In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Bp Józef Guzdek - Homilia wygłoszona w I czwartek 7 listopada 2013 r.

Już od ponad 9 lat tu w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu trwa systematyczna modlitwa w intencji rodzin. Trwa dzieło kształtowania ludzkich sumień, aby stawali się zdolni przyjąć i otoczyć troską każde życie już od samych jego początków, aż do naturalnej śmierci. Bł. Jan Paweł II wielokrotnie przekonywał o świętości ludzkiego życia. Wyjaśniał, że każdy człowiek mając prawe serce i otwarty umysł może sam odkryć wewnętrzny nakaz do poszanowania każdego życia bez względu na okoliczności. Ponadto przypomina nam o tym piąte przykazanie dekalogu: Nie zabijaj. Jest to stanowczy i absolutny zakaz i jednocześnie afirmacja prawa każdego człowieka do życia. W listopadzie, miesiącu szczególnej pamięci o zmarłych nawiedzamy cmentarze, aby modlitwą spłacać dług wdzięczności wobec tych, którzy ofiarowali nam miłość i wychowanie, zapewniali codzienny chleb i dach nad głową oraz poczucie bezpieczeństwa. Pochylamy się także z głęboką czcią nad mogiłami żołnierzy i powstańców, którzy polegli w obronie ojczyzny. Zapalamy znicze w miejscach kaźni, straceń i pochówku bezimiennych bohaterów, którzy zostali zamordowani stając w obronie godności człowieka i jego podstawowych praw. Bł. Jan Paweł II 4 czerwca 1991 roku przemawiając w Radomiu przywołał na pamięć ofiary zbrodni niemieckiego nazizmu oraz sowieckiego komunizmu i powiedział, że do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza jeszcze inny, wielki cmentarz, cmentarz nienarodzonych, bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie zanim jeszcze się narodzą. Dziś, kiedy świadomość nienaruszalności i świętości ludzkiego życia jest coraz większa na polskich cmentarzach wznoszone są symboliczne groby lub pomniki dziecka utraconego. W tych miejscach zapalane są znicze i z wielu serc płynie modlitwa za tych, którym nie pozwolono ujrzeć promieni słońca i nacieszyć się pięknem ziemi.

Bracia i Siostry, życie jest święte. Nikt nie ma prawa naśladować biblijnego Kaina, który pozbawił życia swojego brata. Zadaniem rodziny i całego społeczeństwa jest takie wychowanie dzieci i młodzieży, aby zawsze szanowali ludzkie życie na każdym jego etapie niezależnie od rasy czy religii, poziomu inteligencji, zdrowia czy choroby. Jakże proroczo wybrzmiały słowa z dzisiejszego pierwszego czytania mszalnego. Św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian pouczał nas, że nikt z nas nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie. Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Jako ludzie wierzący patrzymy na nasze życie przez pryzmat powołania. Bóg jest Panem mojego życia. On jest Panem życia i śmierci każdego człowieka. To On często stawia nas na straży wielkich wartości, w obronie których trzeba płacić cenę najwyższą, trzeba przelewać krew, a nawet ofiarować swoje życie. Każda matka jako pierwsza postawiona jest na straży życia swojego dziecka. Niestety zdarza się czasem, że staje wobec tragicznego wyboru: ofiarować własne życie, aby ocalić życie dziecka czy też uratować swoje życie kosztem nienarodzonego? W takich przypadkach trzeba wszystko robić, aby ratować zarówno życie matki jak i życie dziecka. Matka nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie. Czasem umiera, aby ocalić życie swojego dziecka. Z uwagą przeczytałem książkę, która niedawno ukazała się napisaną przez Milenę Kindziuk pt. „Matka Papieża”. Jest to poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej. Ona też doświadczyła takiej dramatycznej chwili, gdy pod sercem nosiła Karola, przyszłego kapłana, biskupa i papieża. Co mogła czuć gdy usłyszała z ust lekarza taką diagnozę: Nie przeżyje pani tego porodu, proszę dokonać aborcji. Życie za życie? Jedno ma być ważniejsze niż drugie? Każde ma przecież taką samą wartość i każde jest święte,ona mocno w to wierzyła,dane jest człowiekowi przez Boga. Takie zasady wyniosła z domu i pieczołowicie ich strzegła. Wiarę traktowała poważnie. Rozumiała, że albo pozostanie wierna Bogu i Jego przykazaniom, albo nie powinna mówić o sobie, że jest osobą wierzącą. Otrzymała wsparcie od swojego męża i pomoc medyczną od wojskowego lekarza. Emilia wraz ze swoim mężem Karolem 18 maja cieszyli się z przyjścia na świat ich syna Karola. Tego dnia nie zdawali sobie sprawy z tego, że uczestniczą w realizacji niezwykłych planów samego Boga. Nie mieli świadomości, że ich syn będzie przewodnikiem na drogach wiary dla chrześcijan całego Kościoła i że przyczyni się w znacznym stopniu do przemian w Europie i na świecie. Ktoś może powiedzieć, że ten przykład sprzed prawie stu lat niewiele mówi współczesnemu człowiekowi. Zmieniły się warunki życia, zmienił się świat wartości wielu ludzi. Jednym słowem inne czasy. Ale przecież na początku XXI wieku także spotykamy wiele heroicznych postaw matek, które w sposób wolny i świadomy nie żyją dla siebie i nie umierają dla siebie. Przed pięcioma laty Polska żegnała wybitną siatkarkę Agatę Mróz-Olszewską. Jej pogrzeb wypadł dokładnie w pierwszą rocznicę jej ślubu. Ona też nie żyła dla siebie i nie umarła dla siebie. Po urodzeniu dziecka, dwa dni przed śmiercią przekazała mężowi swój krótki testament: Bądź szczęśliwy, nie żałuję swojej decyzji, gdybym miała jeszcze raz wybierać, wybrałabym tak samo, jestem szczęśliwa, odchodzę spełniona. Jej mąż Jacek Olszewski zaświadczył, że Agata zawsze powtarzała, że gdyby miała jeszcze raz wybierać czy decydować się na dziecko czy wybierać własne zdrowie nigdy by nie zmieniła decyzji. Lilianna była czymś najwspanialszym, co ją w życiu spotkało. Nad grobem właściwie złożył wyznanie wiary mówiąc: Ja nie pytam Boga dlaczego zabrał mi Agatę, ja Mu dziękuję dzisiaj za to, że postawił ją na mojej drodze, że mogłem z nią być, dzielić z nią najwspanialsze chwile mojego życia, że obdarzył nas córką. Muszę, Agato, powiedzieć Ci, że na pewno wychowam ją na wspaniałą dziewczynę i na pewno nigdy o Tobie nie zapomni. Był też i taki głos nad trumną, piękny i ważny: Agata pozostawiła niezwykły testament zawierający tę najcenniejszą prawdę, że prawdziwy sukces odnosimy wtedy, gdy dajemy siebie innym. Czy to ostatnia heroiczna śmierć? Umieranie, by ktoś inny żył? W naszej rodzinie wojskowej mieliśmy niedawno taki przykład, kiedy dowódca własnym ciałem zasłonił szeregowca, oddał życie, by on żył. Pożegnany został z honorami. On nie żył dla siebie, umarł po to, by żył jego podwładny.

Bracia i Siostry,nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana. Jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Te słowa odnosimy także do obrońców wolności i niepodległości naszej Ojczyzny. W długiej, ponad tysiącletniej historii polskiego narodu nasi ojcowie i bracia umierali w imię wolności, przelewali krew, a nawet składali życie na ołtarzu Ojczyzny. Papież Franciszek 1 września b. r. w koleją rocznicę wybuchu II wojny światowej zaapelował o modlitwę i post w intencji pokoju w Syrii, na Bliskim Wschodzie i na całym świecie. Prosił nas także, abyśmy zabiegali o pokój w naszych sercach, gdyż tam wszystko się zaczyna. Dobro i zło z wnętrza ludzkiego pochodzi. Z podobnym apelem o pokój i pojednanie wielokrotnie zwracał się bł. Jan Paweł II. On, który doświadczył okrucieństwa II wojny światowej wiedział, że wojna powoduje ogromne zniszczenie moralne i materialne, a więc jak to tylko możliwe, tak długo należy prowadzić negocjacje, wywierać międzynarodowe naciski na zwaśnione strony, aby szukały pokojowego rozwiązania konfliktu. Mowa oręża nie jest mową Jezusa Chrystusa, powiedział Jan Paweł II 10 września 1983 roku w Wiedniu przemawiając z okazji 300 rocznicy odsieczy wiedeńskiej. Dodał jednak, że są takie sytuacje, w których walka zbrojna jest złem nieuniknionym, od którego w tragicznych okolicznościach nie mogą się uchylać chrześcijanie. A 19 listopada 2000 roku podczas spotkania z żołnierzami nazwał ich sługami bezpieczeństwa i wolności narodu. Podkreślił jednak, jeśli zawiodą działania polityczne i pokojowe metody obrony trzeba podejmować konkretne działania w celu rozbrojenia agresora. Papież Jan Paweł II często podczas swych pielgrzymek do Polski odwiedzał miejsca pochówku bohaterów narodowych, pola bitewne i miejsca kaźni, aby się modlić za tych, którzy nie żyli dla siebie i nie umarli dla siebie, ale umierali w imię obrony najwyższych wartości, w imię wolności i niepodległości naszej Ojczyzny, ale przecież umierali za wolność naszą i waszą, na wielu frontach II wojny światowej. Skąd się biorą tacy ludzie? To ci, którzy są zakorzenieni w rodzinach. Z nich czerpią miłość, prawość i mądrość. To ci, którzy w rodzinach nauczyli się współpracy i odpowiedzialności, którzy w rodzinach nauczyli się patriotyzmu, czyli umiłowania Ojczyzny ponad wszystko.

Bracia i Siostry, wszyscy staniemy przed trybunałem Boga. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu. Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu mszalnym: człowiek zda sprawę z szacunku wobec życia własnego i innych ludzi. Jeśli jego życie było życiem tylko dla siebie i umieraniem tylko dla siebie, taki nie wejdzie do królestwa Bożego. Nagrodzeni zostaną ci, którzy nie żyli dla siebie i nie umierali dla siebie, ale poświęcili siebie, podejmowali codzienny trud, przelewali krew, a nawet ofiarowali swoje życie wypełniając zadania powierzone im przez Boga. Nagrodzi Bóg tych rodziców, którzy przyjęli każde życie, którzy wychowali swoje dzieci w duchu ewangelicznych wartości. Nagrodzi Bóg te dzieci, które z pietyzmem i miłością opiekowały się swoimi rodzicami do końca ich ziemskiego życia. Nagrodzi także tych, którzy wprowadzali pokój i nazwie ich synami Bożymi. W ocenie Stwórcy życie człowieka i ofiara z życia mają sens wówczas, gdy przepełnione są miłością Boga, Ojczyzny, Kościoła i drugiego człowieka. To w naszych chrześcijańskich uszach brzmią słowa Jezusa: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Kto oddaje życie w służbie najwyższym wartościom, ten spotka się z uznaniem i pamięcią potomnych, a nade wszystko, kiedy stanie przed trybunałem Boga odbierze nagrodę życia wiecznego. Święty Józefie, wzorze życia poświęconego rodzinie, obrońco rodziny, stróżu Syna Bożego, ucz nas postawy zawierzenia Bogu, pomagaj w wypełnianiu Jego woli wszędzie tam, gdzie nas pośle i postawi Boża Opatrzność. Nawet wtedy, kiedy będzie trzeba płacić cenę najwyższą, cenę krwi, a nawet życia. Amen.