In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Homilia Księdza Biskupa Wacława Depo

Ordynariusza Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej

wygłoszona podczas modlitwy w intencji rodzin i obrony poczętego życia

3 listopada 2011

 

Bracia w posłudze biskupiej, księże biskupie Stanisławie i Teofilu, którzy niezłomnie strzeżecie depozytu wiary Kościoła katolickiego, a czego dowodem jest to miejsce zawierzenia Bogu przez wstawiennictwo św. Józefa i łaska przeżytej peregrynacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Drodzy bracia kapłani zawierzający siebie i swoje wspólnoty wiary i modlitwy. Osoby życia konsekrowanego, które na wzór Maryi wskazujecie na prymat Boga w ludzkim wymiarze życia na czele z ojcem Tadeuszem, dyrektorem Radia Maryja, inicjatorem dzieł wiary i kultury. Drodzy bracia i siostry w Chrystusie, drodzy pielgrzymi drogi do tego sanktuarium życia i nadziei, drodzy radiosłuchacze i telewidzowie, którzy łączycie się z nami na modlitwie.

W tych dniach wszyscy przyglądamy się jak w zwierciadle w tajemnicach Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, aby z niego czerpać codzienną nadzieję nowego życia, która sięga poza kres wszelkiego przemijania i wbrew prawu śmierci. Potwierdzeniem tej żywej nadziei w Chrystusie są rozświetlone znicze i przyozdobione kwiatami groby naszych najbliższych i nieznanych nam osób. Nieraz bezimiennych bohaterów walki o wolność i niepodległość ojczyzny i wiary Kościoła. Jestem głęboko przekonany, że znaki te są nie tylko obyczajowym przymusem z historii narodu i Kościoła, ale wolną odpowiedzią naszej wiary w Boga i modlitwą za nich, o pełną radość życia wiecznego. Zdumiewamy się tym, jak nasza modlitwa jest ściśle związana ze słowem Bożym i z niego czerpie swoją siłę. Św. Paweł w dzisiejszym fragmencie Listu do Rzymian podprowadzi nas do bardzo zasadniczych rozstrzygnięć: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. I w życiu i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (14, 7-9).

Drodzy bracia i siostry! Zdobywaliście taką świadomość wiary i obdarowania życiem, za które bierzemy odpowiedzialność przed Bogiem, kiedy podczas pielgrzymki kopii Cudownego Obrazu Wizerunku Królowej Polski odnawialiście wiarę w Boga. Jak zaznaczył Pasterz waszej diecezji, ks. bp. Stanisław Napierała: „przez poruszenie dogłębne umysłów i serc zdmuchiwaliście z nich powłokę zeświecczenia i obojętności, by odkryć głęboko drzemiące pokłady wiary”. Dlatego z mocną nadzieją mogliśmy dzisiaj wyśpiewać razem z psalmistą: „... w krainie życia ujrzę dobroć Boga. Pan obrońcą mego życia, kogo miałbym się lękać. Przed kim miałbym czuć trwogę. O jedno tylko proszę Boga i oto zabiegam, żebym mógł zawsze i na zawsze przebywać w Jego domu” (Ps 27, 1-4). Za św. Łukaszem winniśmy dziś potwierdzić, że tylko wiara w Chrystusa uzdalnia nas do przyjęcia wcale niełatwej prawdy, że Jezus szuka  i chce zbawić każdego bez wyjątku człowieka. Chyba, że sam chce się pozbawić i zerwać więź z Nim na zawsze (por. 15, 1-10). Mamy radować się z jednego grzesznika, który się nawraca, ale prawdziwie nawraca - niż 99 sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. I znów trzeba nam powrócić do myśli św. Pawła z Listu do Rzymian, który podkreśli, że przed takim Bogiem objawionym w Chrystusie, który nie potępia i nikim nie pogardza klęknie wszelkie kolano i każdy język będzie wielbić Boga (14, 11). Przed takim Bogiem klękamy. Objawionym w Jezusie Chrystusie, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Pismo Święte wielokrotnie zachęca nas, abyśmy zawsze byli gotowi do uzasadnienia tej wiary wobec tych, którzy się tej wiary i nadziei od nas domagają. Z pomocą łaski Bożej, której Bóg udziela każdemu, kto otworzy swoje serce i sumienie, a nie jest to wcale takie trudne,  trzeba nam z odwagą powiedzieć o własnym doświadczeniu Bożej miłości. Podzielić się światłem wysłuchanej prośby czy wprost cudem, którego było się uczestnikiem czy świadkiem. Czyż wydarzenie na lotnisku Okęcie w Warszawie w dniu Wszystkich Świętych 2011 roku miałoby przejść do historii jako jeszcze jeden przypadek, czy splot okoliczności, które dał szczęśliwe rozwiązanie? Bylibyśmy tragiczni i skazani na ślepe manowce historii dawnej i współczesnej, gdybyśmy w niej nie dostrzegali obecności Boga, który poprzez swojego jednorodzonego Syna wszedł w historię ludzi, a poprzez śmierć i zmartwychwstanie nadał nowy sens śmierci tym, którzy zginęli w historii naszego narodu, łącznie z tymi, którzy zginęli pod Smoleńskiem i który nadał nowy wymiar i sens tym, którzy ocaleli w Warszawie i powrócili do swoich domów... Historia Jezusa z Betlejem, Nazaretu, Wieczernika i Golgoty jest historią zbawienia, która dziś dzieje się w sakramencie wiary Kościoła na ziemi polskiej i na całym świecie i pozostanie historią Boga z ludźmi tej naszej ziemi i w przyszłości. Wszyscy bowiem wierzymy nie w abstrakcyjnego Boga oddalonego od życia ludzi i konkurenta dla ludzkiej wolności, lecz w Boga, który wskrzesił swojego Syna z martwych i ukazał wierność swojej miłości do człowieka pomimo grzechu, zagubienia i odejścia.

Warto w tym  miejscu naszych rozważań przywołać słowa Ojca św. Benedykta XVI, który w jednej z ostatnich audiencji generalnych mówił do nas, do Polaków, podkreślam po polsku: „Przyjmijcie Ewangelię nie jako słowo ludzkie, ale jako słowo Boga i w ten sposób będziecie mogli przyjąć upomnienia, które Jezus kieruje do naszych sumień, aby postępować zgodnie z nimi. Dlatego pochodzące od Boga Ojca zasady moralne Ewangelii nie mogą być przedmiotem wątpliwości, przetargów i dyskusji. Ewangelia Jezusa wiedzie nas do konkretnych czynów, w których przejawia się miłość pochodząca od Boga Ojca”. W tych słowach Benedykta XVI możemy odnaleźć drogowskaz zadań Kościoła związanych z charyzmatem tego sanktuarium św. Józefa Kaliskiego i Świętej Rodziny, na które wskazywał również  Błogosławiony Jan Paweł II.

Dlatego fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie nieskończonej godności człowieka z racji jego stworzenia przez Boga, a nie przez ślepy los natury, i z racji odkupienia go przez Chrystusa i zaproszenia do współpracy i odpowiedzialności za świat. Wyszliśmy z ręki Boga i do Boga idziemy.

Drugim zadaniem jest prawo do życia, które nie tylko jest kwestią światopoglądu, nie jest tylko, jak przypomniał bł. Jan Paweł II, prawem religijnym, ale podstawowym prawem człowieka. Mówił tutaj: „Bóg mówi: nie będziesz zabijał! Przykazanie to jest fundamentalną zasadą i normą kodeksu moralności wpisanego w sumienie każdego człowieka. W tym prawie nie może być  wątpliwości”. I za Benedyktem XVI powiemy: „Nie może być również przetargów i dyskusji w tych podstawowych zasadach wynikających z Ewangelii”.

Trzecim zadaniem jest przywrócić rodzinie jej prawdziwy charakter i godność. Rodzina w widzeniu chrześcijańskim nie jest rodzajem kontraktu czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak chcą tego związki partnerskie, ale jest wspólnotą osobową życia i miłości mężczyzny i kobiety i jej owocu, jakim są dzieci. Starotestamentalny przekaz: „opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, tak ściśle, ze stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24), Chrystus potwierdzi i wzmocni mocą swojego sakramentu. Rodzina odbija w sobie obraz Trójcy Świętej, a także Rodzinę Świętą -  Jezusa, Maryi i Józefa. Jest ona ścisłym zespoleniem historii świeckiej i historii zbawienia. Obie te płaszczyzny krzyżują się szczególnie w rodzinie i nie można jej redukować jedynie do rzeczywistości biologicznej czy materialnej. Jest bowiem zespoleniem świata fizycznego, duchowego i religijnego stanowiąc misterium łaski życia i miłości. Dlatego za bł. Janem Pawłem II z owego kaliskiego testamentu czerwca 1997 roku powtarzamy: „Ani na chwilę nie zapominajmy o tym, jak wielką wartością jest rodzina przez sakramentalną obecność i moc Chrystusa”.

 Kolejnym zadaniem jest uświadomienie sobie podstawowej prawdy, że bez rodzin, które są dzięki łasce Chrystusa komunią osób zjednoczonych prawdą i miłością, bez takich rodzin nie może istnieć i rozwijać się naród. Rodziny przechodzą w naród jako we wspólnotę rodzin. Są rodziną rodzin. Wiemy, że naród jest wielkością doczesną, świecką, autonomiczną wobec Kościoła, ale posiada swoją godność i niepowtarzalność od Boga. Naród nie istnieje tylko na płaszczyźnie natury i horyzontu ziemi. Wkracza  on bowiem również w świat historii zbawienia w Chrystusie. Tak stało się to również i naszym udziałem, narodu ochrzczonego w 966 roku. To wówczas nasz naród, „ten stworzony” z różnych plemion m.in. Polan i Wiślan, stał się „narodem chrześcijańskim”, wchodząc do rodziny narodów chrześcijańskiej wiary i kultury karmiącej się Ewangelią, mocą Chrystusowego krzyża i sakramentami wiary Kościoła. Tak więc już od przeszło 1045 lat  chrześcijaństwo na ziemi polskiej nie jest jakimś dodatkiem do życia, który można demokratycznie wyeliminować. Nie jest również tzw. „sprawą prywatną” czy rodzajem religijnego getta czy skansenu. Nie jest też „sprawą prywatną” pozbawioną dobrego imienia narodowego, posiadania własnych tradycji, pamięci historycznej i narodowej. A wreszcie, naród nasz ma prawo do posiadania sławy i kultury przeszłości. Nie możemy pozwolić, aby tzw. „kultura społeczna”, która jest antykulturą, zepchnęła nasz naród na margines historii europy i świata. Jesteśmy żywą i odpowiedzialną wspólnotą osób i ziemi ojczystej, historią zbiorową zanurzoną w życie Boga objawionego w Chrystusie, który jest Panem wszelkiej historii i narodów.

Drodzy bracia i siostry! Pozwólcie, że w zakończeniu naszego rozważania przywołam jeszcze dwa obrazy. Pierwszy obraz statystyczny. Sondaż przeprowadzony na zlecenie pewnej wpływowej gazety wykazał, że 71% Polaków chce, żeby krzyż pozostał w Sejmie, a tylko 20% jest przeciw. Zadano też pytania o inne miejsca użyteczności publicznej dla krzyża. Okazało się, że aż 84% Polaków domaga się obecności krzyża w szpitalach, a 72% w szkołach. Co jest bardzo charakterystyczne, że najwięcej zwolenników krzyża było wśród najmłodszych badanych, którzy byli w wieku 18, 19 lat, bo aż 78 %. Dostrzegamy tutaj światło nadziei pomimo wszelkich „Ruchów” …, dobre światło nadziei położonej w Chrystusie.

Drugi obraz: Pomnik Stoczniowców i Robotników w Gdyni lat 70., tak został ukształtowany, że zestaw cyfr opiera się na fundamencie gigantycznego krzyża rzuconego na ziemię. Pomnik ukazuje ugodzenie w człowieka. Oznacza równocześnie powalenie krzyża Chrystusa na ziemię. Słaniający się robotnik nie pada w pustkę, ale pada na krzyż Chrystusowy, który staje się pomostem pomiędzy niebem a ziemią. Dopowiedzmy, pomiędzy śmiercią i zmartwychwstaniem. Krzyż jest bramą do życia. Krzyż jest pomostem do życia wiecznego.

„Nikt z nas nie żyje dla siebie, nikt nie umiera dla siebie i w życiu więc i w śmierci należymy do Pana” (Rz 14, 7-8).