In English In Italiano Auf Deutsch
top
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia wygłoszona podczas XVIII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Rodzin Katolickiego Stowarzyszenia "Civitas Christiana” do św. Józefa w Kaliszu, 28 września 2013 r.

 

Przewielebni Księża,

Szanowny Panie Prezydencie Miasta Kalisza,

Drodzy Uczestnicy XVIII Ogólnopolskiej Pielgrzymki Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” na czele z Zarządem i Panem Prezesem!

 

Tak się składa, że spotykamy się dzisiaj tutaj w Sanktuarium św. Józefa w dniu, w którym Kościół wspomina w liturgii św. Wacława Męczennika. Dobrze jest może na początku uświadomić sobie postać i ważność tego świadka wiary. Ponieważ jest to czeski święty, ale żyjący w pobliżu granicy z Polską i czczony bardzo w Krakowie. Urodził się w rodzinie księcia czeskiego Wratysława. Był władcą Czech i sięgamy do odległego X wieku, gdy jego rządy przyniosły ugruntowanie chrześcijaństwa w tym kraju, ale nie trwały długo. W wyniku pogańskiego buntu stracił władzę na rzecz brata Bolesława. To brat zorganizował zamach na jego życie. 28 września 929 roku został napadnięty przez Bolesława i jego ludzi tuż przed bramą świątyni w mieście StaráBoleslav, gdzie zginął od ciosów zadanych sztyletami. Pochowano go pośpiesznie wewnątrz kościoła, ale, jak jest zapisane w kronikach, już wkrótce na miejscu zbrodni, na grobie księcia, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Współczesnym językiem moglibyśmy powiedzieć, że cuda, bo po ludzku niewytłumaczalne. Tak na przykład przez pierwsze trzy dni krew nie chciała wsiąknąć w ziemię. Nie można było jej zetrzeć z murów świątyni. I od początku w opinii ludzi był uznany za świętego, uważano, że odszedł ktoś święty. Jest on świętym czeskim, ale pewnie nie wszyscy wiemy, że ten święty męczennik wraz ze świętym Stanisławem jest współpatronem naszego narodowego sanktuarium – Katedry Wawelskiej. Według synodu krakowskiego był nawet wraz ze świętym Wojciechem, Stanisławem i Florianem patronem Krakowa i całego Królestwa Polskiego. Znakiem rozpoznawczym Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” jest jedna z kwater znanych wszystkim romańskich drzwi gnieźnieńskich, która przedstawia przenoszenie szczątków świętego Wojciecha do grobu, do katedry gnieźnieńskiej. Święty jest też w pewnym sensie opiekunem Waszego Stowarzyszenia i głosząc Ewangelię wśród tych, którzy jej nie znali czy nie chcieli poznać, poniósł śmierć męczeńską. Trzeba sobie jeszcze uświadomić fakt, że aktualnie w świecie jest wiele miejsc, gdzie ludzie oddają życie za wiarę, za przyznanie się do Chrystusa, za posiadanie krzyża, tekstu Pisma Świętego. W Polsce doczekaliśmy pięknych dni, że żyjemy w kraju wolnym. Za tą wolność trzeba dziękować, że możemy wyznawać wiarę. Aczkolwiek są ataki i one od początku były jakby wzmożone, ale my ludzie wiary powinniśmy dawać świadectwo tej wierze, Chrystusowi i ku temu są nam pomocni również święci.

Dzisiaj, Drodzy, przybywacie do tego szczególnego Sanktuarium narodowego św. Józefa, św. Rodziny. To jest taki dziwny święty bo nigdzie ani jednego jego słowa nie ma zapisanego na kartach Ewangelii. Można o nim powiedzieć milczący świadek. Ale kult św. Józefa w tym miejscu szczególnie wzmógł się wówczas, kiedy ci, którzy byli w obozach koncentracyjnych, zwłaszcza w Dachau, kapłani ślubowali, że jeżeli przetrwają, nie tylko będą czcić św. Józefa kaliskiego, ale będą szerzyć jego kult. Starsi mieszkańcy Kalisza pamiętają przyjazd pociągiem tych kapłanów i ponad dwa kilometry na kolanach przez całe miasto pokonali ci księża tutaj do tej bazyliki, w przekonaniu, dając świadectwo, że to on ich uratował. Jemu zawdzięczali życie.

Ukochani w Chrystusie Panu, wiara domaga się świadectwa i ona jest weryfikowana w życiu, nie jest to łatwe. Być człowiekiem wierzącym to znaczy przeżywać treść swojego życia w kontekście Chrystusowego krzyża. Przed chwilą ze stołu słowa Bożego usłyszeliśmy słowa Dobrej Nowiny. W pewnym sensie widzimy, jak Chrystus czyni to od początku,wtedy, kiedy padają te słowa: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (Łk 9, 44). To jest ogromna tajemnica, że Bóg wybiera taką drogę zbawienia przez krzyż i że tego Syna swojego, który nas zbawia, oddaje w ręce ludzi. Właściwie tak jest do dzisiaj. Te słowa Pana Jezusa zupełnie zaskoczyły słuchaczy i do dzisiaj są dla nas nie do końca zrozumiałe. Podobnie jak ci ludzie chcielibyśmy, aby nasza droga była pasmem sukcesów, byśmy unikali klęsk. Jest to w pewnym sensie naturalne. Dlaczego więc taka tragedia musiała przyjść na Niego? Co ona dla nas znaczy? Wydanie Syna Człowieczego w ręce ludzi to jest ten moment ostatecznej konfrontacji z jednej strony żądzy panowania, a z drugiej prawdy i sprawiedliwości, które wydają się pozbawione jakichkolwiek szans wobec siły przemocy. Syn Boży przychodząc na świat nie używa przemocy w walce ze złem. I to doprowadza do haniebnego sądu i śmierci. W kategoriach świata oznacza to całkowitą klęskę. I z tej racji Jego uczniowie w czasie męki i śmierci całkowicie się załamują, ci, którzy chodzili z Panem Jezusem, którzy widzieli cuda, jakich dokonywał. Nam się wydaje, że gdybyśmy my byli świadkami choćby jednego takiego cudu, np. uzdrowienia, nasze życie inaczej by wyglądało. A sami Apostołowie zwątpili. Zwątpili kiedy umierał, rozeszli się. Tylko św. Jan został z Matką Najświętszą pod krzyżem. Ale proszę zauważyć, że zwątpili również, kiedy zmartwychwstał, bo mówili: czy to naprawdę jest ten, ten sam? I dopiero kiedy przyszedł do nich, wszedł przez zamknięte drzwi, rozpoznali Go przy łamaniu chleba. Nie było tam jednego Apostoła i do dzisiaj mówimy o nim niewierny Tomasz bo powiedział:„Nie uwierzę jak nie włożę tego palca w przebity bok Chrystusa” (por. J 20, 25). Wiara jest łaską, ale wiarę można też utracić. Jeżeli człowiek jej nie pielęgnuje, nie przystępuje do sakramentów świętych, nie słucha słowa Bożego, nie modli się. Człowiek, który się nie modli prędzej czy później traci wiarę. Zgodnie z zapowiedzią Pana Jezusa  Królestwo Boże jest na początku drobnym ziarnem podobnym do ziarna gorczycy, ale ostatecznie rozrośnie się do rozmiarów dużego drzewa. Prorok Zachariasz zapowiada właśnie taki cudowny wzrost Jerozolimy, centrum tego Królestwa.

W historii najnowszej naszej Ojczyzny, w minionych latach, zwłaszcza tych komunistycznego zniewolenia, takim ziarnem gorczycy były Śluby Jasnogórskie, Wielka Nowenna, które zainicjował Sługa Boży Stefan Kard. Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Jego postać jest Wam dobrze znana. Od maja tego roku jest nawet patronem „Civitas Christiana”. Przypominanie postaci Prymasa, jego nauczania o Kościele, o narodzie jest też jednym z pierwszych zadań, które sobie stawiacie i towarzyszą temu dziełu słowa wielkiego Polaka wyjęte z Jasnogórskich Ślubów Narodu: „Zapaliliśmy Wam pochodnię Jasnogórskich Ślubów na górach wysokich, aby światłość ich świeciła wszystkim, którzy są w domu i w tym kraju rozproszenia, którzy być nie mogą, ale są domownikami, dziećmi najmilszymi polskiego domu, Ojczyzny naszej”. To krzewienie, odnowienie Ślubów, które odbyło się w sierpniu tego roku jest kontynuacją wielkiego dzieła odnowy narodowo-religijnej. Kościół stoi na straży tych wartości, tradycji, pielęgnuje je. To nie jest tak, że jesteśmy zacofani bo uczymy miłości do tej małej Ojczyzny. Proszę zauważyć pewne trendy europejskie. Dzisiaj już się nie da żyć w Europie nie widząc tego, że nie są one dobre i musimy to jasno nazywać, nie są moralne dla konkretnego człowieka. Jeśli tego nie będziemy zauważać, to się piekło na ziemi zrobi. Musimy jasno o tym mówić. Według tych trendów do przedszkola przekazuje się wskazówki, że dziecko ma nie wiedzieć, czy jest chłopcem czy dziewczynką, dopiero później sam mazdecydować. Do czego my dochodzimy? Kościół musi stać na straży i głosić prawo Boże i to nie dlatego, że biskup tak mówi, że papież tak mówi, ale ponieważ takie jest prawo Boże i człowiek ilekroć się odwróci przeciw prawu Bożemu zawsze później ponosi klęskę i właściwie występuje przeciwko sobie.

Przychodząc tutaj, modląc się do św. Rodziny wypraszajmy tę łaskę wiary dla naszych rodzin. Uczmy się miłości do naszej Ojczyzny, do miejsca, gdzie człowiek się urodził, do tej ziemi, do tradycji. Dziękujmy Panu Bogu za dar wiary, za naszych rodziców bo oni nas włączyli do Kościoła przez chrzest św. i pielęgnujmy to wszystko, co jest święte dla naszego Narodu. Kard. Hlond mawiał, że jeżeli przyjdzie zwycięstwo, to przyjdzie przez Maryję, Matkę Najświętszą. Uczestniczymy w Apelach Jasnogórskich, a Jasna Góra to stolica duchowa Polski. Przed obliczem Pani Jasnogórskiej wracają nam siły duchowe. I nie jest ważne czy ta Matka Boża jest z Guadalupe czy z Fatimy czy z Lourdes, to zawsze ta sama Matka. I dzisiaj kiedy zwracamy się do św. Rodziny, prośmy o tą wierność, o siłę. Za chwilę tradycyjnie będziemy odnawiać przyrzeczenia małżeńskie dlatego też z pokorą w sercu prośmy o wierność w małżeństwach, byśmy pielęgnowali zgodę, życzliwość w rodzinie, gdzie czasem trzeba trochę ustąpić, niedowidzieć, niedosłyszeć, tak to jest w życiu. Dziś młodzi ludzie tak szybko decydują się na małżeństwo, wystarczy im moment. Najpierw ślubują na całe życie, a później, po bardzo krótkim czasie, zmieniają decyzję, a na tym najbardziej cierpią dzieci. Tutaj, w tym cudownym miejscu, u tego milczącego Świętego, ale bardzo skutecznego, Opiekuna Pana Jezusa, módlmy się o wierność przykazaniom Bożym, Panu Bogu i o tą wierność, którą sobie ludzie nawzajem ślubują. Amen