In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. Mariusz Pohl
Opiekun nr 46

Czy Józef chciał oddalić
swoją Małżonkę?

W dziejach św. Józefa, przedstawionych przez Ewangelistę Mateusza, jest jeden znak zapytania. Wielu autorów próbowało na niego odpowiadać, ale chyba żaden nie dał przekonującej argumentacji, dlaczego Józef chciał oddalić swoją Małżonkę, gdy stwierdził Jej stan błogosławiony. Na ogół tłumaczy się, że jako człowiek sprawiedliwy, prawy i święty, Józef od razu wiedział, że Maryja jest niewinna.

Pobożni autorzy wręcz sugerują, że Józef domyślał się Bożego pochodzenia Dziecka i nie chciał przez swoją mężowską obecność przy Maryi zawłaszczać sobie ojcostwa wobec Mesjasza.

Józef odtrącony?

Może i tak. Ale jako dzieciom XX wieku - epoki wszelkich podejrzeń, swobody, braku hamulców i odpowiedzialności, trudno jest nam chyba przyjąć takie tłumaczenie. Także i Józef dał się przecież przekonać dopiero po bezpośredniej interwencji Bożej, gdy Anioł wprost mu powiedział, jakie są Boże zamiary odnośnie cudownie poczętego Dziecięcia. Wcześniej Józef po prostu mógł podejrzewać Maryję o jakąś mniej lub bardziej zawinioną niewierność albo o skrzywdzenie. Musiało go to dotknąć i zaboleć, bo bardzo kochał Maryję i był mężczyzną, miał swoje męskie ambicje i oczekiwania. Gdy zostały zawiedzione, Józef miał chyba prawo poczuć się odtrącony czy obrażony.

I to nie tylko wobec Maryi, ale także i Boga. Był Mu przecież wierny, zachowywał Jego prawo, posłusznie przestrzegał przykazań i nie zwątpił w wartość swojej uczciwości i prawości. Podobnie jak Hiob miał więc wszelkie prawo oczekiwać, że taka postawa zostanie przez Boga dostrzeżona, doceniona i nagrodzona, że ze strony Boga spotka go przynajmniej lojalność. Wszystko na to wskazywało, zwłaszcza, gdy poślubił Maryję - najpiękniejszą i najlepszą Kobietę świata. Skoro my dzisiaj potrafimy docenić zalety Maryi, to i on naocznie mógł się o tym przekonać. I nagle taki cios! To nie tylko Maryja, ale i Bóg go skrzywdził! Czy można się zatem dziwić, że Józef postanowił się usunąć, zostać sam, wierny swej prawości do końca, gotów tak jak Hiob wadzić się z Bogiem o swoje racje? Dlatego Józef wziął domniemaną winę na siebie, gotów w milczeniu cierpieć na świadectwo swej niewinności i swej wiernej miłości do Maryi.

Tak to sobie wyobrażam i chyba ta wersja mnie przekonuje. Nie jest ona zresztą żadnym uchybieniem czy niestosownością wobec Józefa. Mieści się w tradycji biblijnej i stanowi chyba bezcenne dopełnienie galerii sylwetek i postaw świętych patriarchów. Zwłaszcza, że sens i uzasadnienie sprawiedliwości Józefa, powinniśmy rozumieć także w ścisłym kontekście biblijnym.

Uwierzył Bogu

Józef był człowiekiem sprawiedliwym. Na ogół to sformułowanie rozumiemy w sensie współczesnym, moralnym, jako prawość w działaniu i oddawanie każdemu, co mu się od nas należy. Ale w znaczeniu biblijnym sprawiedliwość jest czymś więcej niż cnotą. Jej sensu i źródeł trzeba szukać w postawie Abrahama, który zgodnie ze słowami Księgi Rodzaju „uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość”. Słowa te cytuje św. Paweł w Liście do Rzymian, który w najistotniejszej części jest poświęcony właśnie tematowi sprawiedliwości. Jej wzorem jest Abraham, a św. Józef może być przez nas nazwany jej ucieleśnieniem. I właśnie ze względu na jego wiarę i zaufanie Bogu.

Podobnie jak Abraham, Józef całkowicie zaufał Bożym obietnicom, a stąd był też bezwzględnie posłuszny Bożemu Słowu, zarówno temu spisanemu w Biblii, jak i objawionemu we śnie. Widział zatem, że i Abraham nie miał łatwego życia, że był poddawany próbom wiary i posłuszeństwa, i wiedział, że Bóg go nie zawiódł. W starości dał mu syna, co było tak nieprawdopodobne, że wiara Abrahama w taką możliwość była w zasadzie jawnym cudem. Potem kazał mu się syna pozbyć, co oznaczało rezygnację ze wszystkiego. Wydawać się mogło, że Bóg się wycofuje, że tylko zadrwił sobie z Abrahama, ukazał mu swoją moc, dał nadzieję, a teraz niszczy to dla jakiegoś kaprysu i niweczy ludzkie nadzieje. Na pewno była wtedy pokusa, by w tym momencie porzucić Boga i pójść własną drogą ludzkich planów. A jednak i wtedy Abraham wolał posłuchać Boga, niż zdrowego rozsądku. I właśnie taką postawę Pismo św. nazywa sprawiedliwością.

Józef - potomek Abrahama?

Józef był w najdosłowniejszym sensie potomkiem Abrahama i dziedzicem danych mu przez Boga obietnic. Może właśnie w takiej sprawiedliwości i zaufaniu Bogu, należy się dopatrywać źródła siły Józefa? Skoro Bóg coś powiedział, to znaczy że tak jest i będzie, że nie wolno już wątpić w wypełnienie obietnicy, a co najwyżej zastanawiać się, w jaki sposób ta obietnica ma się zrealizować i jaka jest jego ludzka rola w wypełnieniu planów Bożych. Dlatego Józef był taki mocny, dlatego się nie załamywał, nie wątpił, nie domagał się nadzwyczajnych przywilejów, tylko wytrwale, bez rozgłosu, ale z nadzwyczajną skutecznością robił swoje. U podstaw jego odwagi i wytrwałości w działaniu było zaufanie do Boga, który jest wierny swoim obietnicom.