In Englisch In Italiano Auf Deutsch

Homilia Abp Stanisława Gądeckiego

wygłoszona w Dniu Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego (Poznań, OO. Karmelici – 29.04.2012)
 
Czcigodni Ojcowie Karmelici,
Władze i Członkowie Poznańskich Korporacji Akademickich,
Drodzy Wierni,
Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry!

Odchodząc z ziemi w udręce
Wyznali mężnie przed światem,
Że Bóg jest dobrem najwyższym
I On im życie przywróci

(Śpiewajmy hymny tryumfu. Jutrznia, O wielu męczennikach)

 

W wieku XX – zauważył papież Jan Paweł II – wrócili męczennicy. Często nieznani z imienia, ale znani z heroicznej postawy wierności wierze. Ich świadectwo przemawia do nas i ubogaca Kościół, tak samo jak męczeństwo chrześcijan czasów starożytnych. Największe natężenie prześladowań za wiarę miało miejsce w czasie II wojny światowej. Po zajęciu polskich ziem okupanci niemal od razu przystąpili do eksterminacji warstw społecznych, które kształtowały siłę narodu. W tej grupie znaleźli się także duchowni. Księża ginęli na froncie, byli rozstrzeliwani w publicznych egzekucjach i mordowani skrycie. Swoją męczeńską drogę przechodzili w hitlerowskich obozach zagłady i sowieckich łagrach (por. Tertio millenio adveniente, 37).


„Za szczególną powinność naszego pokolenia w Kościele uważam zebranie wszystkich świadectw o tych, którzy dali życie za Chrystusa – prosił Jan Paweł II w Bydgoszczy. Nasz wiek XX, nasze stulecie, ma swoje szczególne martyrologium w wielu krajach, w wielu regionach ziemi, jeszcze nie w pełni spisane. Trzeba je zbadać, trzeba je stwierdzić, trzeba je spisać, tak jak spisały martyrologia pierwsze wieki Kościoła i to jest do dzisiaj naszą siłą – tamto świadectwo męczenników z pierwszych stuleci. Proszę wszystkie Episkopaty, ażeby do tej sprawy przywiązywały należytą wagę. Trzeba, ażebyśmy przechodząc do trzeciego tysiąclecia, spełnili obowiązek, powinność wobec tych, którzy dali wielkie świadectwo Chrystusowi w naszym stuleciu” (Bydgoszcz, 7 czerwca 1999). W odpowiedzi na apel Jana Pawła II z Bydgoszczy o zebranie świadectw męczeństwa, Konferencja Episkopatu Polski ustanowiła (317 KEP – 1.05.2002) Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego (29 kwietnia). Nie chodzi tutaj o upamiętnienie męczenników w ogóle (np. misjonarzy), ale o uczczenie duchowieństwa będącego ofiarą dwóch totalitaryzmów; narodowego i międzynarodowego socjalizmu.  

Dzień ten upamiętnia tak duchownych zamęczonych w czasie drugiej wojny światowej jak i prześladowanych w okresie PRL-u. Pamięć o nich nie może zaginąć, chociaż nazwiska wielu z nich są nieznane, niektórych zostały zszargane przez prześladowców, a jeszcze innych zostały wymazane przez zabójców. Pamięć o nich nie może zaginąć, ponieważ męczeństwo stanowi pierwszą formę widzialnej obecności Chrystusa w dziejach Kościoła. Jest ono samym szczytem świętości Kościoła.
 
1. MĘCZEŃSTWO DUCHOWIEŃSTWA POLSKIEGO

Idąc tym śladem, Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie przygotowało Księgę Pamięci kapłanów Polskich misjonarzy oraz alumnów i braci zakonnych, którzy zginęli „pod dwiema okupacjami”. Trudność przy sporządzaniu Księgi Pamięci polegała na tym, że o ile lista zamordowanych duchownych w obozach hitlerowskich jest w miarę kompletna, to sporządzenie wykazu ofiar pomordowanych na Wschodzie jest bardzo trudne. Z tej racji Księga Pamięci jest ciągle otwarta na nowe nazwiska kapłanów, zakonników, o których śmierci dowiemy się w przyszłości z prac badawczych, otwieranych archiwów dotyczących Kresów i Wschodu. W Księdze znalazło się na razie 2947 nazwisk kapłanów (diecezjalnych, zakonnych, misjonarzy, alumnów i braci zakonnych) oraz rok ich śmierci. Ludzie ci byli katowani, zagłodzeni, cieżko ranni, zagazowani, mordowani, rozstrzelani, straceni, ścięci (por. W. Jacewicz, Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod okupacja hitlerowską w latach 1939-1945, t. 1-4, Warszawa 1977-1981).

Szczególnym miejscem kaźni duchowieństwa polskiego był obóz w Dachau. Przebywało w nim ponad 2794 duchownych, w tym 1773 kapłanów z Polski. Kapłanom polskim nie wolno było już odprawiać Mszy świętej, odmawiać brewiarza, modlić się i mieć przy sobie jakiegokolwiek przedmiotu kultu religijnego. Zakazano niesienia pomocy duchowej umierającym więźniom.

Jedną z największych udręk był głód. Głód towarzyszący więźniom od rana do wieczora nie pozwalał im myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym, w jaki sposób zdobyć kawałek chleba. Niektórzy byli tak opuchnięci z głodu, iż nie mogli się poruszać. Inni przerażająco wychudzeni. Z niedożywienia ludzie zapadali na różne, dziwne choroby, ich ciała pokrywały ogromne, ropiejące wrzody, dokuczały choroby skóry. Jedzono wszystko co nadawało się dojedzenia: najrozmaitsze trawy, kwiaty, zgniłe warzywa, żaby, dżdżownice, jeże. Za zjedzenie marchwi lub ziemniaka w trakcie pracy w warzywniku lub na terenie obozu groziła surowa kara.

W 1940 r. stworzono w Dachau tzw. stacje doświadczalne, w których niemieccy lekarze, przeprowadzali pseudomedyczne eksperymenty na zdrowych więźniach. Do doświadczeń wybierali najczęściej polskich kapłanów. Zarażali malarią, ropowicą [flegmoną], żółtaczką. Dla celów lotniczych przeprowadzali badania w komorach ciśnieniowych i zamrażali więźniów. Czasami usiłowano przywrócić ich do życia, co kilkakrotnie się udało. Przeważnie jednak dokonywano sekcji zwłok. Jeśli więzień nie był przeznaczony do natychmiastowej sekcji przeprowadzano ogrzewanie ciepłym powietrzem, a w pewnym okresie ciepłem ciała ludzkiego. Na zdrowych i młodych więźniach robiono zabiegi operacyjne najpierw w celu szkolenia techniki operacyjnej. Po doświadczeniach w komorze ciśnieniowej pozostały przerażające zdjęcia, wykonywane w celu uchwycenia reakcji człowieka na gwałtowne zmiany ciśnienia (Anna Jagodzińska).

Na ścianie Kaplicy „Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa” znajdującej się na terenie KL Dachau polscy kapłani, byli więźniowie umieścili tablicę pamiątkową. Napis w języku polskim brzmi:

„Tu w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem,
Co drugi z więzionych tu księży Polskich złożył ofiarę życia.
Ich Świętą pamięć czczą Księża Polacy – Współwięźniowie”.
Wynosząc wielu kapłanów więzionych w Dachau w poczet błogosławionych Jan Paweł II przypomniał światu o ofiarach, jakie w czasie II wojny światowej poniósł Kościół katolicki w Polsce: „Żadne słowo nie zdoła wyrazić pełni cierpienia, poniżenia, bólu fizycznego i duchowej udręki, jakie stały się Waszym udziałem. W czasie ucisku i poniżenia, w miejscu rozszalałego zła, pozostaliście niezłomni i wierni. W otchłani okrucieństwa i nienawiści, tam gdzie postanowiono zniszczyć biologicznie człowieka i podeptać jego godność, trwaliście mężnie i heroicznie, jak zwiastunowie nowej cywilizacji, opartej na prawdzie, dobru, szacunku do życia i sprawiedliwości”.
W pobliskim Kościanie żyje jeszcze 99 letni kapłan Archidiecezji Poznańskiej, ks. Leon Stępniak, więzień Dachau.


2. DUCHOWNI MĘCZENNICY DIECEZJI POZNAŃSKIEJ


W czasie II wojny światowej zginęło aż 206 kapłanów diecezji poznańskiej. Do tej liczby należałoby dodać kapłanów zakonnych pracujących wówczas na terenie diecezji.
Dziesięciu z nich znalazło się w gronie błogosławionych:

1. bł. bp Michał Kozal (1893-1943), który urodził się w Nowym Folwarku k. Krotoszyna,
2. bł. ks. Marian Konopiński (1907-1943), wikariusz parafii św. Michała w Poznaniu,
3. bł. ks. Józef Kut (1905-1942), proboszcz z Gościeszyna,
4. bł. ks. Włodzimierz Laskowski (1886-1940), dziekan z Lwówka,
5. bł. ks. Narcyz Putz (1877-1942), proboszcz parafii św. Wojciecha w Poznaniu,
6. bł o. Józef Cebula (1902-1941), oblat, który kończył gimnazjum w Krotoszynie,
7. bł. ks. Ludwik Mzyk (1905–1940), przełożony domu werbistów w Chludowie,
8. bł. o. Alojzy Liguda (1898-1942), werbista, który pracował jako kapelan i katecheta w szkole sióstr  urszulanek w Poznaniu,
9. bł. brat Grzegorz Bolesław Frąckowiak (1911–1943), werbista, z Cerekwicy koło Borku,
10. bł. brat Józef Zapłata (1904-1945), ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego.


3. KS. PUTZ


Urodził się 28 listopada 1877 w Sierakowie. Uczęszczał do gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, gdzie w 1898 uzyskał świadectwo dojrzałości. Studiował w seminariach duchownych w Poznaniu i w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął 15 grudnia 1901 w Gnieźnie.
Początkowo był administratorem parafii w Boruszynie, a następnie: wikariuszem substytutem w Obrzycku, drugim mansjonarzem i wikariuszem w Szamotułach, wikariuszem we Wronkach, a następnie proboszczem w parafii św. Mikołaja w Ludzisku.
Udzielał się w różnych stowarzyszeniach polskich. Wygłaszał odczyty z historii Polski. Przed I wojną światową uczestniczył w ruchu spółdzielczym w Szamotułach oraz wyjeżdżał do Niemiec, gdzie wspomagał Związek Polaków.


a. Proboszcz w Bydgoszczy


Od lutego 1920 był administratorem okręgu duszpasterskiego przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. 10 kwietnia 1924 został mianowany administratorem nowo powołanej bydgoskiej parafii pw. Serca Jezusa (obecnie Najświętszego Serca Pana Jezusa ). Organizował polskie duszpasterstwo, zlikwidował kazania niemieckie (Niemców na Mszy św. było niewielu).


Szczególną uwagę przywiązywał do duszpasterstwa dzieci. Był współorganizatorem i jednym z najaktywniejszych członków Komitetu Kolonii Feryjnych, dla którego zakupił gospodarstwa w Jastrzębcu pod Bydgoszczą.
Oprócz spełniania rozlicznych obowiązków duszpasterskich, aktywnie uczestniczył w życiu społecznym miasta. W sierpniu 1920 r. został mianowany radnym tymczasowej Rady Miejskiej, a w listopadzie 1921 został wybrany do Rady Miejskiej (1922-1925) z listy Polskiego Komitetu Wyborczego. Reprezentował w Radzie Chrześcijańsko-Narodowe Stronnictwo Pracy. Był członkiem i przez krótki okres przewodniczącym Wydziału Rachunkowego Rady Miejskiej. Wchodził w skład kilku deputacji miejskich: bibliotecznej, teatralnej, szkolnej oraz komisji gospodarczej.


b. Proboszcz w Poznaniu


Dnia 9 września 1925 został proboszczem parafii św. Wojciecha w Poznaniu. Jako proboszcz kontynuował prace restauratorskie w tymże kościele. W październiku 1930 został mianowany radcą duchownym ad honores, a w 1937 kanonikiem honorowym Kapituły Metropolitalnej w Poznaniu. Przez wiele lat był członkiem Rady Administracyjnej Archidiecezji Poznańskiej. Pełnił funkcję inspektora duchownego nauki religii (do 1932) oraz był członkiem honorowym Korporacji Akademickiej Surma.


Był także prezesem Związku Kapłanów „Unitas” na miasto Poznań. Miał opinię dobrego kaznodziei i spowiednika. Bardzo aktywnie uczestniczył w pracach nad tworzeniem i rozwojem katolickich czasopism religijnych w Poznaniu. W końcu lat 20. i w latach 30. był redaktorem wielu poznańskich pism parafialnych.


Również w Poznaniu aktywnie uczestniczył w życiu politycznym i społecznym. W latach 1929-1933 był radnym miejskim z listy „Narodowego Obozu Gospodarczego”. W Radzie Miejskiej Poznania pracował w komisjach Finansowo-Budżetowej i Rachunkowo-Kasowej. Jako radny wchodził w skład Deputacji Parków i Ogrodów Miejskich oraz zarządu majątku miejskiego w Naramowicach. W latach 1925-1933 zasiadał w komitetach wyborczych do rad miejskich i parlamentu. Od 1916 r. był także członkiem zwyczajnym Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.


c. Wojna


W Warszawie 4 października 1939 został aresztowany i uwięziony na Pawiaku. Zwolniony po dwóch tygodniach, powrócił do Poznania, lecz już 9 listopada 1939 r. został ponownie aresztowany i osadzony w Forcie VII, gdzie przeszedł prawdziwą gehennę. Mimo różnego rodzaju szykan i tortur, zachowywał cierpliwość i wspierał współwięźniów.
Już 24 kwietnia 1940 został przewieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Dachau. Należał do pierwszego transportu więźniów polskich do Dachau. 6 czerwca tego roku osadzono go w obozie w Gusen, lecz 8 grudnia 1940 powrócił w Dachau (gdzie otrzymał numer obozowy 22064).


W Gusen pracował w kamieniołomach i przy budowie obozu. Chory na serce, bez jednej nerki, przetrwał skrajnie trudne warunki egzystencji obozowej. Po kryjomu organizował modlitwy i nabożeństwa oraz podnosił współwięźniów na duchu. Po przewiezieniu do Dachau pracował najpierw na plantacjach, a później w pończoszarni. Zmarł na rewirze w Dachau 5 grudnia 1942 na zapalenie płuc. Swoje obozowe uwięzienie i cierpienia przyjmował z heroicznym poddaniem się woli Bożej. Zmarł w szpitalu obozowym z modlitwą na ustach.


Dnia 13 czerwca 1999 został beatyfikowany w Warszawie przez papieża Jana Pawła II w grupie 108 błogosławionych męczenników, ofiar II wojny światowej. Jego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest w dzienną pamiątkę śmierci i w grupie 108 męczenników.


4. OFIARY PRL-u


Gehenna duchowieństwa polskiego nie zakończyła się bynajmniej z końcem II wojny światowej. Rozpoczął się okres kampanii pełnych oszczerstw i nienawiści do Kościoła, nasyłanie agentury i próby rozbijania Kościoła od środka, zamykanie katolickich szkół, seminariów duchownych, wydawnictw, zdejmowanie krzyży w salach lekcyjnych, i szpitalnych, zakazywanie nauki religii w szkołach, zakaz budowania kaplic i kościołów, utrudnianie obchodzenia świąt i organizowania pielgrzymek, aresztowanie i sądzenie duchownych, oraz skrytobójstwa. Do 1953 roku usunięto w Polsce z diecezji 9 biskupów, lub aresztowano i osadzono w więzieniu. 37 księży zamordowano; 260 zmarło lub zaginęło; 350 zesłano; 700 przebywało w więzieniu; 900 wygnano. Do tego należy dodać straty duchowieństwa zakonnego: czyli: 54 zabitych, 200 zesłanych, 170 uwięzionych, 300 wygnanych (Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945-1989, red. J. Myszora, Warszawa 2002, s. X).


Wspomnijmy nazwiska najbardziej znanych spośród nich:
1. ks. Roman Kotlarz
2. ks. Mieczysław Niedzielak
3. ks. Jerzy Popiełuszko
4. ks. Stanisław Suchowolec
5. ks. Sylwester Zych
6. ojciec Honoriusz Kowalczyk


ZAKOŃCZENIE


Zakończmy tę refleksję słowami zachęty, pochodzącymi z Listu do Hebrajczyków: „I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. [...] Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, [...] i aby się nie znalazł jakiś rozpustnik i bezbożnik, jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworodztwo. A wiecie, że później, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie znalazł bowiem miejsca na nawrócenie, choć go szukał ze łzami” (Hbr 12,1.4.16-17).