In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Sobota, 17 Sierpnia 2013

ks. Sławomir Kęszka

Msza św. imieninowa w intencji Ks. prałata Jacka Ploty
– Kustosza Sanktuarium św. Józefa

Punktualnie o godz. 12.00 Parafianie, Goście, Kapłani i Przyjaciele Księdza Prałata Jacka Ploty zebrali się w dniu Jego Imienin na wspólnej Eucharystii w Kaplicy św. Józefa Kaliskiego, by podziękować Panu Bogu za wieloletnią posługę Czcigodnego Solenizanta w kaliskim Sanktuarium i wypraszać dla Niego potrzebne łaski na dalsze lata.pracy i opieki nad tym świętym miejscem. Mszę św. koncelebrowali: Solenizant – ks. Prałat Jacek, ks. kan. A. Nowacki, ks. proboszcz R. Lewandowski, ks. T. Płóciennik, ks. proboszcz Tadeusz (przybyły do Sanktuarium św. Józefa z pielgrzymami z Bielska-Białej), ks. M. Andrzejczak, ks. M. Ziętkiewicz oraz ks. S. Kęszka (duchowo łączyli się w modlitwie: ks. J. Powąska, ks. S. Rybak, ks. K. Duchnowski). Licznie zgromadzeni na uroczystej celebrze pragnęli poprzez modlitwę, ofiarowane komunie św. i wyrażone po Eucharystii słowa życzeń wypowiedzieć wobec Dostojnego Solenizanta staropolskie – Bóg zapłać!

Galeria

Przewodniczący liturgii – Ks. Prałat powitał zebranych i zaprosił do wspólnej modlitwy, a Kaznodzieja – ks. Sławomir przypomniał ewangelicznych rybaków znad jeziora, którzy spotkając Jezusa być może nie otrzymali odpowiedzi na wszystkie zadane przez siebie pytania i nie wiedzieli co będzie dalej, ale poszli za Nim, bo mieli świadomość, że jednak coś się zmienia, a czas, który „został wypełniony” czyjąś obecnością już nigdy nie będzie na powrót pusty. Podobnie było z życiem Patrona Dnia św. Jacka Odrowąża, o którym w homilii znalazły się następujące słowa: „Skromne życie Odrowąża i jego pasjonująca opowieść o Bogu porwała wielu mu współczesnych. Jego przykład porywa i dziś.

Świetnie się zapowiadał. Pochodził ze znakomitej rodziny. Nic dziwnego, że wysłano go na zagraniczne studia. Wylądował w Rzymie. Przechodząc przez jeden z gwarnych, kolorowych placów, ujrzał wielki tłum. Gapie cisnęli się i... rozdziawiali usta ze zdumienia. Na placu stał szczupły mnich. Obok niego na bruku leżał martwy człowiek. Mnich – jak donoszą stare kroniki – „wyciągnął ręce w górę, uniósł się w powietrze i swoją modlitwą wyrwał brata ze śmierci”. Człowiek podniósł się i otworzył oczy. Tłum zamarł... Taką scenę ujrzał Jacek Odrowąż – pierwszy polski dominikanin. Miał 37 lat, był dojrzałym mężczyzną. Wydarzenie było dla jego wiary trzęsieniem ziemi. Zmieniło go całkowicie. Mnichem, którego spotkał, był św. Dominik. Połączyło ich ogromne pragnienie zaniesienia Ewangelii na krańce świata.

Dominik zaufał Jackowi. Wysłał go na wschód. Jacek szedł pieszo przez Alpy, do grodu Kraka dotarł na Wszystkich Świętych 1222 r. Podobnie jak dziś wróżono Kościołowi rychły upadek. Skromne życie Odrowąża i jego pasjonująca opowieść o Bogu porwała ogromną część krakowskiej inteligencji. Pojawili się pierwsi polscy dominikanie. Jacek zostawił ich i wyruszył na wiele podróży misyjnych – w tym do Kijowa i Gdańska.

O pobycie w Kijowie opowiadano legendy. Gdy w 1240 roku na miasto napadli Tatarzy, niszcząc i paląc wszystko, Jacek chwycił monstrancję z Najświętszym Sakramentem i zamierzał uciec. I wówczas usłyszał głos: Jacku, mego Syna zabierasz, a mnie zostawiasz? Weź mnie ze sobą! Odwrócił się. Ujrzał figurkę Maryi. Przytulił ją i schował pod pachę. Podobno przeszedł suchą nogą przez rwące fale Dniepru. Dziś mnisi dopatrują się w tej legendzie opowieści o niebywałej sile wiary Świętego.

Wrócił do Krakowa. Zmarł 15 sierpnia 1257 roku. Po jego śmierci przy grobowcu miało miejsce wiele cudownych uzdrowień, a nawet… wskrzeszeń. Obok sarkofagu przeczytasz napis: Tu leży św. Jacek mocen wskrzeszać zmarłych”.

W homilii ks. Sławomir wspomniał również o modlitwie różańcowej, która odgrywała dużą rolę w życiu św. Jacka, a także towarzyszy Czcigodnemu Solenizantowi w życiu i na szlaku Jego posługi duszpasterskiej. Wiodła ona od Parafii pw. św. Michała Archanioła na kaliskim Dobrzecu poprzez Seminarium Duchowne we Włocławku, posługę w parafiach w Koninie i Kaliszu, opiekę nad chorymi w szpitalu, funkcję Rektora Seminarium Duchownego Diecezji Kaliskiej, aż do funkcji proboszcza Parafii pw. Wniebowzięcia NMP i opiekuna miejsca szczególnego dla kościoła Świętego – kustosza Sanktuarium św. Józefa.

Na zakończenie kaznodzieja podziękował Ks. Prałatowi za serce i zaangażowanie wkładane w rozwój kultu i miłość do św. Józefa oraz za troskę o dzieło Boże, jakim jest stała modlitwa w intencji powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych oraz za pracujących w Winnicy Pańskiej.

Swe słowo zakończył życzeniem osiągnięcia świętości i Nieba skierowanym do Księdza Prałata i wszystkich uczestniczących w Eucharystii, przypominając fragment jednej ze średniowiecznych kronik, w której znajduje się ”przepis” – Znakomity i nieomylny środek ku zdobyciu nieba!, który każdego człowieka niewątpliwie od wszelakich zagrożeń wybawi:

„Weź 5 łutów spokoju, 10 łutów cierpliwości, 15 łutów czystości, 30 łutów szczodrobliwości i 120 łutów pokory. Wszystko to dobrze utłuc trzeba w moździerzu wiary, tłuczkiem męstwa. Do tego dolej kwaterkę nadziei. Usmaż to potem na patelni sprawiedliwości przy ogniu miłości chrześcijańskiej, zmieszaj pobożną modlitwą, a wstaw do spiżarni stałości, aby się ta masa nie pokryła pleśnią ludzkich znikomości Tą maścią nacieraj się codziennie rzetelnie rano i wieczorem, nie opuszczając a zobaczysz, że ten środek najskuteczniej zapewni Tobie niebo!”

Po błogosławieństwie wszyscy zebrani przeszli do nawy głównej Bazyliki, gdzie przybyłe delegacje Parafian i Gości złożyły Księdzu Kustoszowi życzenia imieninowe. Wśród wyrazicieli życzeń były: Akcja Katolicka, Apostolat Maryjny, Bractwo Więzienne, Bracia św. Józefa, Krąg Domowego Kościoła, Schola Dziecięca, przedstawiciele z Domu Brata Alberta, Rada Parafialna, Zespół Młodzieżowy, Żywy Różaniec, Seniorzy oraz współpracownicy Księdza Kustosza. Na koniec głos zabrał ks. Prałat, który podziękował wszystkim za życzliwości, modlitwę i obecność, zarazem zapewniając o modlitwie za tych wszystkich, którzy serce na dłoni okazują wobec jego osoby.