In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Józef - Patronem
na dzisiejsze trudne czasy

J. E. Ks. Bp Marek Mendyk

Homilia wygłoszona
w Narodowym Sanktuarium św. Józefa
(Pierwszy Czwartek miesiąca)
7 maja 2020 r.


Tak jak w każdy pierwszy czwartek miesiąca przybywamy do tego świętego miejsca, aby przez wstawiennictwo św. Józefa wypraszać u Boga potrzebne łaski dla naszych rodzin, dla naszej umiłowanej Ojczyzny; w tygodniu modlitw o powołania prosimy o nowe święte powołania do kapłaństwa, życia konsekrowanego, misyjnego i w rodzinach.

Ze zrozumiałych względów nie możemy się spotkać tak jak wcześniej. Dzisiaj bazylika kaliska nie może być tak wypełniona pielgrzymami, jak to bywało wcześniej. Ufamy jednak, że poprzez łącza radiowe i telewizyjne także Internet pozostajemy wszyscy w duchowej jedności.

Dzisiaj jest też dzień szczególny, bowiem w Wadowicach odbyła się pierwsza uroczysta sesja w procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych rodziców św. Jana Pawła II; Służebnicy Bożej – Emilii Wojtyły z d. Kaczorowskiej oraz Sługi Bożego Karola Wojtyły – seniora.

To wielka radość nie tylko dla Kościoła krakowskiego, ale także dla całego Kościoła w Polsce. Dokonuje się to w czasie, kiedy jako Polacy przygotowujemy się do obchodów 100. Rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Tu w sanktuarium św. Józefa pragniemy razem ze świętym Janem Pawłem II dziękować za tych bogobojnych i świątobliwych rodziców.

Dzisiaj, w Pierwszy Czwartek miesiąca – w Tygodniu Modlitw o nowe powołania – przywołujemy również słowa Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego – wkrótce błogosławionego – który przypominał, że tajemnica powołania leży w sercu Boga i tajemnicę powołania zna w pełni tylko Bóg. „Naszą mocą jest modlitwa. Kiedy jej zabraknie nie będziemy mogli ręczyć za jutro naszego życiowego powołania”.

Chrześcijaństwo ma swoje tajemnice. Kościół odkrywa dzisiaj przed nami cząstkę tej tajemnicy, gdy spoglądamy na postać św. Józefa. To dzięki jego zaniepokojeniu – jak czytaliśmy w Ewangelii – dowiadujemy się, jakimi drogami odwieczna Mądrość Boża realizowała swoje plany zbawienia świata. Dziś jest już dla nas jasne, że stało się to nie inną drogą — ale za sprawą Ducha Świętego. Dzięki Jego ingerencji św. Józef podjął się swojej wielkiej życiowej misji opiekuna Najświętszej Rodziny i wychowawcy Syna Bożego.

Nie przyszło mu to łatwo. Może nie wiedział o tym, że zanim zamieszkali razem, Maryja znalazła się brzemienna za sprawą Ducha Świętego (w. 18). Przecież to nie on, ale Maryja przeżyła chwilę zwiastowania w Nazarecie. Dlatego to, co dla niej było już oczywiste, dla niego jeszcze było otoczone gęstą mgłą tajemnicy. Kiedy więc dowiedział się, że małżonka jego jest matką, sam będąc człowiekiem sprawiedliwym, nie chciał narażać jej na zniesławienie i zamierzał oddalić ją potajemnie (w. 19). W tym momencie otrzymuje łaskę od Pana Boga. Można powiedzieć, że dokonało się tu teraz jakby drugie zwiastowanie, tym razem już nie Maryi, ale jej małżonkowi.

Odkryta została przed nim cała tajemnica zbawienia. Dowiedział się, że on z woli tego Ducha Świętego i z woli Ojca Niebieskiego ma do czasu, dopóki nie nadejdzie odpowiednia chwila zastępować Jezusowi ojca na ziemi. Było to dla niego olbrzymie wyróżnienie. Była to łaska, której nie spodziewał się nigdy. Dopiero teraz w świetle tej łaski wyjaśniło mu się wszystko. Zrozumiał wielką pokorę i milczenie Maryi, zrozumiał jej „fiat" i jej wspaniałomyślne włączenie się w dzieje zbawienia świata. Do serca jego i do jego domu wróciła dawna harmonia i szczęście.

Józef – sprawiedliwy, który żyje z wiary

Patrzymy na Józefa. On pulsuje świętością, ponieważ jest sprawiedliwy wobec Boga, sprawiedliwy wobec małżonki Maryi, sprawiedliwy wobec Jezusa i wobec swojego własnego powołania. Ta jego sprawiedliwość staje się przekonująca tylko wtedy, jeśli jego zachowanie rozważamy z perspektywy jego ogromnej wiary. Ta sprawiedliwość nie sprowadza się tylko do jednej sytuacji w życiu, to znaczy do postawy wobec Maryi, która znalazła się w stanie błogosławionym za sprawą Ducha Świętego. Jego sprawiedliwość w tym niezwykle delikatnym momencie odsłoniła swoje piękne oblicze.

Jest sprawiedliwy, ponieważ ufa bardziej Bogu niż sobie. Uznaje, że plany Boga, chociaż ich nie rozumie, więcej znaczą niż jego osobiste plany; że Bóg ma zawsze rację. Takie myślenie jest głęboko sprawiedliwe: oddaje Bogu to co się Mu należy. Przyjmuje Boże plany, rezygnuje z własnej wizji szczęścia, zostawia swoje życiowe gwarancje i idzie drogami Boga.

Józef jest sprawiedliwy, ponieważ ufa Bogu. Sprawiedliwym człowiek się nie staje „z dnia na dzień”, nie przez jedno postanowienie, ani nawet przez surową, codzienną ascezę życia. Sprawiedliwym staje się przez miłość. Miłość do Boga i miłość do Jego Słowa, do wszelkiego prawa, które ustanowił. Józef jest wierny, ufny, posłuszny, ponieważ kocha.

Jest sprawiedliwy, ponieważ na serio traktuje Boga, Jego plany, swoje życie i życie Maryi, którą tak bardzo miłował. Całe jego życie jest mocno zakorzenione w Słowie. Józef jest najprawdziwszym realistą; ponieważ realistą jest ten, kto w Słowie Boga rozpoznaje fundament wszystkiego.

Józef – milczy, bo słucha

W Józefie z Nazaretu jest pewna cecha, która zadziwia i mocno wyróżnia go w Biblii. Jest widoczna i żywo obecna w każdym wersecie Ewangelii, w którym pojawia się Józef. We wszystkich wydarzeniach, spotkaniach, okolicznościach i sytuacjach – tych radosnych, jak zaślubiny z Maryją, i tych dramatycznych, jak noc, w której się dowiedział, że ma przyjąć do siebie małżonkę w ciąży, w chwilach zwyczajnych i uroczystych, spokojnych i burzliwych, jak nocna ucieczka z rodziną przed oprawcami Heroda – Józef zawsze milczy.

Tradycja nadała mu przydomek „milczący”. Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale to jego milczenie mówi o Józefie najwięcej. Odsłania najgłębszą prawdę o tym zwyczajnym i niezwykłym człowieku.

Józef mówi o sobie najwięcej właśnie swoim milczeniem. Jego milczenie pozwala nam poznać go głębiej – nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. Prowadzi do najgłębszych pokładów jego osoby. Możemy powiedzieć, że milczenie Józefa jest w pewnym sensie centralną cechą jego życia, najbardziej płodnym „miejscem” jego życia.
Józef milczy nie dlatego, że się lękliwie wycofuje przed nowymi wyzwaniami; nie dlatego, że się izoluje i ucieka od odpowiedzi, od spotkań, albo dlatego, że się zamyka w swoim świecie.

Milczenie Józefa jest inne. Milczy, aby zostawić w sobie przestrzeń dla Boga; przestrzeń, która nie będzie zajęta jego słowami. Józef we dnie i w nocy wycofuje się ze swoimi słowami, po to ażeby zrobić miejsce Bogu, który mówi.

Wielu dopatruje się w milczeniu Józefa skromności, pokory, dyskrecji, łagodności, powściągliwości, delikatności – i tak z pewnością jest. Ilekroć pojawia się Józef na stronicach Ewangelii, panuje klimat spokoju, ciszy, dyskrecji. Wszystko jakby subtelnieje.

Co mówi nam milczenie Józefa?

Ciągłe milczenie Józefa zwraca uwagę na jego nieustanne słuchanie. Józef milczący to Józef słuchający. Wsłuchany w Boga. Wydaje się, że w tym tkwi tajemnica jego szczególnej osobowości. Możemy powiedzieć, że to jego wsłuchiwanie się czyni go tym, kim był w oczach Boga od początku. Józef, cieśla z Nazaretu to ten, który milczy, aby słuchać.

Do Józefa inaczej niż do Maryi, anioł przychodzi nie za dnia, ale w nocy, nie na jawie, ale we śnie. Przychodzi anioł i Józef słyszy polecenie od Boga – zupełnie inne od tego, co wcześniej postanowił.

Józef milczy. Nie pyta. Nie szuka wyjaśnień. Bez słowa zmienia swoje postanowienie. Czyni tak, jak powiedział anioł, choć anielskie polecenie kompletnie go przerastało. Józef w milczeniu wszedł w bezkresną tajemnicę, która była dla niego jak ciemna noc, ciemniejsza od tej, w której zmagał się ze swymi myślami.

Milczał, myśląc o Maryi, zastanawiał się jak wobec Niej postąpić. Milczał, myśląc o Bogu: czy na pewno postępuje tak, jak On tego chce? Wiemy, że tak było, ponieważ Ewangelista Mateusz nazwał go człowiekiem sprawiedliwym.

Z naszego ludzkiego doświadczenia wiemy, że to nie jest takie proste myśleć o innych, gdy dopada mnie lęk o siebie. Większość naszych lęków to nie są lęki przed czymś, ale – tak naprawdę różne lęki o samych siebie.

Zauważmy, że Józef potrafi się wycofać ze swoich ludzkich przemyśleń i postanowień, by zrobić w sobie miejsce dla Boskiej tajemnicy, której nie jest w stanie ogarnąć własnymi myślami. Pozwala natomiast, aby tajemnica objęła jego samego. Daje się posiąść przez Boga.

Józef jest Patronem na dzisiejsze trudne czasy.

Postawa św. Józefa jest dzisiaj wzorem dla nas wszystkich. Milczący, zasłuchany w Słowo Boga, pokorny, prawy, dumny, mężny i przekonany, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego.

Postać św. Józefa uczy nas, że Bóg nie opuszcza człowieka w trudnościach. Może nie zawsze daje takie odpowiedzi, które my byśmy chcieli otrzymać. Nie załatwia za nas wszystkich spraw. Nie pozwoli nam żyć w „świętym spokoju”.

Józef jest Patronem na DZISIAJ. Dlatego modlimy się prosząc o jego orędownictwo; jest ono stale potrzebne Kościołowi nie tylko dla obrony przeciw pojawiającym się zagrożeniom, ale także i przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowaniu misji wobec świata, który wystawiony jest dzisiaj na ciężką próbę. Zwłaszcza w naszym trudnym DZISIAJ.

Obecna sytuacja związana z epidemią koronawirusa pokazała, jak bardzo ludzie cenią życie i zdrowie oraz na jak wiele wyrzeczeń mogą się zgodzić, aby te wartości ratować.

Okazuje się, że potrafimy rezygnować z rozrywki, sportu, godzimy się na ograniczenia w handlu, pozostanie w domach, wszechobecną dezynfekcję… i wszyscy zakładamy maseczki. Szukamy lekarstwa, szczepionek. Doceniane są te rządy państw, które z wielką determinacją bronią swych obywateli przed „wirusowym ludobójstwem” – jak mówił Ojciec Święty, Papież Franciszek.

Wydawałoby się, że postawa pro-life – postawa „za życiem” jest jedyną możliwą do przyjęcia w tej sytuacji. Niestety, okazuje się, że jednak tak nie jest.

Okazuje się, że dla walki z koronawirusem można zrezygnować niemal ze wszystkiego, ale gdy chodzi o walkę ze światową pandemią mordowania dzieci nienarodzonych, to już ważne są:

  • „wolność” (źle pojmowana wolność „do czynienia zła”),
  • „wybór” (czyli możliwość decydowania o uśmierceniu drugiej osoby),
  • „prawa kobiet” (do rujnowania swego macierzyństwa).

A przecież stale przypominamy, że prawo do życia nie jest prawem religijnym. Stanowi istotną część prawa naturalnego człowieka. Poprawne używanie rozumu wystarczy, aby dostrzec to, co jednoznacznie dowodzą najnowsze osiągnięcia nauki: poza chwilą poczęcia w życiu człowieka nie ma drugiego takiego momentu, który można by uznać za początek istnienia człowieka!
Dlatego z ufnością przyzywajmy św. Józefa, tego Przemożnego Patrona na nasze dzisiejsze czasy. I tak jak Józef pozwólmy się Panu Bogu poprowadzić, dotknąć, okazując posłuszeństwo Jego Słowu. Choćby ono wydawało się nam – tak samo jak Józefowi – zadziwiające i niezrozumiałe. Amen.