In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. dr Andrzej Pękala
Źródło: www.bdnp.pl

Kwiecień 2012

Święty Józef patronem Kościoła
i Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP

 

Święty Józef
- patron Kościoła naszych czasów

Cnota duch jedności

(Mk 3,23-25)

(RC 28-32; OPF 157-166; K 59-60,78-88)

W temacie dzisiejszym nie chodzi nam o eklezjologię, chociaż nie da się jej uniknąć. Chodzi nam raczej o ukazanie św. Józefa jako „Patrona”, czyli Opiekuna, Chlebodawcę i Protektora Kościoła „naszych czasów”.

Doświadczenie codzienne wskazuje na fakt, że każda wspólnota ludzka odczuwa potrzeby życia i działania „w cieniu” jakiegoś wielkiego uniżenia. Ilustracją tej prawdy jest np. „Rodzina bł. Edmunda”, „Rodzina Szkół im. Bł. Jana Pawła II” itp. To imię jest znakiem opieki, też znakiem tożsamości pewnej grupy ludzi oraz czynnikiem jednoczącym ich, czyli tworzącym „ducha jedności”, o którym jest mowa w temacie konferencji.

Święty Józef, z nieznanych nam bliżej powodów, był długo w historii Kościoła w jakby zapomnieniu. Diecezje powstające w dziejach też parafie wybierały sobie patronów niebieskich – najczęściej była to Matka Najświętsza, Jan Chrzciciel, św. Marcin (Francja), święci lokalni. Dopiero w średniowieczu zaczęto obierać na patrona także św. Józefa. Chrześcijanie zaczęli coraz lepiej rozumieć, że to rzecz bardzo korzystna dla życia osobistego i kościelnego, obierać sobie św. Józefa jako szczególnego Patrona, dobrego przyjaciela, potężnego Orędownika u Matki Najświętszej i Jej Syna Jezusa. To doprowadziło do ustanowienia 19 marca jako święta liturgicznego na cześć opieki św. Józefa, przyznanego najpierw karmelitom hiszpańskim i włoskim 1680 r., a w roku 1847 rozciągnięto to święto na cały Kościół Powszechny. Ale jeszcze Patronem Kościoła Powszechnego nie został ogłoszony.

Święty Józef
– Patron Kościoła naszych czasów

Wyjdźmy od genezy Kościoła. Objawienie Boże wskazuje jednoznacznie, że z Ojcowskiego Serca Boga pochodzi zamysł stworzenia, plan wspólnoty, która nazywa się i jest Kościołem: „Bóg wybrał nas przed założeniem świata…” (Ef 1,4). Dlatego w pewien sposób Kościół jest „starszy” niż stworzenie. W Katechizmie czytamy: „Bóg stworzył świat ze względu na komunię w Jego Boskim życiu, która realizuje się przez <zwołanie> ludzi w Chrystusie; tym <zwołaniem> jest Kościół” (KKK 760). „Zwołanie” to było długo przygotowywane, a w pełni zostało zapoczątkowane wraz z przyjściem Syna Bożego. Kard. Christoph Schöuborn ten początek Kościoła widzi w pójściu za Jezusem uczniów Janowych Piotra i Jana: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: <Chodźcie a zobaczycie>. Poszli więc i zobaczyli gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.” (J 1,38-39). Oto Jego słowa: „Od tej pierwszej godziny rozpoczęła się wspólnota, komunia życia z Nim, rozpoczął się Kościół. Bo czym że jest Kościół jeśli nie <komunią z Jezusem Chrystusem>?” (Miłować Kościół, Częstochowa 2000, s. 7)

Sądzę, że nie popełnimy błędu dogmatycznego, gdy stwierdzimy, że Kościół na ziemi rozpoczął się wcześniej, - w chwili gdy Maryja z Nazaretu wypowiedziała Swoje „fiat” (Łk 1,38) i gdy św. Józef „uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1,24). To wtedy zaczęła się komunia ludzi z Jezusem Chrystusem – Bóg dał światu Swego Syna, który miał go przemienić od wewnątrz. Do tego dzieła odnowy wybrał sobie współpracowników – Maryję i Józefa. Dlatego Rodzina z Nazaretu jest ośrodkiem i zaczątkiem całego Kościoła. W tym fakcie możemy odczytać miejsce i rolę św. Józefa w Kościele Powszechnym: Jak niegdyś miłował Jezusa, troszczył się o Niego i Jego Matkę, tak i przez wieki kontynuuje z nieba Swą serdeczną troskę o członki Mistycznego Ciała Chrystusa.

Byłoby rzeczą ciekawą prześledzić historię wzrastani i rozszerzania się objawów kultu i otaczania św. Józefa serdecznym nabożeństwem i zaufaniem. W jednej konferencji nie ma na to czasu. Coraz żywsza świadomość szczególnych łask, jakimi Bóg obdarzył Go w obfitości, by mógł doskonale wypełniać swe zadania w historii zbawienia, doprowadziła wreszcie do tego, że Pius IX, w dniu 8 grudnia 1880 roku dekretem Quemadmodum Deus, proklamował Świętego Józefa patronem Kościoła Powszechnego.

W dekrecie tym Pius IX wymienia powody, które skłoniły go do podjęcia takiej decyzji. Na pierwszym miejscu jest to fakt, że sam Bóg wybrał Józefa, który uczynił z Niego Swego „męża zaufania” i w jego ręce powierzył to, co miał „Najcenniejszego” Jezusa i Maryję. Po drugie fakt, że Kościół od dawna łączył kult św. Józefa z czcią oddawaną Matce Najświętszej, a wreszcie fakt, że ludzie Kościoła w niepokojących okolicznościach szukali i to skutecznie u Niego opieki. I dodaje, że ponieważ utrapienia jakie obecnie uciskają Kościół są niezliczone, papież oddaje siebie osobiście, a wraz ze sobą także wszystkich wiernych pod opiekę św. Józefa.

Warto w tym miejscu w wielkim skrócie wspomnieć te „niezliczone utrapienia uciskające Kościół XIX wieku”. Piemontczycy zawładnęli Rzymem, zlikwidowali Państwo Kościelne, papież stał się więźniem w pałacu watykańskim, wierni udający się na nabożeństwa byli obrzucani obelgami i szyderstwami, pod oknami Watykanu rozlegały się okrzyki: „Śmierć Papieżowi!” wielu wrogów głośno oświadczało, że wraz z upadkiem Państwa Kościelnego nastąpi koniec Kościoła. Bł. Pius IX myślał inaczej i był przekonany, że prześladowania zwiększą nabożeństwo do św. Józefa i zapewnia Kościołowi skuteczną Jego opiekę.

Wróćmy na moment do sformułowania Piusa IX o „utrapieniach, jakie obecnie uciskają Kościół”. Chodzi mi o słówko: „obecnie” – które oznacza każdą epokę historii ziemskiej Kościoła. Zgodnie z zapowiedzią Chrystusa: „Jeśli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą!” – nigdy nie będzie „błogiego pokoju dla Kościoła”. Nic zatem dziwnego, że i Kościół początku trzeciego tysiąclecia „uciskają niezliczone utrapienia” powodowane przyczynami zewnętrznymi, ale i wewnętrznymi… doświadczamy ich na codzień … Z tego powodu wszyscy papieże po Piusie IX, aż do Jana Pawła II powierzają teraźniejszość i przyszłość Kościoła św. Józefowi.

Motywy tego gestu zawierzenia św. Józefowi są niezmienne. – Jako Oblubieniec Maryi jest On złączony z Najświętszą Dziewicą w tej roli macierzyńskiej, jaką sprawuje Ona wobec Kościoła. Choć jego rola nie jest równa roli Matki kościoła, to przecież stał On u Jej boku, współdziałając nad rozwojem Królestwa Bożego „wszerz i w głąb”

Jako Ojciec Jezusa św. Józef wydaje się być przeznaczonym do sprawowania opieki nad Ciałem Mistycznym Chrystusa. Jak niegdyś troszczył się o bezpieczeństwo, wzrost i rozwój Dziecięcia Jezus, tak dziś jest wyznaczony do tego, by zabiegać o wzrost Kościoła, o jego bezpieczeństwo i rozwój jego mądrości i łaski we wszystkich jego członkach.

Wreszcie jako głowa Rodziny z Nazaretu, św. Józef jest uprawniony do udziału w kierowaniu tą ogromną „rodziną”, jaką stanowi Kościół - do uczenia Kościoła jak żyć w stałym zjednoczeniu z Bogiem Ojcem przez Jezusa w Duchu Świętym.

Z osobistej lektury encykliki Redemptoris Custos Siostry wiedzą, że bł. Jan Paweł II w numerach 28-32 odwołuje się do swych poprzedników na Stolicy Apostolskiej , zarówno gdy chodzi o potrzebę jak i teologiczne uzasadnienie czci św. Józefa, Patrona i Orędownika kościoła. Ze swej strony akcentuje mocno potrzebę powierzenia Kościoła św. Józefowi: „Trzeba modlić się o to orędownictwo, jest ono ustawicznie potrzebne Kościołowi nie tylko dla obrony przeciw pojawiającym się zagrożeniom, ale także i przede wszystkim dla umocnienia go w podejmowanym zadaniu ewangelizacji świata i nowej ewangelizacji obejmującej kraje i narody, w których niegdyś religia i życie chrześcijańskie kwitły… a dzisiaj wystawione są na ciężką próbę. Aby nieść po raz pierwszy prawdę o Chrystusie lub głosić ją ponownie tam, gdzie została zaniedbana lub zapomniana. Kościół potrzebuje szczególnej (Łk 24,49), będącej z pewnością darem Ducha Pańskiego, jak również owocem wstawiennictwa i przykładu jego Świętych” (RC 29).

Patron jest nie tylko Opiekunem, ale i wzorem do naśladowania, dlatego Ojciec Święty pisze: „Pokładając ufność w przemożnym wstawiennictwie św. Józefa, kościół widzi w nim również wspaniały wzór nie tylko dla poszczególnych stanów życia, ale dla całej chrześcijańskiej wspólnoty, niezależnie od warunków życia i zadań, jakie w niej pełni każdy z wiernych” (RC 30).

Rozliczne są problemy współczesnego Kościoła. Borykając się z nimi chcemy dzielić się nimi ze św. Józefem. Zachęca nas do tego Jan Paweł II pisząc: „Kościół przemienia te swoje potrzeby w modlitwę … i poleca św. Józefowi wszystkie swoje troski i zagrożenia wielkiej ludzkiej rodziny” (RC 31).

Siostry pięknie robią polecając codziennie św. Józefowi swoje Zgromadzenie i jego sprawy. Ale dobrze byłoby częściej odmawiać modlitwę Leona XIII, o której w encyklice czytamy: „Dziś także mamy wiele powodów, aby tak samo się nią modlić … mamy nieustanne powody do tego, aby św. Józefowi polecać każdego człowieka” (RC 31).

Modlitwa papieża Leona XIII

Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach.

Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności.

Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen

Cnota duch jedności

Wśród licznych „utrapień” Kościoła naszych czasów na czoło wysuwa się brak ducha jedności tych, którzy go tworzą. I nie chodzi tu o bolesny fakt rozbicia Kościoła na różne „denominacje”, ale o bardziej pierwotne rozbicie więzi człowieka z Bogiem i rozdarcie wewnętrzne w sercu człowieka. Konsekwencje grzechu pierworodnego odczuwamy wszyscy. Człowiek zrywając z Bogiem, który jest Miłością i dzięki temu jest źródłem jedności, doprowadził stopniowo do zniweczenia jedności małżeńskiej, braterskiej i społecznej.

Chcąc zaradzić temu rozdarciu Bóg posłał na świat Swego Syna, który chce ze wszystkich ludów uczynić jedno Swoje Ciało (por. Ef 2,14-18), którym jest Kościół (por. 1Kor 12,4-27; Ef 1,22n). Dzięki Jezusowi i Jego Tajemnicy Paschalnej została przywrócona (in padice; in potentia) jedność we wszystkich płaszczyznach: jedność wewnętrzna człowieka rozdartego swymi żądzami, jedność pary małżeńskiej, dla której wzorem jest związek Chrystusa z Kościołem, jedność wszystkich ludzi, których Duch Święty uczynił dziećmi tego samego Ojca. O taka jedność, rozdzieraną wciąż grzechami i egoizmem musimy zabiegać jako Kościół, aby przybliżać spełnienie się największego pragnienia Jezusa: „Ojcze, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno!” (J 17,21).

Święty Augustyn nazywa Kościół „mundus reconciliatus” – światem pojednanym. Pojednanie, budowanie jedności jest bowiem drogą i celem Kościoła. Głęboka wiara i miłość pozwalają nam coraz konsekwentniej angażować się w budowanie tej jedności w sobie i wokół siebie. Pius XII daje w tym względzie ważne pouczenie: „Wspaniała wiara, która pozwala nam kontemplować rodzaj ludzki w jedności wspólnego początku u Boga, w jedności Jego natury, u wszystkich złożonej tak samo z materialnego ciała i duchowej duszy; w jedności jego bezpośredniego celu i jego misji w świecie; w jedności jego miejsca zamieszkania – ziemi oraz dóbr, z których wszyscy ludzie na podstawie prawa naturalnego mogą korzystać by podtrzymywać i rozwijać swoje życie; w jedności celu nadprzyrodzonego, którym jest sam Bóg, do którego wszyscy mają dążyć jedności środków potrzebnych do osiągnięcia tego celu, w jedności Odkupienia, którego dla wszystkich dokonał Chrystus” (encyklika Summi Pontificatus, cyt. za KKK 360).

W świetle tych słów Piusa XII lepiej rozumiemy sens nauki Soboru, że „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (LG 1).

Niech te parę myśli wystarczy na temat „ducha jedności”. Resztę dopowiedzmy sobie sami: w jakiej mierze, jako członek Kościoła, jestem „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem”, gdy chodzi o mnie osobiście, w jakiej mierze pomagam w tym zjednoczeniu bliźnim, wreszcie w jakie mierze jestem narzędziem jedności w swojej wspólnocie i w miejscu swej pracy?

Niech św. Jozef sprawia, że nasze umysły i wola staną się skłonniejsze do zgody i że nasze serca szerzej otworzą się na drugich we wspólnocie wiary i miłości, bo „ani obrzezanie, ani jego brak (ani stan kapłański, ani zakonny) nie maja znaczenia, tylko wiara działająca przez miłość”.