In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/homilieBiskupa.gif
 

Homilia Biskupa Kaliskiego Edwarda Janiaka
wygłoszona 6 kwietnia 2013 roku
podczas
XIX Ogólnopolskiej Pielgrzymki
Polskiego Związku Kobiet Katolickich

 

 

Przewielebni księża, drogie niewiasty, przedstawicielki z różnych stron Polski, kochani pielgrzymi.

Przybywacie z pielgrzymką do św. Józefa w czasie, gdy przeżywamy w Kościele radość ze Zmartwychwstania Pańskiego. Misja Chrystusa została wypełniona. Wziął nasze grzechy na siebie, pokonał naszą śmierć, zmartwychwstał, abyśmy żyli wiecznie w Domu Ojca. Do tej misji przygotował się Jezus w rodzinie, w Nazarecie, w domu Józefa. Przychodzimy dzisiaj do Józefa, bo co raz bardziej rozumiemy jego niezwykłą rolę, jaką pełnił niegdyś wobec Świętej Rodziny, a teraz wobec nas, którzy jesteśmy rodziną Chrystusa, Jego Kościołem.

Ze stołu Słowa Bożego usłyszeliśmy prawdy, które właściwie się nie starzeją, są bardzo aktualne. Do dzisiaj są ludzie, którym zależy na kłamstwie, którzy przekłamują Ewangelię, którzy manipulują prawdą. Dzisiejsza Ewangelia była o Marii Magdalenie, o ukazaniu się najpierw niewiastom. Apostołowie, którzy byli świadkami cudów, nie uwierzyli, co im z resztą Pan Jezus później wyrzucił. Jak to? Podstawowa prawda, największe wydarzenie i ukazuje się przypadkowym niewiastom?

Rożnie interpretują, dlaczego niewiastom ukazał się Pan Jezus: że są mocnej wiary, że tą wiarę pielęgnują w swoich sercach, że właściwie są nośnikami wiary w swoich środowiskach. A niektórzy mówią: niewiastom, bo one rozpowiedzą; one jedna drugiej szybciutko przekażą wiadomość, mają talent w tym. Mężczyźni są bardziej zamknięci, nawet o wierze im trudno mówić. Tak, jak Józef, cichy zupełnie, świadectwem; wszystko to w sercu się dzieje, i czyny. Niewiasty mają ogromny talent ciepła, przekazu słowa. Ale niektórzy teologowie współcześni mówią też: ukazał się niewiastom, bo one nie są takie przekupne, jak mężczyźni. Bo chcieli przecież przekupić, przekłamać. I później ci Apostołowie usłyszeli od Pana Jezusa: Nie uwierzyliście. Spotkaliście się z niewiastami. I dopiero właściwie przy łamaniu chleba Go rozpoznali. Niedowiarki, ale poszli na cały świat, jak już było po Zesłaniu Ducha Świętego, jak już dali to słowo, właściwie każdy z nich oddał życie za Chrystusa, za wiarę, jak już uwierzyli.

Gromadzimy się w pierwszą sobotę, kiedy oddajemy cześć Matce Najświętszej, tej Matce z pod krzyża, Matce trudnej wiary, ale też Niepokalanemu Sercu, Jej Sercu, z wielką ufnością. Tyle razy tu powtarzano za bł. Janem Pawłem II, że nadchodzi czas św. Józefa, patrona Kościoła naszych czasów. My o tym ciągle tutaj, w tym miejscu, dla całej Polski, w Kaliszu powtarzamy.

I oto otrzymujemy bardzo mocy znak, Bóg dał Kościołowi papieża Franciszka, wielkiego czciciela św. Józefa, w miesiącu poświęconym św. Józefowi, wybranego w środę, w dniu św. Józefa. Swoją posługę rozpoczął w uroczystość św. Józefa, 19 marca. Ktoś może powiedzieć: to wszystko są przypadki. Nie do końca. Wiele okoliczności przypadkowych w naszym życiu uważamy, że to Pan Bóg tak sprawia. Pamiętamy, co mówił w homilii o św. Józefie papież Franciszek: Wszyscy jesteśmy zaproszeni do tego, aby na wzór św. Józefa słuchać tylko Boga, kochać Kościół tak, jak on Maryję, Ona jest figurą Kościoła, i być opiekunem Zbawiciela, czyli dawać światu Chrystusa.

I papież, wybierając imię Franciszek, wskazuje na istotę naszego chrześcijańskiego powołania. Św. Franciszek z Asyżu wybrał Chrystusa jako jedyne swoje bogactwo. Wołał do całego świata, że: miłość jest nie kochana. To jest ta miłość, której służył św. Józef.

A my, chrześcijanie, jesteśmy powołani do dawania świadectwa o tej miłości. To, co świat nazywa miłością, dziś nie jest miłością. Prawdziwa miłość do każdego człowieka, szacunek do stworzonej przyrody, pokój między nami, pokój na świecie - to wszystko jest możliwe tylko wtedy, gdy ludzie wrócą do Boga, który jest Miłością. Ale tej miłości dzisiaj, zdaje się jakby ludzie nie chcą, jakby była odrzucana przez tych, którym wydaje się, że rządzą światem, że to od nich wszystko zależy.

Wy, starsi zwłaszcza, pamiętacie: nie tacy potentaci stawali. Wydawało im się, że od nich zależy wszystko. Dzisiaj śladu po nich nie ma i po tych systemach. A Kościół trwa, nie dlatego, że jest osadzony na ludziach, chociaż Pan Bóg posługuje się ludźmi, ale dlatego, że ma fundamenty Boskie, od Boga pochodzące.

Bóg jednak nie przestał kochać świata: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodznego, aby każdy, kto w Niego wierzy miał życie wieczne. Dał Go najpierw w domu w Nazarecie. Stało się to możliwe dzięki pokornej Służebnicy Maryi i pokornemu Słudze Józefowi, któremu Bóg udzielił niezwykłych darów. To jest jedyny święty, mający wyjątkową relację z Bogiem Ojcem. To wyraża nasz cudowny obraz kaliski. Chociaż trzeba też to powiedzieć, że wszystkie ważne wiadomości przekazywane Józefowi były we śnie. Bóg przysyłał anioła, ale we śnie.

Bliskość z Bogiem: mógł być mężem i ojcem, głową domu, w którym Bóg umieścił swoje dwa najcenniejsze skarby Maryję i Jezusa. Bóg, który przemawia do Józefa słowami anioła zwraca się do niego, jak do Oblubieńca Dziewicy z Nazaretu: Nie bój się wziąć Maryi do siebie, twej małżonki. Miał obawy, dodawał odwagi: Nie bój się. Józef wypełnia polecenie anioła, przyjmuje Maryję do siebie, szanuje Ją, Jej wyłączną przynależność do Boga, a jednocześnie otrzymuje w darze jeszcze większą miłość do Maryi.

Bł. Jan Paweł II pisze: Głęboka bliskość duchowa, intensywność zjednoczenia, obcowania osób mężczyzny i kobiety ostatecznie pochodzi od Ducha, który daje życie. Józef, który był posłuszny Duchowi, odnalazł w Nim samym źródło miłości swej oblubieńczej, męskiej miłości. Była to miłość większa od tej, jakiej mógł oczekiwać na miarę swego ludzkiego serca. Prawdziwą miłość daje Bóg, który jest Miłością. Dlatego małżeństwo Józefa i Maryi jest wzorem dla wszystkich małżeństw chrześcijańskich, które przez sakrament zapraszają tę miłość do swojego życia.

Dzisiaj tak często spotykamy się z faktem, że młode niewiasty wykazują taki brak zdecydowania, i tak chcá żyć na próbę. I najpierw tłumaczą rodzicom, że kilka miesięcy na próbę, później rok na próbę, potem dziecko przychodzi i jeszcze na próbę. Nie zapraszają przez sakrament małżeństwa Boga do tej ludzkiej miłości. I tak się to wszystko rwie: byle głupstwo i idą w swoje strony. A biedne dzieci bez miłości, jakby się nic nie liczyło. Nowa moda? A de facto brak jest tego otwarcia i zaproszenia na miłość, która wynika z sakramentu małżeństwa. A przecież jest to jedyny sakrament, gdzie sami sobie ślubują, nie Kościół, bo Kościół daje tylko przedstawiciela swego. Wobec niego zawierają ten sakrament. Nikt tego w zastępstwie nie może zrobić, ani zastąpić żony, ani męża, oni muszą sami stanąć, powiedzieć: TAK.

Jezus przychodzi na świat w rodzinie, w której głową jest Józef. Bóg zaczyna odkupienie od tej podstawowej wspólnoty mężczyzny i kobiety na obraz i podobieństwo Trójcy Świętej. Tę prawdę również pięknie wyraża nasz cudowny obraz, ukazując jedność Trójcy Świętej i trójcy ziemskiej. Dlatego widzimy dzisiaj, jak bardzo Szatanowi zależy, aby zniszczyć chrześcijański model małżeństwa i rodziny. Bo Kościół kocha naprawdę człowieka. Dlatego proponuje mu cywilizację miłości, a nie cywilizację śmierci. Proponuje mu cywilizację życia.

Św. Józef jest opiekunem Kościoła, tak jak był opiekunem Jezusa. Ale to nie jest ten, który troszczy się o bezpieczeństwo materialne tylko. Józef to duchowy ojciec. Tak, jak Jezusa przygotował do Jego misji, tak nam chce pomagać, abyśmy stawali się prawdziwymi uczniami Jezusa, aby na świat patrząc, a świat na nas, chwalił Stwórcę. Aby ludzie zobaczyli, że mają Ojca, że są kochani, że mogą otrzymać dar kochania od innych, nie tylko samych siebie.

Drogie Panie, kochane matki, kochane babcie, w Roku Wiary niech wam towarzyszy św. Józef.

Ale kim byłby św. Józef bez Maryi? To właściwie tak jest, że w rodzinach jest taka wiara, jaka jest wiara matki. To wasze świadectwo, wasz ból, wasza troska. I nie raz matka widzi, jak dziecko schodzi na manowce, nie chce słuchać. Kochająca matka nie rozróżnia większej, mniejszej miłości. Nie powie, że to dziecko jest lepsze, to gorsze. Ale tak właściwie to im jest słabsze dziecko, tym matka bardziej jeszcze kocha: bo ten chory, ten sobie nie poradzi, ten jest mało sprytny, mało inteligentny, o niego trzeba się troszczyć. Jeszcze innym dzieciom mówi: pomagajcie jej, bo zobaczcie, ona sobie sam nie radzi. Im to dziecko ma jakby mniej instrumentów, bo nikt tak nie zna dziecka swego, jak matka, bo jest jej częścią to dziecko.

I dlatego też wiara w naszym narodzie została przechowana, przekazana dzięki matkom. Dzisiaj u nas tu, w Kaliszu, oddają cześć tym, którzy poginęli na rubieżach wschodnich. I ta matka zostawała sama, ojcowie na frontach, ale i polska mowa się przechowała, i wiara w najtrudniejszych warunkach.

Przywołujemy słowa Jana Pawła II, który napisał, że Józef jest pierwszym, który uczestniczy w wierze Bogarodzicy. Uczestnicząc, wspiera swą Oblubienicę w wierze Boskiego zwiastowania. Józef jest pierwszym, którego Bóg postawił na drodze tego pielgrzymowania przez wiarę, w której Maryja, zwłaszcza od czasu Kalwarii, Pięćdziesiątnicy będzie najdoskonalej przodować. W innym mijescu pisał o geniuszu kobiety, która otwiera się na wiarę.

Umiłowane niewiasty, jutro Niedziela Miłosierdzia. Jesteśmy wdzięczni Bogu za tą wielką Polkę, św. Faustynę. Myślę, że tak, jak kiedyś św. Józef kazał namalować ten nasz obraz Świętej Rodziny w Kaliszu, tak teraz chce nam powiedzieć: Słuchajcie tego, co Jezus powiedział do Faustyny, gdy kazał jej namalować obraz. Jezus mówił: Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić jej będę jako swej chwały. Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była Świętem Miłosierdzia Bożego, kto w tym dniu przystąpi do sakramentu miłości ten dostąpi odpuszczenia wszystkich win i kar. Ludzkość nie znajdzie uspokojenia dopóki nie zwróci się z ufnością do Miłosierdzia Bożego. Nim przyjdę jako Sędzia Sprawiedliwy, przychodzę jako Król Miłosierdzia, by się nikt nie wymawiał w Dniu Sądu, który już jest niedaleki.

Jakby w testamencie w czasie ostatniej wizyty w Polsce, już schorowany, kiedy wchodził do samolotu, wszyscy aż drżeliśmy w Krakowie, miał nam pozostawić i pozostawił tą jedną wielką tajemnicę do medytacji - Jan Paweł II - o Miłosierdziu Bożym, które wypraszamy i dla nas, i dla całego świata.

Św. Józefie, doprowadź nas w tej pielgrzymce wiary do Domu Ojca. Amen.