In Englisch In Italiano Auf Deutsch

Odszedł dobry, uśmiechnięty biskup

Jerzy Walczak

Nasz Dziennik, 2007-10-24

Wczoraj w Kołobrzegu pożegnaliśmy seniora Episkopatu Polski Księdza Biskupa Ignacego Jeża. Jego nagła śmierć we wtorek, 16 października 2007 r., w Rzymie, w przeddzień ogłoszenia przez Ojca Świętego Benedykta XVI Jego nominacji kardynalskiej, zasmuciła wielu. Odszedł do Pana najstarszy biskup w Polsce. Pierwszy po Reinbernie pasterz w dziejach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Jego droga życiowa to kapłańska pielgrzymka z Jezusem. Zawsze wierny Ewangelii, służył Panu Bogu, Kościołowi, biało-czerwonej Ojczyźnie i bliźniemu.

Ks. Biskup Ignacy JeżBiskup Ignacy Jeż urodził się dzień przed wybuchem I wojny światowej, 31 lipca 1914 roku, w Radomyślu Wielkim k. Mielca. - Jako mały chłopiec wyrastałem w klimacie pierwszych piątków miesiąca. Wychowanie w domu i kościele było naturalną drogą do naśladowania Chrystusa - wspominał ks. bp Jeż. - Odmawiając Litanię do Serca Jezusowego, od najmłodszych lat słyszałem i sam to powtarzałem: Uczyń serce moje według Serca Twego. Należy samemu dążyć do tego, o czym mówią poszczególne wezwania, aby trafić do Serca Jezusowego. Serca, które jest gorejącym ogniskiem miłości, pełnym dobroci i miłości, źródłem życia i świętości - mówił.

Jako uczeń katowickiego Gimnazjum Państwowego im. Adama Mickiewicza należał do Sodalicji Mariańskiej i harcerstwa. 31 maja 1932 roku uzyskał maturę. - Nie wszystko w gimnazjum poszło dobrze, ale byłem dumny z celującego stopnia z greki. Pomogła mi systematyczna praca, m.in. przetłumaczyłem "Odyseję" i "Iliadę". A świadectwo dojrzałości zachowałem do dziś - często wspominał.

Powołanie kapłańskie

Po maturze wstąpił do Śląskiego Seminarium Duchownego, mieszczącego się wówczas w Krakowie. Równocześnie rozpoczął Studium Filozofii i Teologii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studia ukończył 13 lipca 1937 roku z tytułem magistra teologii w zakresie historii Kościoła. Kilka tygodni wcześniej, 20 czerwca 1937 roku, w katowickiej prokatedrze Świętych Piotra i Pawła otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ordynariusza śląskiego ks. bp. Stanisława Adamskiego.

Pracę duszpasterską neoprezbiter ks. Ignacy Jeż rozpoczął w Hajdukach Wielkich pod Katowicami, w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, prowadzonej wówczas przez księdza dziekana Józefa Czempiela (beatyfikowanego 13 czerwca 1999 r. w Warszawie przez Jana Pawła II w gronie 108 polskich męczenników). W parafii tej ksiądz Ignacy był wikariuszem przez pięć lat. Równocześnie w latach 1938-1939 był kapelanem hufca męskiego ZHP, którego siedziba mieściła się w sąsiednich Świętochłowicach.

Więzień obozu koncentracyjnego w Dachau

W połowie sierpnia 1942 roku ks. Ignacy Jeż został aresztowany przez gestapo i oskarżony o zorganizowanie "manifestacji" o charakterze antypaństwowym. Uznano, że odprawienie Mszy św. za pokój duszy ks. Józefa Czempiela, zmarłego śmiercią męczeńską w Dachau, stanowiło działanie przeciwko okupantowi. Po aresztowaniu nastąpił kilkutygodniowy pobyt w katowickim więzieniu. Biskup Jeż tak to wspominał: "Pojedyncza cela, kompletna samotność. Dużo czasu na rozmyślanie. Myślałem wówczas: a jeśli Pan Bóg chce, żebym Mu służył przez więzienie? Dlaczego nie? Nigdy nie wiadomo, czy ten pobyt w więzieniu nie przyniesie więcej dobra dla Kościoła niż praca kapłańska w parafii. Tylko jeden Bóg to wie".

Do obozu koncentracyjnego w Dachau przybył 7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej. Otrzymał numer obozowy 37196, wypisany na białej taśmie, i czerwony trójkąt z literą "P", na określenie więźnia politycznego, "Polaka". - Do dziś pamiętam słowa powitania wypowiedziane przez jednego z esesmanów, że jedyna droga do wolności prowadzi stąd przez komin krematorium - wspominał Ksiądz Biskup. - W Dachau spędziłem ponad dwa i pół roku. Ten straszny okres był dla mnie, w mojej życiowej drodze za Jezusem, okresem decydującym. Wszelkie hitlerowskie propozycje zrezygnowania z kapłaństwa, z polskości nasi polscy kapłani zdecydowanie odrzucali. Jak się weszło na tę drogę męczeństwa, to trzeba na tej drodze bez reszty trwać. Wszystko inne byłoby zdradą. Tak uważałem w tej próbie wymagającej ogromnego hartu ducha i gorącej wiary - mówił. W styczniu 1943 roku w obozie wybuchła epidemia tyfusu brzusznego. Potem wybuchł tyfus plamisty, przenoszony przez wszy. Było to pod koniec wojny, gdy do Dachau przywożono więźniów z innych obozów. Ludzie umierali jak muchy. Tak zginęło wielu polskich kapłanów. - Pan Bóg po raz drugi darował mi życie - mówił z pełną pokorą ks. bp Jeż. - Przeszedłem jeden i drugi tyfus, przeżyłem Dachau i do dziś żyję. Tylko Bożej Opatrzności zawdzięczam to powtórnie darowane życie - wyznawał po latach.
Obóz w Dachau wyzwoliła armia amerykańska w środę, 29 kwietnia 1945 roku. Po opuszczeniu obozu ksiądz Ignacy trafił do koszar wojsk lotniczych w okolicach Goppingen k. Stuttgartu, gdzie w obozie dla około pięciu tysięcy Polaków przez rok kierował ośrodkiem opieki duszpasterskiej.

Nominacja biskupia

Do Polski powrócił w połowie maja 1946 roku. Pięć miesięcy później biskup śląski Stanisław Adamski ustanowił ks. Ignacego Jeża katechetą w Katolickim Gimnazjum św. Jacka w Katowicach, które w roku 1959 przekształcono w Niższe Seminarium Duchowne. Z tą placówką, pełniąc obowiązki rektora, był związany do roku 1960. Nieoczekiwanie 13 maja 1960 roku Ksiądz Rektor został wezwany do Warszawy przez Prymasa Polski Stefana Kardynała Wyszyńskiego. - Moje zdumienie było ogromne, gdy Prymas oznajmił mi, że Jan XXIII w dniu 20 kwietnia 1960 roku mianował mnie biskupem - wspominał ks. bp Ignacy. - Zostałem sufraganem gnieźnieńskim, z oddelegowaniem do administracji apostolskiej w Gorzowie Wielkopolskim - przypominał.

46-letni biskup Ignacy Jeż w swoim herbie umieścił literę "M" i symbol słońca, bo przecież 13 maja to dzień Matki Bożej Fatimskiej. Przy wyborze biskupiego zawołania sięgnął do fragmentu z Ewangelii według św. Łukasza: "Veni ignem mittere". - Łacińskie słowo "ignis" - ogień, to przecież źródło imienia św. Ignacego z Loyoli i zarazem mojego - mówił Ksiądz Biskup. - Wybrałem to wezwanie związane z moim patronem: "Veni ignem mittere", czyli "Przyszedłem ogień rzucić". Aby ten ogień zawsze płonął i aby go nigdy nie zagasiły, nie nadwątliły nawet żadne trudności i zawieruchy - podkreślał.

Nowa diecezja

Tych trudności natomiast nie brakowało w sytuacji administracji apostolskiej gorzowskiej, obejmującej wówczas jedną siódmą obszaru naszego kraju. To była największa diecezja nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie. Struktury Kościoła nierzadko były tworzone od podstaw, tak jak na terenach misyjnych. Tak samo dużo trudności istniało w sytuacji tworzenia nowej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, którą pamiętnego dnia 28 czerwca 1972 roku Ojciec Święty Paweł VI erygował historyczną bullą "Episcoporum Poloniae coteus". Biskup Ignacy Jeż, pierwszy pasterz w jej dziejach, przystąpił z ogromną energią do pracy w nowej diecezji obejmującej teren blisko dwudziestu tysięcy kilometrów kwadratowych. Wybudowano wiele nowych kościołów, wyremontowano i wykonano prace konserwatorskie w starych zabytkowych świątyniach. Szczególną troską ks. bp. Jeża było przywrócenie kultu maryjnego na Górze Chełmskiej pod Koszalinem. 14 kwietnia 1991 roku, na budowie nowej kaplicy, uroczyście poświęcił i wmurował kamień węgielny pochodzący z Groty Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Nazarecie. 1 czerwca 1991 r. na szczyt Góry Chełmskiej przybył Ojciec Święty Jan Paweł II i dokonał tam uroczystego poświęcenia sanktuarium Matki Bożej Przedziwnej. Wizyta papieska ukoronowała blisko dwudziestoletni okres pasterzowania ks. bp. Ignacego Jeża w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
1 lutego 1992 roku Ojciec Święty przyjął rezygnację z obowiązków ordynariusza, którą biskup Ignacy Jeż złożył 1 sierpnia 1989 roku, po ukończeniu siedemdziesięciu pięciu lat.
Biskup Senior był zawsze bliskim przyjacielem Sługi Bożego Jana Pawła II, który w swojej książce "Wstańcie, chodźmy!" napisał, że biskup Jeż był jednym z biskupów, z którym łączyły go szczególne więzy przyjaźni. - Jest obdarzony darem poczucia humoru, o czym świadczy umiejętność bawienia się swoim nazwiskiem - tak o biskupie Ignacym mówił Papież Jan Paweł II.

Biskup uśmiechu

Kilka polskich miast w ostatnich latach uczyniło biskupa Ignacego Jeża swoim honorowym obywatelem, m.in. Koszalin, Słupsk i Borne-Sulinowo, a ostatnio Katowice i Kołobrzeg. Jest laureatem wielu nagród. Dwukrotnie został wyróżniony tytułem Człowieka Roku na Pomorzu Środkowym, a w roku 2001 kapituła tytułu uznała Biskupa Seniora za Człowieka Stulecia. W roku 2002 został laureatem medalu "Mater Verbi", którym został wyróżniony przez redaktora naczelnego Tygodnika Katolickiego "Niedziela" ks. infułata dr. Ireneusza Skubisia. W tym samym roku Kapituła Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka przyznała seniorowi Episkopatu Polski nagrodę specjalną "za owocną posługę kapłańską i biskupią, zwłaszcza na ziemiach zachodnich i północnych, oraz za okupione cierpieniem świadectwo wiary i życia".

W czerwcu 2005 roku biskup Ignacy Jeż otrzymał z rąk ambasadora Niemiec w Polsce Reinharda Schweppego Wielki Krzyż Zasługi Republiki Federalnej Niemiec za wieloletnią działalność na rzecz polsko-niemieckiego pojednania. Podczas tej uroczystości odczytano list gratulacyjny ks. kard. Lehmana, w którym przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich nazwał ks. bp. Ignacego Jeża "Świadkiem Wiary XX wieku".
W czerwcu tego roku biskup Ignacy Jeż świętował piękny jubileusz 70-lecia kapłaństwa. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński nadał Dostojnemu Jubilatowi Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski "za wybitne zasługi na rzecz przemian demokratycznych w Polsce i za zaangażowanie we współpracę polsko-niemiecką".
Do ostatnich dni życia biskup senior Ignacy Jeż, choć na emeryturze, w swojej kapłańskiej pielgrzymce z Jezusem był niezmordowany. Aktywnie uczestniczył w życiu Kościoła. Był powszechnie znany z pogody ducha i uśmiechu. To stanowiło szczere i piękne świadectwo Jego dziękczynienia za dar łask Bożej Opatrzności. Z pełną pokorą zawsze powtarzał: "Panu Bogu trzeba każdego dnia dziękować za dar życia, dar zdrowia oraz za dar służby Jemu i człowiekowi na tej drodze za Jezusem".

Bliski przyjaciel, Sługa Boży Jan Paweł II, swego czasu nazwał biskupa Ignacego "Biskupem uśmiechu". Doceniły to dzieci, uznając Go za kawalera Orderu Uśmiechu. Diecezjanie na Pomorzu od wielu lat mówili o Nim "nasz dobry, uśmiechnięty biskup". W naszej pamięci pozostanie taki na zawsze. Będzie Go nam bardzo brakować!