstawały także zgromadzenia zakonne pod wezwaniem św. Józefa zarówno męskie, jak i żeńskie, a nadto świeckie  stowarzyszenia, bractwa i związki. Wielkość i świętość życia Józefa z Nazaretu  sławił  również  w  swoich przemówieniach J. B. Bossuet (+ 1704). Porównując działalność Apostołów z życiem Józefa mówił on m.in.: "Święci apostołowie głoszą tak potężnie Ewangelię, że dźwięk ich przepowiadania dociera aż do niebios. Józef przeciwnie, kiedy słyszy, jak ludzie mówią o cudach Jezusa Chrystusa, słucha i podziwia i milczy"[11]. W 1726 r. pap. Benedykt XIII zatwierdził włączenie imienia Józefa do litanii do Wszystkich Świętych (po wezwaniu imienia Jana Chrzciciela).

Założyciel redemptorystów św. Alfons Liguori (+ 1787) napisał szereg medytacji i kazań będących wspaniałym odzwierciedleniem nauczania teologów o św. Józefie i o jego służbie  Jezusowi Chrystusowi i Maryi. W XIX stuleciu konwertyta z anglikanizmu Fryderyk William  Faber (+ 1863) sławił Józefa w swoich publikacjach, zwłaszcza zaś w The Blessed Sacrament (London 1855; przekład polski: Przenajświętszy Sakrament, czyli dzielą i drogi Boże, Brody 1911) i w Bethlehem (London 1860), w którym ukazywał tajemnicę Wcielenia. Dzieła Fabera oparte na zasadach teologii dogmatycznej wyrażały jego myśli językiem teologii duchowości rozpatrując Wcielenie Syna Bożego jako tajemnicę miłości[12]. W wieku tym pap. Pius IX w 1847 r. polecił obchodzić święto Opieki św. Józefa w całym Kościele, natomiast w 1870 r. ogłosił  Józefa patronem Kościoła powszechnego, zaś pap. Leon XIII w 1889 r. Wydał encyklikę Quamquam pluries o św. Józefie.

Wiek XX charakteryzuje się rozkwitem kultu św. Józefa. Już w 1909 r. zostaje zatwierdzona litania ku jego czci, a nieco potem pap. Pius X nakazał obchód 19 marca jako uroczystości św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Panny Maryi i wyznawcy oraz opiekuna Kościoła powszechnego. Jednocześnie też święto Opieki św. Józefa przeniesiono na trzecią środę po Wielkanocy. W 1919 r. pap. Benedykt XV zatwierdził prefację o św. Józefie, a Pius XI włączył w 1922 r. imię Józefa do oficjalnych modlitw za umierających. Natomiast pap.  Pius XII w 1955 r. z okazji obchodu rocznicy Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich wprowadził na dzień 1 maja święto Józefa Robotnika. Z kolei pap. Jan XXIII ogłosił w 1961 r. św. Józefa patronem Soboru Watykańskiego II, zaś w roku następnym włączył jego imię do kanonu rzymskiego. W setną rocznicę encykliki Leona XIII i w duchu wielowiekowego kultu pap. Jan Paweł II ogłosił w 1989 r. adhortację apostolską Redeinptoris Custos o św. Józefie i jego posłannictwie w życiu Chrystusa i Kościoła.

Trudno tu nie wspomnieć o rozwijającym się kulcie św. Józefa na  ziemiach  polskich,   którego  ślady  spotykamy  w  okresie średniowiecza, a następnie już bardziej rozwinięty wyraził się w myśli teologicznej ks. Piotra Skargi, ks. Adama Opatowczyka, o. Justyna Zapartowicza, abpa Józefa Bilczewskiego i u wielu innych. Wyrazem wielowiekowego kultu św. Józefa w naszej Ojczyźnie jest przede wszystkim sanktuarium kaliskie, którego postać została w 1796 r. ukoronowana. Przyglądając się dziejom kultu św. Józefa, dostrzegamy, jak coraz bardziej Kościół uświadamiał sobie jego związek z tajemnicami życia Chrystusa, czemu dawał wyraz w religijnej czci.

2. Kult św. Józefa wyzwaniem do życia kontemplacyjno-czynnego

Charakteryzując życie duchowe św. Józefa, Jan Paweł II zwrócił uwagę na jego milczenie, które jednocześnie w sposób szczególny odsłania  "wewnętrzny profil  tej  postaci".  Wprawdzie Ewangelie zajmują się tym, co uczynił Józef, ale w jego "uczynkach" pozwalają "odkryć klimat głębokiej kontemplacji". Józef bowiem obcował "na co dzień z tajemnicą od wieków ukrytą w Bogu, która zamieszkała pod dachem  jego  domu"[13].  Jednocześnie  też  Papież  zaznacza,  że "ojcowska" miłość Józefa musiała wpływać na  "synowską" miłość Jezusa, która z kolei wpływała także na "ojcowską" miłość Józefa. Ta wzajemna ścisła więź pozwala widzieć w nim wspaniały przykład życia duchowego[14].

Św. Józef stanowi więc wzniosły wzór kontemplacji połączonej z życiem czynnym, wyrażającym się w codziennej pracy ukrytej w zaciszu domu nazaretańskiego. Ojciec święty Jan  Paweł II przypomina, że w osobie św. Józefa urzeczywistnia się przezwyciężenie pozornego  napięcia pomiędzy życiem czynnym i kontemplacyjnym. Możliwe jest ono zwłaszcza dla tych,  którzy posiedli już doskonałą miłość. Oblubieniec Maryi i Patron Kościoła świętego przeżył   "zarówno miłość prawdy, czyli czystą, kontemplacyjną miłość Boskiej Prawdy, która  promieniowała z człowieczeństwa Chrystusa, jak i konieczność miłości, czyli równie czystą   miłość służby, jakiej wymagała opieka nad  tym człowieczeństwem i jego rozwój"[15].

Wiadomo bowiem, że do świętości prowadzi droga wiary, łącząca się z elementem poznawczym i miłość jako element afektywny. Ważnym czynnikiem kontemplacji pojmowanej jako proste oglądanie prawdy Bożej osiągane w miłości i akt chrześcijańskiego przeżycia prowadzący do zjednoczenia z Bogiem jest intensywne życie ascetyczne, życie pogłębione cnotami i duch modlitwy. Wszystko to spotykamy w postawie św. Józefa. Oddając zatem cześć temu Świętemu  winniśmy starać się go naśladować.

W kulcie religijnym ważną rolę odgrywa naśladowanie osoby, którą się czci. Stawiając wiernym przed oczy doskonałość i godność osoby czczonej, Kościół wzywa jednocześnie do jej naśladowania. Dzięki temu osoba czczona staje się niejako obecna w życiu Kościoła, wywierając wpływ na życie wiernych. Osoby praktykujące kult św. Józefa mają więc zadanie powiązania życia kontemplacyjnego z życiem czynnym. Zadanie takie odnosi się nie tylko do osób konsekrowanych  bądź  duchownych,  choć  zwłaszcza  te  osoby  w szczególny sposób wezwane są do kontemplacji, ale również i do osób żyjących w stanie świeckim. Jeśli bowiem w dobie Vaticanum II mówi się o powszechnym powołaniu do świętości, to już na tej podstawie można mówić o powszechnym powołaniu do kontemplacji Boga, ponieważ jest to powołanie do życia wiarą, nadzieją i miłością oraz do osobistej współpracy z darami Ducha Świętego. Życie kontemplacyjne chrześcijanina winno być źródłem życia czynnego. Kościół współczesny uczy również o potrzebie jedności między kontemplacją a życiem czynnym (por. np. DZ 5). Istotnymi elementami życia kontemplacyjnego są m.in. milczenie połączone z odsunięciem się od świata, ustawiczna modlitwa i dobre czyny na wzór św. Józefa (por. DZ 7). Tak więc powołanie do kontemplacji zakorzenione jest w łasce chrztu świętego. Wszyscy chrześcijanie są powołani do poznania Boga, miłowania Go, do życia z wiary i zdobywania cnót. Kontemplacja połączona z życiem czynnym może nie być doskonałą, ale jest przeżyciem wysoce osobistym i ma duże znaczenie dla duchowego postępu. Dzięki jednak kontemplacji, podobnie jak św. Józef, wchodzimy na wyższy stopień naszej łączności z Bogiem. Autentyczny zatem kult św. Józefa wyrażał się będzie również w prowadzeniu życia kontemplacyjno-czynnego. Słusznie tedy św. Teresa od Jezusa pisze: "Szczególniej dusze oddane modlitwie wewnętrznej powinny go ustawicznie wzywać z ufnością i miłością; nie rozumiem, jak można pomyśleć o Królowej Aniołów i o tych latach, które przeżyła z Dzieciątkiem Jezus, a nie dziękować św. Józefowi za poświęcenie, z jakim wówczas Ich oboje opieką swoją otaczał". I dalej, Teresa zachęca: "Kto nie znalazł jeszcze mistrza, który by go nauczył modlitwy wewnętrznej, niech sobie tego chwalebnego Świętego weźmie za mistrza i przewodnika, a pod wodzą jego nie zbłądzi"[16]. Zdaniem więc Teresy, św. Józef jest mistrzem "modlitwy wewnętrznej". Do takiej modlitwy prowadzi zewnętrzne i wewnętrzne skupienie, któremu sprzyja milczenie.

Św. Józef jest uosobieniem milczenia. Żył on przecież w atmosferze najwznioślejszych tajemnic, rozmawiał przyjacielsko z Jezusem Chrystusem, z Maryją i Aniołami, choć  Ewangelia nie odnotowała jego słów. Jakkolwiek Józef nie był ani prorokiem, ani apostołem, ani kapłanem, to jednak stał się jednym z największych świętych wszystkich czasów.

Nawiązując do myśli św. Teresy z Avila, biskup Karol Wojtyła pisał w 1960 r. na łamach "Tygodnika Powszechnego": "Skoro się głębiej zamyślić nad tym, że życie Cieśli nazaretańskiego upływało na co dzień w tak niesłychanie bliskim kontakcie z tajemnicami Bożymi, w ojcowskim, a więc pełnym miłującej troski i pracowitym zapatrzeniu w Boga Wcielonego oraz w Jego Matkę - wtedy łatwo uznać życie św. Józefa za idealny wręcz   pierwowzór życia kontemplacyjnego... Jest to także życie ukryte i oparte na posłuszeństwie, a całe bogactwo tej formy ludzkiej egzystencji ujętej w ramy reguł tłumaczy się tylko od wewnątrz, tłumaczy się na zasadzie kontemplacyjnego zjednoczenia z Bogiem, którego się poznaje miłując i miłuje poznając”[17]. Życie kontemplacyjne łączył św. Józef z życiem czynnym.

3. Postawa służby jako owoc kultu św. Józefa.

Przypatrując się bliżej osobie św. Józefa dochodzimy do przekonania, że jego życie koncentrowało się wokół służby Jezusowi i Maryi. Św. Józef był przekonany, że w ten sposób pełni wolę Boga objawioną mu we śnie. Wychowany w duchu Starego Testamentu znał on tajemnice odnoszące się do przyszłego Mesjasza. Zarówno zgoda Maryi na zwiastowanie anielskie (por. Lk 1, 38), jak i jego przyzwolenie i gotowość na wszystko, czego Bóg od niego zażąda (por. Mt 1, 24) wpłynęły na realizację zbawczych planów Boga. Jako oblubieniec dziewiczej Matki i opiekun Jej Syna, Józef stał się obrońcą i żywicielem Rodziny Nazaretańskiej. Słusznie tedy pap. Leon XIII w encyklice Quamquam pluries zauważa, że "jeżeli Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności". W dalszym ciągu Leon XIII pisze, że z Bożego "rozporządzenia był on opiekunem Syna Bożego i domniemanym Jego ojcem". Wskutek tego odwieczne Słowo było poddane św. Józefowi i okazywało mu szacunek, jaki winny okazywać dzieci swoim rodzicom.

Jednakże z godnością Józefa łączyły się też i obowiązki, jakie "nakłada natura ojcu". Był on więc "prawnym i naturalnym stróżem, opiekunem i obrońcą tej Świętej Rodziny, której  przewodził. Obowiązki swe wypełniał on wiernie do końca swego życia. Czuwał więc zarówno nad swą Oblubienicą, jak i nad Jej Boskim Synem. Św. Józef  w  różnych,  często  trudnych  okolicznościach  okazał  się "nieodstępnym   towarzyszem,   pomocnikiem   i   pocieszycielem Najświętszej Panny i Boskiego Dzieciątka"[18]. Tak więc w postawie św. Józefa wybija się zwłaszcza pragnienie służenia Bogu, jak i ludziom. Wprawdzie Józef nie wypowiedział słowami swego "fiat" na Wcielenie Syna Bożego, ale wyraził to swoją postawą, czynem. Z tego względu jest dla wszystkich przykładem, w jaki sposób należy służyć Bogu poprzez służbę bliźnim.

Leon XIII wymienia, jakie stany w Kościele mogą mieć w św. Józefie swego Patrona: "Ojcowie rodzin mają w nim doskonały wzór ojcowskiej czujności i troskliwości, małżonkowie mają wspaniały przykład miłości, zgody i małżeńskiej wierności, dziewice mają w nim wzór dziewiczej nienaruszalności i równocześnie jej opiekuna. Szlachetnie urodzeni niech patrząc na obraz św. Józefa, uczą się od niego, jak zachować godność nawet wtedy, gdy się nie wiedzie. Bogaci  niech  się  uczą,  które  dobra  trzeba  wszelkimi  siłami najbardziej zdobywać. Biedacy i rzemieślnicy i ci wszyscy, którzy mniejszym cieszą się majątkiem, powinni ze swej strony także się do  św.  Józefa  uciekać  i  upatrywać  w  nim  to,  co  mogliby naśladować"[19]. Zdaniem więc tego papieża, św. Józef może być dla wszystkich wzorem postawy służebnej.

Jan Paweł  II w adhortacji apostolskiej Redemptoris Custos pisze,  że św. Józef został wezwany przez Boga w tym celu, by "służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie sługą zbawienia". Podkreślając służebny charakter życia św. Józefa, Ojciec święty dodaje, że ojcostwo jego "wyraziło się w sposób konkretny w tym, że uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią opiekuńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił  swe  ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu"[20]. Odwołuje się tu Papież do wypowiedzi Pawła VI.

4. Postęp w cnotach

W adhortacji Redemptoris Custos Jan Paweł II zaznacza, że św. Józef wraz z Maryją i ze względu na Nią uczestniczył w "szczytowym etapie samoobjawiania się Boga w Chrystusie". On był pierwszym, który uczestniczył "w wierze Bogarodzicy", wspierając Ją w wierze Bożego zwiastowania[21]. Ojciec święty podkreśla, że wprawdzie Józef nie odpowiedział "na słowa zwiastowania słowami, tak jak Maryja, natomiast uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie  (Mt 1, 24). Można powiedzieć, iż to, co uczynił Józef, zjednoczyło go w sposób szczególny z wiarą Maryi: przyjął on jako prawdę od Boga pochodzącą to, co Ona naprzód przyjęła przy zwiastowaniu"[22].

Niekiedy wiara Józefa jest porównywana z wiarą Abrahama, ojca wszystkich wierzących. Józef najpierw uwierzył Maryi, a następnie aniołowi, iż to, co się w Niej poczęło jest dziełem Ducha Świętego, nie zaś dziełem człowieka. Józef uwierzył, a dzięki temu przyjął Maryję do swego domu, zgadzając się być ojcem dziecka, które Ona poczęła. Józef uwierzył, że Syn Maryi jest "Synem Najwyższego" (Łk 1, 35), i że Jezus "zbawi swój lud od jego grzechów" (Mt 1, 21). Fakt odnalezienia Jezusa w świątyni i Jego słowa tam wypowiedziane (Łk 2, 49) spowodowały zapewne wzrost wiary w Boskie pochodzenie Chrystusa. To, że nie był on świadkiem żadnego z cudów Zbawiciela sprawia,  że  jego  wiara  w  Bóstwo  Chrystusa  przewyższa  wiarę Abrahama. Wydaje się też, że wiara św. Józefa przewyższała wiarę wszystkich patriarchów Starego Testamentu. On wierzył, że Ten, którego oglądał swymi oczyma i tulił do piersi jest prawdziwym Synem Bożym[23]. Można mówić, że wiara Józefa stanowiła normę jego postępowania, wszystkich jego myśli i działań. Taką też winna być wiara wyznawców Chrystusa, a szczególnie tych, którzy pielęgnują kult św. Józefa.

Józef z Nazaretu odznaczał się także cnotą nadziei, bowiem w jego ubogim domku w Nazarecie zamieszkał sam Bóg z Maryją Dziewicą, a więc cieszył się posiadaniem Boga już tu na ziemi. I w związku z tym wysuwane są niekiedy wątpliwości, czy można mówić o cnocie nadziei u Józefa, czy też o tym, co już osiągnął w swym życiu. W każdym bądź razie posiadał on nadzieję odnoszącą się do życia wiecznego. Tą nadzieją był sam Zbawiciel, od którego wyczekiwał życia wiecznego. Wiadomo jednak, że wraz z całym Narodem Wybranym św. Józef oczekiwał obiecanego Mesjasza. I to jego oczekiwanie na przyjście Chrystusa było wyrazem teologicznej cnoty nadziei zanim nadeszła "pełnia czasu" i "Słowo stało się ciałem" (J 1, 14). Do wzrostu tej cnoty u Józefa przyczyniło się zapewne oglądanie Go swymi oczyma i życie w bliskości Słowa.

Niewątpliwie, oczekiwanie życia wiecznego przy obecności Jezusa potęgowało w nim świadomość gwarancji życia wiekuistego, zwłaszcza że uwierzył w Niego jako Tego, który "zbawi lud od jego grzechów" (Mt 1, 22). Przyjęcie przez św. Józefa drogi wskazanej przez  Boga otwierało przed nim spełnienie się nadziei, że rozpoczęte na ziemi życie w obecności Pana trwać będzie nadal. Kult św. Józefa winien pobudzać nas również do chodzenia w obecności Pana. Podobnie bowiem jak cnota wiary, tak też i cnota nadziei, która z niej wypływa musiała być u św. Józefa wprost wyjątkowa, jakkolwiek u niego była czymś naturalnym, z czego mógł nawet nie zdawać sobie sprawy. Doświadczył bowiem wielu przykrych przeżyć związanych z dziecięcymi latami Chrystusa. Wszystkim tym przeżyciom towarzyszyła jednak niezłomna nadzieja i jej ciągły wzrost[24]. Toteż uświadomienie sobie postawy Józefa we wszystkich okolicznościach życia skłaniać nas winno do jej odwzorowania.

W szczególny jednak sposób św. Józef jest dla nas wzorem nadprzyrodzonej miłości  wobec Boga i bliźnich. W Józefie ześrodkowała się miłość naturalna z miłością  nadprzyrodzoną. Powołany na przybranego ojca Jezusa, darzył Go naturalną miłością ojcowską. Otrzymał bowiem polecenie: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus... Zbudziwszy się ze snu, uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus" (Mt 1, 20-21; 24-25). Nadanie imienia należało do obowiązków ojca, toteż Józef został uznany według przepisów prawa za ojca Jezusa Chrystusa.

Z  tego względu Józef otrzymał od Boga naturalne i nadprzyrodzone dary dla wypełnienia tak wzniosłej misji ojca Zbawiciela, Bożego Syna. Ojcowska miłość św. Józefa osiągnęła najwyższy stopień, ustępujący tylko macierzyńskiej miłości Maryi. Osiągnięcie świętości przez Józefa ułatwiała ścisła więź z Jezusem Chrystusem obecnym w domku nazaretańskim. Wydaje się, że świętość ta z uwagi na bliskość Syna Bożego przewyższa swoim poziomem świętość wszystkich innych zbawionych. Jest rzeczą oczywistą, że myśl i serce Józefa były skierowane zawsze ku Jezusowi, aby służyć Mu w każdej chwili. Wiadomo, że wzrost miłości winien być ustawiczny, ciągły, bez żadnych ograniczeń. Tak było w przypadku św. Józefa. Opatrzność Boża wyznaczyła mu bowiem zadanie, aby był ojcem Jezusa. Dzięki temu wielu teologów (m.in. F. Suarez) mówi o przynależności Józefa i Maryi do porządku hipostatycznego, a więc przekraczającego poziom łaski uświęcającej ze względu na powołanie do współpracy ze zbawczym dziełem Chrystusa. Z tego względu możemy mieć świadomość o wysokim stopniu miłości Boga, jaki osiągnął św. Józef. Stopień ten trudny jest do wyrażenia słowami[25].

Zaślubiny i małżeństwo z Maryją wymagały od Józefa wysokiego poziomu cnót, a szczególnie miłości.  Należy sądzić,  że przez związek z Maryją jako małżonką, wzrosłą też jego miłość do Jezusa Chrystusa. Józef bowiem całkowicie i bez granic oddał się na pełną miłości  służbę Chrystusowi, który wraz z Maryją wzrastał w nazaretańskim domu. Dzięki małżeństwu z Dziewicą Maryją, Józef osiągnął wysoki stopień miłości Boga. Jego miłość do Maryi stała się  gwarancją miłości Boga. Na osobie Jezusa Chrystusa skoncentrowały się  wszystkie oczekiwania i pragnienia obojga małżonków, wskutek czego osiągnęli zjednoczenie z Nim, które przewyższało zjednoczenie mistyczne innych świętych. Tak więc ze względu na małżeństwo i związane z tym życie u boku Jezusa i Maryi, św. Józef osiągnął "pełnię miłości Boga i świętości, do jakich został powołany przez związek z Maryją, Matką Boga"[26].

Słusznie tedy Jan Paweł II odwołując się do encykliki Quamquam pluries Leona XIII pisze, że małżeństwo z Maryją jest źródłem szczególnej  godności Józefa i jego praw wobec  Jezusa: "Bez wątpienia godność Matki Bożej jest tak wysoka, że nic większego stworzyć niepodobna. Ponieważ jednak św. Józef połączony był z Najświętszą Dziewicą węzłem  małżeńskim, przeto niezawodnie najbardziej zbliżył się do owej wzniosłej godności, którą Bogarodzica wszystkie stworzenia o wiele przewyższyła... Jeżeli Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej  Dziewicy,  to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński, także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności"[27].

Jednocześnie też Ojciec święty podkreśla, że miłość kształtowała życie świętej Rodziny, zarówno w ubóstwie Betlejemu, jak też na uchodźstwie w Egipcie i w Nazarecie. Dzięki temu Rodzina święta, jak zwłaszcza św. Józef może być wzorem autentycznego życia chrześcijańskiego opartego na miłości.

Oprócz cnót teologalnych Józef jako "mąż sprawiedliwy" (Mt 1, 19) odznaczał się także  cnotami moralnymi. Sam termin "sprawiedliwy", którym posłużył się Ewangelista oznacza człowieka, który jest zjednoczony z Bogiem i ludźmi przez miłość. Skoro Pismo św. nazywa Józefa "sprawiedliwym", to stopień tej sprawiedliwości, a więc świętości winien odpowiadać jego duchowemu zbliżeniu do Jezusa i Maryi. Z miłości ku Bogu w duszy Józefa zrodziła się cnota posłuszeństwa wobec woli Bożej polecającej przyjąć Maryję. Podobnie też przejawem posłuszeństwa  jest podjęcie trudnej  podróży do Egiptu, jak też wierność przepisom prawa Mojżeszowego. Ewangelie nie podają szczegółów związanych z pracą Józefa, jednakże nazywając go  rzemieślnikiem wskazują,  że  praca  fizyczna  była  środkiem utrzymania świętej Rodziny z Nazaretu. Zdaniem Jana Pawła II, "Józef z Nazaretu, przez swój warsztat, przy którym pracował razem z Jezusem,  przybliżył  ludzką pracę do tajemnicy Odkupienia"[28]. Skoro zatem Rodzina z Nazaretu jest  "w porządku zbawienia i świętości przykładem i wzorem dla ludzkich rodzin, to podobnie i praca Jezusa przy boku Józefa-cieśli"[29].

Można jeszcze zwrócić uwagę na pokorę Józefa, która stała się źródłem jego świętości i wielkości. Toteż Jan Paweł II odwołując się do świadectwa swego poprzednika Pawła VI pisze, że "święty Józef jest wzorem dla pokornych, których chrześcijaństwo wynosi do wielkich przeznaczeń; dowodzi on, że aby być dobrym i autentycznym naśladowcą Chrystusa, nie trzeba dokonywać «wielkich rzeczy», ale wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste – byle prawdziwe i autentyczne"[30]. Wszystkie inne cnoty Józefa mieszczą się w jego świętości i sprawiedliwości.

Widzimy zatem, że kult św. Józefa może przyczynić się do wcielenia w swoje życie przykładu, jaki pozostawił po sobie wielki Patron Kościoła – Oblubieniec Maryi i Opiekun Jezusa.

5. Wzór kierownictwa duchowego

Kontemplując postać św. Józefa dostrzegamy, że zarówno Pismo św.,  jak i tradycja kościelna nazywają go "ojcem domniemanym", "ojcem wskutek adopcji", "ojcem zastępczym", "ojcem wedle ducha"; św. Augustyn nazywa go "ojcem dziewiczym" w nawiązaniu do Maryi jako Matki-Dziewicy.  Mateuszowa wersja  zwiastowania  tajemnicy Wcielenia Józefowi (Mt 1, 18-25), który jest też nazwany "ojcem Jezusa" (Łk 2, 33. 48) uwydatnia w pierwszym rzędzie tę interwencję Ducha Świętego, która czyni go odpowiedzialnym za Jezusa i Maryję. Wyznacza to Józefowi rolę w dziele zbawienia. Pojmuję on swoje ojcostwo jako powołanie w konkretnym miejscu - domku nazaretańskim. Tajemnicę "Boga z nami" (Mt 1, 23), któremu Józef "nadał imię Jezus" (Mt 1, 25) , wprowadza w rzeczywistość wszystkiego, czym jest i co czyni, podnosząc do rangi apostolstwa według ducha[31].

Przedstawiciel szkoły francuskiej  J. J. Olier nazwał  św. Józefa "pierwszym diakonem pierwszego Kapłana". Józef bowiem swoją pracą żywił  ciało Chrystusa,  które dla nas stało się Chlebem eucharystycznym. Z tego względu stał się on patronem powołań, a także patronem trudnych dróg i skomplikowanych sytuacji. Ten, który wraz z Maryją przyjmował pasterzy i Mędrców ze Wschodu uczy nas, że "ubodzy mają swe bogactwo, a bogaci swoje ubóstwo"[32]. Józef może dopomóc w rozpoznaniu wezwania Pana i gotów jest pójść na poszukiwanie tych,  którzy zwątpili w swoje kapłaństwo lub w Kościół; on może ich przyprowadzić z powrotem do "spraw Ojca". Józef w dużym stopniu jest zjednoczony ze Słowem Wcielonym, które ofiarowało się za zbawienie świata. Józef przypomina również wszystkim istnienie świata duchowego i wartości duchowych. Świadczy o tym choćby jego kontakt ze światem duchów dobrych - aniołów, których radami się kierował.

Wszystko to przekonuje nas o tym, że św. Józef jest wzorem dla kierowników sumień, wzorem ojców duchowych, a jego kult mógłby przyczynić się do upowszechnienia praktyki kierownictwa duchowego. W kierownictwie duchowym chodzi bowiem o doprowadzenie osoby kierowanej do pełniejszego naśladowania Jezusa Chrystusa i upodobnienie się do Niego jako do najdoskonalszego wzoru świętości. Z kolei wewnętrzne upodobnienie się do Chrystusa sprzyja osiąganiu pełni doskonałej miłości Boga i bliźnich[33]. Jan Paweł II zaznaczył, że zadaniem  Józefa  było  "zatroszczyć  się  o  uporządkowane wprowadzenie Syna w świat, z zachowaniem Boskich nakazów i praw ludzkich"[34]. Podobnie też i w kierownictwie duchowym należy starać się o to, by wzrastał w osobie kierowanej i w jego otoczeniu Chrystus Pan i by Jego nakazy były pilnie przestrzegane.

Jakie zatem wartości kryje w sobie kult św. Józefa? Trudno tu wyakcentować wszystkie płaszczyzny i możliwości jego oddziaływania na wiernych. Kard. Wojtyła w swoich rozważaniach o św. Józefie zwraca uwagę, że był on oblubieńcem dziewiczej Matki i opiekunem Jej Syna. Jako mężczyzna jest opiekunem i obrońca, ale przede wszystkim "ten rys opiekuńczy,  ojcowski, wydaje się nie tylko bardziej elementarny, ale także bardziej podstawowy niż wszelka aktywność zewnętrzna, społeczna czy organizacyjna. Taki porządek sugeruje Ewangelia". Odnosząc się do innych postaci ukazanych przez Ewangelie, kard. Wojtyła stwierdza: "Mężczyzna winien być nie tylko społecznikiem, organizatorem, głosicielem i obrońcą idei, ale także wśród tego wszystkiego ojcem i opiekunem. Inaczej nie urzeczywistnia całej moralnej pełni    swej męskiej indywidualności"[35]. Kryje się w tym także apostolski wymiar duchowości św. Józefa, bowiem - jak uczył Metropolita Krakowski - "mężczyzna w Kościele wtedy jest apostolski, kiedy jest opiekuńczy wtedy też spełnia w całym tego słowa znaczeniu swą rolę w Królestwie Bożym na ziemi". W tak ujętym zagadnieniu mieści się, jego zdaniem "z jednej  strony ojcostwo duchowe kapłanów, duszpasterzy, zarówno samotników, jak i społeczników, z drugiej strony zaś apostolstwo ojców rodzin, tylu ludzi codziennej pracy, na których barkach spoczywa odpowiedzialność za matkę i dziecko - podobnie jak na barkach Józefa z Nazaretu"[36]. Widzimy, że zarówno sama postać św. Józefa rozważana w szerokim kontekście Ewangelii, jak i jego autentyczny kult może przynieść wiele duchowych korzyści zarówno dla osób duchownych i konsekrowanych, jak też dla świeckich, zwłaszcza dla mężów i ojców uwikłanych w najrozmaitsze prace i obowiązki, które niesie ze sobą życie. Wszystkim więc, tak oddanym życiu kontemplacyjnemu, jak i prowadzącym życie czynne św. Józef i cała jego postawa, jaką odczytujemy z Ewangelii, ma wiele do powiedzenia. Potrzeba zatem, aby rozwijający się kult św. Józefa przyczyniał się do głębszej świadomości, że ten "Mąż sprawiedliwy" jest " szczególnym nauczycielem uczestnictwa w mesjańskiej misji Chrystusa, która jest w Kościele udziałem każdego i wszystkich: małżonków i  rodziców, ludzi żyjących z pracy rąk czy też  z jakiejkolwiek innej pracy, osób powołanych do życia kontemplacyjnego, jak i do apostolstwa"[37].


[1] Referat wygłoszony podczas XXIX Ogólnopolskiego Sympozjum o Św. Józefie. Kalisz 27-28 . 04. 1998 r.
[2] F. L. Filas,  Święty Józef człowiek Jezusowi najbliższy, Kraków 1979, s. 239.
[3] In Matth. hom. 2-4; PG 57, 25-56.
[4] Sermo 145; PL 52, 288-290.
[5] F. L. Filas, dz. cyt., s. 243.
[6] "Analecta Bollandiana" 72 (1954) 357-362.
[7] Kazanie 2 o św. Józefie.
[8] Księga życia, 6, 6.
[9] Tamże, 6, 7.
[10] F. L. Filas, dz . cyt . ,  s. 271. Por. także, H. Misztal, Doskonali w miłości, Lublin 1992, s. 88.
[11] Oeuvres oratoires de Bossuet, Paris 1927, t. II, s. 140.
[12] J.  Sharp, The Influence of Saint Alphonsus Liguori in Nineteenth-Cen tury Britain, "The Downside Review" 10 (1983) s. 60-76.
[13] Redemptoris Custos, 25.
[14] Tamże, 27.
[15] Tamże.
[16] Św. Teresa od Jezusa, Księga życia, 6, 8.
[17] Cyt. za: F. L. Filas, dz. cyt., s. 458.
[18] Leon XIII, Qamquam pluries (cyt. za: F. L. Filas, dz. cyt., s. 433) .
[19] Tamże, s. 434.
[20] Jan Paweł II, Redemptoris Custos,  8.
[21] Tamże, 5.
[22] Tamże, 4.
[23] J. A. Carrasco, Świętojózefowa teologia duchowości, "Ateneum Kapłańskie" 107 (1986) s. 246.
[24] Tamże, s. 248.
[25] Tamże, s. 244.
[26] Tamże, s. 245.
[27] Redemptoris Custos, 20.
[28] Tamże, 22.
[29] Tamże.
[30] Tamże, 24.
[31] W. Świerzawski, Naucz nas czynić wolę Twoją, Kraków 1990, s. 347.
[32] B. Martelet, Józef z Nazaretu, mąż ufności, Kraków 1997, s. 224 .
[33] J. Misiurek, J. M. Popławski, Kierownictwo duchowe w służbie nowej ewangelizacji, Lublin 2000, s.
13.
[34] Redemptoris Custos, 8.
[35] Cyt. za: F. L. Filas, dz. cyt., s. 459.
[36]Tamże, s. 460.
[37] Jan Paweł II, Redemptoris Custos, 32.