In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Święty Józef Kaliski

Irena Świerdzewska
Idziemy · Nr 11 (802) · 14 marca 2021

To miejsce nazywane jest polskim Nazaretem. Od niemal 400 lat św. Józef z kaliskiego obrazu udziela pomocy i łask. Ocalenie zawdzięcza mu 856 polskich księży i około 30 tys. świeckich więźniów z niemieckiego obozu w Dachau.

Narodowe Sanktuarium Świętego Józefa znajduje się w samym centrum Kalisza, miasta, którego istnienie najstarsze kroniki notowały na długo przed powstaniem państwa polskiego. Odkąd przed trzema laty papież Franciszek ogłosił Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego, przed sanktuarium stoi jubileuszowa brama. Przez nią wchodzimy do wnętrza bazyliki, gdzie prawa nawa wiedzie do kaplicy z cudownym obrazem. Cztery wieki interwencji kaliskiego świętego opowiadają umieszczone w gablotach liczne wota – w postaci kształtów uzdrowionych części ciała, precjozów czy dziękczynnych tabliczek, jak ta za ocalenie z zarazy, ufundowana przez rajców miejskich w 1756 r. „[…] Miasto Kalisz pod Twoją obronę się daje, niech Cię w powietrzu pierwszym patronem doznaje”.

Najwymowniejszym wotum wdzięczności św. Józefowi Kaliskiemu jest mieszcząca się w podziemiach bazyliki kaplica. Prowadzą do niej strome schody. Na ścianach imitacja ogrodzenia z drutu kolczastego i kamienna tablica z napisem: „Świętemu Józefowi w pokornej podzięce za wyzwolenie z otchłani śmierci ku uczczeniu zamęczonych i zmarłych braci kapłani, którzy doczekali srebrnego jubileuszu wyzwolenia z Dachau 1945 – 29 IV – 1970”.

W przeszklonych gablotach w ścianach kaplicy ogromne wrażenie robią dary przekazane przez kapłanów więźniów z Dachau. Są tam kromki i różaniec z obozowego chleba, uszyte z materiału bursy. Patenę wotum od papieża Pawła VI dachauowczycy przekazali nad cudowny obraz do kaplicy św. Józefa.

Ocaleni z Dachau

– Jedni mówią, że Święta Rodzina wraca z pielgrzymki z Jerozolimy do Nazaretu, inni interpretują, że to Święta Rodzina na spacerze – opisuje kaliski obraz ks. dr Jacek Plota, od dwudziestu lat kustosz sanktuarium. – Obraz jest niezwykły w swojej treści. W wymiarze poziomym widzimy Jezusa z Maryją i Józefem, w wymiarze pionowym Trójcę Świętą. Ale to św. Józef odbiera w nim cześć. Charakterystyczne jest, że ma taką samą twarz jak Bóg Ojciec. Chociaż nie jest w centrum obrazu, to widać, że kroczy tak, jakby to on prowadził Świętą Rodzinę – mówi kustosz sanktuarium.

Obraz, jako wotum dziękczynne za uzdrowienie z paraliżu dzięki św. Józefowi, ufundował mieszkaniec podkaliskiej wsi Szulec około 1625 r. Darczyńca przekazał obraz do ówczesnej kaliskiej kolegiaty. Kult św. Józefa był znaczący, skoro wiek XVIII w polskiej józefologii opisano jako „złoty”. W okresie zaborów i aż do II wojny światowej kult przygasł. Pamiętne jednak były obchody stulecia koronacji obrazu w 1896 r. i pięćdziesięciolecia patronatu św. Józefa nad diecezją włocławską w 1930 r.

Dopiero po II wojnie światowej rozpoczął się drugi „złoty” wiek kultu św. Józefa. – Przyczyniły się do tego trzy wydarzenia – mówi kustosz kaliskiego sanktuarium: cudowne wyzwolenie księży z obozu w Dachau 29 kwietnia 1945 r., utworzenie w Kaliszu Polskiego Studium Józefologicznego 24 września 1969 r. oraz wizyta papieża Jana Pawła II w kaliskim sanktuarium 4 czerwca 1997 r.

W obozie w Dachau na terenie Niemiec przebywało 1777 polskich kapłanów, najwięcej pochodziło z ówczesnej diecezji włocławskiej, na terenie której znajdował się Kalisz z sanktuarium św. Józefa. Kapłanów Niemcy traktowali w obozie z wyjątkowym okrucieństwem. 8 grudnia 1940 r. w obozowej kaplicy w Sachsenhausen grupa księży z bloku 18 zawierzyła się św. Józefowi kaliskiemu. 19 marca 1941 r. ponowili akt oddania się św. Józefowi. Przed zakończeniem wojny, spodziewając się niemieckich planów zagłady obozu, duchowni razem ze świeckimi więźniami w KL Dachau postanowili zawierzyć się św. Józefowi kolejny raz. Przygotowaniami kierował ks. kan. Franciszek Jedwabski. Odbyły się konferencje, pogadanki. Nowennę 22 kwietnia 1945 r. zakończył akt oddania się w opiekę św. Józefowi. Kapłani zobowiązali się szerzyć jego cześć, po wyzwoleniu pielgrzymować do kolegiaty kaliskiej i przyczynić się do powstania jakiegoś dzieła miłosierdzia.

Niemcy zaplanowali na 29 kwietnia na godzinę 21 wzniecenie pożaru i zagładę więźniów. Jednak cztery godziny wcześniej wkroczył tam zwiad amerykańskiej VII Armii. Amerykanie nie zdawali sobie sprawy z tego, że wojsk niemieckich jest sześciokrotnie więcej, ale zaskoczeni Niemcy nie bronili się. Cud ocalenia więźniów polegał na tym, że Amerykanie przyspieszyli wyzwolenie obozu o dobę. Nie wiedzieli wtedy o niemieckich planach.

W 1948 r. ocaleni kapłani rozpoczęli coroczne pielgrzymowanie dziękczynne do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Wotum za ocalenie stała się także Kaplica Męczeństwa i Wdzięczności oraz założony przez bp. Kazimierza Majdańskiego Instytut Studiów nad Rodziną w Łomiankach koło Warszawy.

Zadanie od papieża

Na placu przy bazylice św. Józefa znajduje się pomnik św. Jana Pawła II. Poza papieża, pochylonego nad dzieckiem, przypomina przesłanie, które zostawił tu następca św. Piotra podczas pielgrzymki w 1997 r. Ojciec Święty nawiedził wtedy bazylikę św. Józefa i modlił się przed cudownym obrazem. „To sanktuarium ma bowiem szczególne miejsce w dziejach Kościoła i narodu – powiedział w homilii. – (…) Tu, w Kaliszu, gdzie św. Józef, ten wielki obrońca i troskliwy opiekun życia Jezusa, jest czczony w szczególny sposób. (…) Życie jest najpiękniejszym darem Boga. Największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd” – przypominał Jan Paweł II. – Zostawił nam zadanie modlitwy w obronie życia i modlitwy za rodziny – mówi ks. Jacek Plota.

Do kaliskiego sanktuarium co roku przybywa kilkanaście zorganizowanych ogólnopolskich pielgrzymek stanowych i różnych grup. – W pandemii nie są odwołane, zmniejszyły się tylko liczebnie, przybywają ich przedstawiciele – mówi ks. Jacek Plota. Sezon pielgrzymkowy rozpoczyna się w marcu, bo to miesiąc z odpustową uroczystością św. Józefa (19 marca). Drugi odpust – Opieki Świętego Józefa – przypada w pierwszą niedzielę czerwca. Od szesnastu lat za pośrednictwem TV Trwam w pierwsze czwartki miesiąca z sanktuarium prowadzona jest transmisja pielgrzymkowej Mszy Świętej w intencji rodzin i obrony poczętego życia, która jest wypełnieniem swoistego testamentu św. Jana Pawła II.

– Gdybym miał jednym słowem opisać św. Józefa Kaliskiego, to powiedziałbym, że to święty zdumiewający. Jest patronem od trudnych spraw. Zwłaszcza dużo jest świadectw dotyczących potrzeb rodzin, uproszenia pomocy w znalezieniu męża, wybłagania cudu narodzin dziecka, rozwiązania kłopotów mieszkaniowych – mówi ks. Plota. Zapisywany jest już czwarty tom księgi łask i cudów. Powstać ma film fabularny o św. Józefie, realizowany przez Rafael Film, z udziałem aktorów Jerzego Treli i Radosława Pazury.

Św. Józef w diecezji kaliskiej od lat cieszy się ogromnym kultem. – Pamiętam, jak mnie ośmiolatkę do sanktuarium św. Józefa przyprowadzali prababcia i rodzice. Kiedy bywaliśmy u dziadków koło Sieradza, klękaliśmy całą rodziną i modliliśmy się: „Święty Józefie, ratuj nas”. Babcia podsunęła mi książkę Jana Dobraczyńskiego „Cień Ojca” – przywołuje wspomnienia z dzieciństwa Barbara Kociok, kaliszanka, w której życiu św. Józef zapisał się szczególnie. – Pomógł mi w wyborze uczelni – Instytutu Studiów nad Rodziną w Łomiankach, jako mężatce w staraniach o dom i w trudnościach z poczęciem trzeciego dziecka – opowiada pani Barbara.

Cztery lata temu małżonkowie zapragnęli czwartego dziecka. Ciąża zakończyła się poronieniem. Dwa tygodnie później ginekolog stwierdziła rozwijający się nowotwór, który zniszczył poczęte życie i zagrażał także matce. Pani Barbara trafiła do szpitala na chemioterapię. – Kustosz sanktuarium św. Józefa, który zna naszą rodzinę, polecił modlić się nowenną do św. Józefa i codziennie odprawiana była Msza św. nowennowa. Przekazał mi też szkaplerz św. Józefa Kaliskiego. Choroba nie dawała jednak oznak końca. Stan zdrowia bardzo się pogorszył, w szpitalu nastąpił krwotok. Z zaufaniem oddałam się Bogu, by czynił, co zechce. Męża poprosiłam o „Telegram do św. Józefa” – opowiada pani Barbara. To modlitwa praktykowana w nagłej potrzebie, dla wybłagania szybkiego ratunku za pośrednictwem św. Józefa. Po przetoczeniu krwi pani Barbara wróciła do domu, ale choroba wciąż nie ustępowała.

– Jeszcze kilkakrotnie musiałam wracać do szpitala, gdzie spotykałam wiele chorych kobiet. Pytały mnie, skąd mam tyle siły. Mówiłam im wtedy o Panu Bogu. Kiedy zrozumiałam, że moje cierpienie i trud są komuś potrzebne, łatwiej było mi je znosić – wspomina dziś. Po miesiącu od przyjęcia szkaplerza została uzdrowiona z choroby. Pani Barbara teraz mówi innym o św. Józefie. Z myślą o pomocy rodzinom realizuje w swoim wolnym czasie audycje tematyczne w kaliskim radiu.

– Św. Józef uważnie wysłuchuje naszych próśb, ale lubi, kiedy mu się coś obieca – zdradza miejscowy kustosz – na przykład przybycie do sanktuarium w charakterze pokutnym, nawrócenie się, odbycie spowiedzi, szerzenie jego kultu.

W ogłoszonym przez Ojca Świętego Franciszka Roku św. Józefa kaliskie sanktuarium przygotowało „Marcowe wieczory u św. Józefa”. To nie wszystko, czym chce zaskoczyć i gościnnie przyjąć pielgrzymów.