In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Homilia Abpa Seniora Stanisława Nowaka z Częstochowy, wygłoszona w I Czwartek Miesiąca, 5 stycznia 2012

Modlimy się w ten wielki dzień dla nas, chrześcijan. To jest święto radości, na prawdę wielkiej radości, że Bóg się nam objawił, nam, którzy pochodzimy z pogan, którzyśmy zostali włączeni w tą obietnicę, w nadzieję, że Bóg będzie z nami, że nie idziemy do nikąd i po nic, tylko do Boga Żywego. Idziemy w tajemnicy Kościoła. Jakże trzeba nam dziękować za wiarę i nadziejeę, które otrzymujemy od Boga.

Ta wielka radość związana z dzisiejszym Świętem jest jednak od początku w dzisiejszej Ewangelii ukazana jako radość, w której pojawia się zło. Magowie idą, by oddać pokłon Chrystusowi Nowonarodzonemu. Idą przez pałac Heroda. Pytają o Zbawiciela i niestety spotykają się z lękiem przed Bogiem, przed Jezusem. Herod się przeraził i cała Jerozolima z nim. Udano to oczywiście, że też się cieszą w nadziei związanej z Mesjaszem, ale to było pozorne. Było to wszystko sztuczne. I właśnie wraz ze Światłością zaistniała ciemność. Przyszła Światłość, ale nie wszyscy umieli tę Światłość powitać.

Rozpamiętujemy tę prawdę o Chrystusie tu, u św. Józefa, gdzie bł. Jan Paweł II wygłosił żarliwe słowa o świętości życia, o wielkości rodziny chrześcijańskiej. Chcemy zauważyć św. Józefa, którego tak bardzo kochamy w tym Cudownym Wizerunku, tak pochylonego ku Jezusowi, ku rodzinie. Widzimy w nim Józefa pochylonego nad każdym człowiekiem, nad każdym życiem. Chcemy zauważyć pomnik bł. Jana Pawła II, który tak serdecznie apelował, żeby Kalisz był głosem do świata w obronie życia i rodziny.

Na pewno jednak mamy prawo widzieć nie tylko te ciemności. Widzimy, jak Mędrcy, ludzie mądrzy, myślący, ludzie wiary, jak oni nie przyjmują tego polecenia Heroda i wracają do swojej krainy inną drogą. Słuchają Boga i nie przyjmują tej ciemności, tego, co zaprezentował Herod; w następstwie bowiem opisu ewangelicznego mamy tę bolesną prawdę, że Herod kazał wymordować chłopców do lat dwóch. Józef stanął na wysokości zadania w obliczu tej okropności przeciwko życiu i posłuchał Boga, i natychmiast wziął Jezusa i Maryję, by chronić Go przed nienawiścią. I tak św. Józef wpisał się w historię jako wielki obrońca życia, jako Opiekun Kościoła, jako ten, który naprawdę jest pochylony nad każdym człowiekiem, nad każdym życiem.

Historia życia św. Józefa zaczyna się jakby od lęku przed ciążą Maryi. Ta, która miała być żoną jego w pełnym znaczeniu, porodziła z Ducha Świętego. Józef był załamany, zrozpaczony i postanowił opuścić Maryję. Ale Bóg mu powiedział: Zostań! Przyjmij Maryję, bo to, co jest w Niej, jest z Ducha Świętego! I Józef z największym szacunkiem zaczął się odnosić do tego Życia, bronił Go za cenę wielkiego posłuszeństwa Bogu Ojcu, który do niego mówił, dyktował mu, a Józef słuchał i postępował według dróg sprawiedliwości. Stał się wielkim obrońcą Maryi, a przede wszystkim Jezusa.

Kiedy Mędrcy przyszli ze Wschodu, by oddać hołd Jezusowi, już nie oddawali go w stajni, ale weszli do domu, pisze św. Mateusz. Józef postarał się o dom dla Jezusa i tam, w domu, Mędrcy oddali hołd Jezusowi. Stał się w ten sposób św. Józef wielkim obrońcą domu rodzinnego, domu, który wyobraża rodzinę, miłość, ciepło, domu, który jest tak bardzo na przekór tego, co jest bezdomnością człowieka, nie tylko w znaczeniu materialnym, ale i duchowym. Można mieć bowiem piękne domy, ale można być bezdomnym, bo jak się nie kocha miłością rodzinną to człowiek jest w bezdomności. Dom jest tam, gdzie mieszka Bóg, gdzie  jest rodzina, gdzie jest małżeństwo, gdzie szanuje się życie.

Chcielibyśmy spojrzeć również na nasze czasy w kontekście tej opieki św. Józefa nad rodziną, nad życiem. Zagadnienie rodziny nam się rysuje dzisiaj tak ostro. Sprawa małżeństw, które się lekceważy, sprawa miłości prawdziwej, którą człowiek bawi się nie raz jak piłką poprzez różne teorie wolnej miłości, antykoncepcji. To straszne, jak ludzie się bawią słowem miłość, jak nadużywają tego słowa. Za tym wszystkim powstaje problem życia. Życia się nie kocha, a z tego rodzą się grzechy, które nazywamy narodowymi: aborcja, antykoncepcja, działania in vitro, tani humanitaryzm, lekceważenie naturalnych metod leczenia niepłodności, rozwijająca się tak pięknie naprotechnologia – to jest lekceważone. Przeraził się Herod Dzieciątka i cała Jerozolima z nim. Właśnie to przerażenie dzisiejszych czasów życiem, rodziną, głoszenie swobody etycznej jest wielkim problemem, który może doprowadzić świat do wielkiej katastrofy. Nie ulegajmy temu przerażeniu, bo mamy powody też do nadziei. Dzisiejsza młodzież zaczyna co raz częściej mówić, że aborcja jest zła. Ich wypowiedzi są dowodem. Mamy też i te piękne odruchy, choćby w Sejmie, że prawie totalna obrona życia zwyciężyła, brakło kilka osób. To są znaki, które zapowiadają, że ludzkość idzie ku jakiemuś zrozumieniu, że widzi niebezpieczeństwo katastrofy. Chciejmy te promyki nadziei w tej materii bolesnej zauważyć i nie łamać się, tylko wszystko czynić w tym kierunku, by życie od początku swego istnienia do końca było uszanowane. Widzieć w każdym dziecku Jezusa, jak zauważył Boga Wcielonego św. Józef, gdy Jezus był w łonie Matki. Przecież Jezus w niej już działał zbawczo – wpłynął na Jana, który aż podskoczył w łonie Matki, Elżbiety,.

Józef swoją modlitwą na pewno będzie ocalał rodzinę, miłość, życie. Zwycięży Życie! Zwycięży to, co jest dobre! Na końcu będzie, jak mówił bł. Jan Paweł II tyle razy – na końcu będzie wielkie kocham, kocham Boga, człowieka, Jezusa! Zwycięży Miłość, zwycięży Nadzieja!

Czym jest ta nadzieja?

Nadzieja to tęsknota za Bogiem. Św. Augustyn powie: Jedno tylko wiem, że nie mogę żyć bez Boga. Człowiek tęskni za Bogiem, szuka Jego pomocy już w tym życiu, chce być zbawiony. Szuka Jezusa, Ratownika, który zbawia. Na pewno jednak trzeba nam wiedzieć, że ta nasza nadzieja jest odpowiedzią na nadzieję Boga, który zwraca się w naszą stronę. To On ma nadzieję w człowieku. Bóg Nam ufa. Mamy te teksty biblijne, gdy Jezus mówi: Oto stoję u twoich drzwi i pukam, błogosławiony, kto mi otworzy. Bóg ma nadzieję, że Mu otworzymy drzwi serca, że odpowiemy na Jego pragnienia. Bardzo szuka Bóg w człowieku dobrej odpowiedzi na Jego Miłość. Gdy Jezus szedł na mękę, zobaczył drzewo figowe. Szukał na nim owoców. Przeklął to drzewo, bo zabolało Go, że szukał tam owoców dobra i nie znalazł. Zawiódł się na drzewie figowym. Nie wolno nadziei Boga pokładanej w człowieku lekceważyć, Bóg chce byśmy żyli, byśmy żyli na wieki, chce, byśmy każde życie szanowali, ratowali.

Na krzyżu Jezus wypowiedział przedziwne słowo – Pragnę! Tak wołał Jezus, umierając za człowieka na krzyżu, jak to interpretuje Pascal: Człowieku, ja ciebie pragnę! I dlatego niektórzy podają nam i takie określenie człowieka, że człowiek jest tęsknotą Boga. Bóg nas pragnie, Bóg pokłada w nas nadzieję.

Był ktoś, kto cudownie odpowiedział na nadzieje Boże. Po Maryi najpiękniej zrobił to św. Józef. Ten człowiek był wierny Bogu. Ewangelie pokazują go, jak wierny był Bogu, planom Bożym, jak wyjątkowe miał kontakty z Ojcem. Bóg do niego mówił nocą, a ten natychmiast wstawał i szedł tam, gdzie mu kazał. Wciąż był zasłuchany, wciąż wierny. I tu św. Józef jest niezwykłym przykładem dla nas, byśmy odpowiadali na nadzieje Boże, byśmy słuchali Boga, byśmy żyli przykazaniami Bożymi, byśmy byli na TAK wobec wszystkich przykazań Bożych. Bóg ponad wszystko! Miłuj ze wszystkich sił Boga, a człowieka, jak siebie samego! Byśmy byli zasłuchani w Słowo Boże. I to jest nadzieja, ta odpowiedź na nadzieje, które Bóg w nas pokłada.

Św. Józef to człowiek wielkiej nadziei Boga i naszej nadziei. Idziemy dzisiaj do niego z pokorną prośbą. Polska idzie, cała Polska, i Europa idzie za nami, i świat cały idzie do Józefa. Idzie z jakąś ogromną prośbą: Józefie, ratuj życie! Ratuj świat! Na pewno trzeba, byśmy to, co nam Bóg podaje, przyjmowali. Jeśli nie przyjmiemy Bożych planów, jak św. Józef, jeśli nie będziemy na TAK wobec prawa naturalnego, Bożego, zginiemy. I dlatego modlitwa, ale i radykalne posłuszeństwo Bogu.

Wołamy dzisiaj: Józefie, módl się za nami! Bądź nam wzorem w obronie życia. Na pewno Bóg chce podobnych wierności z naszej strony wobec Bożego prawa, jak tego pragnął od św. Józefa. Niech więc nasze nabożeństwo do św. Józefa nie ogranicza się tylko do wołania modlitewnego, do naszej litanii, do wołania: Módl się za Polskę, w obronie życia, za świat. Nie wystarcza litania – trzeba się przejąć dogłębnie! Jakimś wielkim obowiązkiem naszym, Katolików, jest to, byśmy byli pochyleni nad życiem wobec tego nurtu antyżyciowego, antyczłowieczego. Trzeba wszystko czynić, by życie ludzkie rozwijało się po Bożemu. I nie tylko litanie tutaj, u św. Józefa, błagalną wypowiadamy, ale i czynimy jakieś mocne postanowienie, że będziemy na prawdę obrońcami życia.

Błagamy Cię św. Józefie Kaliski, wstawiaj się za nami, świeć nam, jak świecisz pięknie w tym Obrazie. Tyle razy tu przychodzimy, a św. Józef w Obrazie Świętej Rodziny, pochylony nad Życiem, świeci w blasku tych wot. Józefie świeć, bądź nam przykładem bądź nam wzorem. Z tej kaplicy płynie głos na cały świat i dlatego obok Świętego Józefa Kaliskiego bardzo wymowny jest pomnik bł. Jana Pawła II pochylonego nad dzieckiem. Idźmy tą drogą bł. Jana Pawła II, który nakazał to Kaliszowi. Trzeba, by mieszkańcy Kalisza tak to traktowali. On nam nakazał, by w tym mieście było wielkie centrum obrony życia. Obronił Kapłanów w Dachau, wielu z nich przelało krew, oni ślubowali Józefowi, a Józef ich bronił. Broń nas św. Józefie przed grzechami przeciwko życiu. Święty Józefie Kaliski –  Módl się za nami!