In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Sobota IX tygodnia Okresu Zwykłego
2 Tm 4,1-8; Mk 12,3 8-44

Anna Tabaka, Maciej Błachowicz

Kanonickie stalle z kolegiaty

Gdzie szukać najlepszych przykładów dawnej sztuki stolarskiej? W kościele pw. WNMP (bazylika św. Józefa), gdzie stoją zdobione malowanymi scenami z życia Jezusa i Maryi stalle, wykonane w kaliskiej fabryce Jana Mohra.

Stalle, umieszczone w prezbiterium ławy, przeznaczone dla uczestniczącego w liturgii duchowieństwa, dzisiaj w pełni wykorzystane są jeszcze tylko w zakonach klauzurowych; odmawiany z tego miejsca brewiarz ściśle porządkuje i wyznacza życie całego zgromadzenia.

Stalle1

Te niezwykłe meble narodziły się w średniowieczu, kiedy nie było jeszcze zegarów, a upływ czasu odmierzano prostą obserwacją słońca. Życie kościołów rozpoczynało się wraz z momentem, kiedy pierwsze promienie wpadały do jeszcze ciemnego wnętrza prezbiterium, rozświetlając ołtarz główny. Aby osiągnąć ten efekt, tą część świątyni kierowano na wschód – Jerozolimę, miejsce, w którym żył i działał Jezus. Wraz z nastaniem chwili zwanej jutrznią w  całej Europie, właśnie tutaj, w stallach, zasiadało duchowieństwo. Dźwięk kościelnego dzwonu i słowa: „Panie, otwórz wargi moje, a  usta moje będą głosić Twoją chwałę” rozpoczynały całodobowy cykl modlitw. To Liturgia Godzin (z łac. brewiarz) po dziś dzień jest odmawiana powszechnie w całym chrześcijańskim świecie. Pierwotne stalle miały postać nisz umieszczonych w murach prezbiteriów. Ich ślad możemy zobaczyć u kaliskich franciszkanów. Z czasem proste siedziska stały się samodzielnymi, często bardzo ozdobnymi meblami, takimi jak w świątyni pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Aby zrozumieć, skąd się tu wzięły, kilka słów trzeba powiedzieć o godności kolegiackiej, jaką nosi fara. Mieszkające przy niej duchowieństwo świeckie z tytułami prałatów i kanoników tworzyło kapitułę tak samo jak przy kościołach katedralnych. Z czasem godności te nabrały jedynie  honorowego znaczenia, jednak dawniej z funkcją tą wiązała się konieczność uczestniczenia w Liturgii Godzin. Z tej racji niezbędnym elementem wyposażenia każdej świątyni kolegiackiej stawały się umieszczone w prezbiterium siedzenia dla kanoników.

Stalle2

Co widział ks. Loga, czyli stalle najdawniejsze

W maju 1811 r. ks. Ludwik Loga w imieniu prymasa Ignacego Raczyńskiego dokonywał wizytacji wszystkich kościołów podległych archidiecezji gnieźnieńskiej. Na trasie jego podróży znalazł się również Kalisz. Opisując szczegółowo wyposażenie kolegiaty, arcybiskupi wysłannik zanotował w dziale dotyczącym kościelnych sprzętów: „Stalle w prezbitariacie po obydwóch stronach malowane i złotem malarskim ozdobione”. Jednak istniejące obecnie w świątyni kanonickie siedziska są późniejsze. W wyjaśnieniu  zagadki pomoże nam odczytanie łacińskiego napisu tablicy, umieszczonej obecnie po prawej stronie od wejścia: „Na chwałę Boga Wszechmogącego, Najświętszej Dziewicy i ozdoby tej świątyni Przewielebny Sebastian Łącki kanonik kaliski te ławy swoim własnym kosztem ufundował. Od urodzenia Chrystusa roku 1611”. Ponieważ w wielkiej katastrofie budowlanej w 1783 r.  prezbiterium ocalało, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że oglądane w 1811 r. stalle pochodziły z XVII-wiecznej fundacji Łąckiego.

 

Moor czy Mohr?

Jaki był los pierwotnych mebli, nie wiadomo. Czy były już tak bardzo zniszczone, czy też wczesnobarokowe w charakterze, przestały się podobać? W roku 1829 z pieniędzy po sufraganie kaliskim biskup kujawsko-kaliski Kajetan Koźmian rozpoczyna budowę istniejącego do dziś klasycystycznego ołtarza głównego. Prace trwały jeszcze po jego śmierci. Jemu też często przypisuje się fundację znajdujących się obecnie w prezbiterium biskupiego tronu i stalli. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1845 r. z „Gazety Handlowej i  Przemysłowej”. Według tego źródła obrazy znajdujące się na zapleckach  były „podobno pracą Professora Freyer, zmarłego przed parą laty”.  Szczęśliwie na jednym z obrazów zachowała się sygnatura malarza, podważająca zarówno fakt fundacji przez bp. Koźmiana, jak i autorstwo Freyera. Podpis artysty, w chwili obecnej niewidoczny, bo ukryty za listwą, odczytuje się na trzy różne sposoby: K. Iwaszkiewicz, Iwaszzkiewicz lub F. Iwaszkiewicz. Pewna wydaje się za to data MDCCCXXXX (1840 r). Jeśli jest właściwa, za fundatora tych obiektów należy uważać następcę Koźmiana – biskupa Walentego Bończę Tomaszewskiego.

Niestety, o twórcy malowideł nie udało się znaleźć żadnych informacji. Wiemy natomiast, że  konstrukcja stalli i jej rzeźbiarski wystrój są dziełem kaliskiego stolarza. Chociaż swojej pracy rzemieślnik nie podpisał, co potwierdziła także ostatnia konserwacja mebli sprzed kilku lat, w dziele ks. Piotra Kobylińskiego, pierwszej monografii kościoła z 1865 r., zachowała się informacja: „W presbyteryum przy ścianach bocznych stoi po każdej stronie 5 stal kanonickich  dębowych pięknie rzeźbionych z fabryki tutejszego stolarza p. Mora”. I znów wątpliwości budzi odczytanie nazwiska. W opisie Kalisza z 1845 r., pióra tajemniczego N. JKS można wyczytać: „[kaliskie – przyp. aut.] wyroby stolarskie, zwłaszcza meble i posadzki, w niczem nie ustępują zagranicznym: gustowne  stoły, bogate w rzeźbę kanapy, wspaniałe szeslongi, zgrabne krzesełka każdemu się podobają kto wnijdzie do składów Moora i Mixta”. Przesłanki te pozwalają zatem identyfikować tajemniczego rzeźbiarza z Janem Mohrem, najsławniejszym z kaliskich stolarzy I poł. XIX w.  Był to prawdziwy potentat na lokalnym rynku meblarskim. W 1853 r. jego „fabryka” „miała 10 warsztatów, machiny na 150 rubli, 6 czeladników, 12 uczniów, 10 innych pracowników”, rocznie zakład produkował meble o łącznej wartości 6750 rubli. Ze względu na wielkość firmy do dzisiaj zachowała się po niej znaczna ilość sprzętów w różnych zbiorach państwowych i prywatnych. Najbliższy przykład znajduje się w pałacu Lipskich w Lewkowie (obecnie oddział MOZK), gdzie można oglądać kanapę z warsztatu Mohra. Meble takie spotka się również na aukcjach dzieł sztuki i antyków. Wystawiony w 2002 r. na sprzedaż komplet czterech krzeseł z dobranym wtórnie stołem oferowano za cenę wywoławczą 11.000 zł. Są one sygnowane „Mohr Kalisz”. Różne warianty pisowni najprawdopodobniej wynikają z braku ustalonych reguł zapisywania nazwisk pochodzenia niemieckiego. Na kaliskim cmentarzu ewangelickim zachowała się tablica zmarłej w 1860 r. Wilhelminy Mohr. Byłby więc twórca stalli w katolickim kościele luteraninem?

 

Już tylko zabytek

Eleganckie neoklasycystyczne stalle i tron nie zawierają w sobie szczególnie ukrytego przesłania teologicznego. Ławy zdobią głowy anielskie i liry. Umieszczone ponad siedzącymi tu niegdyś kanonikami obrazy odnoszą się do scen z życia Jezusa i Maryi: na ścianie południowej od Nawiedzenia do śmierci Maryi, na ścianie północnej od narodzin Maryi do obrazu Niepokalanej (Dziewica stojąca na globie ziemskim i depcząca stopą węża). Wybór scen jest oczywisty w zestawieniu z maryjnym wezwaniem kościoła. Kiedy w 1858 r. Edward Stawecki w swoim „Albumie Kaliskiem” błędnie stwierdził, że są to przedstawienia cudów świętego Józefa, na jego głowę posypały się gromy. Z niekłamanym oburzeniem pisał ks. Piotr Kobyliński: „Tak to brak znajomości zasad katechizmowej swej religii, wiedzie panów pisarzy do głoszenia światu fałszów”. Niestety przy tronie nie zachowały się  „trzy wspaniałe krzesła  aksamitem purpurowym kryte dla biskupa i dwóch kanoników asystujących”. Obecne, umieszczone na środku prezbiterium zgodnie z posoborową liturgią, są współczesnym dziełem nawiązującym do charakteru stalli. O przeznaczeniu złoconego baldachimu przypominają wyrzeźbione biskupie insygnia – infuła, pastorał i krzyż. W naszych czasach w zaplecku tronu umieszczono herb osobisty biskupa kaliskiego Stanisława Napierały. Stoją tu też  fotele – element z kompletu wykonanego dla Jana Pawła II podczas wizyty papieskiej w Kaliszu w 1997 roku. Rzadko już obecnie w pełni używane przez kanoników stalle, pozostają dziś cennym zabytkiem świadczącym o niezwykłym kunszcie kaliskiego rzemiosła.