In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia Księdza Arcybiskupa Stanisława Budzika Metropolity Lubelskiego wygłoszona podczas Mszy św. w pierwszy czwartek sierpnia roku 2015 w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu

Przemienienie Pańskie – Kalisz: Sanktuarium św. Józefa – 6 VIII 2015 r.

Czcigodny Księże Biskupie Edwardzie,  Pasterzu Diecezji Kaliskiej!
Drodzy Bracia w biskupim i kapłańskim posługiwaniu!
Czcigodne Siostry życia konsekrowanego!
Drodzy Czciciele św. Józefa – obecni tu w Sanktuarium i łączący się z nami za pośrednictwem Radia diecezji kaliskiej Rodzina oraz Radia i telewizji i telewizji TRWAM!
Czcigodne Siostry życia konsekrowanego!
Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!

Ewangelia dzisiejszego Święta Przemienienia Pańskiego prowadzi nas na wysoką górę. Chce bowiem poszerzyć krąg naszego widzenia, otworzyć przed nami szerszy horyzont. Z góry widać wszystko lepiej, dalej i w odpowiednich proporcjach. Ze zdobytego z trudem szczytu roztaczają się widoki, o jakich nie śniło się ludziom przebywającym w dolinach.

Wydarzenie z góry Tabor objawia nam pełną prawdę o Chrystusie, którą streszcza najważniejsze zdanie dzisiejszej Ewangelii i jedno z najważniejszych zdań całego Nowego Testamentu: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie."

Mówi ono, że Jezus jest kimś więcej niż tylko jednym z wielkich proroków, nauczycieli ludzkości, szlachetnych głosicieli wzniosłych haseł, założycieli wielkich religii.
 – Wszyscy oni bowiem twierdzili, że wskazują ludziom prawdziwą drogę, ale tylko Jezus powiedział: "Ja jestem Drogą."
– Wszyscy oni głosili, że nauczają prawdy o Bogu, człowieku i świecie, ale tylko Jezus mógł powiedzieć: "Ja jestem Prawdą".
– Wielu z nich było nauczycielami życia, ale tylko Jezus mógł o sobie powiedzieć: "Ja jestem Życiem."
– Wielu występowało w imieniu Boga, ale tylko o Jezusie głos Ojca niebieskiego zaświadczył: "To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie."

Świadectwo Ojca o swoim jednorodzonym Synu, wypowie-dziane na Górze Tabor niemal dwa tysiące lat temu, dociera także do współczesnego świata i współczesnego człowieka. Głosi je niestrudzenie założony przez Chrystusa Kościół. Kościół, w którym żyje i działa Chrystus, Kościół, w którym dziś rozbrzmiewa słowo Chrystusa, Kościół, w którym Chrystus pozostał z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

"To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie."

Najwspanialszą Nauczycielką słuchania słowa Bożego i Chrystusowego jest Matka Najświętsza. Ewangelie ukazują nam Maryję zapatrzoną w Jezusa i zasłuchaną w Jego słowo. Kiedy Chrystus ogłasza uczniom, że ten, „kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką", ma przede wszystkim na myśli Maryję. Któż bowiem kiedykolwiek otworzył szerzej niż Ona serce na Słowo Boże? Któż ofiarniej od Niej powiedział kiedykolwiek Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa"?

Toteż ci, którzy otaczają Jezusa i których On nazywa matką, bratem i siostrą, nie zabierają Mu prawdziwej Matki i nie zabiorą Mu Jej nigdy. Wręcz przeciwnie. W nowej, duchowej rodzinie Jezusa Maryja jest pierwsza z pełniących wolę Bożą, przyjmujących z miłością Jezusa, otwartych na natchnienia Ducha Świętego.

"To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie."

Najdoskonalszym wzorem słuchania słowa Bożego jest po Maryi święty Józef, Oblubieniec Najświętszej Dziewicy, wybrany na Opiekuna Świętej Rodziny, roztaczający ojcowską opiekę nad umiłowanym Synem Niebieskiego Ojca. Święty Józef stoi w samym środku wielkich tajemnic naszej wiary. Życie prostego Cieśli z Nazaretu wplecione jest w bieg niezwykłych wydarzeń  w wielką przygodę Boga i człowieka. Bo oto sam Bóg, Stwórca świata i Pan stworzenia, przyjmuje ludzką naturę i przychodzi na świat jako małe Dziecko w Betlejem. A Józef z Nazaretu ma za zadanie otoczyć płaszczem opieki i miłości Zbawiciela całego rodzaju ludzkiego.

Jeżeli tak spojrzymy na rolę św. Józefa, to zrozumiemy, że nie jest on bynajmniej uboczną, milczącą postacią chrześcijańskiej historii. òe św. Józef nie tylko odegrał wielką rolę w przeszłości, ale również dzisiaj ma nam wiele do powiedzenia.

Święty Józef przemawia do nas najpierw przez swoje milczenie. Milczenie św. Józefa mówi nam o tym, że u Boga liczą się nie ci, co głośno krzyczą, demonstrują, dopominają się o swoje kosztem drugich. Nie ci, którzy nie dopuszczają innych do głosu, tylko ciągle mówią o sobie – nawet wtedy, kiedy nic nie mają do powiedzenia. Nie ci, którzy chełpią się swymi osiągnięciami, nie dostrzegając drugiego człowieka i jego trudu. Jest więc św. Józef Patronem cichych i milczących, tych, których głos nie jest słyszany, z którymi nie liczą się wielcy tego świata.

Św. Józef przemawia do nas także przez swoją gotowość do słuchania. Pismo św. przedstawia go ustawicznie jako tego, który słucha. Bo słuchać potrafi tylko ten, kto umie milczeć. Wokół nas tyle hałasu – wiadomości, informacje, plotki, pogoń za sensacją. Każdy chce się wypowiedzieć i nikt nie słucha drugiego. Jakże trudno w tym wielkim zgiełku usłyszeć głos Boży i głos naszego sumienia.

Św. Józef jest patronem tych wszystkich, którzy Boga słuchają, a nie ludzi. Tych, którzy w obliczu stanowionych praw, niezgodnych z Ewangelią, idą za głosem sumienia, wyraźnie wskazującym co dobre, a co złe. Tych, którzy nie lecą za głośną reklamą, za kolorowym opakowaniem, ale szukają tego, co w środku. Tych, którzy patrzą w serce człowieka.

Ojciec Święty Franciszek wybrał dwa lata temu, na rozpoczęcie swojej papieskiej posługi, uroczystość św. Józefa. W wygłoszonej wówczas homilii, wskazał na podstawowe zadanie, jakie otrzymał św. Józef od Boga. Św. Józef został  wezwany, aby być opiekunem. Przede wszystkim opiekunem Jezusa i Maryi. Ale Jego opieka rozciąga się także na Kościół.

„Jak Józef realizuje tę opiekę?” – pytał papież Franciszek. „Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. (…) Jest u boku Maryi, swej Oblubienicy w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia, w podróży do Betlejem, w chwilach niepokoju i radości narodzin. W dramatycznej chwili ucieczki do Egiptu i w rozpaczliwym poszukiwaniu Syna w Świątyni. Następnie w życiu codziennym domu w Nazarecie, w warsztacie, gdzie uczył Jezusa zawodu.”

Papież zachęcił wszystkich wiernych, aby naśladowali św. Józefa w jego trosce: „Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami” stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu!”

Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!
Pielgrzymujemy do Sanktuarium św. Józefa,  aby się nauczyć troski o życie, największy i najważniejszy dar, jaki człowiek otrzymuje od Boga. Dając życie, Stwórca wzywa każdego człowieka, aby z tym bezcennym darem coś dobrego i pięknego uczynił. Bo żyje się tylko raz: tylko raz otrzymujemy od Boga niezwykłą szansę, aby dobrze rozegrać wspaniałą, ale jakże trudną przygodę życia.

Powołanie do życia jest więc najbardziej podstawowym darem Bożym, niejako fundamentem, który umożliwia przyjęcie kolejnych darów Bożych i kolejnych powołań. Z prawa do życia wynikają wszystkie inne, niezbywalne prawa człowieka.

Kościół mocno wierzy, że życie ludzkie, nawet słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci. Dlatego z taką nieustępliwością broni godności i świętości ludzkiego życia od początku aż do naturalnej śmierci. W obliczu panoszenia się kultury śmierci, głosi kulturę życia, przypominając, że Bóg jest jego Dawcą i że to On powołuje do życia i On decyduje o jego zakończeniu.

Dlatego z niepokojem patrzymy na sytuację, w której coraz więcej rodzin zamyka się na dar życia. Europa wybiera wyrafinowaną formę eutanazji – powolne samobójstwo przez bezdzietność. Także nasza Ojczyzna kroczy w kierunku tej przepaści, i to szybciej niż inne narody. Polska znajduje się na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem wskaźnika urodzeń. Słusznie narzekamy na niedostatki polityki prorodzinnej, na trudną sytuację materialną wielu rodzin. Ale z drugiej strony statystyki nieubłaganie wskazują, że ze wzrostem dobrobytu zmniejsza się otwartość na dar nowego życia.

Utkwił mi w pamięci przeczytany kiedyś artykuł profesora filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, zatytułowany „Koniec miłości, koniec świata.” Autor wyraża swoje wielkie zaniepokojenie z powodu ciemności, jakie zdają się ogarniać rodzinę. Szczególnie niebezpieczny dla naszej cywilizacji jest niezrozumiały lęk przed dzieckiem.

"Pragnienie dziecka, pragnienie potomstwa – pisze filozof „ przynależy do istoty życia. Coraz powszechniejsze "nie chcieć" dzieci jest objawem śmiertelnej choroby naszej cywilizacji. Strach przed dzieckiem w miejsce naturalnej radości z powodu dziecka jest triumfem śmierci nad życiem. òądza kariery i konsumowania przybrała  już tak patologiczne wymiary, że siłą swą przewyższa instynkt zachowania gatunku. Ludzie wolą umierać bezpotomnie, ale na wyższych szczeblach społecznych drabin, niż gdyby z powodu dziecka mieli utknąć na szczeblu nieco niższym.

Stosunek do dziecka jest kwintesencją stosunku do świata i jego trwania, Wszystko, co zagraża naturalnemu pojawianiu się dziecka w świecie, co zagraża jego naturalnemu miejscu, czyli rodzinie, zagraża istnieniu świata ludzkiego."

Kierujemy dziś wzrok naszej wiary na Rodzinę z Nazaretu, w której centrum znajduje się Jezus. Na Rodzinę, której Matką jest Maryja, a opiekunem św. Józef. Niech spotkanie ze Świętą Rodziną pomoże każdej polskiej rodzinie uwierzyć w siebie, w swoje piękne i niezastąpione powołanie. Niech jej przywróci zaufanie do własnego bogactwa natury i łaski, niech ją umocni na chwile kryzysu i próby. Niech je otwiera na bezcenny dar życia.

"To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie." W Święto Przemienienia Pańskiego wsłuchajmy się w święty głos Boży, który z wysoka, ze szczytu góry, ustawicznie przyzywa nas do siebie.

„Ku owej górze trzeba nam zatem podążać – czytamy w dzisiejszej Liturgii godzin – jak Jezus, który tam w niebie jest poprzednikiem naszym i wodzem. Wraz z Nim zajaśniejemy blaskiem, na który patrzeć potrafią jedynie oczy ducha.

Biegnijmy tam ufni i radośni: wejdźmy w obłok podobnie jak Mojżesz i Eliasz, podobnie jak Jakub i Jan. Bądźmy jak Piotr, pochłonięci oglądaniem i kontemplacją Boga, przemienieni chwalebnym Przemienieniem (…) i zwróćmy się ku Stwórcy, do którego Piotr mówił w zachwycie: "Panie, dobrze nam tu być".

Bez wątpienia, Piotrze, rzeczywiście "dobrze nam tu być" z Jezusem i na zawsze tu pozostać. Cóż bardziej szczęśliwego, cóż wznioślejszego, cóż wspanialszego, jak być z Bogiem, do Niego się upodabniać i trwać w Jego światłości? Oto każdy z nas mając Boga w swoim sercu, przemieniony na obraz Boży, niechaj zawoła z radością: "Dobrze nam tu być", gdzie wszystko wypełnione jest światłem, gdzie panuje szczęście, radość i wesele, gdzie wszystko w naszym sercu jest pokojem, pogodą i słodyczą, gdzie ogląda się Chrystusa, gdzie On sam wraz z Ojcem gotuje dla siebie mieszkanie i przychodząc mówi: "Dzisiaj domowi temu stało się zbawienie"! Amen.