In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. Tomasz Górecki MSF
www.nazaret.opoka.net

Katecheza 5:
Praca zawodowa na rzecz rodziny

Bóg umieścił człowieka w świecie nieprzygotowanym. Był to olbrzymi plac budowy, bogato zaopatrzony we wszelkie materiały, które są konieczne do utrzymania Ziemi i do stworzenia z niej przyjemnego domostwa dla wszystkich stworzeń. Człowiek, jako obraz samego Boga, został obdarzony twórczością, czyli zdolnościami twórczymi celem zaplanowania i urządzenia przyjaznego dla siebie świata. Tego wszystkiego człowiek dokonuje poprzez swoją pracę.

Jeden z Misjonarzy Świętej Rodziny odniósł się kiedyś do tego zdania z Ks. Rodzaju: „w trudzie będziesz zdobywał pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia” (Rdz 3,17b). Powiedział, że ten boski nakaz traktujemy często jako przekleństwo, ale tak naprawdę jest to błogosławieństwo dla człowieka. Jest to raczej wybawienie, tak jak śmierć jest wybawieniem dla człowieka z jego np. choroby, tak w rzeczywistości śmierć i praca nie są przekleństwem. Dają one szansę wyboru dla człowieka, aby przez wieczność nie był zły. Ważne jest, aby każdy z nas odkrył, jakie zdolności zostały mu dane, aby każdy mógł wnosić swój wkład w zagospodarowanie Ziemi w możliwie jak najlepszy sposób.

Praca ma dzisiaj też ogromne znaczenie dla ludzkiej społeczności, nawet pozornie najdrobniejsze działanie ma swoje miejsce w całej wielkiej grze różnych sił działających w naszym świecie. Dlatego też nie ma ludzi, którzy są niezdolni do niczego. Każdy ma jakiś dar, jakiś talent i powinien go rozwijać. Wiemy dobrze, że praca daje człowiekowi z jednej strony dobre samopoczucie i zadowolenie. Człowiek może się cieszyć z tych wartości, jakie wytwarza, szczególnie ta praca, którą wykonujemy dla przyjemności w naszym domu, chociażby przygotowanie świątecznego obiadu, dekoracji, praca w ogrodzie. Człowiek wierzący potrafi odkryć, jak wspaniałe są Boże plany wobec jego osoby. Musimy jednak pamiętać, że każda praca musi brać pod uwagę i ukierunkowywać jednostkę na wszystkich braci, na wszystkich ludzi. W niektórych zawodach nie jest łatwo dopatrzyć się tego aspektu. Człowiek musi brać pod uwagę potrzeby innych, obok swoich własnych interesów, i dla ich zaspokojenia angażować swoje zdolności i swoją gotowość. Chrześcijanin, rodzina chrześcijańska, musi brać pod uwagę to, że nie pracuje wyłącznie dla siebie, musi dzielić się z innymi tym, co sama wytworzy. Trzeba pamiętać, że nie każdy potrafi tak wykorzystać zdolności i talenty, które od Boga dostał, że niezdolność pewnych osób do pracy nie zawsze wynika z braku ich dobrej woli czy nieumiejętności.

Osobą, która pomagać znosić nam trudy pracy i która dzieli z nami radości tej pracy jest najczęściej nasza żona lub mąż i nasze dzieci. Bożą obecność przeżywamy przez obecność tej drugiej osoby, która potrafi zrozumieć nasze radości i smutki w odniesieniu do pracy. Nie chodzi oczywiście o poznawanie zawodowych detali, lecz o gotowość wspólnego znoszenia tego wszystkiego, co gnębi ukochanego człowieka podczas pracy. Czasami zadziwia mnie, jak żona potrafi rozmawiać o takich detalach jakiejś pracy, np. precyzyjnej, choć wcale nie jest związana z tym zawodem.

Jak zachować równowagę między pracą zawodową a byciem w domu i tworzeniem rodziny? Opowiadał mi kiedyś pewien starszy już mężczyzna o niesamowitej radości jego dzieci, które z krzykiem rzucały się na niego, kiedy wracał po dość długiej pracy do domu. Niestety, w tym czasie nie potrafił się tym cieszyć. Koncentrował się bardziej na swojej pracy, karierze zawodowej, na utrzymaniu rodziny, niż na rozkoszowaniu się tą radością dzieci z powodu jego powrotu do domu. Mówił dalej ten mężczyzna: „Dzisiaj wracam do domu i nikt się nie cieszy, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Dzieci przychodzą do mnie i uśmiechają się tylko, gdy chcą trochę pieniędzy”. Nie może sobie darować, że stracił tak wiele. Dzisiaj nie zamykałby się w pokoju, ale wraz z nimi śmiałby się i robił fikołki razem z nimi tak długo, jakby one chciały.

Pięcioletni synek zadał pewnego dnia swemu tacie, który wrócił zmęczony z pracy, pytanie: „Tata, ile zarabiasz za 1 godzinę?” Ojciec zdziwiony powiedział, że 20 zł. Synek trochę się zmartwił, ale po chwili powiedział: „Tata, jeśli zarabiasz 20 zł na godzinę, to pożycz mi 10 zł”. Ojciec się zdenerwował, że syn mu zawraca głowę i odesłał go do pokoju. Po jakiejś godzinie, gdy już odpoczął, ojciec pomyślał sobie, że źle potraktował swego syna i poszedł do niego do pokoju. Przeprosił go i dał mu 10 zł, żeby syn nie gniewał się na niego. I wtedy syn wziął te pieniądze, pobiegł do swojej skarbonki i wyjął z niej swoje pieniądze i zaczął liczyć. Ojciec zapytał po co mu te pieniądze. Chłopiec na to: „Mam teraz 20 zł, czy mogę kupić 1 godzinę Twojego czasu?”

Dzieci nie są pod wrażeniem naszych osiągnięć w pracy. One kochają nas i szanują, i pragną z nami relacji. To jest dla nich najwspanialszą rzeczą pod słońcem. Jedyną rzeczą, która robi na dzieciach wrażenie jest to, że tata jest w domu i ma dla nich czas, a nie to, czy tata został dyrektorem. Kiedy człowiek musi w pracy ciągle walczyć, zdobywać, pokonywać różne trudności, może się okazać, że jedynymi osobami, które nas kochają i mają do nas szacunek są dzieci. U wszystkich innych trzeba sobie wypracować ten szacunek i uznanie. Dzieci nas kochają bezwarunkowo, nawet jeśli nie spełniamy obietnic, nawet jeśli je skarcimy, zbijemy, to one mimo to szybko zapominają i nadal nas kochają i szanują. Dzieci chcą cię kochać takiego, jakim jesteś i to bez konkretnego powodu. Dla nich nie ma znaczenia czy jesteś bogaty czy biedny, czy masz wielkie mieszkanie czy masz tylko jeden pokój. Tak właśnie Bóg stworzył świat! Dzieci chcą cię kochać dlatego, że jesteś. Dlatego nie traćmy okazji, gdy jesteśmy jeszcze młodzi, by przeżywać tę radość bycia z dziećmi.

Okazuje się, że ojcem (biologicznym) może być każdy, ale trzeba być kimś, żeby być tatą. Każdy mężczyzna może dokonać aktu prokreacji, jednak nie czyni to z niego prawdziwego mężczyzny, prawdziwego taty. Niedawno pewien ojciec opowiedział mi taką rozmowę, którą przypadkiem podsłuchał. Jego córka zaczęła się żalić koleżankom, mówiąc: „Mam dobrego tatę, ale mnie denerwuje. Daje mi pieniądze na zakupy, ale ciągle chce ze mną chodzić na te zakupy”. Nagle zrobiła się cisza i jedna z nich powiedziała: „Ja bym wszystko oddała, żeby mój ojciec poszedł ze mną na zakupy”. Podobnie zaczęły mówić pozostałe. Dopiero koleżanki uświadomiły tej córce, jak cenne jest to, że jej tata poświęca jej tyle czasu.

Ten czas, jaki dajemy swoim dzieciom, jest najbardziej cennym i ograniczonym darem, jaki dajemy naszym dzieciom. One bardziej potrzebują twojego czasu niż twoich pieniędzy. Moi znajomi ostatnio podjęli ważną decyzję w swoim życiu. On jest kierowcą i jeździł po Europie i zarabiał ok. 5-6 tys. miesięcznie. Ich dziewczynki są już coraz większe i wspólnie podjęli decyzję, że zrezygnuje z tej pracy i będzie zarabiał teraz co najmniej o połowę mniej, będą żyli o wiele skromniej, ale chcą być razem.