In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia Biskupa Antoniego Dydycza, Biskupa Drohiczyńskiego, wygłoszona podczaj modlitwy w intencji rodzin i obrony poczętego życia 7 lutego 2008 r.

"Niepełnosprawny w rodzinie jest zawsze u siebie"

1. Wizja męża boleści!

Prorok Izajasz w swoich mesjanistycznych wystąpieniach nie patrzy na wymagania medialne, ponieważ zapowiadając przyjście Chrystusa, nie posługuje się jedynie opisami z ludzkiego punktu widzenia, pełnymi optymizmu i nasyconymi ewentualnymi sukcesami. Jest w jego wizji miejsce na treści niepopularne wśród ludzi. Ale on wie, że ma głosić to, co pochodzi od Boga. Chce więc być wierny prawdzie. Dlatego słyszeliśmy w pierwszym czytaniu o Mężu boleści, który "Nie miał [...] wdzięku ani wyglądu, by się nam podobał. Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic...". Straszliwy realizm daje tutaj o sobie znać. To nic, że nieco dalej prorok jakby pociesza, gdy mówi, iż "Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu...".
Pierwsze jednak wrażenie jest paraliżujące. Jak to, tak ma wyglądać nasz Odkupiciel? Właśnie tak! I to po to, abyśmy zrozumieli, że życie i śmierć przynależą do tej samej tajemnicy. Jedno i drugie ma swoje źródło w miłości Bożej. A cierpienie łączy się z życiem i śmiercią. Spina je ze sobą swoistą klamrą.

2. Wychowanie do cierpienia

Jan Paweł II naucza: "W pracy wychowawczej nie można [...] pomijać refleksji nad cierpieniem i śmiercią. W rzeczywistości bowiem każdy człowiek ich doświadcza i daremne jest, a ponadto błędne, przemilczać je czy też usuwać z pola uwagi. Należy raczej dopomóc każdemu w dostrzeżeniu ich głębokiej tajemnicy, ukrytej w tej konkretnej i trudnej rzeczywistości. Także ból i cierpienie mają sens i wartość, gdy się je przeżywa w ścisłej więzi z miłością, którą się otrzymuje i ofiaruje. W tej perspektywie pragnąłem, by co roku był obchodzony Światowy Dzień Chorego, aby podkreślić 'zbawczy charakter ofiary cierpienia, które przeżywane z Chrystusem, należy do samej istoty odkupienia' "(Jan Paweł II, List o ustanowieniu Światowego Dnia Chorego, 13 maja 1992 r.). To dzięki temu nawet śmierć jest czymś całkiem innym niż doświadczenie beznadziejności: "jest bramą istnienia otwartą na wieczność, a dla przeżywających ją w Chrystusie uczestnictwem w Jego tajemnicy śmierci i zmartwychwstania" ("Evangelium vitae", 97).

Papież oczekuje od nas, że mówiąc o człowieku, zastanawiając się nad jego, czyli naszą istotą, będziemy pamiętali o obecności cierpienia, które może mieć różny charakter, ponieważ bywa krótkotrwałe albo nieco dłuższe, czy też wyjątkowo długie. Zdarza się także dolegliwość spowodowana jakimś fizycznym, względnie psychicznym niedostatkiem, która trwa od samego narodzenia.

3. Prawo do życia jest powszechne

W takim wypadku, jak ma człowiek do tego podchodzić, zwłaszcza jeżeli wie, że takie, a nie inne będzie to nowe życie? To pytanie jest niewłaściwe, może urażać wielu, dlatego wszystkich, którzy mają prawo czuć się urażeni, serdecznie przepraszam. Postawiłem je jednak, nawet wbrew sobie, ponieważ często, nazbyt często słyszymy je w mediach świeckich.

Temat ten jest obecny już w Starym Testamencie. Papież w "Evangelium vitae" pisze: "Czyż medytacja z Księgi Hioba nie jest jakby jękiem bólu całej ludzkości? Jest zrozumiałe, że niewinny człowiek, zmiażdżony przez cierpienie, zadaje sobie pytanie: 'Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli?' (3, 20-21). Ale nawet pośród najbardziej nieprzeniknionych ciemności wiara prowadzi do uznania 'tajemnicy' z ufnością i uwielbieniem: 'Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić' (Hi 42, 2)" ("Evangelium vitae", 31).

"Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu...?". To pytanie jest w nas obecne wyjątkowo często, a zwłaszcza wtedy, kiedy patrzymy na wózki, kule, łoża boleści, a już przede wszystkim wówczas, gdy to wszystko odnosi się do dzieci, nawet od urodzenia.

Nie zapominajmy też, że to pytanie jest obecne w sercach i umysłach tych na wózkach i z kulami, dzieci i młodzieży, wszystkich niepełnosprawnych. Ma ono swoje znaczące miejsce w encyklice "Evangelium vitae", w której czytamy: "... doświadczając ułomności ludzkiej egzystencji, Jezus urzeczywistnia pełny sens życia. Doświadczenie Ludu Przymierza odnawia się w doświadczeniu wszystkich 'ubogich', którzy spotykają Jezusa z Nazaretu. Podobnie jak niegdyś Bóg, 'miłośnik życia' (por. Mdr 11, 25), zapewnił Izraelowi bezpieczeństwo pośród zagrożeń, tak teraz Syn Boży obwieszcza wszystkim, których egzystencja jest wystawiona na niebezpieczeństwa i podlega ograniczeniom, że także ich życie jest dobrem, któremu miłość Ojca nadaje sens" (32).

4. Życie jest Bożym darem

Chrześcijańska prawda o życiu opiera się na Objawieniu Bożym. To ono na setkach stronic z przedziwną konsekwencją mówi o tym, że każde życie jest darem, który otrzymujemy od Stwórcy, przy udziale i za pośrednictwem rodziców. Pismo Święte z naciskiem podkreśla, że chodzi o każde życie i o każdego człowieka, poczynając od samego poczęcia. W tej miłości Pana Boga do życia nie ma miejsca na przymiotniki: narodzony czy nienarodzony, młody lub stary, chory względnie zdrowy, sprawny albo niepełnosprawny.

Encyklika "Evangelium vitae" naucza: "Życie człowieka pochodzi od Boga, jest Jego darem, Jego obrazem i odbiciem, udziałem w Jego ożywczym tchnieniu. Dlatego Bóg jest jedynym Panem tego życia: [...]. Bóg sam przypomina o tym Noemu po potopie: 'Upomnę się u człowieka o życie człowieka i u każdego o życie brata' (Rdz 9 ,5)" ("Evangelium vitae", 39).

Współczesne tendencje, widoczne w niektórych kręgach społecznych, a prowadzące do tego, aby życie ludzkie pozbawić Bożych gwarancji, zmierzające do wyrażania zgody na aborcję, eutanazję, wpisują się w postawę Lucyfera. On bowiem nie chciał uznać woli Bożej i w ten sposób wystąpił przeciw samemu sobie. To samo dzieje się z tymi, którzy aprobują jakąkolwiek agresję przeciwko ludzkiemu życiu. Ci ludzie uderzają w samych siebie, a społeczności ludzkie niszczą swoją przyszłość.
Modląc się zaś w sanktuarium św. Józefa, opiekuna rodzin, nie można pominąć i tego, że brak szacunku dla każdego ludzkiego życia jest także ciosem zadawanym rodzinie, rodzinie polskiej również!

Obrona życia, troska o nie, miłość do życia - to są nasze szanse i zadania. Te zadania zlecił nam Pan Bóg, powierzył je człowiekowi, mówiąc: "powołuję go - jako swój żywy obraz - do udziału w Jego panowaniu nad światem". Po czym Bóg pierwszym rodzicom błogosławił, zwracając się do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali..." (Rdz 1, 28).
I w tym wypadku Pan Bóg nie robi wyjątków. Nie mówi, że tylko taki lub inny człowiek zostaje stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Boże podobieństwo jest w każdym człowieku, w sprawnych i niepełnosprawnych.

A może przede wszystkim - w niepełnosprawnych. Ileż to matek i ojców może potwierdzić, że tak jest istotnie!

5. Wszyscy jesteśmy niepełnosprawni

Ukochani Bracia i Siostry, czciciele św. Józefa, opiekuna wszystkich! Jeszcze żywe są obrazy z papieskich pielgrzymek i audiencji. Pamiętamy Sługę Bożego Jana Pawła II, jak zbliża się do noszy, wózków, do wszystkich kalek i niepełnosprawnych. Podobnie postępuje Benedykt XVI. Tak czyni cały Kościół, który dzieląc się dziedzictwem wiary, wskazuje na to, że każdy człowiek jest Bożym stworzeniem, że każdy i każda z nas zostaliśmy stworzeni na Boży obraz i podobieństwo. Że Chrystus Pan stał się człowiekiem, jednym z nas, ze wszystkich ludzi, bez wykluczania kogokolwiek. Że oddał życie za wszystkich.

W Bożej wizji człowieka jest tylko jedno kryterium, które w jakiś sposób ludzi wyszczególnia. Tym kryterium jest miłość, miłość do Boga i bliźniego. A skoro jest tak, to dlaczego zdrowi i silni, urodziwi i utalentowani mają być uprzywilejowani? Tym bardziej że to wszystko jest przejściowe?

Tylko miłość jest czymś trwałym, jest wieczna, jest nieśmiertelna. A kochać może każdy człowiek. W płaszczyźnie miłości nie mają żadnego sensu takie czy inne podziały, uwarunkowane ludzką kondycją, zdolnościami albo pochodzeniem. One nie odgrywają specjalnej roli. Mogą człowiekowi pomagać, mogą przeszkadzać. Wszystko zależy od poziomu miłości.

Miłość wreszcie nam mówi, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni, ponieważ wszyscy kuśtykamy na drodze miłości, wszyscy jesteśmy nieskładni w spotkaniu z miłością i wszystkim nam zło zagradza drogę do miłości. Ta świadomość niech nas jeszcze bardziej jednoczy i zachęca do współpracy, do spieszenia z wzajemną pomocą.

6. Matka Najświętsza pomaga nam w odkrywaniu miłości

O tym warto pamiętać. Ta rzeczywistość jest nam wyjątkowo bliska dzisiaj, kiedy świętujemy lutowy pierwszy czwartek, modląc się w intencji wszystkich rodzin, polskich w szczególności. Wypada on tuż po święcie Ofiarowania Pańskiego. W polskiej tradycji ten dzień nazywamy świętem Matki Bożej Gromnicznej, którą postrzegamy za Stachiewiczem ze świecą w dłoni, unoszącą się nad ludzkimi domami, śniegiem zasypanymi, aby bronić przed napadem zgłodniałych wilków. Za parę zaś dni będziemy świętowali 150. rocznicę objawień w Lourdes, a jednocześnie obchodzili XVI Światowy Dzień Chorego. To Sługa Boży Jan Paweł II, pełen intuicji, właściwej świętym, połączył dzień objawień Matki Bożej w Lourdes z Dniem Chorego. A postąpił tak, mając przed oczyma setki białych pociągów, autokarów wiozących ludzi chorych i słabych w pobliże Massabielskiej Groty. Uczynił tak, ponieważ sam tam pielgrzymował i spotykał pielgrzymów indywidualnych i podążających w grupach pątniczych.

Na tegoroczny Światowy Dzień Chorego następca Jana Pawła II skierował specjalne orędzie. Mówił o nim parę dni temu ks. Dariusz Giers z Papieskiej Rady do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia, podkreślając, że Benedykt XVI kładzie nacisk na teologiczny wymiar tego dnia. Ojciec Święty przypomina, że Maryja Niepokalanie Poczęta jest wielkim darem. Ona uczy nas całkowitego zawierzenia Bogu, od zwiastowania aż po krzyż, na którym Pan Jezus umiera. Tę prawdę przeżywamy w każdej Mszy Świętej. Z tego to względu Ojciec Święty przenosi nas duchowo na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który w czerwcu odbędzie się w kanadyjskim Quebecu. Jest bowiem ścisły związek Matki Bożej z Eucharystią. Eucharystia stanowi centrum duszpasterstwa służby zdrowia. Jest źródłem naszej siły w przeżywaniu tajemnicy życia. To dzięki niej nasze spojrzenie na życie staje się coraz bliższe postawie Matki Najświętszej, opromieniane miłością, która jest obecna w tajemnicy przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa.

I tak kolejny raz powracamy do miłości. Jest ona niezbędna w życiu każdej matki i każdego ojca, także i tych, którzy mogą się znaleźć wobec tajemnicy nowego życia również własnego dziecka, przychodzącego na świat z jakimiś, po ludzku patrząc, niesprawnościami.

7. Zwycięstwo życia należy również do miłości

Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, które życie będzie udane, które dziecko będzie powodem dumy i radości. Każde życie ma taki cel, ponieważ każde życie ma być udane i każde życie ma być źródłem radości. Wszystko zależy jedynie od tego, czy potrafimy na życie przychodzącego na świat dziecka patrzeć z miłością!
Bywa przecież tak, że wspaniale zapowiadające się pociechy wyrastają na ludzi groźnych, a nawet na zbrodniarzy. Natomiast z jednego z reportaży dowiedziałem się, że spotkaniu Franciszkańskiego Zakonu Świeckich na terenie Brazylii przewodniczyła osoba bez nóg i rąk, posługując się przy pisaniu ustami. Przyjmowana była z ogromnym entuzjazmem przez uczestników. Jej słowa bowiem były mocno zakorzenione w prawdzie, w prawdzie jej życia, ugruntowane na krzyżu.
Widzimy czasami niepełnosprawnych, jak oni się szykują do pracy! Jak oni biorą się za robotę. Ile w nich entuzjazmu, a zwłaszcza uczciwości. A co powiemy na temat imprez sportowych, w których oni uczestniczą? W czym są gorsze od rozgrywek silniejszych od nich koleżanek czy kolegów? Chyba jedynie w szybkości! Człowiek w samej swojej istocie jest zawsze taki sam!

Tę prawdę wyraźnie nam ukazała dzisiejsza Ewangelia. Apostołowie stawiali dziwne pytania Panu Jezusowi. Na ich wytłumaczenie możemy tylko powiedzieć, że jeszcze nie znali mocy krzyża. I dlatego Pan Jezus cierpliwie im odpowiada, tłumacząc, że tak rodzą się zdrowi z woli Bożej, jak i doświadczeni jakąś ułomnością. Nikt z nich nie zgrzeszył. Ale właśnie w tych drugich wyraziściej widoczne są sprawy Boże. I dopóki staramy się pamiętać o Jezusie, dopóty nie mamy kłopotów z przyjmowaniem każdego życia. On rozjaśnia wszelkie niepewności, każdą niejasność. Sam przecież mówi o tym: "Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata".

Są jednak ludzie, którzy nie chcą obecności Pana Jezusa na ziemi. Oni to wybierają ciemność. Oni tracą więź z miłością. Ich ogarnia lęk przed życiem. A co najdziwniejsze, że to najpierw objawia się w obawie przed słabymi, aby następnie przenieść się na niechęć, a nawet nienawiść do każdego życia. Zapraszajmy więc Chrystusa do nas. Powracajmy stale z nim do naszych rodzin, jak to zrobiła Matka Najświętsza, jak to uczynił św. Józef po odnalezieniu Pana Jezusa w świątyni. A wtedy znajdzie się miejsce i czas na rozwój, na mądrość, na łaskę, a więc na życie!
A kiedy nachodzą niepokoje, sięgnijmy do Pisma Świętego, do Telewizji Trwam, do kościelnych radiostacji i czasopism, poszukajmy w naszych zbiorach kaset przypominających o spotkaniach chorych, niepełnosprawnych z Ojcem Świętym, o ich uczestnictwie w pielgrzymkach, tu, do Kalisza, i do Lourdes. Przypatrzmy się ich oczom. Popatrzmy na tych, którzy uczestniczą w igrzyskach sportowych. A może nawet porozmawiajmy z nimi. Warto ich odwiedzać, właśnie po to, aby zobaczyć, że oni też mogą być i są pogodni. I że ich uśmiech, wyciągnięta niezgrabnie dłoń na powitanie, oczekujące na nasz gest oczy i usta, że to wszystko przynależy do nas, do ludzi, że to stanowi o prawdziwe człowieka! Człowieka jako Bożego dziecka, człowieka świadka i uczestnika miłości. To przez te oczy i usta, przez te drżące dłonie, przez nieobecność jakiejś sprawności jeszcze mocniej przemawia miłość, jeszcze bliższy nam staje się Bóg!

8. Niech miłość jednoczy nas wszystkich

Z tego to względu, a z tego miejsca kieruję wyrazy szacunku i wdzięczności ku każdej matce i każdemu ojcu; całym rodzinom za radosne i pełne nadziei przyjmowanie każdego ludzkiego życia jako daru miłości.

Wdzięczność wyrażam wszystkim siostrom zakonnym i osobom świeckim, którzy pracują w domach opieki dla niepełnosprawnych. To samo czynię względem całej służby zdrowia, a także nauczycieli i wychowawców oraz pracodawców, więc w stosunku do wszystkich, którzy wychodzą naprzeciw potrzebom niepełnosprawnych.
Wyjątkowo serdeczne słowa, tu, od św. Józefa, od Świętej Rodziny, kieruję do Was, którzy w tym, co dotyczy ciała albo intelektu, otrzymaliście inną miarę talentów. Jesteście naszym światłem, jesteście dla całej ludzkości najlepszym komentarzem do tajemnicy życia. To Wam wszyscy ludzie zawdzięczają możność pełniejszego spotkania się z całą rzeczywistością człowieka i jego życia na ziemi.
Dziękuję wam za wasze lekcje, których nam udzielacie. I bądźcie pewni, że tam, gdzie świeci lampka przed Najświętszym Sakramentem; tam, gdzie widnieje znak krzyża; tam jest miejsce na miłość; tam jest wasz dom; tam jest wasza rodzina; tam jest wasze szczęście! Amen.