In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Homilia Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka

wygłoszona podczas Diecezjalnej Pielgrzymki Kół Żywego Różańca

do Sanktuarium św. Józefa, 9 marca 2013

 

Jesteśmy w Sanktuarium, gdzie właściwie codziennie są grupy z całej Polski, oddające cześć św. Józefowi. Cieszę się z obecności wszystkich przedstawicieli Wspólnot Różańcowych z różnych regionów Polski, przedstawicieli kapłanów na czele z księdzem rekolekcjonistą. Pozdrawiam was wszystkich w Chrystusie Panu.

Wszystkich nas łączy wiara w Jezusa Chrystusa. Tą wiarę można różnie wyrazić, ale tylko tam jest życie duchowe, gdzie jest modlitwa. Jak nie ma modlitwy, to prędzej czy później traci się również wiarę. I wy jesteście tym zastępem ludzi, który w dzień, a nawet i w nocy zanosi przed tron Boga Ojca modlitwę w intencji Kościoła za przyczyną Najświętszej Maryi Panny.

 

Siostry i bracia, świat może zmienić się przez pokutę i przez modlitwę. A przecież dzisiaj mamy się o co modlić. Tyle jest biedy, tyle jest zakłamania, i to zakłamania słowem. Jest też tyle zła w życiu rodzinnym, ale i w życiu publicznym. Massmedia, telewizja i prasa – mamy często w to wgląd, jak wielka propaganda jest, a nawet – powiedziałbym – walka nieustanna z Kościołem. Widzimy, że w ostatnim czasie ten atak na Kościół się wzmógł. I ktoś powie: katolicy powinni się przyzwyczaić; te ataki był zawsze, ale były jakby falami. I jest dzisiaj jakby wielka taka fala ataków. Napływa ona, jakby odradzała się siła zła, która mierzy w Kościół, w Ojca Świętego, w Pasterzy Kościoła. I ta agresja wobec Kościoła, któremu już różne rzeczy się zarzucało i zarzuca, widzimy, że też jest jednym z argumentów na to, że Kościół jest Chrystusowy, że nie na ludzkim fundamencie został zbudowany. I proszę zauważyć, że dziś, gdy kardynałowie spotykają się, całe Kolegium, alby wybierać nowego papieża, ile jest kalkulacji, ile argumentów, ile przymiarek. I ci, co są dalej od Kościoła, już prawie wiedzą, kto będzie tym papieżem. A przecież Kościół jest Chrystusowy. Pan Bóg posługuje się ludźmi, ale nie przez propagandę, tylko wierzymy, że to Duch Święty za przyczyną tych oto powołanych ludzi ogłosi nam papieża. I o to się modlimy.

Posłuchajmy, jak pięknie wyraził to Benedykt XVI na zakończenie pontyfikatu: Pan mnie naprawdę prowadził, był blisko mnie, każdego dnia mogłem odczuwać Jego obecność. Był to okres drogi Kościoła, naznaczony momentami radości i światła, ale też momentami niełatwymi. Czułem się jak Piotr i apostołowie w łodzi na Jeziorze Galilejskim: Pan dał nam wiele dni słonecznych i łagodnego wiatru, dni, kiedy połów był obfity. Były też jednak chwile, kiedy wody były wzburzone, jak w całej historii Kościoła, a Pan zdawał się spać. Ale zawsze wiedziałem, że w tej Łodzi jest Pan i zawsze wiedziałem, że łódź Kościoła nie jest moja, nie jest nasza, lecz Jego. To On ją prowadzi.

To bardzo ważne, byśmy mieli świadomość, że to Bóg prowadzi, bo nas prowadzi w Kościele.

Dzisiaj, choć pewnie przybywamy z różnymi intencjami osobistymi, z całym Kościołem z jednej strony dziękujemy za Piotrową posługę Ojca Świętego Benedykta XVI, ale mamy żywo też w pamięci radość i entuzjazm. Przecież tak nie dawno, 19 kwietnia 2005 roku kardynał protodiakon Jorge Arturo Augustin Medina Estévez ogłosił światu wybór na następcę Apostoła Piotra Ojca Świętego Benedykta XVI. Nazajutrz, po Mszy Świętej Benedykt XVI powiedział: Wybierając mnie na Biskupa Rzymu, Pan chciał, bym był Jego namiestnikiem, bym był "skałą", na której wszyscy będą się mogli bezpiecznie oprzeć. A po Mszy Świętej inaugurującej wyznał, że: Moim prawdziwym programem jest to, aby nie realizować swojej własnej woli, nie kierować się moimi ideami, ale wsłuchiwać się w słowo i wolę Pana oraz pozwolić się Jemu kierować, aby On sam prowadził Kościół w tej godzinie naszej historii.

I kiedy w kontekście tych słów wczytujemy się w codzienną prasę, to wszystko jest, tylko nie myśl Kościoła. Są nawet zdjęcia, skąd, kto… Ktokolwiek będzie – będzie to Namiestnik Chrystusowy.

To prawda, że byliśmy zaskoczeni wszyscy, że Ojciec Święty zrezygnował, to jest prawda. Jeden ze starszych biskupów powiedział: Prędzej bym się śmierci spodziewał, bo każdy może umrzeć, ale nigdy nie myślałem, że abdykuje. Ale Ojciec Święty po przemodleniu, właśnie na modlitwie doszedł do takiego wniosku. I dlatego też jestem przekonany, że potrzebna jest nasza wspólna modlitwa, modlitwa o wiarę ludzi, o moc i siłę dla nowego Ojca Świętego.

 

Ukochani, jako czciciele Matki Najświętszej mamy świadomość, że była ona narzędziem w ręku Boga. Wszystko zachowywała w swoim sercu. Podobnie św. Józef, choć żadnego słowa nie ma napisanego, któreby powiedział na kartach Pisma Świętego. Dyskretnie, w poczuciu wielkiej odpowiedzialności, po męsku, odważnie stał się Opiekunem. I tyle było niewiadomych. I wobec Pana Boga Matka Najświętsza też nie skarżyła się: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? I tyle było lęku, czy da radę stać się odpowiedzialnym Józef, bo musieli wracać, wygnani byli. Ale tą wolę wypełnił.

Mówimy też, że św. Józef jest patronem dobrej śmierci. On miał wyjątkową śmierć, ponieważ przy jego śmierci była Matka Najświętsza i Pan Jezus.

Opiekun dobrej śmierci. Kiedyś, jako student I roku w Seminarium, nie bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego nam, młodym ludziom, mówiąc o żywotach świętych, już się mówi o śmierci. I Rektor, który to opowiadał – świętej pamięci ks. prof. Józef Majka – kiedy przeszedł na emeryturę, a uczył nas tego kultu do świętych, w dzień swoich imienin na św. Józefa po prostu rano się nie obudził. Lekarze stwierdzili, że miał bardzo lekką śmierć, ponieważ we śnie. I była taka kaplica na I piętrze, wystawiono jego ciało już, by móc się modlić, a niektórzy przychodzili na jego imieniny z kwiatami, myśląc, że złożą mu życzenia. Patron dobrej śmierci. Wtedy przekonałem się, jak trzeba być gotowym. Niektórzy udają, że to dotyczy wszystkich, tylko nie ich: To życie sobie można jeszcze kupić, a niektórzy mówią, że śmierć to jedyna sprawiedliwość na ziemi, że wszyscy umierają. Mówię te słowa, bo wiem, że dotyczą one i mnie.

 

Medytujemy Święty Różaniec. To była zawsze ważna modlitwa. Kiedy chcielibyśmy szukać początków, to weszła ona w życie Kościoła w czasach średniowiecza. Powstanie modlitwy różańcowej przypisuje się św. Dominikowi i św. Franciszkowi, którzy założyli dwa zakony żebracze. Święto zaś Matki Bożej Różańcowej zostało ustanowione i wprowadzone do kalendarza liturgicznego przez papieża Piusa V, aby upamiętnić zwycięstwo floty chrześcijańskiej nad przeważającą flotą turecką pod Lepanto 7 października w 1571 roku. Odniesione zwycięstwo obroniło wówczas Europę przed inwazją Islamu. Cała chrześcijańska Europa trwała wtedy na modlitwie wraz z Maryją, odmawiając różaniec. I to zwycięstwo zawdzięczamy Matce Bożej. Dlatego zaleca się wiernym Kościoła, by jak najczęściej odmawiali różaniec.

Pamiętamy też orędzie fatimskie, gdy Maryja powiedziała, że świat można ocalić od zguby przez modlitwę różańcową. Dlatego dzieci fatimskie, Franciszek, Hiacynta i Łucja widziały Matkę Bożą kilkakrotnie, ale zawsze z różańcem w ręku. 17 maja 1917 roku, a potem każdego 13 dnia kolejnego miesiąca zawsze Matka Boża trzymała w ręku różaniec. Kościół to orędzie fatimskie przyjął i nas zachęca do modlitwy. I jest to jedno z nabożeństw, które współcześnie bardzo szybko się rozwija.

Modlitwa ta jest piękna. Nazwana jest Streszczeniem Ewangelii albo Brewiarzem Ludu, jako że każdy może ją odmawiać. Jest dobra dla każdego, na każdy czas: i do kościoła, i na spacer, i w podroży samochodem czy pociągiem. Różaniec można odmawiać przy niektórych pracach. Zwrócić uwagę trzeba na to, że modlitwę tę udoskonalił też Ojciec Święty Jan Paweł II, który do trzeciej części różańca dodał brakującą część dotyczącą działalności publicznej Pana Jezusa. Dlatego rozszerzył różaniec o Tajemnice Światła.

Ukochani, jaka jest struktura modlitwy różańcowej? Zwróćcie uwagę, że każda dziesiątka jest pięknie obudowana dwoma klamrami: Modlitwą Pańską na początku i czcią oddawaną Trójcy Świętej na końcu. Każda tajemnica jest zamykana uwielbieniem Trójcy Świętej.

 

Z tego miejsca, od św. Józefa Kaliskiego, zaczerpnijcie w cichości siłę do wierności Panu Bogu i Kościołowi, aby i mieć odwagę do dawania świadectwa w życiu osobistym. Ta cichość św. Józefa, a jednocześnie konsekwencja w jego postępowaniu, dodają nam sił w świecie współczesnym. I nieraz wydaje się, że coś we wspólnocie parafialnej nie układa się, coś w rodzinie nie jest tak, jak powinno być, a często powodem jest to to, że brakuje modlitwy. Bo człowiek, który się modli, potrafi ustąpić, powiedzieć przepraszam, potrafi znieść wiele dla drugiego. A na pewno już nie będzie się domagał żadnych związków partnerskich, wynaturzeń, co napływa taką falą do naszego kraju. Mocno ufamy, jak po zwycięstwie pod Wiedniem nad ateizmem, choćbyśmy byli mniejszą cząstką, ale zdrową.

Te panie, które pieką ciasta, zwłaszcza chleb, to jak zaczyn, zakwas do chleba się daje, odrobina zakwasu sprawia, że nie ma zakalca i całe ciasto jest zdrowe. I nikt w Kościele nie opowie się za śmiercią, za eutanazją, za aborcją, nigdy. Bo takie jest Prawo Boże. A tego Prawa nie można zmienić. Człowiek nie może go zmienić ani przez głosowanie, ani przez żadne zasady demokracji. Kościół domaga się godności, szacunku dla każdego człowieka. Nieraz ludzie zrezygnują do końca, przekreślą, a dziś w Ewangelii – piękna jest ta scena –  jeden przychodzi i mówi: Panie, wszystko wypełniam, dwa razy w tygodniu post zachowuję, nie jestem jak ten celnik – faryzeusz mówi. A tamten, skruszony, ma poczucie grzeszności. Potem, na końcu dowiadujemy się, że ten drugi został usprawiedliwiony.

Jest też taka piękna scena w Ewangelii, gdy Magdalena przychodzi do Pana Jezusa i przyprowadzają ją, bo ją złapano na grzechu, a prawo kazało takie kamienować. A Pan Jezus, postawiony przed tym faktem? Z jednej strony prawo trzeba uszanować, a tu ma niewiastę w strachu i mówi: Jeżeli ktoś z was jest bez grzechu, nie pierwszy rzuci w nią kamieniem. I co? Pierwsi odchodzili starsi, z tyłu powychodzili, podniósł po jakimś czasie głowę i spytał: Niewiasto, nikt Cię nie potępił? I ja Ciebie nie potępiam, idź i nie grzesz więcej. Świętą została. Ten moment, który zmienił treść jej życia.

 

Wszyscy jesteśmy ludźmi słabymi. Trzeba tą słabość uznać, wyznać i zmienić, aby stawać się lepszymi. W tym trwaniu w dobrym i przemianie zawsze pomaga nam modlitwa. Niech ta modlitwa różańcowa zanoszona w imieniu całego Kościoła w Polsce ochroni nas przed złem, ale też doda odwagi, byśmy dawali świadectwo miłości do Pana Boga i Kościoła. Amen.