In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Rozmowy z Kustoszem

Józef Kaliski

Nie znajdziemy w Piśmie Świętym żadnego słowa, które by On wypowiedział. Milczący święty. A jednak to właśnie Jemu - św. Józefowi - Papież Jan Paweł II w 1989 roku poświecił Adhortację Apostolską „Redemptoris Custos”, a Papież Franciszek obecny rok ogłosił rokiem św. Józefa.

Zapraszam Państwa do przeczytania niezwykłej rozmowy z ks. dr prałatem Jackiem Plotą, wieloletnim kustoszem Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, który nie tylko podzieli się z Państwem swoim świadectwem na temat obecności tego Wielkiego Świętego w swoim życiu, ale również przybliży, poprzez relacje Mistyków i Świętych, jak niezwykłym Skarbem dla Kościoła jest ten Święty.

Księże Kustoszu, od 20 lat opiekuje się Ksiądz Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. To miejsce szczególne bliskie każdemu Polakowi. Wielu z nas pielgrzymowało tam osobiście, bądź duchowo, aby spotkać się na chwilę ze św. Józefem, oddać mu swoje sprawy. Kim dla Księdza Kustosza jest św. Józef?

Ks. prałat Jacek Plota: Św. Józef jest dla mnie wzorem zawierzenia Bogu. Z jednej strony Jego bezgraniczna wiara i oddanie Bogu, a z drugiej pokora i ubóstwo czynią Go wielkim i skutecznym Orędownikiem u Jezusa. To Ktoś z kim rozpoczynam każdy zwyczajny dzień, kończę każdą wieczorną chwilę. Św. Józef to mój duchowy Przyjaciel, Opiekun, Wstawiennik u Boga. Jego działanie i odpowiedź na moje prośby jest naprawdę niezwykła i bardzo wymowna, sprawia że czyni Go mi szczególne bliskim. To Święty, którego stale odkrywam.

Kiedy rozpoczęła się przyjaźń Księdza z tym wielkim Świętym?

Ks. prałat Jacek Plota: Moje pierwsze kontakty ze św. Józefem miały miejsce już w dzieciństwie. Pamiętam jak z naszej parafii Dobrzec, przyległej wówczas do Kalisza chodziliśmy do bazyliki św. Józefa na odpusty, zarówno 19 marca, jak i ten drugi - Opieki św. Józefa, który dawniej był obchodzony w IV Niedzielę po Wielkanocy. Św. Józef stawał się mi bliski już w dzieciństwie, chociażby poprzez to, że jako młody chłopak często wstępowałem do bazyliki na krótką modlitwę. W miarę upływu czasu moja przyjaźń ze św. Józefem była coraz bardziej dojrzała, pełniejsza. Już w seminarium we Włocławku ten wielki Orędownik stał się mi szczególnie bliski. Warto podkreślić, że wówczas Kalisz należał wówczas do diecezji włocławskiej, której patronem też był św. Józef i jako klerycy przyjeżdżaliśmy tutaj bardzo często. Przez całą młodość św. Józef, Jego wstawiennictwo i opieka, nieustannie się przewijała, wybijała w moim życiu. W czasach kleryckich uczestniczyliśmy również w ogólnopolskich sympozjach józefologicznych. Były to pierwsze spotkania z Józefem na gruncie teologicznym. Uczestniczyliśmy też w zjazdach księży ocalonych z Dachau. Dziś swoją 20-letnią obecność w Kaliskim Sanktuarium upatruje nie jako zobowiązanie, ale jako wielki dar, ponieważ wierzę jak św. Józef jest coraz więcej znany i kochany. To wielki zaszczyt móc służyć ludziom u boku tak Wielkiego Orędownika i Patrona naszych czasów.

W liście apostolskim „Patris corde”, papież Franciszek określił św. Józefa m.in. tytułami „ukochany ojciec; ojciec czułości, w posłuszeństwie i w gościnności; ojciec twórczej odwagi”, nawiązując do dekretu bł. Piusa IX ogłaszającego św. Józefa patronem Kościoła powszechnego. Który z tytułów św. Józefa dla Księdza Kustosza jest szczególnie bliski?

Ks. prałat Jacek Plota: Trudno odpowiedzieć jednym słowem, ponieważ to postać tak niezwykła i wyjątkowa, że wydaje się, że jedno określenie to zbyt mało, aby odkryć głębię i piękno Jego postaci w jednym przymiocie. Jedna z książek o św. Józefie pod wymownym tytułem Głos mówiącego milczeniem odkrywa jedną z prawd o tym Wielkim Świętym. Jego milczenie bowiem było wypełnione po brzegi imieniem Jezus, przemawiało do nas żywą wiarą, swoimi czynami. Św. Józefowi Ewangelie poświęcają łącznie 26 wierszy, a jego imię wymieniają 14 razy. Nie wypowiada na kartach żadnego słowa...Ale czy jego milczeniem naprawdę jest ...tylko milczeniem czy czymś więcej?

Milczenie św. Józefa nie było związane z bezczynnością...

Ks. prałat Jacek Plota: To paradoks tego Świętego. On milczy, a jednak przemawia. Nie słowem, ale gestem i czynem. Jest autentyczny w swym oddaniu Bogu, w swej miłości do Matki Bożej i Maryi. Nie wybija się, nie szuka swego, a jest pełen Boga. Św. Józef nieustannie wsłuchuje się w wolę Boga i podąża za Jego wolą, nawet kiedy Jej nie rozumie. Czy nie przeżywa rozterek, zakłopotania, lęku przed nową i nieznaną sytuacją... Z pewnością tak, ale św. Józef przede wszystkim ufa i trwa przy Bogu.

Jest przygotowywany na bycie Opiekunem Jezusa, tak jak Maria...

Ks. prałat Jacek Plota: Ewangelia nie wspomina nam nic na temat dzieciństwa Józefa. Błogosławiona mistyczka Katarzyna Emmerich w swoich wyznaniach napisała wiele o jego dzieciństwie i atmosferze panującej w jego domu. „Pisze, że Józef był zupełnie innym aniżeli bracia, był bardzo utalentowany i uczył się bardzo dobrze, lecz był prostoduszny, spokojny, pobożny i bez ambicji.” Zapewne mistyczka pisząc o tym, że Wielki był bez ambicji nie miała na myśli kogoś, kto nie był pracowity i sumienny, chodziło tu o wielką pokorę wpisaną w jego serce. Bóg wybrał sobie na opiekuna Św. Józefa i dlatego od pierwszych chwil Jego życia kształtował w nim wrażliwość, oddanie, pracowitość, sumienność. Trudno wyobrazić sobie inną sytuację, bowiem to On miał kiedyś na ziemi zastępować ziemskiego ojca Zbawicielowi... W pismach błogosławionej Emmerich opisującej z kolei trudną wędrówkę do Betlejem poznajemy Go jako niezwykle oddanego i wrażliwego mężczyznę. Czytamy jak Święty puka i prosi o nocleg, lecz gospodarz nie chce mu otworzyć. Emmerich pisze: „Powrócił Józef bardzo zasmucony. Widziałam, iż płakał, i ze smutku, iż żadnej nie znalazł gospody, nie śmiał się zbliżyć. Z kolei kiedy w końcu docierają do Groty znowu stara się jak najlepiej zaopiekować Maryją, na miarę warunków w których się znaleźli. Nigdy się nie poddaje, stara się zawsze pracować jak najlepiej. Zawsze jest otwarty na wolę Boga. „Józef grotę z żłóbkiem lepiej uprzątnął i uporządkował. Przyniósł też jeszcze z miasta rozmaitych mniejszych sprzętów i suszonych owoców. Gdy wrócił, przyniósł wiązkę cienkiego okrąglaka, związanego ładnie sitowiem, w puszce zaś, zaopatrzonej w trzonek, żarzących węgli, które u wejścia do groty wysypał, by rozniecić ogień; przyniósł także worek z wodą i przygotował nieco pożywienia” - pisze Mistyczka.

Czy dziś w jakiś sposób możemy wyobrazić sobie to jak żyła i pracowała Święta Rodzina? Jak wyglądał Nazaret i zwykła prosta codzienność ojca, głowy rodziny św. Józefa?

Ks. prałat Jacek Plota: Wielu malarzy i filmowców próbuje przedstawić to jak wyglądało życie św. Rodziny. Każdy z nich przemyca w tym wszystkim jakąś cząstkę siebie i swojej wizji. Pewne jest jednak to, że ponad 2 tysiące lat temu domami mieszkańców Nazaretu były zwykłe groty wykute w skale. Oczywiście zawierały najpewniej drewniane przybudówki, ale nie były to domki z prawdziwego zdarzenia, takie nawet najprostsze. Józef z pewnością ze swoimi ciesielskimi zdolnościami dbał o to, by w domu był piękny stół czy krzesła. Trudno wyobrazić sobie, aby w ówczesnych czasach mieszkańcy Nazaretu nie posiadali małego ogródka z przydomowymi ziołami, warzywami, których używano do przygotowywania domowych potraw. Rozmaryn, oregano, to zioła dobrze znane każdej pani domu nie tylko tej współczesnej, ale i tej sprzed dwóch tysięcy lat. Na obiad jedzono soczewice, kaszę, czy kilka placków smażonych na piecu. Zapewne Maryja często do obiadu podawała św. Józefowi daktyle, figi czy morele. Wokół skromnego domostwa pewnie znajdowała się mała zagródka na skromny dobytek w postaci kóz, czy owiec, które Józef zapewne doglądał każdego dnia. Święta Rodzina żyła skromnie, ale pięknie. Nade wszystko trzeba podkreślić, że w Ich domu zapewne czuć było miłość, taką której nie da się opisać słowami... I miłość była owocem piękna duszy Maryi, Józefa i Skarbu, który trzymali pod swoim dachem - Jezusa.

Święty Mateusz Ewangelista posługuje się greckim słowem tekton, oznaczającego kogoś kto nie tylko zajmuje się prostą obróbką drewna, ale potrafią uczynić z drewna prawdziwe perełki...

Ks. prałat Jacek Plota: Nie bójmy się tego określenia. Św. Józef był, a właściciele jest złotą rączką. U Homera słowo to występuje na określenie kogoś, kto potrafił budować nie tylko domy, ale statki i świątynie. Święty był zapewne znanym i cenionym specjalistą w całej okolicy, pracowitym i oddanym temu co robi całym sercem. Zresztą jego zaradność była zauważalna nie tylko na płaszczyźnie Jego wyuczonego rzemiosła, ale w ogóle zaradności życiowej. On świetnie odnajdywał się w nowych, trudnych sytuacjach. Bóg mu błogosławił, bo widział w Nim czyste i piękne serce, otwarte na wolą Bożą.

O nabożeństwie do Jego serca wspominał sam Święty podczas współczesnych objawień...

Ks. prałat Jacek Plota: Tak, rzeczywiście znane są objawienia św. Józefa w miejscowości Itapiranga, położonej ok. 1500 kilometrów na południowy zachód od Rio de Janeiro, przy granicy z Argentyną. Tam w marcu 1994 roku 22-letni Edson Glauber otrzymał przesłanie od św. Józefa oraz dwie obietnice. Wielki Święty podkreślił, że ci, którzy poświęcą się nabożeństwu do Jego serca, będą czyści, sprawiedliwi i święci w Jego oczach. Napełnię ich łaskami i cnotami, wspierając was w codziennej drodze do świętości. Pamiętajmy, że również w Fatimie 13 października ukazuje się św. Józef z małym Dzieciątkiem błogosławiących ludzi.

Kaliskie Sanktuarium to miejsce szczególnej modlitwy do Świętego. Wiele osób dziękuje i prosi o potrzebne łaski. Niedawno ukazała się już czwarta księga opisująca świadectwa ludzi i cuda św. Józefa. Czy jest jakieś szczególne świadectwo, cud, a może prośba które zostały w pamięci Księdza Prałata?

Ks. prałat Jacek Plota: Takich świadectw jest wiele. Każdego dnia do naszego Sanktuarium spływa wiele świadectw. Są to listy dziękujące za ocalone życie, zdrowie, odnalezioną pracę, męża, pomoc w budowie domu. Są wśród nich małe, ale i wielkie cuda. Każde z nich to jednak wielkie świadectwo orędownictwa św. Józefa. Jest ich tak wiele, że nie sposób wymienić, przywołać w tak krótkiej rozmowie. Pamiętam świadectwo pewnej rodziny, która przyjechała do nas do Kalisza z pewną intencją. Mianowicie szukali pieniążków na budowę domu. Ich sytuacja rodzinna nie pozwalała im na podjęcie tak wielkiego przedsięwzięcia. A jednak ich wiara w siłę modlitwy była wielka. Przyjechali do Kalisza do św. Józefa prosząc o zajęcie się tą wydawało trudną sprawa. Oddali ją wielkiemu Orędownikowi i... zostawili przed wizerunkiem Świętej Rodziny... cegłę. Proszę sobie wyobrazić, że i tym razem Święty sobie poradził. Dla Niego nie ma rzeczy za trudnej. Liczy się ufna modlitwa zaniesiona do Boga. Proszę sobie wyobrazić, że po kilkunastu miesiącach wrócili z wielką radością w sercu, że ich dom jest w fazie ukończenia...

Podczas spotkania pielgrzymkowego dzieci w Kaliszu pojawiały się wzruszające, ale i bardzo dojrzałe listy najmłodszych, w których dzieci prosiły o pomoc w znalezieniu pracy dla taty w Polsce.

Wielu świętych swoje życie oddało pod opiekę św. Józefa i mocno podkreślało swoją miłość do Świętego.

Ks. prałat Jacek Plota: Wielka i wspaniała święta, Teresa z Avila, wielka reformatorka Karmelu podkreślała, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za św. Józefa przyczyną, zawsze otrzymała i nie była nigdy zawiedziona. Wszystkie swoje klasztory fundowała pod jego imieniem. Jego też obrała za głównego patrona swoich dzieł. Jan Bosko stawiał św. Józefa za wzór pracowitości dla swojej młodzieży, a Bł. Jan XXIII wpisał imię św. Józefa do Kanonu Mszy Świętej i uczynił patronem II Soboru Watykańskiego.

Czy ma Ksiądz swój ulubiony wizerunek Świętego? Czy jest modlitwa, którą Ksiądz szczególnie często odmawia?

Ks. prałat Jacek Plota: Wizerunków i figur Świętego Józefa mam kilkadziesiąt. Kiedy pielgrzymuje po całym świecie to przywożę, dlatego w jakimś sensie każda z nich jest mi szczególnie bliska, bo ma swoją nietypową historię. Mam nawet śpiącego Józefa do odkładania listów, którego ma papież Franciszek.
Ulubioną modlitwą do św. Józefa jest modlitwa papieża Leona XIII, jeszcze do Soboru powszechnie odmawiana. Dziś następuje jakby renesans i powrót tej modlitwy - „O Ciebie, św. Józefie, uciekamy się w naszej niedoli”. Odmawiam ją każdego dnia, jest dla mnie jak egzorcyzm. Święty Józef jest dla mnie Wielkim Świętym, którego stale poznaję, w którym coraz bardziej się rozmiłowuję i odkrywam jako niesamowitą Perłę Kościoła, w której blasku możemy przeglądać się wszyscy.