In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia Biskupa Kazimierza Ryczana

wygłoszona w Sanktuarium św. Józefa podczas Pielgrzymki Diecezji Kieleckiej 20 października 2012 roku

 

Mówią, że św. Józef jest cichym świę­tym, że na kartach Ewangelii nie znaj­dziemy żadnego jego słowa. Są słowa Ju­dasza, słowa Łotra, nie ma słów Józefa.
- Czy św. Józef zawieszony jest w próżni?
- O nie! Józef był synem narodu wybrane­go. W jego żyłach płynęła krew Dawida i proroków. Nosił w sercu całą historię Izra­ela, wyjście z Egiptu i niewolę babilońską. Nosił w duszy przymierze zawarte z Bo­giem przez Abrahama, przez Mojżesza i chwalił Pana słowami psalmów wyśpiewa­nych przez proroka Dawida. Czerpał mi­łość do Boga od swoich rodziców, od po­bożnych rodaków i ze słowa Biblii słucha­nego w każdy szabat w synagodze. Śpie­wał Bogu chwałę prostym życiem rze­mieślnika, który dobrze wiedział, że to Bóg daje pogodny poranek, że to Wszechmocny spuszcza deszcz i przysparza urodza­jów. To On daje życie i zabiera życie.

- Chcę o św. Józefie z wami medytować. Chciałbym namalować w waszych i w swojej duszy taki jego obraz, abyście go nie zapomnieli ani w czasie pracy w Polsce i zagranicą.

Święty Józefie! Jak wszedłeś w tajem­nicę Bożych planów? Nie zapowiadali cie­bie prorocy. Nie wspominały o tobie Pi­sma. O Maryi w zaraniu ludzkości mówi Bóg: „Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwą Go imieniem Emanuel”. O tobie nie ma ani słowa. Czym zasłużyłeś sobie, by stać przy Synu Bożym, by pełnić rolę cie­nia Ojca?

Drogi bracie! To wy tak myślicie. Usiłujecie wprowadzić swoich bliskich na stanowiska. Z Bogiem tak nie jest. O Bogu nauczył mnie mój ojciec Jakub, niech imię jego będzie błogosławione. On moim war­gom przekazał niezapomnianą modlitwę: „Pamiętaj Izraelu, Pan, Bóg twój, Bogiem jedynym jest. Będziesz miłował Pana Boga twego z całej duszy twojej”. Każdy dzień witałem tymi słowami. Każdy dzień żegna­łem tym wezwaniem.

On moim rękom nadał sprawność. Był nauczycielem mojego rzemiosła. Kochałem drzewo, które trzymałem w dłoni. Byłem naśladowcą Pana Boga, który stworzył świat. Mnie pozwolił tworzyć. Jakaż to ra­dość oddać komuś gotowy dom, gdzie mieszkać będą ludzie. Bóg ma dom przy­gotowany dla nas. Nam dał sprawność dło­ni, siły, zdolności, by budować domy na ziemi.

- Nie zasłużyłem sobie niczym na wybra­nie. Kto pomyślałby o wybraniu. Modliłem się o przyjście Mesjasza. Wołałem z całym wierzącym narodem. Czas i miejsce wybie­rze sam Bóg.

Wyznam szczerze, że miałem szczę­ście. Spotkałem piękną Miriam. Zapadła głęboko w moje serce, w moje oczy, w moją duszę. Tęskniłem za Jej widokiem.

Jej postać miała coś z modlitwy. Jej dusza promieniowała modlitwą. Modliłem się o dzień naszego ślubu. Modlitwa coraz bar­dziej zbliżała mnie do młodej Maryi. Bóg stawał się coraz bardziej przychylny. Spod moich ciesielskich rąk wychodziły rzeczy radosne. Kochałem wówczas cały świat. Bądź pochwalony Panie za dar drugiego człowieka, za możliwość służby przez pra­cę.

Kto zrozumie Boga? Kto pozna tajem­nicę Jego zamysłów? Pan Bóg wkroczył w moje życie. Pan Bóg zabrał moją Miriam. Ona stała się Matką Jego jedynego Syna. Chciałem ją opuścić, bo nie zdołam spro­stać temu zadaniu. Wtedy Bóg powiedział do mnie: „Józefie, nie bój się przyjąć Ma­ryi”. Zrozumiałem, że Maria była własno­ścią Pana. Mnie uczynił jej opiekunem. Po­słuchałem Pana. Nie straciłem Maryi i trzymałem w objęciach Mesjasza.

-  Kto Boga słucha, ten niczego nie straci. Ręce rzemieślnika pracowały na chleb.

Usta rzemieślnika uczyły modlitwy Boga- Człowieka. Uczyłem Go drogi do świątyni. Uczyłem poznawania świata. Stałem się obrońcą Bożej Rodziny. Dziękuję Ci, Boże za sprawne ręce rzemieślnicze i za duszę, która potrzebuje modlitwy. Byłem cieniem ojca. Stawałem się coraz bardziej mocny, by pracować, by trwać przy Jezusie i Ma­ryi.

Józefie nasz Patronie i Ojcze Jezusowej rodziny. Co powiesz do naszych ojców, którzy pracują? Wspominam ojca, który nauczył mnie zawodu, życia i pobożności. Mój ojciec Jakub miał czas dla swoich dzieci. Powiem wam dziś pielgrzymom, miejcie czas dla swoich dzieci. Nie oddaj­cie ich w ręce telewizji. Wasze dzieci wy­chowują obcy, czasami bezbożnicy. Na to nie pozwólcie.

Powiem wam coś więcej. Ważny jest europejski dom. Piszą o tym wszędzie. Obiecują pieniądze, dofinansowania, za darmo. Niczego nie dają nam za darmo.

Tylko Bóg daje za darmo. Tylko prawdzi­wa miłość jest darmowa i potrafi ubogacić. Finanse nie są za darmo. Ekonomia nie jest za darmo. Ważniejszy jest ojczysty dom. Na dom ojczysty składają się nasze rodzin­ne domy. Najważniejszy jest rodzinny dom. Nie burzcie rodzinnego domu. Bez domu nie wychowacie dzieci. Nie pozwól­cie niszczyć zdrowego domu z ojcem i matką. Macie stworzyć dom i bezpieczeń­stwo dla dzieci. Dom budują we dwoje oj­ciec z matką. Domu nie zbudują dwaj męż­czyźni i dwie kobiety. Nie mówcie o wielu domach. Dom można mieć tylko jeden. Dom buduje się długo, całe życie.

- To za bardzo sielankowe. My jesteśmy uwikłani w kryzys. Przeżywamy wstrząsy polityczne. Za chlebem musimy jechać za granicę.
- Słuchaj bracie! Świat zawsze był pełen kryzysów, pełen walki, pełen niesprawiedliwości i pełen wyzysku. Z bólem serca przeżyłem narodziny Jezusa w stajni. Mu­siałem uciekać przed gniewem Heroda - mordercy. Byłem wygnańcem, emigrantem ze zwykłym toporem w ręku. Ręce moje pracowały na chleb. Siłą swego serca, umysłu i taktu broniłem Jezusa i Maryję przed złymi ludźmi, bo złych ludzi nigdzie nie brakuje. Jedno ci powiem. Ani w Naza­recie, ani w Egipcie, ani w czasie długiej drogi nie zapomniałem o Bogu, o modli­twie, o dniu szabatu.

- Wyjeżdżacie z kraju, gdzie dzwony w każdą niedzielę zapraszają na wspólnotową modlitwę. Za granicą nie przestają obowiązywać Boże przykazania. Tam Bóg jest też obecny. Tam też ludzie się modlą. Tam są święci, są i zbrodniarze. Tam też trzeba bronić Boga, najpierw w swojej rodzinie, potem w otoczeniu. Tam też są niedziele i świątynie zapraszają. Macie zdrowe ręce do pracy, dziękujcie Bogu. Gdy osłabną mięśnie, człowiek staje się powolniejszy, dziękujcie też Bogu.

Święty Józefie nazywają ciebie cieniem Ojca. To prawda. Bóg Ojciec chciał, by Syn Boży miał prawdziwą rodzinę. Tak sprawiedliwy Józef stał się cieniem Boga Ojca. Odtąd stoi przy Maryi i przy Jezusie jak prawdziwa głowa domu, jak prawdzi­wy ojciec. Kiedykolwiek zrodzi się w jego sercu wątpliwość, słyszy słowa: Józefie [...] nie bój się wziąć Maryi (Mt 1,20). Ma dom. W domu tym jest Miriam i Jezus. On wie, że jest cieniem ojca. To nie on, Józef, wybrał imię dla syna. To Bóg Ojciec zad­bał o imię Syna Bożego. Józef nadaje imię Jezus Dziecięciu, którego narodzeniu to­warzyszył. Józef pokochał ten cień. Chciałby zawsze chodzić w tym cieniu, bo cień ten nie przesłaniał. W tym cieniu było jasno. W tym cieniu było światło Syna Bo­żego.

On wie, co znaczy być cieniem Ojca. Syn Boży musi mieć dom. Tylko w domu można wyrosnąć, dojrzewać. Jezus ma Jó­zefowy dom. Teraz Józef rozmawia z Bo­giem, że już się nie boi, że chce być cie­niem Ojca. Nie boi się Egiptu, ani Egip­cjan. Nie boi się drogi powrotnej. Przed nim zadanie - troska o Jezusa i Maryję. Przed nim zobowiązanie. On, Józef, nie zmienia zdania przed Bogiem.

I co dalej? Józef - cień Ojca rozpłynął się na kartach Ewangelii, został w cieniu Ewangelii. Poszedł jak wszyscy ludzie na spotkanie do domu Ojca.

- Czy można dać upust wyobraźni i zoba­czyć jak cień Ojca spotyka Boga Ojca? Czy przy spotkaniu odprowadził go Jezus i powiedział, oto Twój cień, Ojcze - zbudo­wał mi na ziemi dom, gdzie była czułość ludzi i miłość Boga, gdzie nie było samot­ności ani sieroctwa. W prawdziwym domu bowiem nawet przechodzień staje się swo­im.

- A Miriam? Pamiętała każdy moment trudny, zwiastowanie i walkę we śnie, i wdzięczność, „że się nie bał”. Potem cień rozpłynął się w samym Bogu. Odtąd cień Ojca nie ma właściwości cienia. Cień za­czął promieniować, rzucać światło na samo ojcostwo.

W świetle ojcostwa św. Józefa widzę, że ojciec to ten, który potrafi pokonać lęk, to ten, który nie boi się podjąć trudu i walki. Kto boi się trudu, ten nie nadaje się do ojcostwa - nie spełnia jego roli, pozo­stanie na zawsze chłopcem. Może być mężczyzną, ale nie potrafi być ojcem. Oj­ciec nie opuszcza domu. Ojciec nie opusz­cza matki. Ojciec nie opuszcza dzieci. To mężczyźni opuszczają dzieci i żony. Ojco­wie nie opuszczają. Ojcowie tworzą dom bez lęku.

W świetle ojcostwa Józefowego, ojciec jest obrońcą życia. On karmi, on chroni, on broni domu, matki i życia. Kustosz życia z Nazaretu i Egiptu daje przesłanie ojcom naszych rodzin. Polacy! Jeśli nie potraficie bronić życia, to po co was nazywają ojca­mi?

W cieniu Józefowego ojcostwa do­strzegam drogę do świątyni. Józef prowa­dził dwunastoletniego Jezusa do jerozolim­skiej świątyni. Odtąd ojcowie idą z synami do świątyni, aby doświadczyć Boga Ojca. Kiedy oczy ojca skierowane są na ołtarz, oczy dziecka patrzą w tym samym kierun­ku. Kiedy nogi ojca kierują się do świątyni, nogi syna i córki podążają w tym samym kierunku. Kiedy ojcowie nie znają drogi do świątyni, drogi te zarastają chwastami. Po­patrzcie na drogi wiodące do świątyń za­chodu. Kiedy ojciec prowadzi syna lub córkę do Ojca, wówczas promieniuje Boże ojcostwo. Tak rodzą się powołania, tak ro­dzą się prawdziwe domy. Tak Chrystus ro­śnie w świecie i w Kościele.

Czy powiedziałem wiele o Józefie? Niewiele. Wróćmy do domów i nie zapo­mnijmy słów skierowanych do Józefa: Nie bój się. Nie bój się pracy, nie bój się krzy­ża, nie bój się ojcostwa, nie bój się druzgo­cących wydarzeń politycznych ani Katynia, ani Smoleńska. Wszystko jest w ręku Boga. Święty Józefie módl się za nami.

Amen.