In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. Abp Józef Kowalczyk, Nuncjusz Apostolski w Polsce

Homilia wygłoszona na zakończenie X Międzynarodowego Kongresu Józefologicznego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ekscelencjo, drogi księże biskupie Stanisławie, Pasterzu Kościoła kaliskiego. Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za zaproszenie na to dzisiejsze liturgiczne spotkanie związane z zakończenie Kongresu poświęconego Studium Józefologicznym. Pozdrawiam Księdza Biskupa Pomocniczego i Biskupa gościa, wszystkich kapłanów tu obecnych, kleryków, życie charyzmatyczne wszystkich naukowców tutaj obecnych i duchowo z nami zjednoczonych. I wszystkich normalnych, pobożnych, uczciwych uczestników tej liturgii eucharystycznej.

W ten szczególny dzień zakończenia Międzynarodowego Kongresu poświęconego świętemu Józefowi zgromadziliśmy się podczas Eucharystii, aby wyrazić dziękczynienie za przeżyte dni, za refleksje naukowe i duszpasterskie, za duchowe ubogacenie każdego z uczestników. Stając przed wami jako Nuncjusz, serdecznie pozdrawiam wszystkich jeszcze raz. Pozdrawiam gorliwego pasterza tego Kościoła Biskupa Stanisława i wszystkich, którzy go wspomagają. Wyrażam radość, że razem z wami mogę się modlić i dziękować Bogu za wszelkie dobro, które dokonało się podczas tego kończącego się Kongresu. Wyrażam tę radość z wcześniej otrzymanej kongresowej publikacji zatytułowanej: „Święty Józef. Patron na nasze czasy”.

Ewangeliści nie przytaczają ani jednego słowa wypowiedzianego przez świętego Józefa. Dlatego uważa się go za świętego, który przemienia i przemawia do nas swoim milczeniem, postawą i czynem. Niejako bez słów mówi do nas, że mowa milczenia ma wielką moc. Obyśmy umieli się nią należycie posługiwać, zwłaszcza w tych czasach, kiedy jesteśmy świadkami nadużywania słowa, nieodpowiedzialnego posługiwania się słowem, uśmiercania ludzi słowem, może czasami bardziej skuteczniej, aniżeli bronią palną czy jakimkolwiek innym narzędziem zbrodni. Nawet wówczas, gdy rodzice odnaleźli zagubionego Jezusa w świątyni, Józef milczał. Tylko jego matka, Maryja, powiedziała: „Synu mój, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. A jednak jest to przedziwne zjawisko, że o tym milczącym człowieku mówi się tak wiele w Kościele. Aż tydzień czasu zajęły wam obrady podczas tego kongresu i nie brakowało tematów, wątków, odkryć pewnych, wygłoszono szereg referatów i komunikatów.

Wiemy, że święty Józef doskonale wypełnił ziemskie powołanie i odszedł do wieczności w cichości, ale też spełniając te misję i posługę bardzo odpowiedzialnie milczącego Józefa. Jest jednym z tych rzadkich postaci biblijnych, o których powiedziano, że był to „mąż sprawiedliwy”. Tej sprawiedliwości swojej i prawości nie udowadniał słowami, ale umiał ją przekazać, zaświadczyć swoją postawą i czynem. To bardzo wymowne także na dzisiejsze czasy, dzisiejszą rzeczywistość Polski, kiedy chcemy słowami wiele sprawiedliwości w niesprawiedliwych ukazać za sprawiedliwe i odwrotnie. Warto w tym dniu i w tym kontekście misji posłannictwa świętego Józefa zastanowić się nad tym i nad naszą postawą.

Wcale nie jest powiedziane, że jeżeli nie mówimy, to nie mamy racji. Proszę pamiętać, że przemilczenie całego szeregu oskarżeń, które padają przeciwko nam, mnie także, jest najlepszą odpowiedzią na przewrotność ludzi, którzy będąc nawet katolikami oficjalnie, a nawet księżmi, posługują się językiem perfidnym, niesprawiedliwym, nieuczciwym, uśmiercającym, wydając o sobie fałszywe świadectwo, a myśląc, że tą drogą budują swoją wielkość. To nie ta droga świętego Józefa budowania naszej codzienności, naszej prawości, naszej uczciwości. Nie ten, kto krzyczy, że jest sprawiedliwy, jest sprawiedliwy, ale ten, kto milczy, a czynem pokazuje swoją prawość i sprawiedliwość. I za takich ludzi, dzisiaj, w uroczystość świętego Józefa, na zakończenie tego kongresu, Panu Bogu dziękujemy, że w nim znaleźli wzór i przykład prawego człowieka, prawego męża, który w stosunku do swojej żony, do swoich dzieci, umie zmierzać się z codziennymi wyzwaniami i z codzienną rzeczywistością.

Wiemy, że święty Józef doskonale wypełnił ziemskie powołanie i odszedł do wieczności w cichości. Ale uczniowie Chrystusa od pierwszych wieków pamiętali o nim i oddawali mu cześć. Jest to święty całkowicie pogrążony w milczeniu. Z tego milczenia nikt go nie wydobędzie. A spełnia wielką i ważną rolę. Najpierw był obrońcą Jezusa ziemskiego, teraz pozostaje obrońcą Chrystusa Miłosiernego, Kościoła. Jest patronem Kościoła Powszechnego. Czyni cuda w pielgrzymującym Kościele. Daje namacalnie rozpoznawać i dostrzegać swoje przedziwne, opiekuńcze i ocalające działanie w życiu ludzi, którzy oddali się pod jego opiekę. Jego kult szerzy się zarówno w Kościele Wschodnim jaki i Zachodnim, bo tam, gdzie jest prawość, tam, gdzie jest uczciwość, tam, gdzie jest w sercu sprawiedliwe poczucie rozsądzania i rozróżniania dobra i zła, gdzie jest prawe sumienie, jakie miał święty Józef, nie ma przeszkód, potrafią go i ludzie na wschodzie odczytać prawidłowo, będąc grzeszni, potrafią go odczytać i ludzie cywilizowani w centralnej Europie i na zachodzie dalekim i na innych półkulach. Bo człowiek ma zdolność oceniania sprawiedliwości w skrytości swego sumienia, chyba że kompletnie zdeformował swoje sumienie. Tak, święty Józef i na zachodzie, i na wschodzie, i w Kościele Wschodnim i Zachodnim jest czczony jako mąż prawy, mąż sprawiedliwy. Jego kult szczerzy się zarówno w wymiarach półkuli północnej, jak i półkuli południowej.

Szczególnie ten kult miał miejsce w trudnych okresach historii Kościoła. Wystarczy wspomnieć najnowsze czasy. Ocalenie setek kapłanów więzionych podczas II wojny światowej w niemieckich obozach koncentracyjnych, w obozie w Dachau. Polscy kapłani i zakonnicy z wielką wiarą i ufnością polecali się temu świętemu codziennie prosząc o opiekę. Zaistniało przedziwne zjawisko. Przy końcu wojny, na kilka godzin przed planowanym przez Niemców wysadzeniem całego obozu w powietrze, 27 kwietnia 1945 roku, zostali wyzwolenia przez wojska wyzwalające, amerykańskie. Ocaleni kapłani każdego roku, jak nam wiadomo, przyjeżdżają tu do Kalisza, do tego Sanktuarium, aby dziękować Bogu za wstawiennictwem świętego Józefa za ocalenie z obozowej gehenny i zagrażającej śmierci.

Papież Jan Paweł II 15 sierpnia 1989 roku ogłosił Adhortację apostolską zatytułowaną: „Redemptoris Custos”. Podczas naszego rozważania eucharystycznego zatrzymajmy się nad problemami poruszonymi w rozdziale: „O prymacie życia wewnętrznego”. Uczestnictwo w Kongresie winno mieć na względzie stronę nie tylko intelektualną, jej pogłębienie, ale również nasze życie wewnętrzne, nasze życie duchowe. W dokumencie tym, „Redemptoris Custos”, Ojciec Święty Jan Paweł II zwraca uwagę na milczenie świętego Józefa. „Milczenie w naszych czasach jest bardzo ważne. We współczesnym świecie panuje chaos.” I drugie słowo bliskie temu, co nazywamy „chaos” jest słowo: „hałas”. Hałas samochodów, maszyn, reklam, zatrute rzeki słów przelewające się w prasie i telewizji. Więcej, jakże potrzebne jest tutaj milczenie. Umieć milczeć przed Bogiem, słuchać, co On mówi do nas, zaprasza do tego Psalmista: „Będę słuchał tego, co mi mówi Pan”. Pan Jezus nakazał morzu milczeć: „Uspokój się”. Wicher ustał i nastała cisza wielka. Człowiek też może być wzburzony jak morze, gniewny jak morze, groźny jak morze, podburzony jak wicher gniewu namiętności, niezadowolenia, buntu. Wtedy pozostaje jedno. Prośba na wzór Apostołów: „Nauczycielu, nie obchodzi cię to, że giniemy?”

Mądrością jest zachowanie milczenia wobec ludzi. Są sprawy, które trzeba przemilczeć. Są sytuacje, gdy trzeba zachować milczenie. Nie może to jednak być milczenie gniewne, zacięte, pogardliwe, lecz winno być na wzór świętego Józefa pokorne, naznaczone miłością, namaszczone duchem przebaczenia. Wystarczy prosty przykład wzięty z codzienności naszych rodzin. Może być sytuacja taka, że jeden z członków rodziny znajduję się w jakimś stanie podniecenia nerwowego spowodowanego czymś, czego dokładnie nie rozpoznaliśmy. I oczywiście jest w wypowiedziach ostry, może niegrzeczny, może obraźliwy. Jakże potrzebne w tym przypadku jest milczenie drugiej osoby. To milczenie jest lekarstwem uspokajającym, bo po pewnym czasie, kiedy ta fala napięcia minie, tenże osobnik, jeżeli ma sumienie, jeżeli jest człowiekiem rozsądnym, to podziękuje, że na jego eksplozję emocjonalną zareagowano spokojem milczenia. I byłoby to wielkie pouczenie na miarę pouczenia świętego Józefa. Ileż tych lekarstw tego typu potrzeba nam w naszych rodzinach, w naszych relacjach międzyosobowych, w naszych relacjach w dziećmi, z młodzieżą, gdziekolwiek jesteśmy. Także w biurach, także w wyjaśnianiu prawdziwych lub sprowokowanych afer. Także w tych sytuacjach powinniśmy okazać postawę świętego Józefa, roztropnego, sprawiedliwego męża, który nie wydaje wyroku za nim został przeprowadzony proces, tylko rozpoznaje sytuację do końca, a później dopiero, na końcu, z poczuciem wielkiej odpowiedzialności wydaje taki, czy inny sąd.

Jan Paweł II pisze, że „Ewangelia mówi wyłącznie o tym, co Józef uczynił”. Bardzo bliski on jest tej, tutaj Jezusowi, o czym napisał święty Łukasz: „Teofilu, pierwszą księgę napisałem o tym, co Jezus uczynił i uczył”.

Ojcostwo Józefa wyraziło się w sposób konkretny w tym, że uczynił ze swego życia służbę. Józef złożył całkowitą ofiarę ze swojego istnienia, aby godnie przyjąć Mesjasza we własnym domu. Te słowa są zapisane w tej Adhortacji Jana Pawła II w numerze ósmym: „Ten milczący święty daje nam przykład jak w postawie służby mają być spełniane nasze czyny.” Praca zawodowa czy domowa, pomoc bliźniemu, odwiedziny chorego, życzliwy telefon, spełnienie próśb bliźniego, zwłaszcza tych, które wymagają w jakimś sensie przekreślenia siebie.

Święty Józef uczy nas zawierzyć Bogu i poddanie się woli Bożej. Liturgia zestawia świętego Józefa z Abrahamem. Józef potrafił zawierzyć bez reszty Bogu w przeciwnościach. Czasem w takich przeciwnościach, które do końca nie były wyjaśnione, a jednak zaufał. A tych przeciwności było sporo. Od początku jakby mu się nie wiodło. Przecież mógł mieć normalne małżeństwo, swoje dzieci, a jednak Bóg chciał inaczej. Chciał, by jego życie było bezinteresowną służbą innym. Józef nie oburzył się i nie narzekał. Umiał być darem dla Boga i dla ludzi, gdyż był posłuszny jak Abraham.

Umiał słuchać. W jego osobie ukazało się słuchanie innych. Umiejętność kierowania sobą jest warunkiem, aby człowiek mógł być darem dla Boga i dla ludzi. Stąd rodzi się do nas pytanie: Czy potrafię pogodzić się w wolą Bożą, także tą trudną, także wtedy, gdy sobie coś innego zaplanowałem, a Bóg mi to wszystko pomieszał, ale muszę sobie przypomnieć, że nikt nie żałował jeszcze, iż wypełniał wolę Bożą.

Święty Józef pozostawia nam przykład cichej kontemplacji Boga. Ten święty był przykładem modlitwy i pobożności. Był człowiekiem cichej adoracji Boga, nie bacząc na to, czy jest oglądany przez innych, czy jest pokazywany przez telewizję, czy też mówią o jego modlitwie. Nie o to mu chodziło. Jemu chodziło o dialog, autentyczny, szczery, osobisty z Panem Bogiem. Z tej racji bywa nazywany „Piastunem Boga”. Swoją postawą zachęca nas do trwania czy Bogu. Modląc się, nigdy nie tracimy czasu. Przez modlitwę przyzwyczajamy się do Boga w wieczności. Rozważając tajemnicę życia świętego Józefa, mamy okazję zapytać siebie: Czy jestem człowiekiem modlitwy jak święty Józef? Ile czasu poświęcam na modlitwę? Czy pamiętam słowa Pana Jezusa: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twojego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” – czy mam taką izdebkę? Ile czasu poświęcam na modlitwę? Czy modlę się do świętego Józefa i biorę z niego przykład modlitwy?

Ale modlitwa to nie tylko szeptanie słów. Dla mnie wspaniałym przykładem modlitwy był Sługa Boży Jan Paweł II. On lubił pisać, swoje homilie pisał ręcznie, po polsku, a poszczególne kartki nie numerował cyframi pierwsza, druga, trzecia; numerował je modlitwą. Modlitwą tą, którą na pewno znacie, słyszeliście i kiedy zobaczycie na manuskryptach Jana Pawła II, na pierwszej stronie jest napisane: Totus Tuus. Na drugiej stronie: Ego sum. To było numerowanie stron przez Ojca Świętego, czyli zamienianie tej pracy twórczej w modlitwę w ten sposób. Jakże piękny przykład zamienienia pracy, jeżeli mamy tak gorliwe sumienie, żeby każdą pracę, gdziekolwiek jesteśmy, zamienić w modlitwę. I to nie koniecznie na klęczkach, można się bardzo pięknie modlić, czyli prowadzić dialog z Bogiem w podobny sposób jak powiedziałem o Ojcu Świętym Janie Pawle II.

Święty Józef był człowiekiem pracy. Był cieślą. W pocie czoła zarabiał na chleb. Był żywicielem rodziny, Jezusa i Maryi. Jezus musiał widzieć jego spracowane ręce. Akceptował ten ojcowski trud tym bardziej, że Józef nie robił niczego na pokaz, by go ludzie chcieli i chwalili, by się czegoś dorobić, by zbić jakiś majątek. Praca dla niego była środkiem utrzymania rodziny i osobistego uświęcenia. Przez pracę święty Józef oddawał chwałę Bogu. I znów, Sługa Boży, Jan Paweł II w swojej Adhortacji ukazuje idealne przezwyciężania w Józefie napięcia między życiem czynnym i kontemplacyjnym. Trzeba się nad tym zastanowić, gdyż w naszym życiu na co dzień też istnieje napięcie.

Święty Józef przeżył miłość Prawdy, a Prawdą jest Chrystus. Święty Józef przyjął konieczność miłości, miłości służby, opiekę nad człowieczeństwem Chrystusa i troskę o jego rozwój. Pod tym względem święty Józef jest dla nas wspaniałym wzorem. Mamy iść za prawdą Chrystusa, służyć mu w ludziach. Źle, gdy słyszę tylko siebie. Źle, gdy myślę tylko o sobie. Źle, gdy mówię tylko o sobie. A więc chcę wyjść z siebie w stronę Chrystusa, Kościoła, świata, człowieka. Tego uczy nas święty Józef, jego pokora, Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny.

W dzisiejszej Ewangelii, odczytanej w dwóch językach, sama Matka Najświętsza, jak wspomniałem wyżej, nazywa Józefa ojcem Pana Jezusa: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Dlatego Kościół Święty nazywa świętego Józefa „Dziewiczym ojcem Syna Bożego”. Spełniał on bowiem wszystkie obowiązki ojcowskie wobec Pana Jezusa, mimo że fizycznie nie był jego ojcem. Znamienne, że w odpowiedzi swojej Matce Pan Jezus mówi o tym Ojcu, który jest jego Ojcem w całym tego słowa znaczeniu. I warto tę odpowiedź przytoczyć z powrotem: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Nie możemy mieć wątpliwości co do tego, że dziewicze ojcostwo Józefa było krystalicznym odbiciem ojcostwa Najwyższego. Józef jest przykładem dla wszystkich ojców, ażeby ich ojcostwo, nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim duchowe, było jak najczystszym naśladowaniem tego jedynego naszego Ojca, który jest w niebie.

Umiłowani bracia i siostry, nasze rozważania pozwólcie, że ukierunkuję ku końcowi i przytoczę dłuższy cytat z zakończenia Adhortacji Sługi Bożego, Jana Pawła II, tutaj cytowanej i na pewno na Kongresie, wszak ona była pewnym podstawowym dokumentem Kongresu. Oto słowa Jana Pawła II: „Jest moim gorącym życzeniem, aby niniejsze przypomnienie postaci św. Józefa odnowiło w nas także pamięć tej modlitwy, jaką przed stu laty mój Poprzednik polecił do niego zanosić. Z pewnością bowiem modlitwa ta, a przede wszystkim sama postać Józefa z Nazaretu, nabiera dla Kościoła naszych czasów szczególnej aktualności w związku z nowym Tysiącleciem chrześcijaństwa”.

Ufam, że przeżyty bogaty Kongres Józefologiczny ubogacił was intelektualnie. Pozostanie po nim bogata spuścizna dla następnych pokoleń. Co więcej – przekonany jestem, że przedstawione treści ubogaciły was duchowo i okażą się pomocne w wypełnianiu każdego dnia i każdemu z was powierzonych przez Opatrzność Bożą misji dnia codziennego. Dla mężczyzn i kobiet naszych czasów, podobnie jak dla ludzi każdej epoki, święty Józef stanowi postać wzruszającą i czcigodną.

Podziwiamy jego powołanie. Jesteśmy mu wdzięczni za jego wierną służbę Jezusowi, Maryi. Papież Benedykt XVI poucza, oto jego słowa: „Od świętego Józefa bowiem idziemy do Maryi, a przez Maryję do źródła wszelkiej świętości, Pana Jezusa, który cnoty domowe własnego życia wypełnił posłuszeństwem świętemu Józefowi i Maryi. On uczy nas traktowania Jezusa z pobożnością, szacunkiem i miłością. O szczęśliwy mężu, błogosławiony Józefie, zwracamy się więc do ciebie w starodawnej modlitwie Kościoła, któremu dane było widzieć i słuchać Boga, którego wielu królów chciało zobaczyć, a nie zobaczyło, usłyszeć, a nie usłyszało, ale także obejmować go, całować, ubierać i strzec. Naucz na przeto przyjmować go z miłością i czcią w Komunii Świętej. Daj nam większą delikatność duszy.”

Święty Józef jest mistrzem życia wewnętrznego. A życie wewnętrzne nie jest przecież niczym innym, jak wytrwałym, intymnym obcowaniem z Chrystusem, z pragnieniem upodobnienia się do niego. Józef umie nam powiedzieć wiele rzeczy o Jezusie. Zwracajmy się więc często do niego o pomoc. Wpatrujmy się w jego misję, a wpatrując się w jego misję i patrząc oczyma wyobraźni na jego posługę, spełnianą z całym oddaniem, możemy wiele nauczyć się od niego. Idźmy za przykładem dusz szczególnie wrażliwych na działanie Boskiej miłości, które słusznie widzą w Józefie świetlany przykład życia wewnętrznego.

A teraz słowami błogosławionego Jana XXIII, wielkiego czciciela świętego Józefa, skierujmy także nasze myśli modlitewne, wołając: „O święty Józefie, niech duch twego pokoju, milczenia, sumiennej pracy i modlitwy służby świętego Kościoła, zawsze nas ożywia i napełnia radością. I w złączeniu z twoją błogosławioną Oblubienicą, Najsłodszą i Niepokalaną Matką naszą, w najmocniejszej i słodkiej miłości Jezusa, Króla Chwalebnego Nieśmiertelnego wieku wieków niech nas prowadzi po drogach zbawienia”.

Do prośby błogosławionego Jana XXIII dodajmy jeszcze słowa modlitwy do świętego Józefa, patrona na nasze czasy, oto one: „Pragniemy przeżyć nasze ziemskie życie w twoim towarzystwie, aby razem z tobą wejść do Niebieskiej Ojczyzny, gdzie będziemy tworzyć jedną rodzinę naszego Ojca Niebieskiego, w którym wszyscy będziemy błogosławieni”.

Święty Józefie, Patronie nasz, który widniejesz w tym przepięknym obrazie Świętej Rodziny, prosimy cię w dniu dzisiejszym na zakończenie Kongresu, abyś nas otoczył swoją ojcowską opieką, a twój przykład oddania całkowitego Jezusowi Chrystusowi był modelem naszego życia, naszej pracy, naszego bytowania, aż do śmierci. Amen