In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Źródło: www.karmelwadowice.pl

Kult św. Józefa w życiu
św. Rafała Kalinowskiego

Rodzina Kalinowskich należała do rodzin głęboko wierzących, chociaż nieobce jej były kryzysy religijne, szczególnie wśród mężczyzn. Religijność młodego Józefa Kalinowskiego kształtowała się przede wszystkim pod wpływem kobiet. Były to: Klementyna Szaniawska, dalsza kuzynka matki Józefa, która opiekowała się nim po śmierci matki oraz uczyła go podstaw katechizmu; jego babka Karolina Czernichowska, u której młodzi Kalinowscy spędzali wakacje, oraz trzecia żona ojca, Zofia z Puttkamerów - jak podkreślają wszystkie źródła - osoba niezwykłej pobożności.

Czy w rodzinie Kalinowskich istniał szczególny kult św. Józefa i czy on to właśnie zadecydował o tym, że drugi syn Andrzeja otrzymał na chrzcie 9 września 1835 roku imię Józef? Raczej nie. Od XVII wieku żaden z przodków św. Rafała nie nosił tego imienia. Niewątpliwie imię chrzestne zawdzięczał on matce - Józefie z Połońskich oraz jej ojcu, także Józefowi, który trzymał do chrztu swojego wnuka. Również starszy brat Józefa, Wiktor, otrzymał imię od Połońskich, a mianowicie po siostrze jego matki, Wiktorii (może była jego matką chrzestną?), która później została drugą żoną Andrzeja Kalinowskiego.

Uroczystość św. Józefa, 19 marca, miała więc w rodzinie Kalinowskich charakter nie tylko święta religijnego, ale również rodzinnego, była bowiem wspomnieniem po zmarłej matce Józefa oraz dniem jego imienin. W ramach przygotowań do tego święta w domu szorowano podłogi, od czego nie był wolny solenizant. Po latach tak to wspominał: .Piszę ten list w wilię św. Józefa i w dzień wielce przykrego aktu mycia w domu podłóg, do czego, jak pamiętam, od dziecka miałem wielki wstręt". W listach z zesłania mamy tylko wzmianki o imieninach; pamiętali o nich także jego przyjaciele.

W roku 1873 Kalinowski otrzymał kilkumiesięczny urlop. Odwiedził wówczas rodziców i rodzeństwo na Litwie. Miał 39 lat, był człowiekiem o szerokiej wiedzy teologicznej i głębokim życiu wewnętrznym. Jego wygnanie zbliżało się do kresu. Był zdecydowany wstąpić do zakonu i zostać kapłanem. Rodzina, wykorzystując swoje znajomości w Petersburgu, podjęła energiczne starania w celu uzyskania dla niego amnestii. Prawdopodobnie w takiej sytuacji macocha Józefa, wspomniana wyżej Zofia z Puttkamerów, zachęcała go do modlitwy i zaufania pośrednictwu św. Józefa. Zachęta i przykład nie pozostały bez echa: odtąd nabożeństwo do św. Józefa stało się jednym z elementów jego pobożności. Co roku do uroczystości swego patrona przygotowywał się poprzez nowennę, a matce był szczerze wdzięczny za ten .dar". Wczoraj - pisał w roku 1874 do rodziców - przygotowując się do nowenny do św. Józefa, uczyniłem akt wdzięczności dla drogiej mamy za obdarzenie mnie przed wyjazdem nabożeństwem do mego Patrona".

W oparciu o przytoczony tekst nie można wnioskować, że Kalinowski przedtem w ogóle nie pamiętał o swoim patronie. Przeczy temu zapiska w notatniku religijnym z roku 1872, w której autor, po wezwaniu pomocy Matki Bożej, Anioła Stróża, Rafała Archanioła, zwraca się do św. Józefa tymi słowami: .Święty Patronie mój, nie wart jestem Twojej opieki po tylu sprzeniewierzeniach się".

W tym miejscu warto zauważyć, że Kalinowski już od kilku lat czytał codziennie życiorys jednego świętego (najpewniej Skargi), podkreślając, że mu to .dobrze robi". Jako wychowawca zarówno na Syberii, jak i potem księcia Augusta Czartoryskiego zalecał swoim wychowankom lekturę żywotów świętych, w przekonaniu, że stanowią one wspaniałe wzory osobowe dla młodych. Podobnie postępował jako kapłan. Dla niego święty w mniejszym stopniu był przedmiotem kultu, bardziej zaś przykładem i wezwaniem do naśladowania w służbie Bogu.

W roku 1877 Kalinowski wstąpił do zakonu Karmelitów bosych w Grazu. W odrodzonych w połowie wieku klasztorach austriackich kult św. Józefa znalazł poczesne miejsce. Zgodnie z terezjańską tradycją, św. Józef był uważany za szczególnego Patrona zakonu, a w modlitwach zakonnych oraz w dokumentach nazywano go .naszym Ojcem", polecając mu najtrudniejsze sprawy. Do takich spraw w okresie nowicjatu br. Rafała od św. Józefa należał niewątpliwie niedostatek powołań zakonnych. Nic więc dziwnego, że w maju 1878 roku w nowicjacie urządzono uroczystą nowennę do św. Józefa, drugiego patrona klasztoru, dla uproszenia u Boga powołań. W nowennie tej brał udział br. Rafał jako nowicjusz.

Pod koniec 1881 roku br. Rafał przyjechał do klasztoru w Czernej, klasztoru - pomnika po dawnej prowincji polskiej. Wszystko w nim mówiło o przeszłości: stare mury dawnego eremu, obrazy świętych i zakonników na ścianach, księgozbiory ze skasowanych klasztorów i zgromadzone tam źródła archiwalne. O. Rafał bardzo cenił te .pamiątki przeszłości" i uważał, że na nich należy budować przyszłość zakonu na ziemiach polskich. Naśladując św. Teresę od Jezusa, na fundację do Wadowic wziął ze sobą figurkę św. Józefa, patrona przyszłego klasztoru. W ołtarzu głównym kaplicy, otwartej dla wiernych w listopadzie 1892 roku, umieszczono obraz św. Józefa z Dzieciątkiem, podarowany przez Karmelitanki z Wesołej z Krakowa. Kaplica ta od początku stała się żywym ośrodkiem duszpasterskim, także ośrodkiem kultu św. Józefa. W roku 1895 po raz pierwszy odprawiano w niej wielką nowennę przed uroczystością odpustową, przyjętą bardzo dobrze przez wiernych, jak to podkreślił kronikarz. Możliwości duszpasterskie klasztoru znacznie zwiększyły się po wybudowaniu kościoła na Górce. Nowy kościół już nie przypominał betlejemskiej stajenki, gdzie gospodarzem był św. Józef, jak pisał św. Rafał we wstępie do kazania o. Wacława Nowakowskiego, wygłoszonego w dniu jego konsekracji. Cieszyła o. Rafała rosnąca liczba wiernych korzystających w nim z sakramentów świętych. Całe dzieło budowy klasztoru i wspaniałe uroczystości konsekracji kościoła były dla niego oczywistym dowodem .potęgi wstawiennictwa Przebłogosławionej Matki Bożej oraz znakiem szczególniejszej opieki Józefa świętego, pod przemożną osłoną którego ten Karmel, to miejsce święte zostaje".

Dla o. Rafała św. Józef był przede wszystkim jego patronem, ponieważ .miał szczęście nosić jego imię", ufał jego pośrednictwu i to zaufanie zalecał innym. Uważał go za patrona .uczących i uczących się", dlatego zachęcał swoją siostrę Marię, która była nauczycielką domową, do codziennego odmawiania modlitwy Sanctissime (kolekta ze Mszy św. o św. Józefie) i sam ją codziennie odmawiał w intencji księcia Augusta Czartoryskiego, kiedy był jego wychowawcą. Z całą pewnością było to nawiązanie do obowiązków wychowawcy, które pełnił św. Józef wobec małego Jezusa.

Św. Rafał niewiele powiedział na temat swojego patrona. W oparciu jednak o te nieliczne wypowiedzi można wyrobić sobie przekonanie o miejscu św. Józefa w jego życiu wewnętrznym. Aby to miejsce odkryć, musimy najpierw przypomnieć sobie, że życie religijne św. Rafała miało charakter konwertycki. W okresie młodości jego wiara mocno przygasła. Po kilku latach zmagania się ze sobą, latach intensywnych lektur i przemyśleń doszedł do wniosku, że jedynie poprzez pełne oddanie się Bogu nada sens swojemu istnieniu. I wówczas to, jak sam wyznaje, .uwierzył" w obecność Chrystusa w Eucharystii. Ta obecność stała się dla niego rzeczywistością, którą żył. Centralnym miejscem każdego kościoła było dla niego tabernakulum. Nawet odwiedzając Jasną Górę, tylko pobieżnie oglądał zabytki przeszłości, a większość czasu spędził przed tabernakulum. Jego kult dla Matki Bożej był kultem Tej, przez którą Syn Boży stał się człowiekiem. Fiat Maryi, jak rozumował, zawdzięczamy nie tylko ofiarę na krzyżu, ale także ofiarę na ołtarzach - Eucharystię. I za to Ją kochał. Kult świętych, w tym również kult św. Józefa, jak już wspomniałem, był czcią oddawaną tym, którzy są pośrednikami przed Bogiem, ale przede wszystkim wyrażał się w naśladowaniu ich życia dla Chrystusa. Św. Józef był mu bliski, bardzo bliski, ponieważ był przykładem jak w ciszy i milczeniu przeżyć życie w służbie Chrystusowi, w służbie Jego dziełu zbawienia świata.