In English In Italiano Auf Deutsch
top
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia bp Krzysztofa Wętkowskiego
wygłoszona w Dniu Męczeństwa
Duchowieństwa Polskiego

bp Krzysztof Wętkowski
biskup Diecezji Włocławskiej
bp Krzysztof Wętkowski

Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego
29 kwietnia 2022 r.

To, o czym opowiada dzisiejszy fragment Ewangelii – trwa przez wieki. Chrystus wciąż żyje wśród nas, naucza nas, świadczy swoją cudowną opiekę. Fakt rozmnożenia chleba powtarza się codziennie: Chrystus mnoży chleb swojego słowa na posilenie dusz, mnoży On też cudownie inny chleb; Ewangelia wiąże ten cud rozmnożenia chleba z zapowiedzią Eucharystii. Nasz Pan zechciał od początku związać ściśle Eucharystię i kapłaństwo. Przez wieki idą całe zastępy kapłanów, którzy płacili cenę najwyższą za wierność Chrystusowi, Eucharystii i Kościołowi.

Dziś przypada Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego, którego główne obchody, zgodnie z decyzją Konferencji Episkopatu Polski, odbywają się w narodowym sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. W czasie drugiej wojny światowej zginęło blisko trzy tysiące polskich duchownych, co stanowiło 20 proc. przedwojennego duchowieństwa. Ponad połowa z duchownych diecezjalnych i zakonnych poddana została represjom. W niemieckim obozie w Dachau zamordowano 868 duchownych z Polski, spośród 1773 więzionych tam polskich księży i biskupów. Jak wiadomo, kapłani w obozie koncentracyjnym w Dachau 22 kwietnia 1945 r. zawierzyli się św. Józefowi i ślubowali, że jeśli przeżyją, będą pielgrzymować co roku do św. Józefa w Kaliskiego i szerzyć jego kult. – To cudowne ocalenie nadeszło 29 kwietnia 1945 roku. Kapłani ten ślub spełnili i dotrzymali słowa wypowiedzianego w akcie zawierzenia św. Józefowi.

Diecezja włocławska, należąca do najstarszych w Polsce i jej prezbiterium ma szczególny tytuł do pielgrzymowania do Kalisza, nie tylko z tego powodu, że przed ostatnią reorganizacją struktur diecezjalnych Kalisz należał do diecezji włocławskiej a św. Józef jest jej głównym patronem, ale i z tego powodu, że druga wojna światowa była dla diecezji włocławskiej okresem największych prześladowań, jakich nie zaznała na żadnym etapie swoich 900 – letnich dziejów. Poniosła ona ogromne straty personalne. Na 444 duchownych pracujących w diecezji w dniu 1 września 1939 r. zostało zamordowanych 222 kapłanów, 9 kleryków i bp Michał Kozal, biskup pomocniczy włocławski. To właśnie on będąc w obozie starał się umacniać innych kapłanów. Przypominał im m.in. piątkowe drogi krzyżowe i mówił: „Tam wam przewodziłem w sutannie, w komży i stule. Dziś tu przewodniczę wam w pasiaku. To cała różnica. Trzeba, byśmy to specjalnie przeżyli. Bóg ma specjalne zamiary”. Innym razem skierował do nich słowa: „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga. Tchórzostwo, jako szczególny rodzaj zwątpienia jest matką wszelkich zaniechań, ucieczek i zdrad”.

W innym liście pisał: „Życie byłoby niełatwe do zniesienia, gdybyśmy nie czerpali pociechy i sił z naszej całej postawy duchowej. Teraz rozumie się doskonale, co to znaczy zakotwiczyć swoją osobowość w Chrystusie i Jego kapłaństwo przeżywać w cierpieniu. Jest się Panu Bogu głęboko wdzięcznym właśnie za to”. O sobie pisał niewiele, jednak często uspokajał bliskich: „Uspokój, proszę, moich krewnych, zwłaszcza siostrę, że nie potrzebuje martwić się o mnie. Na razie jestem zdrowy, reszta i przyszłość jest w ręku Boga. Pracy mogę jeszcze bez trudności podołać” – pisał w sierpniu 1942 r.

Czytając te i inne wspomnienia kapłanów męczenników uświadamiamy sobie, że zarówno dziś, jak i zawsze najważniejsze dla kapłana jest to, aby naprawdę był „mężem Bożym”. Kapłan nie musi być uczonym, nie musi znać się na wszystkim, ale musi być mężem Bożym. Kapłan musi być człowiekiem, po którym widać, że się modli, że wierzy, człowiekiem, który ucieleśnia świętość. Pierwszej cechy, której się od kapłana oczekuje, nie jest talent organizacyjny czy intelektualna wyższość, lecz coś ze świętości. Nie będzie mógł sprawować tej posługi ktoś, kto wewnętrzne nie zbliży się do Boga, kto nieustannie nie rozmawia z Panem. Dlatego modlitwa jest tak ważna. Wielu kapłanów wykazuje wspaniały, godny podziwu zapał, a jednak nie jest skierowany tam, gdzie powinien, tak iż aktualne jest słowo proroka Aggeusza: „siejecie wiele, lecz plon macie lichy” (ag 1,6).

Każdy kapłan, by wypełnić swoją posługę, potrzebuje osobistej relacji z Chrystusem. Ale to nie może oznaczać zamknięcia się w prywatności, wręcz przeciwnie otwarcie na wspólnotę Kościoła. Bóg nie prosi nas, księży, abyśmy zbawili Kościół lub naprawili świat. To jest w jego rękach. Prosi o coś prostszego i ważniejszego. O wierność i niesienie Jego uzdrawiającej obecności wśród jego i naszego lud. Żyjemy w epoce niejednoznaczności i w takich czasach jasność w kwestii prawdy, podanej z łagodnością, cierpliwością i zrozumieniem, jest bezcennym skarbem. Słabo uformowane, niedojrzałe sumienie to jedno z największych wyzwań duszpasterskich przed Kościołem naszych czasów. Pamiętajmy, że nie znajdziemy tak szybko łatwego wyjścia z problemów moralnych i społecznych, w które Kościół jest dzisiaj zaplątany. Bóg prosi nas, kapłanów, abyśmy w środku tego wielkiego zamieszania mówili prawdę i nią żyli.
Bóg ogarnia swoim spojrzeniem całą historię i mierzy inną miarą niż my. Często mamy zupełnie błędne pojęcie o tym, co jest dobre, a co złe, właściwe, a co nie. Często nasza perspektywa jest bardzo zawężona, podchodzimy do spraw i rzeczy wybiórczo, stronniczo, fragmentarycznie. Żalimy się na kryzysy, które dotykają ludzi – zarówno Kościół, jak i świat i wydaje się nam, że dobro zaczyna ponosić klęskę. Ale Bóg patrzy dalej, szerzej, głębiej. On widzi, że kryzysy ludzkości to kryzysy wzrostu, On widzi, że Kościół oczyszcza się i uszlachetnia w przeciwnościach, których doznaje.

Wracamy do dzisiejszej Ewangelii. Tłum zamierza obwołać Jezusa królem. Jezus nie zgadza się, by tłum obwołał Go królem na swoich warunkach. Ewangelie pokazują, że Jezus odrzuca pokusę bycia mesjaszem innym, niż ten który pełni wolę Ojca. Kościół staje także przed pokusą: stać się Kościołem innym niż ten, który pełni wolę Ojca. Jakże często zaleca się Kościołowi, aby unowocześnił swoje nauczanie, zwłaszcza na temat moralności. Wielu na tym świecie akceptuje Kościół, jeżeli ten postępuje zgodnie z ich oczekiwaniami. Kościół jednak musi zawsze pełnić wolę Ojca i, jeśli to konieczne, musi zostać wyszydzony, a nawet odrzucony tak jak jego Pan. Tylko tak Kościół może pozostać wiarygodnym świadkiem, który prowadzi ludzi do zbawienia w Chrystusie. W dzisiejszym czytaniu z Dziejów Apostolskich Apostołowie zostali uwolnienie po tym, jak ich – podobnie jak Jezusa – ubiczowano. Godnym podkreślenia jest fakt, przeżywania przez nich radości z powodu zniewag doznanych z racji umiłowania Jego Imienia. Był to – jak wiemy – czas szybkiego rozwoju Kościoła. Było to możliwe, między innymi dzięki gorliwości, z jaką apostołowie głosili Dobrą Nowinę, jak również dzięki temu, że żadne zastraszanie, groźby ani nawet chłosty i więzienie nie były zdolne ich powstrzymać od świadczenia o Jezusie.

„Dziękujemy, że nas wybrałeś, abyśmy stali przed Tobą i tobie służyli”, tak modlą się kapłani w Drugiej modlitwie eucharystycznej, której korzenie sięgają III wieku. Tak, dziękujemy Ci Boże, że możemy stać przed Tobą. To jest dziękczynienie nas wszystkich, dziękczynienie za kapłaństwo, które Chrystus dał swojemu Kościołowi. Cóż może być piękniejszego niż stać przez żywym Bogiem, służyć Mu, a przez to służyć światu? W tym podziękowaniu w tajemniczy i pokorny sposób zawarta jest także najgłębsza istota kapłaństwa: wdzięczność za to, że możemy sprawować Eucharystię, mówić w „Ja” Chrystusa: „To jest Ciało Moje, to jest Krew Moja”. Wdzięczność za to, że przez posługę kapłańską On sam wchodzi między nas, rozdaje nam siebie i stale na nowo nas podnosi.

W wypowiedziach ostatnich papieży św. Józef jest przedstawiany jako patron kapłanów i przykład kapłańskiego życia. Szczególnie akcentuje się zakorzenienie św. Józefa w życiu wewnętrznym. Św. Józef stanowi przykład pokornego przyjęcia tajemnicy przychodzącego Chrystusa oraz ufnej troski o Niego. Podobnie winien kapłan z pokorą sprawować Eucharystię i rozdzielać Chleb Pański. Tylko ten, kto jak św. Józef potrafi z pokorą realizować swoje powołanie, odkryje wielkość życia codziennego i zrozumie, że Chrystus przychodzi codziennie po cichu, ukryty w Sakramencie, jako pokarm na życie wieczne.

I my kapłani obecnego czasu polecamy się opiece i wstawiennictwu św. Józefa. Jak byśmy się chcieli do Niego dzisiaj zwrócić? podporo w trudnościach, pociecho nieszczęśliwych? Może jednak Józefie najposłuszniejszy, najwierniejszy a z całą pewnością Św. Józefie – Opiekunie Kościoła Świętego módl się za nami.