In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/dachau.gif

Bł. br. Marcin Oprządek OFM (1884-1942)

Jan urodził się w 1884 r. we wsi Kościelec (dziś dzielnica Chrzanowa), w wielodzietnej rodzinie Stanisława Oprządka i Julianny z domu Cupryan. Miał pięcioro rodzeństwa.

Ukończył sześcioklasową szkołę ludową. Po jej ukończeniu dla dziecka z ubogiej rodziny wiejskiej nie było w tamtych latach zbyt wielu otwartych dróg, jakbyśmy to dziś nazwali, kariery. Dlatego już od wczesnych lat młodzieńczych musiał pracować, wspomagając rodzinę, jako robotnik.

A jednocześnie nie zaniedbywał swojej formacji duchowej. Był „wzorem pobożności w całej parafii", mówił o nim ówczesny proboszcz. W taki sposób dojrzewało w nim powołanie…

Habit Braci Mniejszych (łac. Ordo Fratrum MinorumOFM, pot. franciszkanie) przywdział w 1912 r. w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie. Decyzję swą wyjaśniał: „Od kilku lat nosiłem się z zamiarem wstąpienia do zakonu, by w tym świętym stanie zapewnić sobie zbawienie duszy. Jednakowoż żyjąca staruszka matka, a także chory brat, byli przeszkodą w wypełnieniu tego zamiaru. Teraz po śmierci matki i brata, jestem zupełnie wolny w rozporządzaniu sobą, dlatego postanowiłem ten zamiar wykonać"List do przełożonego prowincji Matki Bożej Anielskiej. Nie odczytujmy słów „przeszkoda” jako coś, co należy „usunąć” – obowiązek rodzinny, powołanie do opieki nad tymi, którzy przez tyle lat sprawowali opiekę nad dorastającym Janem, przyjęte zostały z pokorą dziecka Bożego i dziecka swoich rodziców… Do końca opiekował się umierającą matką i jednym z braci…

Stając się „bratem mniejszym” za patrona obrał sobie świętego Marcina. To wtedy paść miały o nim słowa „Będzie klasztor miał z niego posługę rzetelną i pewną”…

Początkowo przebywał w Wieliczce, a potem przeniesiony został do Sądowej Wiszni (w czasie II Rzeczpospolitej w województwie lwowskim)…

Tam zastał go wybuch I wojny światowej i powołanie – nie złożył wszak jeszcze żadnych ślubów - do wojska austriackiego. W szeregach 13 pułku, tzw. „krakowskiego”, przebył całą kampanię, aż do 1918 r. …

Wojna nie zmieniła wszelako decyzji o powołaniu zakonnym. Rok po zakończeniu działań wojennych był z powrotem w klasztorze, tym razem we Włocławku, a w 1921 r., po dwóch latach nowicjatu, złożył w Wieliczce pierwsze śluby zakonne. Trzy lata później złożył śluby wieczyste.

Pracował w wielu ośrodkach franciszkańskich. Był furtianem w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie, przebywał w Przemyślu, Koninie, Lwowie, Włocławku, Kazimierzu Dolnym i jeszcze raz we Włocławku (ciekawe, czy zetknął się w tym czasie z przyszłym Prymasem Tysiąclecia, Stefanem Wyszyńskim, który od 1932 r. pełnił obowiązki redaktora naczelnego miesięcznika „Ateneum Kapłańskie”?). Pracował cicho i pokornie, można powiedzieć „niezauważalnie”, a jednak całym swoim życiem, całym powołaniem, zanosił nieustanne modlitwy do Pana za nas – powierzone mu owieczki…

We Włocławku zastał go w 1939 r. wybuch kolejnej, II wojny światowej i okupacja niemiecka. Natychmiast rozpoczęły się aresztowania i prześladowania, w szczególności polskiej inteligencji. A do nich niewątpliwie zaliczano osoby stanu duchownego…

I już w 1940 r. „Marcin Jan został aresztowany wraz z dwoma kapłanami i dwoma braćmi. W siedzibie gestapo stawili się wszyscy dobrowolnie, uwierzywszy funkcjonariuszowi, że jeszcze tego samego dnia pojadą do klasztoru w Niemczech, celem nauczenia się języka niemieckiego. Na czas ich nieobecności przyjadą zaś zakonnicy z Niemiec. Prawdziwość słów gestapowca zdawał się potwierdzać fakt pozostawienia na miejscu dotychczasowego przełożonegoo. Bogdan Brzuszek, „Męczennicy za wiarę 1939-1945.

Prawdziwość słów” owego Niemca wkrótce zweryfikowała rzeczywistość. Aresztowanych przewieziono do majątku Szczeglin koło Poznania, a stamtąd po paru dniach do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen koło Oranienburga. Po trzech miesiącach (bynajmniej nie odpoczynku – więźniowie nawet w obozach przejściowych zmuszani byli do pracy ponad siły) wszystkich zawieziono do obozu koncentracyjnego (niem. Konzentrationslager, KL) w Dachau.

Przez prawie półtorej roku Marcin zmuszany był do nieludzkiej pracy na sąsiadujących z obozem polach i plantacjach, bity, gnębiony, nieustannie głodny, poniżany – jak wszyscy współwięźniowie, kapłani i zakonnicy przetrzymywani w specjalnym komando dla katolickich księży.

Na początku maja 1942 r. Niemcy znienacka ogłosili, że starsi i inwalidzi mogą „zgłaszać się na wyjazd do obozu specjalnego”, o mniejszym rygorze. Wśród wielu, którzy „zaproszenie” przyjęli (między nimi kapłani i zakonnicy), był i brat Marcin – miał wszak zniekształconą dłoń i nie miał palca u lewej ręki…

Jak we Włocławku, tak i w Dachau słowo niemieckiego oprawcy zweryfikowało życie. W dniu wyjazdu z Dachau wyjeżdżający „po wyczytaniu rano nazwisk przez pisarza bloku, mają czas do godziny pierwszej w południe. Można się jeszcze pożegnać. Są między skazanymi prałaci, doktorzy teologii, kanonicy, ludzie nauki i wiedzy, są duszpasterze i wikariusze, którzy dopiero rozpoczęli kapłańską pracę. Nadchodzi cudowne południe majowego dnia. Za pół godziny muszą stanąć na placu apelowym, który już obstawiono obozową policją. Padają ostatnie słowa. Cicho, bo coś trzyma za krtań. Z placu apelowego dochodzi głos zachrypłej syreny. Z Bogiem! Niech Bóg prowadzi […]ks. Henryk Malak.

W obozie do końca był człowiekiem modlącym się, ufającym w Bożą Opatrzność”, napisał o nim współwięzień Dachau, Wincenty Kula…

Pociągi z „ochotnikami” zatrzymywały się albo w Mauthausen albo w Linzu. Stamtąd przewożonych upakowywano w samochodach dostawczych i kierowano w stronę Hartheim k. Linzu (Hertheim było jednym z miejsc, w którym Niemcy dokonywali eutanazji - eksterminacji osób chorych psychicznie i niepełnosprawnych w ramach tzw. akcji T4). Krótki przejazd wystarczał: celem nie było „letnisko”, ale … krematorium.

Brat Marcin został w takim wozie, wraz z 115 współwięźniami, świeckimi i zakonnikami, zagazowany 18 maja 1942 r. – „akcja” zajęła 5 do 7 minut. Zwłoki spalono w krematorium…

Marcin Jan Oprządek został beatyfikowany przez Jana Pawła II 13.vi.1999 r. w Warszawie w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Mówił wtedy:

[…] Błogosławieni męczennicy wołają do naszych serc: Uwierzcie, że Bóg jest miłością! Uwierzcie na dobre i na złe! Obudźcie w sobie nadzieję! Niech ta nadzieja wyda w was owoc wierności Bogu we wszelkiej próbie!

Raduj się, Polsko, z nowych błogosławionych: […] 108 Męczenników. Spodobało się Bogu «wykazać przemożne bogactwo Jego łaski na przykładzie dobroci» twoich synów i córek w Chrystusie Jezusie»por. Ef 2, 7. Oto «bogactwo Jego łaski», oto fundament naszej niewzruszonej ufności w zbawczą obecność Boga na drogach człowieka w trzecim tysiącleciu! Jemu niech będzie chwała na wieki wieków […]