In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Sobota IX tygodnia Okresu Zwykłego
2 Tm 4,1-8; Mk 12,3 8-44
https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/homilieBiskupa.gif
 

bp Stanisław Napierała, 1 lipca 2004 r.

WARTOŚĆ RODZINY W OCZACH BOGA I NIE TYLKO - Homilia biskupa kaliskiego podczas spotkania modlitewnego w intencji obrony życia i w intencji rodzin w Bazylice św. Józefa

Miesiąc temu w Sanktuarium św. Józefa Kaliskiego zainaugurowaliśmy Spotkania Modlitewne, które będą kontynuowane w każdy pierwszy czwartek miesiąca w intencji obrony życia nienarodzonych i za rodziny.

Podczas tamtego pierwszego spotkania Sanktuarium kaliskie zostało ubogacone obecnością relikwii św. Joanny Beretta Molla, które na stałe tu przyjęliśmy z rąk córki Świętej - pani Laury. Przyjęcie relikwii stało się głębokim, radosnym przeżyciem dla wszystkich, którzy uczestniczyli w tamtym spotkaniu bezpośrednio lub za pośrednictwem Radia Maryja i Telewizji TRWAM. Św. Joanna w sposób prosty i niezwykle sugestywny odkrywa przed ludźmi przełomu XX i XXI wieku piękno i wielkość powołania do małżeństwa i rodziny; odkrywa piękno i wielkość miłości rodzicielskiej, która powołuje nowe życie; odkrywa prawo człowieka do życia na wszystkich etapach jego rozwoju, od poczęcia do naturalnej śmierci.

Życie i rodzina - to będzie stała tematyka kaliskich Spotkań Modlitewnych. Dzisiejsza konferencja przed Mszą miała za temat: Świętość ludzkiego życia, natomiast przedmiotem homilii będzie: Wartość rodziny w oczach Boga i nie tylko.

I

Wartość rodziny w oczach Boga objawia Święta Rodzina z Nazaretu - Rodzina Jezusa naszego Zbawiciela. Uderza już sam fakt istnienia Świętej Rodziny. Dlaczego Bóg chciał, aby Syn Boży stał się człowiekiem i narodził się w rodzinie, w niej wzrastał, rozwijał się i dojrzewał w człowieczeństwie? Można odpowiedzieć, że w ten sposób Jezus Chrystus miał stać się podobnym do ludzi we wszystkim oprócz grzechu. Jednakże odpowiedź taka nie wyczerpuje Ewangelii objawionej w Świętej Rodzinie. Ewangelia ta ukazuje rodzinę jako fundamentalne dobro człowieka. Tego dobra Syn Boży, stając się człowiekiem, nie powinien być pozbawiony.

Co składa się na fundamentalne dobro, jakie człowiek znajduje w rodzinie? Tym dobrem są przede wszystkim matka i ojciec.

W Świętej Rodzinie Jezus miał matkę. Miał też ojca. Maryja, według powszechnego przekonania tradycji była najczulszą z matek. Kochała Jezusa matczynym sercem, karmiła Go, przyodziewała. Znając zaś Jego tajemnicę, obserwowała wszystkie przejawy Jego życia, postępowania, odzywania się. W Jej sercu zachowywały się wspomnienia niezwykłych wydarzeń związanych z narodzeniem Jezusa i Jego wzrastaniem. Szczególnie wyraziście zapisały się w świadomości Maryi nawiedziny w świątyni Jerozolimskiej, odbywane przez Nią i Józefa w towarzystwie Jezusa. To Maryja przekazała Kościołowi najwięcej wiadomości z okresu ukrytego życia Jezusa, życia w rodzinie. Dzięki Maryi - Matce, Jezus - Dziecko miał prawdziwe ciepło rodzinne. Płynęło ono z miłości, także tej, jaką Maryja żywiła do Józefa, swego dziewiczego małżonka.

Józef w Domu Nazaretańskim pełnił rolę Ojca. Prawną podstawą ojcostwa Józefa - pisze Jan Paweł II w Adhortacji „Redemptoris Custos”, 7 - było małżeństwo z Maryją. Bóg wybrał Józefa na małżonka Maryi właśnie po to, by zapewnić Jezusowi ojcowską opiekę.

Józef pełnił rolę ojca Jezusa w sposób doskonały. Wszyscy uważali Go za ojca Jezusa. Nawet Maryja zwykła Józefa nazywać ojcem (por. Łk 2, 41-52), chociaż Ona jedyna wiedziała, że Józef nie był ojcem Jezusa w sensie fizycznym.

Ojcowska opieka stanowiła więź, która łączyła najściślej Józefa z Jezusem i z Maryją.

Na tę ojcowską więź Józefa z Jezusem zwrócił uwagę Ojciec Święty, kiedy siedem lat temu tu w Kaliszu mówił słowami liturgicznego przygotowania do Mszy św.: O szczęśliwy mężu, Józefie Święty, tobie dane było Boga ... nie tylko widzieć i słyszeć, ale nosić, całować, odziewać i strzec.

W objawieniu przekazanym w Świętej Rodzinie Bóg mówi, że rodzina oparta na małżeństwie jest środowiskiem, gdzie człowiek ma zabezpieczone wszystkie warunki, jakie są mu potrzebne do prawidłowego rozwoju i dojrzewania, zarówno w okresie życie pod sercem matki, jak i po urodzeniu.

Rodzina, a w niej matka i ojciec, żyjący we wspólnocie miłości małżeńskiej - to fundamentalne i niezastąpione dla człowieka dobro w jego dzieciństwie i młodości. Oto główne przesłanie Ewangelii objawionej w Rodzinie i przez Rodzinę Jezusa, Maryi i Józefa.

Dlatego głęboko skrzywdzony jest człowiek, który w dzieciństwie i młodości zostaje pozbawiony rodziny lub żyje w rodzinie nieskonsolidowanej, rozbitej, skonfliktowanej. Brak podstawowego dobra, jakim jest rodzina, okalecza jego rozwój - zadaje mu ból i cierpienie, nierzadko zaś wyciska na nim znamiona głębokiego sieroctwa.

II

Człowiek, stworzony przez Boga mężczyzną i kobietą, ma wpisane w swej naturze powołanie do życia rodzinnego. Dlatego do prawidłowego rozwoju i dojrzewania potrzebuje rodziny w okresie swej młodości, a później, po osiągnięciu dojrzałości sam zakłada rodzinę i w niej się spełnia.

Nie jest dobrze człowiekowi być samemu (por. Rdz 2, 18). Mężczyzna i kobieta są powołani do małżeństwa i rodziny. Oczywiście wyjątek stanowią mężczyźni i kobiety obdarowani powołaniem szczególnym, zwłaszcza kapłańskim lub zakonnym.

Nie jest dobrze człowiekowi być samemu. Samotność może stać się ciężarem nie do zniesienia. Zapobiega mu małżeństwo i życie rodzinne. Jeżeli jednak małżeństwo i rodzina dotknięte są kryzysem, wówczas samotność może pojawić się także u małżonków i rodziców. Najboleśniej w takich przypadkach przeżywają ją dzieci. Wiele na ten temat mogą powiedzieć ludzie prowadzący domy dziecka, sierocińce, rodziny zastępcze.

W Europie około 33 % dzieci żyje dziś i wychowuje się w rodzinach rozbitych. To ogromna skala samotności i duchowego sieroctwa.

Jak temu zaradzić? Przede wszystkim trzeba myśleć o przyszłości. Szansą na zmniejszenie w przyszłości rozmiarów kryzysów małżeńskich i rodzinnych może być właściwe przygotowanie młodych do życia w rodzinie. To przygotowanie winno dokonywać się w rodzinie, w parafii, w szkole, we wzajemnej ich współpracy.

Samotność wdziera się dziś również w rodziny, które nie są wprawdzie rozbite ani skonfliktowane, lecz nie mają dla siebie czasu. Ludzie żyją w rodzinie jakby obok siebie, a nie we wspólnocie. Rodzice zagonieni pracą zawodową, nie znajdują czasu dla siebie, ani dla swoich dzieci. Zamiast namiastek uczucia i odpowiedzialności w postaci zabawek oraz prezentów niech (rodzice) dają dzieciom więcej siebie, ofiarując im czas na bycie razem, rozmowę, modlitwę, wspólną rozrywkę. (Program duszpasterski Diecezji Kaliskiej 2004).

W tym kontekście trzeba spojrzeć też na niedzielę. Niedziela to czas święty; czas przeznaczony w tygodniu na odpoczynek, zwłaszcza w gronie rodziny; czas zamyślenia nad sobą; czas poświęcony Bogu, głównie przez udział we Mszy św. Tymczasem niedziela zostaje spychana do zwykłych dni tygodnia. Z niedzieli pozostanie już niedługo tylko nazwa. W szybkim tempie niedziela przekształca się na siódmy dzień pracy i zakupów, jakby pracy było za wiele na sześć dni w tygodniu i za wiele mieli ludzie pieniędzy na zakupy w ciągu sześciu dni.

Obudźmy się! Ratujmy niedzielę przed spoganieniem. Ratujmy ją dla siebie, dla rodziny, dla Boga.