In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Homilia Arcybiskupa Metropolity Wrocławskiego

Mariana Gołębiewskiego

wygłoszona w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu podczas Dnia Świętości Kapłańskiej

– 8 kwietnia 2013 r.

 

Ekscelencje, najczcigodniejsi Księża Biskupi na czele z Biskupem Ordynariuszem Edwardem, drodzy bracia kapłani, umiłowani w Panu Siostry i Bracia.

 

Dzisiejsza uroczystość nosi nazwę Zwiastowania Pańskiego. Nie zaś Maryi, ponieważ w tym przypadku przedmiot  zwiastowania – Chrystus – jest ważniejszy od podmiotu, który je otrzymuje.

Uroczystość sięga VII wieku, choć scena Zwiastowania jest jednym z najstarszych tematów w sztuce chrześcijańskiej. Znajdujemy ją w różnych zabytkach sakralnych, a zwłaszcza w katakumbach św. Pryscylli. Data Święta została wyznaczona na 25 III, w tym roku przeniesiona na 8 kwietnia ze względu na Wielki Tydzień i Oktawę Wielkanocy, gdyż poprzedza o dziewięć miesięcy Boże Narodzenie.

W tę wspaniałą Uroczystość zebraliśmy się w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, by kontemplując Dziewicę Maryję, przyjmującą Boże orędzie, zastanowić się nad naszym życiem, obchodząc Dzień Świętości Kapłańskiej.

Przeniesiemy się chodź na chwilę do Nazaretu, gdzie Słowo stało się Ciałem i zamieszkało pośród nas. To tam Maryja pod swoim sercem poczęła Jezusa, którego człowieczeństwo zostało pokonsekrowane Bóstwem, Duchem Świętym, zgodnie z zapowiedzią Anioła Gabriela. A Jezus stał się Arcykapłanem Nowego Przymierza, co osiągnie swoją pełnię w ofierze na Kalwarii.

Zastanówmy się choć nad chwilę nad sceną Zwiastowania z Ewangelii według św. Łukasza. Zapowiedź narodzenia Jezusa jest złączona z historią Jana Chrzciciela. Oba wydarzenia i obydwa posłannictwa są powiązane w tym fragmencie. Również przez informację, że Maryja i Elżbieta, a więc też ich dzieci, są krewnymi. Z kolei nawiedzenie Elżbiety przez Maryję będzie następstwem rozmowy Gabriela z Maryją i doprowadza jeszcze przed narodzeniem do spotkania Jezusa z Janem w Duchu Świętym. Jak zaznacza w Ewangelista Łukasz, Elżbieta napełniona Duchem Świętym wita Maryję i poruszyło się dzieciatko w jej łonie na spotkanie z przyszłym Mesjaszem. W tym spotkaniu uwidacznia się jednocześnie wzajemna relacja ich posłannictw.

W Pozdrowieniu Anielskim uderza to, że anioł nie wita Maryi zwyczajnym pozdrowieniem hebrajskim szalompokój tobie, lecz formą grecką haire, którą tłumaczymy jako raduj się, bądź pozdrowiona, podobnie, jak mówi się w złożonej ze słów zwiastowania modlitwie Kościoła. Nasze Zdrowaś Maryjo odbiega od współczesnej polszczyzny co do sensu, ale oznacza bądź pozdrowiona, Maryjo. Pozdrowienie haire jest jednak głęboko zakorzenione w słownictwie i tradycji biblijnej. Oto anioł mówi pasterzom betlejemskim: Zwiastuję wam radość wielką. Słowo to pojawia się u św. Jana przy spotkaniu ze Zmartwychwstałym: Uradowali się uczniowie, ujrzawszy Pana. Występuje też w mowach pożegnalnych Chrystusa: Znowu jeszcze was zobaczę i rozdaruje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. Radość pojawia się w tych tekstach jako właściwy dar Ducha Świętego. Radość to przede wszystkim greckie pozdrowienie. Dlatego już w tych słowach anioła otwarta zostaje droga do narodów świata. Obecny jest motyw uniwersalizmu chrześcijańskiego orędzia: Raduj się, Pełna Łaski.

Jeszcze jeden aspekt pozdrowienia haire zasługuje na uwagę: związek radości z łaską. Radość i łaska są nierozłączne. W języku greckim te dwa słowa są bardzo bliskie sobie. Maryja porodzi Dziecię, któremu anioł nada tytułu Syna Najwyższego i Syna Bożego. Maryja ponownie ukazuje się jako święty namiot Boga, w którym chce On na nowy sposób zamieszkać pośród ludzi. Staje się obrazem Kościoła, który rozważa Słowo Boże, usiłuje je zrozumieć w całości, jego dar zachować w pamięci.

Co znaczy wyrażenie pełna łaski? Odpowiednik do tych słów znajdujemy w Liście do Efezjan. Chodzi o błogosławieństwo, którym Bóg Ojciec napełnił nas na wyżynach niebieskich w Chrystusie. Jest to błogosławieństwo duchowe. Odnosi się do wszystkich ludzi, ma w sobie pełnię i powszechność. Do Maryi to błogosławieństwo odnosi się w mierze szczególnej i wyjątkowej. Zwiastun mówi do Maryi: Pełna Łaski. Mówi zaś tak, jakby to było Jej właściwe imię. Nie nazywa Jej imieniem własnym, Miriam, Maryjo, ale właśnie tym nowym imieniem.

W języku Biblii łaska oznacza szczególny dar, który według Nowego Testamentu ma swe źródło w trynitarnym życiu Boga samego. Następstwem tego daru jest zaczyn świętości, jakby źródło tryskające w duszy człowieka jako dar Boga samego, które poprzez łaskę ożywia, uświęca wybranych. W odniesieniu do Maryi chodzi tu o szczególne błogosławieństwo spośród wszelkich błogosławieństw duchowych w Chrystusie. Chodzi o wybranie Maryi na Matkę Syna Bożego i o całe nadprzyrodzone obdarowanie, jakie wiąże się z faktem wybrania i przeznaczenia na Matkę Chrystusa. Jest to szczyt wśród całego obradowania łaską w dziejach człowieka i kosmosu.

 

Drodzy bracia kapłani, świat patrzy na kapłanów, patrzy na was i bacznie obserwuje. Często z życzliwością, ale niekiedy krytycznie. Wystarczy przejrzeć naszą prasę, zwłaszcza tę laicką, by się o tym przekonać. Najwięcej sensacji wzbudzają głośne odejścia księży. Padają oceny bardzo krytyczne, również i nie sprawiedliwe. Co robić w tej sytuacji? Jaka powinna być nasza postawa, nas, którzy chcemy służyć Chrystusowi i jego Kościołowi pomimo piętrzących się trudności wyzwań? Odpowiedź jest właściwie jedna: zachować wiarę w świętość Kościoła, której gwarantem jest świętość naszego Zbawiciela i ciągle wracać do naszej osobistej świętości. Jest to wezwanie na Rok Wiary i na realizacje dzieła nowej ewangelizacji.

Benedykt XVI w homilii na zakończenie Roku Kapłańskiego, 11 czerwca 2010 roku, mówi o odwadze Boga, który ludziom powierza siebie samego i uznaje ludzi zdolnymi do tego, aby działali i byli obecni w Jego Imieniu. Ta odwaga ukrywa się w rzeczywistości kapłaństwa sakramentalnego. Pan Bóg uznaje nas zdolnymi i powołuje do swojej służby. Słowa papieża mogą nam pomóc zrozumieć misję kapłana we współczesnym świecie. Kapłan jest znakiem tej odwagi Boga, który uznaje człowieka za zdolnego do bycia ikoną Jego obecności w historii. Bóg obdarzył słabego człowieka zaufaniem do tego stopnia, że ten, pomimo ogromu przeciwności, staje się zdolnym przemieniać życie innych ludzi.

Tak, zostaliśmy obdarzeni mocą zdolną przemieniać świat. Kapłan bowiem jest towarzyszem na drogach życia, dającym ludziom naszych czasów pewność obecności i bliskości Boga. Całe kapłańskie życie, posługa i działanie rozciąga się w przestrzeni całkowitej przynależności do Boga oraz pełnej wspólnoty z innymi ludźmi. My, kapłani, musimy być przygotowani, aby pomóc współczesnemu światu w odnalezieniu rzeczywistości, której poszukuje. W tej dziedzinie powinniśmy być ekspertami. Przy czym trzeba zawsze pamiętać, że skuteczność działalności pastoralnej nie zależy tylko od nas, od naszych przedsięwzięć i pomysłów, jak niektórym mogłoby się wydawać, lecz jest ona darem łaski, którą przez Boga zostaliśmy obdarowani na podobieństwo Maryi, która została obdarowana pełnią łaski.  

Temat nowej ewangelizacji wpisuje się wyraźnie w naszą misję kapłańską. Przypominał o tym ostatni Synod Biskupów w Rzymie, który nową ewangelizację uczynił przedmiotem swych obrad. Jest bardzo prawdopodobne, że w najbliższych latach będziemy musieli w większym stopniu skoncentrować się na zagadnieniach leżących u odstaw wiary i wypracować nowe strategie i programy duszpasterskie.

Tym czasem trzeba zadać wielu kapłanom pytanie: czy rzeczywiście wiedzą, co dokonuje się w tym historycznym okresie, w który przypadło im pełnić kapłańską posługę? Dlatego konieczne jest posiadanie dogłębnej wiedzy dotyczącej nowych czasów oraz prądów kulturowych determinujących aktualne sposoby życia i myślenia. Miało to miejsce w każdym historycznym okresie w Kościele, a dziś zostało tu nazwane jako nowa ewangelizacja. Jesteśmy więc wezwani, aby skutecznie głosić Ewangelię, co z kolei w pierwszym rzędzie nakłada na nas obowiązek życia Słowem Bożym. Nasi wierni mają prawo zweryfikować naszą znajomość Ewangelii oraz chcą doświadczyć prawdy zapisanej na kartach Pisma, co związane jest ze świadectwem naszego życia.

W przepowiadaniu musimy skoncentrować się na współczesnych metodach komunikowania się tak, aby uniknąć ryzyka bycia niezrozumiałym, żyjąc w iluzji, że język wiary i naszego kaznodziejstwa jest zrozumiały i przyswajalny. Czytając w prasie wypowiedzi wiernych na temat kazań, spotykamy się również z ich krytyką, że mówimy językiem hermetycznym, niezrozumiałym, mało atrakcyjnie, językiem dalekim od życia. Trzeba reagować na te wypowiedzi, nie muszą one być złośliwe, ale podyktowane są troską o poziom naszego przepowiadania.

Przedmiotem naszego przepowiadania jest prawda. Czy konieczne jest mówienie w naszych czasach o prawdzie? W życiu zauważmy brak zaufania w możliwość dostępu do prawdy. Powszechnie panuje relatywizm, istnieje poważna obawa przed dogłębnym zmierzeniem się z problemy prawdy. Lęk przed prawdą przenika często do naszego sposobu myślenia, zmuszając nas do pewnego rodzaju ślepoty, traktującej tolerancję jako panaceum na wszelkiego rodzaju problemy. Wystarczy wsłuchać się w rożnego rodzaju debaty telewizyjne lub sejmowe, by się o tym przekonać. Widać w nich, jak często prawda musi skapitulować przed tolerancją. Najmniejsza wzmianka o grzechu budzi sprzeciw i zarzut, że to jest wbrew tolerancji. Jeżeli kapłan utraci umiłowanie prawdy cała jego działalność pastoralna zostanie zredukowana do pusto brzmiącej retoryki, co prowadzi do groźnego niebezpieczeństwa, do braku zaufania do kapłana. Stwierdzenie porzucającego szeregi kapłańskie duchownego, że od dłuższego czasu poruszał się w pustce było dla mnie i myślę, że także dla was wstrząsające, bo świadczy ono o rozminięciu się z prawdą Ewangelii, z prawdą wiary.

Romano Guardini kiedyś powiedział: Jeżeli mówisz, masz mówić prawdę, nie możesz jej ani przekształcić, ani zredukować. Wydarzenie z Ewangelii św. Jana, wskazujące na osobę Jezusa, który jest drogą, prawdą i życiem jest dla nas ostatecznym źródłem zrozumienia prawdy. Dlatego też Kościół musi poczuwać się do odpowiedzialności wobec świata. Mamy bronić świat przed oszustwem, kłamstwem, które są konsekwencją błędnych nauk. Tych nauk błędnych jest wiele, ale błąd i oszustwo nie gwarantują stabilności życia, a już na pewno nie sprzyjają osobistemu rozwojowi.

Jest jeszcze jeden ważny problem. Odnosi się on do sensu i wartości życia ludzkiego. Toczy się obecnie prawdziwa bitwa w obronie godności ludzkiej od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Tematy dotyczące natury etycznej pozostaną jeszcze przez długi czas tematami podstawowymi naszego duszpasterstwa i będą wyznaczały kierunek nowej ewangelizacji. Problematyka ta dotyczy kapłana, który przez działalność duszpasterską podejmuje się formowania sumień w stałym pragnieniu poszukiwania prawdy. Wolność Kościoła w prezentowaniu swojego nauczania nie może być ograniczana przez arogancję niektórych naukowców i intelektualistów, stawiających się ponad prawdą i uważających, że podobne nauczanie powinno być wyciszone lub zakrzyczane. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za życie, ponieważ ono jest celem naszej działalności duszpasterskiej. Życie ludzkie nie jest laboratoryjnym eksperymentem, lecz przepojonym miłością aktem, który na zawsze wywiera wpływ na naszą egzystencję.

Jest to kierunek naszej aktywności duszpasterskiej, który już w pierwszych dniach swojego pontyfikatu ukazuje nam Papież Franciszek: szacunek do życia, do człowieka, każdego człowieka, niezależnie od jego pozycji społecznej, stanu posiadania i  poglądów politycznych. Do wszystkich idziemy z nową ewangelizacją.

 

Drodzy bracia w kapłaństwie Chrystusowym. Głosząc kazania prymicyjne lub homilie do neoprezbiterów opuszczających Seminarium, odwoływałem się do pamiętnika wiejskiego proboszcza autorstwa Bernanosa. Może jeszcze niektórzy z moich wychowanków, którzy dzisiaj słuchają swego dawnego wychowawcy, pamiętają słowa, które im wtedy mówiłem. Dziś, po 50 latach kapłaństwa, pragnę raz jeszcze przywołać tę książkę z nadzieją, że pobudzi nasze serca, abyśmy potrafili na nowo odkryć sens naszego kapłańskiego życia, które zamyka się w słowach: Wszystko jest łaską.

Ten wiejski proboszcz nie ma imienia. Z powieści znamy wszystko poza imieniem proboszcza. On nie posiada imienia, ponieważ jest ono takie samo w każdym zakątku ziemi. Proboszcz ten ma twarz każdego kapłana, nie jest on obcy. Brak imienia czyni go jednak ikoną każdego kapłana. Staje się znakiem przywracającym nadzieję kobiecie, która przez lata nosiła w sobie ból i wyrzut do Boga za śmierć kilkuletniego syna. Wszystko to było możliwe, ponieważ proboszcz odnalazł w Jezusie Towarzysza, kroczącego z nim po uliczkach wiejskiej parafii, Przyjaciela, wobec którego mógł się zwierzyć w chwilach samotności. Pisząc swój dziennik, kapłan zwraca się do Chrystusa, który jest prawdziwym Powiernikiem, zdolnym zrozumieć jego codzienne trudności, cierpienia i jako jedyny potrafi prawdziwie pocieszyć. Staje się to szczególnie wyraźne w sytuacjach skrajnej obojętności, ateizmu lub przypadków porzucenia kapłaństwa. Wtedy okazuje się w pełni, że jego życie stało się naśladowaniem Chrystusa, imitatio Christi.

Moi drodzy, czyńcie i wy podobnie, uświęcajcie siebie i lud Boży bardzo mi bliskiej Diecezji Kaliskiej. Dziękuję wam za cierpliwe wysłuchanie moich refleksji. Dziękuję Księdzu Biskupowi Edwardowi za zaproszenie mnie na dzisiejsze spotkanie i życzę, by Bóg obdarowywał go dobrymi i oddanymi kapłanami. Amen.