In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. dr Andrzej Pękala
Źródło: www.bdnp.pl

Maj 2012

Święty Józef patronem Kościoła
i Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP

Święty Józef
- wzór pracowitości i pokory

Cnota pracowitości

(RC 22-24; OPF 56,117-120; K 16, 47, 101)

Przekaz ewangeliczny o św. Józefie jest bardzo „skąpy” i dotyczy tylko sprawy istotnej: Bożego wybrania na męża Niepokalanej Dziewicy, która stała się Matka Syna Bożego, a w konsekwencji wybrania przez Boga św. Józefa na przybranego Ojca Jezusa Chrystusa. Reszta jest milczeniem. Dlatego, aby wygłaszać konferencje o św. Józefie trzeba uruchamiać „fantazję”, ugruntowaną jednak na realiach życia ludzkiego, które dotyczyły Świętą Rodzinę z Nazaretu, podobnie wszystkie rodziny ludzkie. Wniknięcie w te realia w jakimś sensie ułatwiają nam tytuły św. Józefa wyrażone w litanii ku Jego czci.

Zgodzą się Siostry ze mną, że jednym z najpiękniejszych i tajemniczych zarazem tytułów, jakie nadano św. Józefowi to „Żywiciel Syna Bożego”. Jak każdy ojciec swoje dziecko, tak św. Józef „żywił Chrystusa” służąc bliźnim. Przez swoją pracę zawodową zdobywał środki utrzymania Chrystusa i Jego Matki. Służył Bogu Wcielonemu i Jego Ojcu. Zawiera się w tym dla nas ważna nauka: Pracując dla drugich według woli bożej i naszego powołania, tym samym służymy Bogu i dojrzewamy do nieba.

Święty Józef
– wzór pracowitości i pokory

Prosty rzemieślnik, cieśla z małej mieściny Nazaret z Galilei, św. Józef jest Patronem wszystkich pracujących. Żyjąc w zażyłości rodzinnej z Maryją i Jezusem, których Bóg powierzył mu w niepowtarzalnym darze, ofiarował swą pracę Jezusowi i Maryi. Wkładał w nią całą siłę i gorliwość, jakiej ona wymagała. I właśnie ta zwyczajna, ofiarna praca czyni go bliskim wszystkim ludziom.

W roku 1955 papież Pius XII ustanowił święto św. Józefa Rzemieślnika w jasno określonym celu, to znaczy aby nadać chrześcijański sens i wartość tzw. „Święta Pracy”. Ma ono nam przypominać i uczyć nas także dzisiaj „pracować w duchu ewangelicznym” – czyli w służbie naszym bliźnim. Św. Józef chce nam pomóc pokochać nasz codzienny trud i wykonywać naszą pracę z wielkodusznością oraz czynić ją modlitwą – „hymnem uwielbienia” Ojca Niebieskiego.

Na ten wymiar pracy zwraca naszą uwagę bł. Jan Paweł II w swej Adhortacji o św. Józefie. Miłość Boga i ludzi kształtowała życie św. Józefa zarówno w ubóstwie Betlejem, potem na uchodźstwie w Egipcie, a wreszcie w Nazarecie. Codziennym wyrazem tej miłości jest zwyczajna praca, która była zarazem drogą do uświęcenia w życiu rodzinnym. Dzięki temu św. Józef jest wzorem dla ludzi prostych i pokornych. Dowodzi On, że aby być dobrym i autentycznym chrześcijaninem, nie trzeba dokonywać , ale wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste – „byle prawdziwe i autentyczne” (por. RC 24).

Tą „zwyczajną cnotą” była przede wszystkim w życiu Świętej Rodziny nazaretańskiej praca. Jak pisze bł. Jan Paweł II „zapis ewangeliczny utrwalił rodzaj tej pracy, przez którą Józef starał się zapewnić utrzymanie rodzinie: cieśla. To jedno słowo obejmuje ciąg wszystkich lat życia Józefa w Nazarecie”. Dla Jezusa są to lata życia ukrytego, podczas których uczestniczył w pracy Józefa. „Ten, o którym mówiono, że jest , uczył się pracy od swego domniemanego (por. RC 22).

Z tego faktu Ojciec Święty wyciąga ważną, choć dzisiaj zapoznawaną, naukę o religijnym i zbawczym wymiarze pracy. Oto jego słowa: „Jeżeli Rodzina z Nazaretu jest w porządku zbawienia i świętości przykładem i wzorem dla ludzkich rodzin, to podobnie i praca Jezusa przy boku Józefa – cieśli… Praca ludzka (w szczególności praca fizyczna) znalazła szczególne miejsce w Ewangelii. Wraz z człowieczeństwem Syna Bożego została ona przyjęta do tajemnicy Wcielenia. Została też w szczególny sposób odkupiona. Józef z Nazaretu, przez swój warsztat, przy którym pracował razem z Jezusem, przybliżył ludzką pracę do tajemnicy Odkupienia”. (RC 22)

Dla nas najważniejsza myśl i wskazanie zawarte są w słowach: „Józef z Nazaretu przez swój warsztat, przy którym pracował razem z Jezusem…” Jeżeli nasza praca ma „przybliżać nas do tajemnicy Odkupienia”, stać się drogą do świętości i zbawienia, musimy, jak św. Józef – „pracować razem z Jezusem”. Wtedy nie jest ważna funkcja pełniona przez nas we wspólnocie, ani rodzaj wykonywanej pracy, lecz to, czy pracujemy „razem z Jezusem”, zjednoczeni z Nim przez łaskę i miłość. Wtedy bowiem, jak ktoś powiedział, taką samą wartość w oczach Bożych ma „obieranie ziemniaków” jak i „budowanie katedr”, byleby nasza praca była wykonywana z motywu miłości Boga, z pragnienia pełnienia Jego woli.

Powołanie kapłańskie czy zakonne jest „niezwykłe”… Jeszcze bardziej „niezwykłe” było powołanie św. Józefa. A przecież całe jego życie było poświęcone całkiem zwyczajnej pracy, która w oczach świata nie była szczególnie „zaszczytna”. Zwyczajny cieśla. Także o Jezusie, który przyjął po Józefie warsztat, ziomkowie z Nazaretu mówili z lekceważeniem: „Czy nie jest to cieśla, Syn Maryi…” (Mk 6,3).

I to jest bardzo znamienne, że Bóg wybrał zawód cieśli dla tego, który miał wychowywać Jego Wcielonego Syna. Nie intelektualistę, szlachcica, bogacza, ale ubogiego cieślę. Dzięki temu odsłania się znaczenie, jakie Bóg przywiązuje do pracy człowieka, nawet najprostszej i najbardziej „pospolitej”. Dając Józefowi i Jezusowi pracę fizyczną, Bóg pragnął „zrehabilitować” ten rodzaj pracy, która w każdej epoce narażona jest na lekceważenie. Okazał w ten sposób, że ceni zajęcia wszelkiego rodzaju, nawet najbardziej skromne, a jakże potrzebne. W osobie św. Józefa została uczczona każda praca.

Chociaż praca Józefa widziana „z zewnątrz” nie ściągała na siebie uwagi, miała szczególną wartość w czasach Bożych dzięki usposobieniu duszy, z jakim była wykonywana. U Boga bowiem liczy się nie to, co się robi, lecz w jaki sposób się robi. Praca ma wartość przede wszystkim dzięki intencji z jaką się ją wykonuje i dzięki sumienności, jaką się w to wykonanie wkłada.

Nie ulega wątpliwości, że celem najbardziej bezpośrednim pracy Józefa było utrzymanie jego Rodziny. Był przecież Głową Najświętszej Rodziny, a jako taki Żywicielem Syna Bożego i Jego Niepokalanej Matki. Bóg nie chciał, aby był jednym z tych „uprzywilejowanych”, którzy nie potrzebują pracować. Józef to rozumiał i akceptował. Dzięki temu mógł włożyć w swoją pracę tą ogromną miłość, jaką żywił wobec Maryi i Jezusa. Radością i oparciem w zmęczeniu była świadomość, że dla Nich pracuje. W tej żywej miłości rodzinnej, która była natchnieniem całej jego działalności ciesielskiej, Józef stał się wzorem dla wszystkich pracujących, czyniących ze swej pracy dar miłości dla rodziny, wspólnoty kościelnej i dla społeczeństwa. Jakże to aktualne w epoce, w której „praca ludzka jest chora” (Tischner).

Św. Józef żyjąc w bliskości Chrystusa i posłuszny natchnieniom Ducha Św. rozumiał prawdę, którą później wyraził Paweł: „Proszę was, bracia, … abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej” (Rz 12,1). Dlatego nade wszystko pragnął podobać się we wszystkim Panu Bogu. Z tego powodu i jego praca była hołdem składanym Bogu i wszystkie jego codzienności czynności stawały się aktem kultu – oddania czci Bogu. Miał świadomość, że oddając się swej pracy wypełnia wolę Bożą. Jednocześnie praca wykonywana przez św. Józefa świadczy o naturalnej wielkości, w jaką przyobleka się wszelki trud towarzyszący pracy ludzkiej, bo ten trud przyczynia się do tego, by ludzkość stawała się coraz lepsza – do humanizacji życia.

Niech św. Józefa uczy nas pracować rzetelnie, tak, by nasz trud codzienny przynosił chwałę Bogu, cześć Niepokalanej Dziewicy, a naszym bliźnim pożytek materialny i duchowy. Niech nas uczy jak uświęcać naszą pracę i jak uświęcać siebie przez pracę.

Cnota: pracowitość

Bł. Jan Paweł II problem ujmuje krótko: „Ważną rolę w procesie ludzkiego wzrastania Jezusa odgrywała cnota pracowitości, jako że , która przekształca przyrodę i sprawia, że człowiek <poniekąd bardziej staje się człowiekiem>” I od razu przechodzi do zachęty: „Ze względu na wielkie znaczenie pracy w życiu człowieka wszyscy ludzie powinni rozumieć i w pełni przeżywać jej sens, aby przybliżać się do Boga Stwórcy i Odkupiciela, uczestniczyć w Jego zbawczych zamierzeniach w stosunku do człowieka i świata i pogłębiać w swym życiu przyjaźń z Chrystusem, podejmując przez wiarę żywy udział w Jego trojakim posłannictwie: Kapłana, Proroka i Króla>” (RC 23, por. LE 9.24).

Ten krótki przekaz Adhortacji, gdy się nad nim zastanawiamy, pozwala nam uchwycić sprawę zasadniczą: ponieważ przez pracę człowiek <bardziej staje się człowiekiem>, zaczynamy rozumieć, że w cnocie pracowitości nie chodzi tylko o trud fizyczny. Istnieją bowiem w procesie rozwoju człowieka różne porządki i poziomy obowiązku pracy. Gdy słyszymy słowa Chrystusa: „Starajcie się naprzód o Królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko (jedzenie, picie, odzienie) będzie wam dodane” (Mt 6,33), a ponadto: „Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną” (Mt 6,20), dochodzimy do wniosku, że praca fizyczna ma tylko wartość względną. Na tym świecie, którego „postać przemija” , liczy się jedynie to, co sprawia, że człowiek odkupiony „godnie i z upodobaniem trwa przy Bogu” (por. 1Kor 7,31.35).

Wniosek narzuca się oczywisty (nb. dla tych, których „nie oślepił duch tego świata”): zdobywając cnotę pracowitości musimy położyć nacisk na trud duchowy, moralny i religijny. A to nakłada jednoczesną pracę mozolną ciała i ducha.

Współcześnie, niestety, mało ludzi „kocha pracę”, większość nią gardzi, nie dostrzega radości w zmęczeniu, jak np. rolnik, który utrudzony całodziennym koszeniem z satysfakcją spogląda na efekt swego trudu dokonywanego w pocie czoła. A dzisiaj nawet od szkoły żąda się promocji bez intelektualnego wysiłku. Dobrze, że „maszyna” dziś zastępuje człowieka w wielu pracach, ale w pracy nad charakterem go nie zastąpi, tym bardziej w trudzie zdobywania nieba we współpracy w łaską Bożą.

Mając na uwadze jedność cielesno-duchową człowieka dochodzimy także do wniosku, że kto nie jest przyzwyczajony do pracy fizycznej, w wielkim trudem potrafi włączyć swe siły w pracę mozolną, umysłową i duchowo-religijną. Trzeba zatem mieć „program swego życia” i przezwyciężając wrodzone lenistwo, z mozołem wypełniać swoje obowiązki, by dojrzewać nie tylko fizycznie, ale także intelektualnie, moralnie i religijnie oraz społecznie – przez dobro świadczone innym, np. w różnych formach wolontariatu.

Gdy dzisiaj propaguje się jako styl życia korzystanie z chwilowych, doraźnych doznań, musimy się uczyć i uczyć innych – nie tylko zresztą młodych – że czas dany nam do dyspozycji na ziemi należy dowartościować przez pracę i trud codzienny. A przede wszystkim, by nie przeoczyć obowiązku pracy duchowej związanej z naszym ustawicznym wzrastaniem jako człowiek i jako chrześcijanin, a w konsekwencji jako ksiądz i jako osoba konsekrowana. To prawda, że praca wewnętrzna, dzięki której dojrzewa nasz duch, należy do tego rodzaju pracy, której nikt „nie widzi”, - ale widzi ją Bóg i docenia. A właśnie prze tę pracę człowiek „wzrasta w mądrości, latach i w łasce u Boga i u ludzi”, a jak poucza św. Paweł: „każdy według własnego trudu otrzyma należną mu zapłatę” (1Kor 3,8). Pan Bóg jest niezmiernie hojny w nagradzaniu za pracę: „Dobrze sługo dobry i wierny… wejdź do radości twego Pana” (Mt 25,21). Przy Mnie odpoczniesz!

Na koniec jeszcze jedna myśl. Praca – mimo całej swojej godności i wartości – często niesie z sobą różne rodzaje cierpienia, staje się stresującą udręką, a to może zniechęcić do starania się o cnotę pracowitości. Chrześcijanin wówczas – tak jak to czynił bł. Edmund – konfrontuje ja i stara się jednoczyć z cierpieniami Chrystusa. Pamięta bowiem o Chrystusie, Cierpiącym Słudze Jahwe, dostrzega, że największą pracą jest „rozciągnięcie rąk” na krzyżu i stara się włączyć w Jezusowe cierpienie upokarzające, a jednocześnie chwalebne.

Możemy powiedzieć, że krzyż rozświetla i przemienia pracę chrześcijanina, śmierć ją dopełnia, a zmartwychwstanie uwielbia. Dlatego chrześcijanin nie powinien nigdy marnować swego czasu na lenistwo, czego wzorem jest Jezus z uczniami, którzy często „nie mieli czasu na posiłek”. Miłość do Boga i do człowieka nadaje pracy ludzkiej najwyższą kwalifikację. A nagrodą za męczącą pracę, pomocą i wytchnieniem w chwilach trudnych, jest sam Chrystus: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię … weźcie moje jarzmo na siebie … Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie!” (Mt 11,28-30).

Obecność Chrystusa „pokrzepia duszę” tak jak pokrzepiała i umacniała św. Józefa, Jego łaska pociesza serca, a Jego głos dodaje odwagi. Dzięki temu chrześcijanin niestrudzenie idzie przez życie i pracuje na miarę swoich możliwości wiedząc, że Pan żniwa wynagradza swoich robotników z niezasłużoną szczodrobliwością, właściwą dla Boskiego stylu działania, który jest „stylem miłości”.

„Boże, Stwórco wszechświata, Ty nałożyłeś na ludzi obowiązek pracy, spraw, abyśmy za przykładem Świętego Józefa i pod Jego opieką wykonywali prace, które nam powierzasz i otrzymali nagrodę przez Ciebie Obiecaną.” Amen. (Modlitwa z 1 maja)