In English In Italiano Auf Deutsch
/ Home / Biblioteka św. Józefa

Ks. Rafał Lubryka

Konferencja 3.
Jeśli Józef miałby dziewczynę, to dlaczego zwróciłby uwagę na Maryję, czyli trądzik młodzieńczy i pierwsze fascynacje miłosne oraz prawdziwa miłość św. Józefa

Siostro, Bracie!
Z pewnością pośród wielu duchowych przeżyć, jakie nam towarzyszą na pielgrzymce, nie brakuje też poruszeń związanych z doświadczaniem miłości. Niektórzy z was idą bliziutko ukochanej, czy ukochanego, inni - hm, chcieliby wkrótce być w takiej sytuacji. Miłość jest naturalna i kręci nas bardziej niż najszybsza karuzela. Każdy przeżywał, przeżywa, albo będzie przeżywał to, co nazywamy potocznie "chemią". Dzieje się ona między dwojgiem ludzi i odkrywa im nowe horyzonty, przestrzenie a nawet... jest zdolna pokolorować najbardziej dżdżysty dzień. Zabrzmiało to jak mini wykład teoretyka? Co się zresztą będę wymądrzał - sami przecież wiecie!

Naturalne więc wydaje się to, iż zakochanie związało Józefa z nastolatką o imieniu Miriam (co znaczy: "ukochana przez Jahwe"). Jasną sprawą jest, że pragnęli oni miłości i, jak każda żydowska para - chcieli cieszyć się nią w licznej rodzinie. Biblia nie rozjaśnia nam wątpliwości co do uczuć i wrażeń, jakie na sobie wywarli ci młodzi ludzie. Niemniej jednak sięgając do tradycji żydowskiej i własnych tęsknot do kochania i bycia kochanym, coś niecoś spróbujmy odkryć.

Czy zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądała miłość Józefa i Maryi i co by było, gdyby się nie spotkali, bądź gdyby ich decyzje nie poszły śladami Bożych obietnic? Jeśli nigdy o tym nie myślałeś, to pozwól się zaprosić do takich rozważań, a jeśli pytania te nie są ci obce, to dodaj może jeszcze jedno, będące tematem dzisiejszej konferencji: Jeśli Józef miałby dziewczynę, to dlaczego zwróciłby uwagę na Maryję, czyli trądzik młodzieńczy i pierwsze fascynacje miłosne oraz prawdziwa miłość św. Józefa.

Może niektórych szokować to pozornie zbyt lekkie podejście do wielkiego Patrona, jakim jest św. Józef. Nie mam jednak zamiaru kogokolwiek urazić ? a już na pewno nie św. Józefa! Chciałbym jednak, by Ten, który jest przecież, jak głosi hasło naszej tegorocznej pielgrzymki: ?Patronem na nasze czasy?, był odkrywany w codzienności i naturalności a nie w oślepiającym blasku aureoli i niedostępności. Józef był z pewnością facetem z krwi i kości. Człowiekiem nie pozbawionym wad, ale i mężczyzną o wielu wspaniałych cechach charakteru. Po czym to poznajemy? Po tym, jak odnosi się do Maryi, jak reaguje na dziejące się dla niego w błyskawicznym tempie wydarzenia i na odkrycie swej roli w dziele Narodzin Jezusa. Szlachetność Józefa nie bierze się jednak z kosmosu i nie sfruwa na niego wraz z majowym deszczykiem. On ją wypracował w codziennym trudzie i pracy nad sobą. Odpowiedzialność Józefa jest najlepszym potwierdzeniem Bożego wyboru ? on nadaje się na męża Maryi Dziewicy i na ojca Jezusa.
Nadal jednak powraca pytanie, w jaki sposób lepiej zrozumieć wzajemną miłość Józefa i Maryi. Jak nam współczesnym uniknąć sztuczności w odczytywaniu relacji między nimi? Może posługując się ostrożnie dzisiejszymi pomocami?

Bardzo lubię oglądać filmy, i jak każdy, mam swoje ulubione tytuły. Nie, nie spokojnie nie będzie tu mowy o jakichś romansach. Nie dlatego, że to obciach, ale dlatego, że chcę zatrzymać się raczej przy filmie mówiącym o Józefie i Maryi. To co prawda także film o miłości, ale jakże odmienny.

Wiele z filmów opisujących dzieciństwo Jezusa jest tak bardzo ckliwych i słodkich, że normalny nastolatek nie jest w stanie na nim wytrwać dłużej niż 10 minut. Jakoś się nie dziwię i dlatego film, o którym powiem również odbierałem z pewnym dystansem. Jakie było jednak moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że jest zupełnie inny od dotychczas oglądanych. Ten film historię biblijną przedstawił bardzo naturalnie i prosto. Bez tych ?oczywistych oczywistości?, w wielu filmach, gdzie reakcje Maryi czy Józefa są niemal katechizmowe i reżyser nie uniknął współczesnego spojrzenia na odległe w czasie, biblijne realia życia w Nazarecie. Grozi to niekiedy uproszczeniami i błędnymi interpretacjami tamtych wydarzeń. Film, o którym chcę wspomnieć chyba się przed tym wybronił.

Dobra, dobra, powiecie - to wreszcie tytuł filmu? Tytuł brzmi: ?Narodzenie?. Dlaczego o nim akurat mówię? Ponieważ bardzo spodobał mi się sposób przedstawienia relacji między Maryją i Józefem. Wspaniale rozwija się wątek zakochania Józefa w młodziutkiej Miriam i Jej dorastanie do roli żony. To, co można obejrzeć na ekranie dla wielu współczesnych może stanowić pomoc w odczytaniu sercem Słowa Bożego.

Obraz i dźwięk od zawsze do nas przemawiał przez zmysły. Dziś tym bardziej stanowi doskonały sposób uzupełnienia czy też przybliżenia wydarzeń związanych z powołaniem Józefa. Nie rezygnujmy jednak z własnych przemyśleń, z własnej wrażliwości i przede wszystkim nie rezygnujmy z przyjrzenia się samemu Słowu Bożemu, opisującemu te wydarzenia. Odkryjmy także zwyczaje panujące w tamtym czasie wśród rodaków Józefa.

Najpierw kwestia owej ?chemii? między młodymi ludźmi, jakimi byli Józef i Maryja. W jakim byli wieku, jak wyglądało ówczesne ?chodzenie ze sobą?. Ile do powiedzenia mieli rodzice a ile sami młodzi?

Dziś, gdy wielu przeżywa lęki przed związaniem swego życia z ukochana osobą. Kiedy małżeństwo oskarża się o przeszkodę w ?prawdziwym szczęściu i wolności kochania drugiego?, gdy mamy wiele bolesnych obserwacji z życia małżonków w kryzysie; warto sięgnąć do czasów biblijnych. Powrót do korzeni może mieć zbawienne skutki dla was, młodych!

Powiedzmy sobie szczerze: Małżeństwo w tradycji żydowskiej to świętość ? w języku hebrajskim mówi się o nim: Kiduszin czyli ?uświęcenie?. Rabini żydowscy uczą: ?Ten, kto żyje bez żony, żyje bez radości, bez błogosławieństwa, bez dobra, bez Tory, bez opieki i bez pokoju?. Dopóki mężczyzna nie poślubi kobiety, jest jakby niespełniony w swym powołaniu. Brakuje mu dopełnienia jego życia w osobie ukochanej kobiety czyli żony. No chłopaki, weźcie to sobie do serca, a dziewczyny zapamiętajcie na zawsze i wyciągajcie wnioski na przyszłość!

W czasach Maryi i Józefa, ówczesne prawo rzymskie określało najniższy wiek pozwalający zawrzeć małżeństwo: dla dziewcząt było to 12 lat a dla chłopców ? 14 lat. Najniższy wiek pozwalający na zaręczyny wynosił 10 lat. Praktyka żydowska była podobna, i tak dziewczyna zawierała małżeństwo zanim osiągnęła 12 i pół roku życia.

Najpierw jednak dwoje ludzi zawiera wstępną umowę zaręczynową, czemu towarzyszy zazwyczaj przyjęcie połączone z ceremonią religijną. Podczas przyjęcia zaręczynowego odczytuje się zebranym gościom, rodzinie i krewnym narzeczonych treść dokumentu zaręczynowego. Zawiera on warunki przyszłego małżeństwa, z wyszczególnieniem co dają w prezencie młodym rodzice. Zaręczyny, mają różną formę. Niekiedy spisuje się pisemny dokument zaręczynowy, a czasami wygłasza ustne zobowiązanie. Narzeczeni zobowiązują siebie nawzajem do wspólnego uczciwego życia, zaufania, oddania i miłości. Tradycja nakazuje, aby rodzice, na znak symbolicznego przypieczętowania małżeńskiego kontraktu, rozbili talerz. Towarzyszą temu radosne okrzyki: "Mazeł tow! Mazeł tow!" (szczęścia, powodzenia!). Tradycja mówi, że podobnie jak nie uda się skleić stłuczonego talerza, tak nie wolno dopuścić do złamania umowy między narzeczonymi. Narzeczona rozdaje kawałki rozbitego talerza swoim niezamężnym przyjaciółkom z życzeniami, aby w niedalekiej przyszłości znalazły odpowiedniego męża. Podczas przyjęcia zaręczynowego podaje się wyszukane potrawy, przygotowane w sposób wykwintny: chałę, rybę, mięsa lub kurczaki, jarzyny, sałaty, desery, ciasta i owoce oraz wino.

Tak zapewne wyglądały i zaręczyny w Nazarecie. Józef natomiast był zobowiązany do wypełnienia tradycji spoczywającej na narzeczonym. Narzeczony tradycyjnie odmawia w synagodze błogosławieństwo nad Torą, a wówczas zgromadzeni obrzucają go słodyczami, rodzynkami i orzechami, co symbolizuje najlepsze życzenia, aby młoda para miała słodkie życie. Następnie wydawany jest poczęstunek w synagodze, a później uroczyste przyjęcie dla najbliższych w domu.

Św. Mateusz w swojej relacji pisze takie słowa: Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego (por. Mt 1, 18-19).

Wpierw nim zamieszkali razem ? słyszeliśmy przed chwilą. Żydzi bardzo mocno pielęgnowali obowiązek około rocznego narzeczeństwa, jak byśmy dziś powiedzieli. Dopiero więc po roku od oficjalnych zaręczyn, młodzi stawali się małżonkami. W tym czasie Józef i Maryja byli prawnie połączeni i traktowani jako małżonkowie w oczach społeczności. Nie mogło jednak między nimi dochodzić do pożycia małżeńskiego. Przez rok bowiem narzeczeni mieszkali u swoich rodziców a nie razem ze sobą.

Okresowi przedmałżeńskiemu towarzyszyło pielęgnowanie daru dziewictwa. Czystość w miłości zaręczonych była otaczana ogromnym szacunkiem Izraelitów i stanowiła zazwyczaj konieczny warunek zamążpójścia. Zdrada zaręczonej dziewicy karana była śmiercią przez ukamienowanie.

W tym kontekście rozumiecie chyba w jak niewiarygodnie trudnym położeniu znalazł się Józef w obliczu wiadomości o tym, że Maryja jest w ciąży. We wspomnianym wcześniej filmie Narodzenie ta trudna dla obojga sytuacja ukazana jest w ciekawy sposób: widać zaskoczenie Józefa na widok powracającej od Elżbiety Maryi. Udała się tam, jak pamiętacie po wieści o tym, że jej krewna Elżbieta jest już w 6 miesiącu ciąży. Maryja była u niej, by jej pomóc w tym okresie przed porodem.

Kiedy Maryja wraca od Elżbiety do Nazaretu, Józef widzi, że i Ona jest w stanie błogosławionym. Jest zaskoczony, rozbity, obolały w tym, co go bardzo po ludzku zraniło: oto jego Ukochana spodziewa się dziecka a on wie, że nie doszło między nimi do złamania dziewictwa. Nie może sobie tego wszystkiego poukładać w głowie. Nie wie co ma o tym wszystkim myśleć. I kiedy, jak to ukazuje reżyser, Maryja jest traktowana z dużym dystansem przez mieszkańców Nazaretu, Józef postanawia z Nią porozmawiać.

Przejmująca jest scena bólu Anny i Joachima ? rodziców Maryi ? którzy zdają sobie sprawę tylko z tego, że ich córka jest w ciąży, i że grozi jej za to ukamienowanie, ponieważ nie jest jeszcze żoną Józefa. Sam Józef natomiast rozmawia z Maryją i zdobywa się na wspaniałomyślny gest: nie wnosi oskarżenia o cudzołóstwo wobec Maryi. Biblia mówi o tym momencie: Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie (Mt 1, 19).

U Żydów zaślubieni uważani byli za męża i żonę, choć nieformalnie ? bo jeszcze nie mieszkali razem, nie zawarli małżeństwa, to jednak byli zobowiązani do wierności i ewentualne rozejście musiało się dokonać nawet w zaręczynach poprzez formalny rozwód. Józef jest sprawiedliwy i nie chce użyczać swojego imienia dziecku nieznanego ojca, a będąc też przekonanym o cnocie Maryi, nie chce Jej poddać straszliwemu osądowi prawa. Chciał tym samym usunąć się na bok, nie widząc dla siebie miejsca u boku brzemiennej Maryi.

Co mógł zrobić? Gdyby wystąpił z oskarżeniem przeciwko Niej, musiałby pierwszy rzucić w Nią kamieniem na znak własnej niewinności i spowodować tym samym, że jego śladem poszliby pozostali mieszkańcy Nazaretu. Maryja zostałaby wówczas ukamienowana.

Ten gest Józefa spotyka się z reakcją samego Boga. Posyła mianowicie swego anioła i we śnie mówi Józefowi: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: ?Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami?. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus (Mt 1, 20-25).

Delikatność wobec Maryi, a zarazem twardość wobec trudności na jakie przyjdzie im odtąd napotykać określa Józefa jako Oblubieńca Maryi i Opiekuna Jezusa. Józef to wzór czułego mężczyzny, który nie ma w sobie niczego ze słabości, zniewieściałości czy nieodpowiedzialności wielu mężczyzn stających przed odpowiedzialnością za siebie i ukochaną. Mamy jako mężczyźni z kogo czerpać przykład. Macie też dziewczęta przykład i dla siebie ? czego od chłopaków wymagać, by wykształcić w nich postawy odpowiednie dla męża a nie leniwego zalotnika. Podkochiwanie się pozostawiłoby Maryję w tragicznej sytuacji i wskazywało na niedojrzałość Józefa. Tymczasem to, co obserwujemy w tej scenie dobitnie świadczy, że minął już okres zakochania a Maryja i Józef dojrzeli do prawdziwej miłości i małżeństwa.

Józef dowiaduje się od anioła, że Maryja poczęła za sprawą Ducha Świętego. Uświadamia sobie, że Bóg sprawił cud, którego on nie jest w stanie pojąć. Rozumie jednak, że nie on będzie biologicznym ojcem. Uznaje jednak Jezusa za swego syna i tym samym w oczach wszystkich będzie uważany za Jego ojca. Stąd w Ewangelii Jan słyszymy pytania ludzi: Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? (J 6, 42)

Kto przeżywał młodzieńcze kompleksy, niezadowolenie z powodu siebie: wyglądu, możliwości, podobania się innym i tym podobne, ten rozumie hasło: trądzik. To bowiem może być hasło oznaczające różne niedogodności i napięcia okresu dojrzewania. Takim dyskomfortem dla Józefa mogłaby się po ludzku wydawać sytuacja poczęcia Maryi, całego zamieszania ludzkiego wokół nich oraz świadomość tego, że jego rola jako małżonka Maryi jest nadzwyczajna. Józef miał przecież swoje plany wspólnego życia u boku Maryi, tymczasem Bóg objawia mu swój plan. To z pewnością nie jest łatwe: dowiedzieć się, iż nie będzie upragnionym ojcem, potem, że ma pozostać przy Maryi, uznać Jezusa i dalej wsłuchiwać się w Boży głos. Te trudności dojrzewania w wierze, w miłości, w małżeństwie Józefa są owym symbolicznym ?trądzikiem?, o którym wspomniałem w tytule tej konferencji.

Różne są interpretacje tego, co postanowił Józef wobec Maryi po poczęciu Jezusa. Niektórzy tłumaczyli, że mógł po prostu podejrzewać swą przyszłą Małżonkę o cudzołóstwo. Jan Paweł II mówił natomiast: ?Józef nie wiedział, jak ma się zachować wobec ?cudownego? macierzyństwa Maryi?

Decyzja Józefa była więc i może być różnie rozumiana. Jedynie pewne jest to, że Józef chciał odejść. Opisując ten wewnętrzny dramat Józefa, Ewangelista Mateusz wskazuje, że Józef zdecydował się odejść od Maryi, ale ta jego decyzja nie została nikomu ujawniona i pozostawała wciąż potajemną. Jako człowiek łagodny nie chce rozgłaszać faktu brzemienności Maryi, a jako sprawiedliwy ? decyduje się Ją opuścić. Cechuje go przy tym pełna szacunku postawa wobec woli Boga, wyraźnie obecnej, której on jednak zdaje się jeszcze nie dostrzegać. Potrzeba objawienie i wskazówek od samego Boga, by Józef uczynił ten heroiczny krok w przyszłość z Maryją u boku jako żoną i Dzieckiem jako synem.

Można w podsumowaniu powiedzieć, iż pełniejsze, głębsze spojrzenie Józefa na Maryję, bardziej jeszcze wypełnione miłością, dokonuje się dzięki samemu Bogu. To jego wola odkryta wobec nich i przez nich przyjęta, pozwala im siebie kochać tak bardzo mocno i tak niesamowicie ofiarnie. Oddali się sobie bez reszty w obliczu powołania do miłości właśnie w tym małżeństwie i właśnie w taki niezwykły sposób.

Dla ciebie mógłbym zrobić wszystko mówią słowa popularnej piosenki. Życie nie jest tak różowe, jak różowe bywają okulary, które próbuje nam niekiedy założyć telewizja, piosenka, teledysk czy film. Jednak dzięki Biblii odkrywamy, że najbardziej zawirowane i trudne okoliczności kochania ukochanej czy ukochanego mogą być nie tylko rozwiązane, ale i wplecione w Boży plan wobec ciebie.

Bóg cię kocha bardziej niż ty samą siebie. Bardziej niż ty samego siebie i o wiele bardziej, niż wy siebie nawzajem. Czy chcecie sięgać po taką miłość, jaka stała się cudownym doświadczeniem w życiu Józefa i Maryi?

Bóg nie pozwoli się prześcignąć w miłości, ale nie zmienia to faktu, iż warto z Nim stanąć do zawodów: im bardziej będziesz kochać, tym więcej On tę miłość w tobie będzie pomnażał. Pozorna więc ?przegrana? ? bo On kocha bardziej, jest czystym zyskiem, jak mawiają handlowcy. To się opłaca ? kochać kogoś Jego miłością. Kochać człowieka i ukochać w nim samego Boga. To jest dopiero ?Power Miłości?. Moc niedościgniona przez kogokolwiek i o tym z pewnością przekonał się Józef ? chciał kochać całym sercem Maryję, a decyzją Boga całym sercem ukochał też Jego, jak nikt nigdy wcześniej: w takiej bliskości, tak normalnie i prosto, jak tylko w miłości ojcowskiej i małżeńskiej jest to możliwe. Bo to co proste jest niejednokrotnie najpiękniejsze.