In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Agnieszka Jaroszewicz
Źródło: www.naszglos.civitaschristiana.pl

Powołanie Józefa jest obietnicą i wyrazem ogromnej ufności, jaką Bóg składa w człowieku

Kiedyś szukałem znanego fachowca, mojego przyjaciela, w jego miejscowości. Pomimo moich opisów, ludzie nie wiedzieli, o kogo chodziło. W końcu ktoś powiedział: „A, to mąż takiej, a takiej kobiety”. Gdy opowiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, zaczął się śmiać i skomentował: „Tak to jest, gdy ktoś ma zbyt piękną żonę!”. Łatwo jest zrozumieć, że przy żonie takiej jak Maryja, przy synu takim jak Jezus, cała uwaga była nieustannie zwrócona na nich. Święty Józef musiał za to zapłacić.

Przytoczoną powyżej anegdotę opowiedział kiedyś pewien teolog, uzasadniając fakt, że święty Józef jest tak mało znany. Mamy jednak wyjątkowe szczęście, gdyż w Polsce, a konkretnie przy Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, powstało Centrum Józefologiczne. Inne takie centra znajdują się w Valladolid (Hiszpania), Montrealu, Meksyku, Salwadorze, Santiago (Chile), w Niemczech, we Francji i na Malcie. Od 27 września do 4 października do Kalisza przyjechało wielu znanych józefologów z całego świata, żeby uczestniczyć w jubileuszowym X Międzynarodowym Kongresie Józefologicznym, który odbył się pod hasłem „Święty Józef, patron na nasze czasy”. Prelegenci podejmowali tematy związane z osobą ziemskiego ojca Zbawiciela, nie tylko z perspektywy teologicznej, ale i socjologicznej, antropologicznej, historycznej oraz artystycznej. Ten niezwykły święty może stać się inspiracją dla współczesnych chrześcijan. Nie bez powodu 8 grudnia 1870 roku papież Pius IX ogłosił opiekę św. Józefa nad Kościołem Powszechnym, wszak, jak głosił Leon XIII, „Dom świętej Rodziny, którym zarządzał św. Józef z jakby ojcowską władzą, zawierał zaczątki rodzącego się Kościoła”. A dodajmy, że nie zamyka się to w obrębie Kościoła katolickiego.

Codziennie do kaliskiego sanktuarium przybywali licznie pielgrzymi, żeby powierzyć się świętemu opiekunowi – kapłani, siostry zakonne, seminarzyści, rodziny, bractwa św. Józefa, młodzież.

Warto przypomnieć, że poza opieką roztaczaną nad całym Kościołem liczne są grupy, które uważają go za swojego szczególnego patrona – jest wzywany jako opiekun dzieci, sierot, wychowawców, dążących do doskonałości, dziewic, młodzieży, powołań kapłańskich, narzeczonych, małżonków, ojców, rodzin chrześcijańskich, ubogich, potrzebujących mieszkania, uchodźców, emigrantów, wygnańców. Jest szczególnym patronem robotników, zwłaszcza stolarzy, cieśli, rzemieślników, a także bezrobotnych i poszukujących pracy. Jego wzywa się przy łożu chorych i umierających. Wszyscy wymienieni odkryli w postaci świętego cieśli z Nazaretu rys cenny dla swojej kondycji.

Wizerunki św. Józefa

Obraz św. Józefa, który najczęściej staje nam przed oczami, to z pewnością dostojny staruszek ciągnący osiołka, na którym siedzi Matka Boża z Dzieciątkiem, ukrywający się w cieniu Bogarodzicy w stajence betlejemskiej, skulony gdzieś w kącie lub oddany pracy fizycznej. Nie tylko artyści mieli problem z tą postacią. Wizerunek został utrwalony w kulturze już wcześniej, z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze, czczony jako patriarcha nie mógł nie mieć dostojności starszeństwa, srebra na skroniach, co było od czasów Starego Testamentu synonimem mądrości i autorytetu; po drugie, wiernym nie mieściło się w głowie, i to pokutuje chyba do dziś, że młody człowiek, zakochany i pełen marzeń mógłby żyć w dziewiczym małżeństwie. Okazywało się bardziej do przyjęcia widzieć go jako dużo starszego od Maryi, a nawet… wdowca, mającego dzieci z pierwszego małżeństwa! To drugie wyjaśniało od razu wzmianki o „braciach” Jezusa, ale prowadziło do rozpowszechnienia się wręcz satyrycznych przedstawień młodej, pięknej dziewczyny i starca, przypominającego raczej Jej dziadka niż męża. Już nie wspominając o tym, jak próby „uczłowieczania” głowy Świętej Rodziny raczej zniechęcają wiernych do tego niezwykłego świętego. Ukazywany jest jako słaby człowiek, który wątpi w wierność swojej małżonki, a z dobrego serca zamierza potajemnie ją „oddalić”. Wtedy zjawia mu się anioł, który wyjaśnia zaszłą sytuację, stając w obronie Dziewicy. Niektóre filmy pozostawiają nam w wyobraźni Józefa wiecznie zbuntowanego. Wspomnę tu film „Maryja, córka swojego Syna”, który wykorzystując opowieści apokryficzne, ukazuje Józefa protestującego przeciwko losowi męża mającego „Żonę, która nie jest jego żoną, i Syna, który nie jest jego synem”. Z drugiej strony widzimy przepiękną scenę śmierci świętego, na długo zapadającą w pamięć.

Istnieją jednak jeszcze inne odmienne, nie tak już dostojne, a bardziej wydawać by się mogło życiowe wizerunki św. Józefa. W jednej z muzealnych ekspozycji madryckiego Prado znajduje się obraz XVII-wiecznego malarza hiszpańskiego Bartolomé Murillo, zatytułowany Święta Rodzina z ptaszkiem. Ojcowska czułość bijąca z wizerunku świętego, uśmiech na jego twarzy, a do tego radosna, dziecięca zabawa małego Jezusa, mogą wprawić w najwyższy zachwyt. Obok widniały dzieła podpisane innymi, wielkimi nazwiskami tego czasu: Francisca Zurbarána, José Ribery’ego czy Diego Velázqueza. Hiszpański barok „odkrył” św. Józefa.

Święta pokora

Można zaraz śmiało dodać, że wielcy artyści się nie pomylili. Święty Józef miał wiele powodów do radości, którą mógł wyrazić z całą energią, jaką zdolny jest wykrzesać z siebie dwudziestoletni, a bardzo dojrzały duchowo młodzieniec. Właśnie o radościach św. Józefa mówiła podczas kongresu polska józefitka, siostra Dolores Siuta. Przede wszystkim trzeba zrewidować odczytanie perykopy biblijnej rozpoczynającej ewangelię Mateuszową, mówiącej o zwiastowaniu św. Józefa (Mt 1,1–18). Kiedy we śnie anioł zwraca się do niego: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki, albowiem z Ducha Świętego jest To, co się w Niej poczęło (…)”, nie chodzi o skłonienie mężczyzny do podjęcia właściwej decyzji, lecz o dodanie mu otuchy, by nie bał się realizować własnych marzeń, w które z ogromną siłą wszedł Bóg. Wykładnia egzegetyczna podaje, że Józef nie tyle zamierzał oddalić żonę, co myślał usunąć się po cichu z życia Wybranej przez Najwyższego. Nie czuł się godny mieć tak pełny udział w wielkim planie Bożym, w który uwierzył. Nie chciał uzurpować sobie prawa do bycia ojcem Dziecka, którego prawdziwym ojcem jest sam Bóg. Był gotowy zrezygnować z własnych pragnień. Słowa „nie bój się”, skierowane do niego we śnie, przypominają więc sytuację, w jakiej znalazł się Mojżesz czy inni wielcy Starego Testamentu, zalęknieni interwencją Boga w ich życie, szczególnie pozostawaniem w obliczu Jahwe. Bóg daje do zrozumienia młodzieńcowi, że nie chce przekreślić jego marzeń, lecz wypełnić je obecnością swojego Syna. Józef musi przezwyciężyć swój pełen szacunku strach, gdyż jego obecność nie jest przeszkodą dla wypełnienia zbawczego planu, lecz jednym z warunków jego wypełnienia. Józef musi odważyć się przyjąć ojcostwo wobec Mesjasza, a w zamian otrzymuje obietnicę cudownej drogi wiary.

Powołanie Józefa jest obietnicą oraz wyrazem przeogromnej ufności, jaką Bóg potrafi złożyć w człowieku. Prostym człowieku ze względu na niskie pochodzenie (choć z rodu Dawida), lecz dojrzałym osobowością i duchem. Dojrzałym, a przecież nie doskonałym. Oto fenomen świętości. W zasadzie pozostaje mu postawa czynnego milczenia, wsłuchania w głos Boga, co też gorliwie czyni, oraz ciągłe przezwyciężanie w sobie dzięki wierze i miłości ludzkich rozterek w obliczu tak ogromnej misji, jaka zostaje mu powierzona. Wracając do radości Józefa, wyobraźmy sobie, jak wielkim szczęściem musiało być jego spotkanie z Oblubienicą po tym przebudzeniu, które – zgodnie z wykładnią egzegetyczną – jest znakiem powrotu do życia. Moment ten jest początkiem ich wspólnego oczekiwania, wspólnego adwentu. Święty Józef, który rzeczywiście poczuł się zawstydzony pięknością swojej Żony, został powołany, żeby zbudować Rodzinę zaprojektowaną przez Stwórcę od Początku i przywrócić właściwy sens miłości oblubieńczej.