In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Piątek V tygodnia Wielkiego Postu
Jr 20,10-13; J 10,31-42
https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/pielgrzymkiWyjazdy.gif

Mateusz Wdowczyk i Kinga marszałek

Ministranci i młodzież w Zakopanym i na Słowacji

Majówka już za nami, jednak wspomnienia z niej  oraz poczucie pełnego wykorzystania tych wolnych dni pozostaną na zawsze w naszych sercach. 40-osobowa grupa ministrantów i młodzieży z naszej parafii wraz z księdzem Mariuszem Andrzejczakiem udała się na wyjazd w dniach od 1 do 3 maja. Celem naszej podróży było Zakopane oraz przejazd na Słowację do parku wodnego - Tatralandia, gdzie spędziliśmy cały dzień.

Galeria

Nasza wyprawa zaczęła się o północy na placu przed kościołem, gdzie wszyscy się stawiliśmy trzymając torby podróżne, śpiwory oraz plecaki a 2 osoby zabrały ze sobą nawet piłki. Ruszyliśmy w trasę, przed nami kilka godzin jazdy autobusem. Bardziej zmęczone osoby próbowały zasnąć by mieć siły gdy dojedziemy, jednak pełen energii i dobrego humoru tyl  autokaru skutecznie im to uniemożliwiał. Jednak Po pewnym czasie wszyscy oddali się w objęcia Morfeusza.

Gdy się zbudziliśmy, około godziny 7.00 okazało się ze jesteśmy już w Zakopanem, wystarczyło przejechać kilka kilometrów przez tę zimową stolice Polski by znaleźć się na miejscu naszego zakwaterowania. Nasz harmonogram był bardzo napięty, dlatego tez dostaliśmy tylko trochę czasu na rozpakowanie i zjedzenie śniadania. Pomimo tak ograniczonego czasu zdążyliśmy rozejrzeć się za boiskiem, by móc rozegrać wieczorem mecz. Znaleźliśmy je, ku naszemu zadowoleniu dowiedzieliśmy się że należy ono do właściciela u którego mięliśmy miejsca noclegowe.

Następnie udaliśmy się pod Wielką Krokiew by wjechać wyciągiem krzesełkowym na taras widokowy, gdzie czekała na nas cudowna panorama Zakopanego. Kolejną z atrakcji jaka na nas czekała była półtorej godzinna wspinaczka na Gubałówkę, zmęczeni ale szczęśliwi ze udało nam się zdobyć szczyt tego tysiącznika, wbrew pozorom bardzo męczącego. Po chwili odpoczynku czekał na nas już miły i bez wysiłkowy zjazd kolejką terenowo-liniową.

Ostatnim z punktów przewidzianych na dzisiejszy dzień była msza święta, na która udaliśmy się do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na zakopiańskich Krzeptówkach. Pozostała powrotna podroż do miejsca zakwaterowania. Gdy dojechaliśmy ksiądz opiekun oznajmił nam ze za godzinę mamy wszyscy przyjść na kolacje, postanowiliśmy nie tracić czasu i pełni energii i sil pomimo jakże męczącej nocy i dnia zagrać w piłkę nożna.

Nadszedł wieczór, każdy wziął prysznic i co prędzej położył się w swoich lóżkach. Kolokwialnie mówiąc padliśmy jak Kawki, wszystkich nas zmorzył nas błogi sen, tym bardziej że wiedzieliśmy, że czeka nas jutro wczesna pobudka.

Nadszedł kolejny dzień naszej przygody wielu z nas miało duży problem żeby wstać rano na śniadanie o godzinie 6.30. Po śniadaniu spakowaliśmy się i wrzuciliśmy nasze bagaże do autokaru i pojechaliśmy ponownie na msze święta do tego samego sanktuarium, by pobożnie zacząć dzień i wymodlić się o dobrą pogodę. Ruszyliśmy w stronę Słowacji. Nasza droga była bardzo kręta. W końcu dojechaliśmy naszym oczom ukazał się ogromny park wodny z wielka ilością zjeżdżalni wodnych rożnego rodzaju oraz baseny z woda rożnego typu – oceaniczna, solankowa, słodka. Spędziliśmy tam 9 niezapomnianych godzin. Z przeróżnymi atrakcjami – wodna siatkówka, koszykówka, ścianką wspinaczkową. Wymoczyliśmy się za wszystkie czasy. Pozostała nam tylko podróż powrotna.

Do Kalisza dotarliśmy 3 maja o 3.30. Zmęczeni ale szczęśliwi w półśnie uściskaliśmy naszych rodziców którzy na nas czekali i udaliśmy się do naszych domów. Zapamiętamy ten wyjazd do końca życia i liczymy na kolejne ;)