In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Adam Łazar

Tygodnik Niedziela, Edycja zamojska 12/2006

Święty Arcybiskup Józef Bilczewski o św. Józefie

"Święty Józef - patron Kościoła Powszechnego: List Pasterski Arcybiskupa Józefa Bilczewskiego w 50 rocznicę ogłoszenia św. Józefa opiekunem Kościoła"

 

20 stycznia 1901 r. w katedrze lwowskiej odbyła się konsekracja i intronizacja profesora i rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza Józefa Bilczewskiego na metropolitę lwowskiego. W 100. rocznicę tego wydarzenia Papież Jan Paweł II, podczas swojej wizyty na Ukrainie, we Lwowie beatyfikował abp. Bilczewskiego, a w ub.r. ogłosił go świętym. Święty napisał wiele pięknych listów pasterskich do duchowieństwa i wiernych. W 50. rocznicę ogłoszenia św. Józefa Opiekunem Kościoła abp Bilczewski wydał List pasterski, z którego pragnę przypomnieć niektóre myśli.

„Po Chrystusie nie ma nic większego nad Bogurodzicę, bo nic bliższego matce nad jej dziecię i nic bliższego dziecięciu niż matka, a tym dziecięciem w tym wypadku był sam Syn Boży. Po Bogurodzicy nic znów tak wielkiego, tak godnego czci i miłości, tak dobrego, tak świętego, jak Józef, mąż Maryi, a przybrany Ojciec, Żywiciel, Wychowawca Boga Człowieka.
Józef był prawdziwym mężem Maryi, bo między Nim a Maryją zaistniało prawdziwe małżeństwo. Stwierdził to sam Bóg, gdy przez usta anioła nazwał Józefa mężem Maryi, a Maryję małżonką Józefa. Nastąpiło bowiem między nimi nierozdzielne, najściślejsze, niezrównane zjednoczenie dusz, w którym jedno drugiemu z natchnienia Boga postanowiło dochować na zawsze nienaruszoną czystość. Cała wierność i miłość tego małżeństwa skierowana była ku ochronie nienaruszonego dziewictwa. Małżeństwo Józefa i Maryi było równocześnie odmienne od reszty związków małżeńskich na ziemi, bo też odmienne od innych miało w odwiecznym planie Opatrzności przeznaczenie, mianowicie zakrycie, utajenie chwilowe przed światem cudownego narodzenia Syna Bożego na Zbawiciela świata.
Józef był też w pewnym znaczeniu ojcem Jezusa. W rzeczywistości bowiem Jezus jako człowiek nie miał ojca cielesnego, tylko jako Bóg prawdziwego, rodzonego Ojca w niebie, który go rodzeniem czysto duchowym zrodził do wieczności. Sam Ojciec niebieski bezpośrednio powołał też do najwyższych obowiązków ojca, opiekuna, żywiciela, wychowawcę dla tegoż Syna męża Maryi, Józefa. To on nie narzucił się na ojca Jezusowi, lecz wprost z woli Boga objął tę godność i stanowisko, sam Duch Święty wpisał go w Ewangelii, podał jako ojca Jezusowego. Z chwilą wyboru Ojciec Niebieski przeniósł też w pewnej mierze na Józefa swą władzę ojcowską, wyposażył go w powagę i prawa ojca, utworzył mu serce ojca, wlał w nie płomień owej miłości nieskończonej, jaką On, rodzony Ojciec, jednorodzonego swego Syna od wieczności umiłował. Do Józefa skierował następnie wszystkie zarządzenia, rozkazy, dotyczące ochrony życia, losów Dziecięcia. Józef nie jest ojcem cielesnym, lecz tylko moralnym, prawnym. Zasada prawna głosi, że czyja jest rola, tego jest kłos, czyj ogród, tego są ogrodu owoce. Maryja jest prawną, ślubną małżonką, należącą wobec Boga i ludzi do Józefa, więc i Dziecię, które otrzymała cudem z nieba, nie tylko Jej, ale i Józefa, wobec Boga i ludzi, było własnością. Także Jezus uznał Józefa swoim ojcem; nazwał go przecież ojcem nie raz, ale co dzień, przez dziesiątki lat, składał z bezmierną wdzięcznością na jego ustach i rękach pocałunki, zarzucał ramiona na jego szyję, czcił jak ojca. Żadne inne dziecię nie odnosiło się do swego rodzonego ojca z miłością równie wielką, równie głęboką jak Jezus do Józefa. Józef wypełnił z największą troskliwości przyjęte obowiązki ojca. Nadał Jezusowi imię, wpisał w rejestry państwowe i w metryki kościelne, uniósł przed Herodem do Egiptu, karmił, odziewał, pieścił z największą czcią na swym sercu, nazwał Go swym panem, ale i synem, rozkazywał Mu i służył, modlił się z Nim i do Niego, pracował z Nim i dla Niego. (...)
Z godnością przybranego ojca Syna Bożego i małżonka Maryi łączy się najściślej wszechstronna cnota, świętość Józefa. Pewnikiem jest religijnym, że kogo Bóg wybiera na jakiś urząd, szczególnie wzniosły, tego przygotowuje i uposaża najhojniej we wszystkie przymioty, potrzebne do spełnienia dobrze i doskonale obowiązków połączonych z tym urzędem. Wedle tej zasady Najświętsza Panna, jako Matka Syna Bożego, otrzymała pełność łaski; wedle tego pewnika Józef, jako opiekun, żywiciel człowieczeństwa Jezusowego zaraz po Maryi góruje łaską, świętością nad wszystkimi świętymi i aniołami. Pismo Święte określa świętość Józefa słowami, że był mężem „sprawiedliwym”, co znaczy, że posiadał pełnię cnót odpowiednio do swego posłannictwa. Józef był człowiekiem wielkiej, bezgranicznej wiary, żył z wiary, rządził się wiarą w każdym czynie. Józef odznaczał się najgłębszą pobożnością. Pobożność, religijność jego polegała cała, jak owa Jezusa i Maryi, na ciągłym kulcie, na ciągłym pełnieniu woli Bożej. Pobudką jego działania była stale najczystsza miłość. Nie szukał nigdy siebie, tylko chwały Bożej. Józef wziął za naczelną zasadę swego istnienia: «Żyć znaczy dla mnie tyle, co naśladować Jezusa». Józef jaśniał najgłębszą cierpliwością. Był człowiekiem pracy. Był najsumienniejszym robotnikiem ręcznym, który każdą robotę w swoim warsztacie zamówioną wykonywał na czas, sumiennie, najlepiej. Jest też świetlanym wzorem pracownika umysłowego, gdyż przy pracy ręcznej, opromienionej głęboką wiarą, nagromadził w duszy swojej tak wielkie bogactwo mądrości Bożej i cnoty, jak po Maryi nikt drugi z ludzi. Józef w swoim warsztacie zatrudniał Syna Bożego.
Leon XIII tak kreśli obraz moralny naszego Świętego: «W św. Józefie mają ojcowie rodzin najdoskonalszy wzór ojcowskiej czujności i troskliwości: małżonkowie doskonały wzór miłości, zgody i małżeńskiej wierności: młodzieńcy i dziewice wzór i zarazem opiekę swej dziewiczości. Ludzie dostojnego rodu winni uczyć się z jego przykładu, jak zawsze i wszędzie i w niedostatku zachować szlachectwo duszy: bogaci, jak starać się nade wszystko o dobra wieczne». (...)
Działalność Józefa nie skończyła się z jego śmiercią. Kościół cały, wyrósłszy z Maryi i Jezusa, zostaje po wszystkie wieki z Nim wewnętrznie, nierozdzielnie zjednoczony i jest niczym innym jak rozszerzoną, aż na krańce ziemi Rodziną Nazaretańską. Stąd nasz Patriarcha, z tytułu, że był od Boga powołany opiekunem Najświętszej Rodziny, uważa siebie także za prawnego, szczególnego Stróża, Obrońcę, Patrona wszystkich wiernych, należących do tejże Rodziny - Kościoła. Jest on głównym skarbnikiem i szafarzem łask, dobrodziejstw Trójcy Przenajświętszej, która swoje łaski, Jezusowe zasługi rozdaje najłatwiej, najhojniej, właśnie na prośbę i na wstawienie się Maryi i Józefa. Związek, który łączy go z Chrystusem na ziemi, nie został zerwany, nie ustał między nimi w niebie i miłość obopólna tam nie przygasła, ale się raczej zwiększyła. Św. Józef jest także żywicielem Kościoła Chrystusowego na ziemi. Józef strzegł, bronił życia Jezusa z narażeniem własnego życia i gdyby on Go nie obronił, nie mielibyśmy dziś tego Najświętszego Chleba Żywego. On dalej przyczynił się do wzrostu i rozwoju ciała Jezusowego, albowiem chleb, który on pracą swoją codzienną zarabiał, dany Jezusowi na pokarm, przemienił się następne w Ciało i Krew Syna Bożego, które dziś przyjmujemy w stanie sakramentalnym w Komunii św. Najświętsza Hostia staje się nam cała jakby przepojona potem św. Józefa, a kielich eucharystyczny przenosi nam razem z Krwią Przenajświętszą Jezusową także łzy Cieśli z Nazaretu. Opieka jego dosięga każdej duszy, roztacza się nad całym Kościołem, obejmuje wszystkie łaski największe i dobrodziejstwa najbardziej powszechne. (...) Dobroć Józefa dorównuje jego mocy, potędze.
Dobroć chce być proszona. Oczekuje przedstawienia mu życzeń i pragnień, aby potem wyjednać nam razem z Najświętszą Panną pomoc, łaskę Bożą. Prosimy go przede wszystkim o rzeczy wielkie, wartość wieczystą, mającą dla duszy własnej, dla osób drogich, dla Kościoła, dla Ojczyzny, ludzkości.
Wielbijmy go czcią osobliwą jako opiekuna Jezusowego, małżonka Bogurodzicy, patrona Kościoła powszechnego, co dzień, a zwłaszcza w dni szczególnie jemu poświęcone, a więc w środy całego roku, przez cały miesiąc marzec, w nabożeństwach prywatnych, publicznych. Czcijmy modlitwami, dobrymi uczynkami, a nade wszystko naśladowaniem jego cnót, charakteru”.