In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u

Niedziela, 23 Czerwca 2013

Złoty Jubileusz Kapłaństwa
Ks. Kan. Arkadiusza Nowackiego

23. czerwca świętowaliśmy w Sanktuarium św. Józefa Złoty Jubileusz Kapłaństwa Ks. Kan. Arkadiusza Nowackiego.

Galeria

Dostojny Jubilat jest z pochodzenia kaliszaninem. Po ukończeniu Liceum im. A. Asnyka w Kaliszu wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Został wyświęcony na kapłana przez J. E. Ks. Biskupa Antoniego Pawłowskiego 16. czerwca 1963 roku w Kole. W ciągu 50-ciu lat kapłaństwa Jubilat posługiwał jako wikariusz w parafiach w Przespolewie, Kikole koło Torunia, Włocławku, Ślesinie, Zagórowie, Izbicy Kujawskiej oraz w Zduńskiej Woli. Po 19 latach kapłaństwa została Mu powierzona, jako proboszczowi, parafia w Kosmowie. O swojej posłudze proboszczowskiej w Kosmowie tak wspomina: Kosmów to parafia o profilu wiejskim z drewnianym kościołem. Zostałem bardzo mile przyjęty przez mieszkańców. Rozpocząłem pracę duszpasterską: kościół, nabożeństwa, spowiedź, młodzież, szkoła, kancelaria, administracja, troska o dobro materialne kościoła. Wspólnym wysiłkiem udało nam się odnowić kościół parafialny w Kosmowie: gonty, podłoga, malowanie, złocenie ołtarzy. Z niemałym wysiłkiem wybudowaliśmy świątynię w Cekowie. Dokonaliśmy wielu innych prac materialnych. W czasie gdy byłem proboszczem w Kosmowie kapłanem z tej parafii został mój uczeń ks. Piotr Jaroszkiewicz – niech Mu Bóg błogosławi.

Ks. Arkadiusz został odznaczony przez J. E. Ks. Biskupa Stanisława Napierałę godnością kanonika honorowego Kapituły Kolegiackiej w Kaliszu. W piśmie ustanawiającym ks. Arkadiusza kanonikiem Ksiądz Biskup zaznaczył: Nadając godność kanonicką, pragnę dać wyraz wdzięczności za wkłada Księdza Proboszcza w budowanie początków Diecezji Kaliskiej. Chcę także zauważyć Jego troskę o budynek kościoła parafialnego w Kosmowie i kaplicy w Cekowie.

Z dniem 1. października 2007 roku Ks. Kan. Arkadiusz został przeniesiony w stan spoczynku i zamieszkał, jak sam zauważył: w moim ukochanym Kaliszu w domu rodzinnym. Od tego też czasu posługuje w Sanktuarium św. Józefa: odprawia Msze św. i spowiada.

Dostojny Jubilat tak pisze o kapłaństwie: Dzisiaj, kiedy patrzę z perspektywy 50-ciu lat na powołanie i na kapłaństwo, w pełni uświadamiam sobie, że jest to wielki dar, że to On – Chrystus mnie wybrał, że cały wysiłek z mojej strony, by zostać księdzem, to tylko dodatek do tego wielkiego daru wybrania przez Chrystusa.

 

Uroczystej Mszy św. Jubileuszowej o godz. 1230 przewodniczył Dostojny Jubilat. Wraz z Księdzem Kanonikiem Eucharystię koncelebrowali: Kustosz Sanktuarium Ks. Prał. Jacek Plota, Rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu Ks. Kan. Jan Grzeszczak, Ks. Piotr Jaroszkiewicz, pochodzący z parafii Kosmów, w której Jubilat pracował jako proboszcz 25 lat oraz zaproszeni kapłani. Na Mszy św. nie zabrakło barat Jubilata pana Wojciecha Nowackiego wraz z rodziną, miejscowych parafian, a także wiernych parafii Kosmów oraz zaproszonych gości.

Po liturgicznym pozdrowieniu Ks. Kan. Jan Grzeszczak odczytał pismo Ks. Biskupa Edwarda Janiaka skierowane do Jubilata:

 

Czcigodny Księże Jubilacie!

Dnia 16. czerwca 1963 roku przyjął Ksiądz Kanonik święcenia kapłańskie, stając się kapłanem na wieki. Następnie został Czcigodny Ksiądz posłany do winnicy Pańskiej, aby współpracować z Bogiem w najpiękniejszym i najważniejszym dzieje, jakim jest zbawienie dusz.

Jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich jest stosowną chwilą, by skierować do Czcigodnego Księdza Kanonika słowa uznania i głębokiej wdzięczności.

„Misericordias Domini in aeternum cantabo.” Śpiew na cześć Bożego Miłosierdzia zaintonował Psalmista Pański, wypowiadając to, co wszystkie pokolenia przechowywały i przechowywać będą jako najcenniejszy owoc wiary! Słowa te przenikają Jubileuszowe dziękczynienie za kapłańską posługę Księdza Kanonika. Włączam się w hymn wdzięczności i składam Czcigodnemu Jubilatowi najlepsze życzenia.

Niech Matka Boża i Jej dziewiczy Małżonek, św. Józef, Opiekun Zbawiciela orędują za Drogim Księdzem Jubilatem. Życzę daru zdrowia, radości i pokoju na dalsze lata kapłańskiego życia.

Całym sercem błogosławię:

+ Edward Janiak.

   Biskup Kaliski.

 

Po kazaniu, które wygłosił ks. Piotr Jaroszkiewicz (jego tekst publikujemy na końcu sprawozdania), ks. prał. Jacek Plota przewodniczył obrzędowi Złotego Jubileuszu Kapłaństwa. Wręczając Jubilatowi Krzyż powiedział: Przyjmij krzyż Chrystusa, znak Jego zwycięstwa. Bóg, który Cię prowadził od czasu młodości, i w podeszłym wieku Ciebie nie opuści. Wpatrzony w krzyż Zbawiciela dąż wytrwale do wyznaczonego kresu, którym jest Jezus Chrystus. Do Niego należą czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Na zakończenie Mszy św. Dostojnemu Jubilatowi składano życzenia, następnie Ks. Kanonik podziękował zebranym:

Dzisiaj, kiedy przeżywam Złoty Jubileusz i powoli zbliżam się do drugiego życia, wyrażam wdzięczność przede wszystkim Bogu za łaskę Chrztu, za Dar Kapłaństwa. Matce Boże za szczególną opiekę i świętemu Józefowi za wstawiennictwo. Wyrażam też wdzięczność Kościołowi, do którego należę i który kocham. Wdzięczność kieruję pod adresem moich nieżyjących Rodziców, na których miłość i oddanie zawsze mogłem liczyć. Dziękuję bratu Wojciechowi i jego rodzinie. Dziękuję mieszkańcom parafii Kosmów za 25 lat owocnej współpracy. Dziękuje za wszelkiego dobro i ludzką życzliwość, za modlitewne wspieranie mnie. Dziękuję kapłanom dekanatu Koźminkowskiego i obydwu dekanatów Kaliskich, za życzliwość, serdeczność i duchowe wsparcie.

Szczególnie serdecznie dziękuję pierwszemu Biskupowi Kaliskiemu Stanisławowi Napierale za wszystkie miłe spotkania, za życzliwość, dziękuję biskupowi pomocniczemu Teofilowi Wilskiemu. A nowego pasterza diecezji biskupa Edwarda niech Bóg darzy zdrowiem i zachowa w pomyślności na długie lata oda dobra Kościoła Kaliskiego.

Te moje podziękowania zakończę modlitwą do naszego przemożnego patrona św. Józefa:

„Szczęśliwy, kto sobie Patrona,
Józefa ma za opiekuna.
Niechaj się niczego nie boi,
Bo święty Józef przy nim soi;
Nie zginie!

Gdy mi zaś przyjdzie przed sędziego,
Stawić się wielce straszliwego.
Bądźże mi Józefie przy sądzie,
Kiedy mnie sądzić Bóg zasiądzie;
Patronem.”

 

Kazanie Ks. Piotra Jaroszkiewicza wygłoszone na Mszy św.
z okazji Złotego Jubileuszu Kapłaństwa
ks. kan. Arkadiusza Nowackiego.

„Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10,11)

Czcigodny i drogi Księże Jubilacie, Arkadiuszu,
Czcigodni bracia w posłudze kapłańskiej,
Drodzy bracia i siostry!

W dzisiejszą letnią, pełną słońca niedzielę, w Sanktuarium św. Józefa Kaliskiego, które jest sercem diecezji, świętujemy wspólnie Złoty Jubileusz, 50-lecie święceń kapłańskich Księdza Kanonika. Modlimy się w Jego intencji w miejscu szczególnie przez niego cenionym i kochanym, w łączności, z którym się wychowywał i które miało wielki wpływ na Jego życie.

Jubileusz, zwłaszcza przeżywany we wspólnocie Kościoła i tak okazały, oznacza duchową, podniosłą radość i dziękczynienie, jest obietnicą prawdziwego wesela i wolności nieba, jest „świętem na cześć Pana”.

Jednocześnie za sprawą tak pięknego i niecodziennego Jubileuszu Księdza Kanonika zyskujemy raz jeszcze cenną możliwość rozważenia tego, czym jest łaska Chrystusowego kapłaństwa w Kościele, przyjrzenia się jej tajemnicy oraz sposobom jej przekładania się na życie powołanych przez Pana ludzi. Każdy bowiem kapłan nadaje jakby osobisty rys i charakter powierzonej mu posłudze na rzecz zbawienia wierzących.

„Ja jestem dobrym pasterzem” – mówi do nas Jezus. „Dobry pasterz daje życie swoje za owce”. W tych słowach, w których przedstawia najpierw samego siebie, Pan Jezus mówi też bardzo wiele na temat kapłaństwa i kapłanów Nowego Przymierza.

Jezus, Kapłan na wieki, Pośrednik Nowego i Wiecznego Przymierza jest równocześnie Pasterzem, czyli przewodnikiem, opiekunem, nauczycielem i rządcą owczarni, jest Osobą w najwyższym stopniu odpowiedzialną za życie swojego ludu. Jego odpowiedzialność polega na tym, że jako Kapłan składa Bogu ofiarę z samego siebie, a jako Pasterz daje życie za owce. Jako Kapłan może ofiarować Ojcu samego siebie – to, czego nie mogli osiągnąć i dać Bogu inni, ludzcy kapłani, ponieważ byli grzesznikami. Może powierzyć się Mu jako „ofiara czysta, święta i doskonała”. Jego życie i Osoba nie noszą w sobie niczego skażonego złem egoizmu, odznaczają się pełną czystością i doskonałością, mogą więc zostać przyjęte bez najmniejszych zastrzeżeń, z radością i miłością przez Boga. Bóg na taki dar czekał zawsze. Ofiara kapłańska Jezusa nie tylko nie wymaga dla siebie korekt, napraw i zmian, ale sama oczyszcza i uświęca, usuwa raz na zawsze grzechy innych i zastępuje przed Bogiem wszystkie możliwe ludzkie zabiegi. Dzieje się tak, ponieważ tożsama jest z czystą, absolutną miłością, bezwarunkowym, bezgranicznym oddaniem.

Ta miłość i oddanie widoczne są następnie w postawie dobrego pasterza. Ponieważ On jako Kapłan oddał bez wahania swoje życie Bogu, jako Pasterz może je też ofiarować za owczarnię, za lud, za braci i przyjaciół. „Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto oddaje życie swoje za przyjaciół” (J 15,13). Św. Paweł mówi nawet, że On umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze nieprzyjaciółmi Boga przez nieznajomość Jego miłości i grzeszne życie. On dał „swoje życie na okup za wielu”. Dlatego też i my, jeśli chcemy naśladować Jego kapłaństwo i troskę pasterza, powinniśmy przez czystą ofiarną miłość oddać życie za braci (por. 1 J 3,16).

Sam Jezus przez własny przykład i wzór złączył nierozerwalnie ze sobą posługę kapłana i rolę pasterza, a jedną i drugą z ofiarą życia jako darem miłości.

Kapłani Nowego Przymierza zatem nie ograniczają się tylko do rytualnych czynności w świątyni, ale samo ich życie staje się przez Jezusa żywą liturgią milą Bogu (por. Rz 12,1-2). I nie są „wynajętymi” niejako przez społeczność, jej „urzędowymi” tylko przedstawicielami przed Bogiem, zatrudnionymi do „załatwiania trudnych spraw”; oni noszą w sobie lud i prowadzą go przed Boga, ale są też pasterzami, czyli reprezentantami mocy i władzy Boga wobec ludu. Mocy i władzy miłości aż po oddanie życia. Oni wyrażają prawo własności Boga wobec swojego ludu, nabytego Jego własną krwią (por. Dz 20,28). Dlatego też sami są gotowi w imię Boga oddać dla swojego ludu życie. Tak weryfikuje się ostatecznie ich posługa.

Kapłaństwo Nowego Przymierza sprzęgnięte jest z troską i wiernością pasterza. Aby nie było co do tego wątpliwości, Jezus po swoim zmartwychwstaniu powierza Kościół Piotrowi posługując się językiem pasterskich zajęć: „paś baranki moje, pas owce moje”. Wcześniej już, we wieczerniku, w czasie Ostatniej Wieczerzy, uczynił go kapłanem, który składać i upamiętniać miał Jego własną ofiarę w Eucharystii. A teraz mówi, co to oznacza dalej i jaką dyktuje postać życia: odpowiedzialność za Kościół, za Zbawienie baranków i owiec, za dostarczenie im paszy, żywności potrzebnej, by dotrzeć szczęśliwie do zagrody samego Boga. Taka funkcja i zadanie, podobnie jak kapłańskie składanie ofiarnych darów, które Chrystus przemienia w siebie, łączy się z koniecznością szafowania własnym życiem. „Inny – mówi Jezus do Piotra – opasze cię i poprowadzi dokąd nie chcesz”, czyli do oddania życia. Bo radosnego, szczerego zdecydowanego, można rzec bezkompromisowego dawcę miłuje Bóg. Do oddawania zaś życia za prowadzone owce skłonić może tylko większa niż innych miłość do Jezusa. Owce należą właściwie do Niego i tylko na podstawie miłości do Jego osoby może je przejąć, mogą zostać powierzone Piotrowi: „Czy miłujesz Mnie bardziej, więcej aniżeli ci” (J 21,15). Tylko ten, kto kocha bardzo Pasterza, będzie wiernie strzegł Jego owiec.

„Czy miłujesz Mnie?” Jezus podobnie pyta się o miłość większą niż innych, każdego kapłana, który ma zostać pasterzem. Pytał się o tę miłość naszego drogiego Jubilata 50 lat temu, podczas uroczystości święceń w Kole, w trakcie pamiętnych Dni Eucharystycznych diecezji włocławskiej. „Czy miłujesz Mnie?” Odpowiedź, jakiej wyświęcany udziela na kolejne pytania zadawane przez biskupa, sprowadza się jakby do pełnego pokory, ufności wyznania Piotra „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, ze Cię kocham”. Tę odpowiedź Ksiądz Kanonik powtarzał każdego dnia swojego kapłańskiego życia w ciągu tych 50 lat pozwalając, aby Chrystus posyłał go dokądkolwiek zechce Jego Miłość Dobrego Pasterza. Najpierw był to znany nam obydwu Przespolew, potem Kikół koło Torunia, dalej Włocławek, Ślesin, Zagorów, Izbica Kujawska, Zduńska Wola, aż wreszcie Kosmów, parafia posługi proboszczowskiej.

Na wszystkich tych placówkach Ksiądz Arkadiusz doświadczał mocy i wierności Innego, który opasuje i prowadzi swojego sługę, czyni go pasterzem, aby on z kolei mógł prowadzić powierzonych mu ludzi.

Jak ogromnie wiele znaczy to prowadzenie, ta odpowiedzialność kapłana i pasterza i to zaufanie, jakim obdarza go Chrystus, uświadamiają znowu obrzędy święceń. W dawnym rycie biskup zwracał się do neoprezbiterów słowami Jezusa z Wieczernika: „już was nie nazywam sługami. ale przyjaciółmi” – i akt ten wyrażał udzielenie im władzy odpuszczania grzechów. Ojciec Święty Benedykt XVI wspominając ten moment własnych święceń rozważał jego znaczenie. „On nazywa mnie przyjacielem. Przyjmuje mnie do grona tych, do których zwrócił się już w Wieczerniku. Do grona tych, których On zna w sposób bardzo szczególny i którzy tym samym Jego poznają w sposób szczególny. Nadaje mi moc – która niemal budzi lęk – czynienia tego, co tylko On, Syn Boży, ma prawo mówić i czynić. Odpuszczam ci twoje grzechy. On pragnie, całym ja – z jego upoważnienia – wypowiadać wraz z Jego „Ja” słowo, które nie jest tylko słowem, lecz działaniem powodującym zmianę w samej głębi człowieka. Wiem, że za tymi słowami jest Jego męka z naszego powodu i za nas (...) On powierza mi słowa konsekracji podczas Eucharystii (...) On uznaje mnie za zdolnego głosić Jego słowo i nieść je współczesnym ludziom”. (Homilia 29.06.2011.). Ta przerażająca wręcz, jak powiedział papież, rzeczywistość, w chwili święceń staje się codziennym udziałem kapłana Kościoła. Chrystus daje swojemu kapłanowi moc, która niemal budzi lęk; gdyż właśnie przez odpuszczenie grzechów, składanie Eucharystii owce najpełniej otrzymują życie od Boga, a ludzki pasterz musi je wiernie przekazywać jako przyjaciel Chrystusa. Znowu, podobnie jak w przypadku posłania, pasterz i kapłan musi kierować się wolą Chrystusa, nie swoją, musi przylgnąć do niej, zjednoczyć się z wolą Pana, musi wolę własną dostosować do woli Chrystusa, bo On wezwał go do przyjaźni z sobą. Prawdę tej zależności poznać można, ilekroć w duchu Chrystusa sprawuje się sakrament pokuty i składa na ołtarzu Najświętszą Ofiarę. Ilekroć w konfesjonale czy w prywatnych rozmowach bierze się na ramiona i dźwiga brzemiona innych. Ilekroć głosi się Ewangelię, nie z własnej woli i nie dla zapłaty, jak mówi św. Paweł, a tylko na podstawie miłości szafarza i prawa przyjaźni z Jezusem. Kolejne lata przyjaźni z Panem po święceniach są kosztowaniem głębi Jego mocy, użyczonej naszemu kapłaństwu, mocy która onieśmiela ale też przynosi owoce.

Czasami, gdy brakuje wyraźnej reakcji i odzewu ze strony adresatów posługi, słuchających i przyjmujących kapłańskie czynności mogą wydać się wręcz niewdzięczne i daremne, ale przecież sama Ewangelia jest nagrodą szafarza i przysparza mu ukrytej przed światem radości. Tą radością posługi dobry Bóg obficie obdarzał ks. Arkadiusza na wszystkich miejscach jego kapłańskiej pracy. Tym bardziej, że wyposażył go w prawdziwy talent do głoszenia słowa, co do którego wszyscy znający Jubilata są zgodni. Pamiętam, że nasi parafianie kosmowscy bardzo cenili sobie, z wdzięcznością przyjmowali i wielokrotnie podkreślali ów dar Boży wyróżniający ich duszpasterza. W sposób najbardziej wzruszający mówili o nim w pożegnalnych podziękowaniach na zakończenie 25-letniej pracy ks. Arkadiusza w Kosmowie. Dodam, że również moja śp. matka jeszcze na szpitalnym łożu w rozmowie z innymi kapłanami, którzy ją odwiedzali wspominała, że ksiądz Arkadiusz głosi wspaniałe kazania. A przecież wiemy, że głoszenie słowa to nie tylko retoryka, sztuka wymowy, ale ileż bardziej odpowiedzialność za zgodność słowa z życiem.

Św. Grzegorz Wielki przywołując postać św. Benedykta zauważył, ze „nie był on w stanie niczego nauczać, czego sam nie przeżył” (Regula pastorolis 2, 3). Dostojny Jubilat wymogom tej odpowiedzialności sprostał. On wiedział dlaczego i co mówił, bo mówił z głębi własnych przeżyć i doświadczeń, mówił prosto, zrozumiale, przystępnie, mówił tak, że jego życie potwierdzało słowa, a słowa poniekąd obrazowały życie. Ani słów ani życia nie musiał się wstydzić. A mówił również dużo i służył słowem sprawie wolnej, niepodległej Polski. Uważał się za jej syna, upomnieniem i postawą uczył parafian patriotyzmu, co w czasach komunistycznych prześladowań i Polski, i Kościoła było aktem odwagi.

Tym, co ponadto cechuje kapłaństwo naszego Jubilata, jest nadzwyczajna dbałość i troska o piękno sprawowanej liturgii, można powiedzieć liturgiczny kunszt. Pietyzm wobec liturgii polega w tym przypadku nie na przesadzie, nadmiarze, przepychu, ale na przejrzystości, czytelności, prostocie w odczytywaniu i realizacji sensu katolickich obrzędów. Poprzez taki elegancki styl przebija się głębokie zrozumienie liturgii, przywiązanie do jej wartości, umiłowanie, wierność jej zasadom.

Ks. Arkadiusz odznacza się zmysłem i wrażliwością serca i umysłu, które pozwalają na dotarcie do tego, co wielcy teologowie nazywali „duchem liturgii”. Duch liturgii zaś to dana Kościołowi w słowach, gestach i znakach świadomość świętości i majestatu Boga, prawda o Jego nieskończonym pięknie, dobroci i potędze. Ks. Arkadiusz, gdy sprawował Msze święte, sakramenty czy inne obrzędy, zawsze poprzez swoje zżycie z liturgią potrafił wprowadzać nas w głębię świętych misteriów, w obcowanie z tajemnicą Boga. Parafianie widzieli to, odczuwali i proszę mi wierzyć, dalej o tym pamiętają. Na mnie osobiście te celebracje również wywierały niezapomniane wrażenie, zwłaszcza te, które składają się na Święte Triduum Paschalne. W godnym, pełnym namaszczenia sprawowaniu świętych tajemnic w liturgii, pomagały niewątpliwie ks. Jubilatowi zdolności muzyczne, wrażliwość słuchowa, walory głosu i wymowy.

Ale ze świadomością godności kapłaństwa, którym go Bóg obdarzył występował on wobec zewnętrznego świata zawsze, zwłaszcza wtedy, gdy wymagała tego jakaś trudna sytuacja. Ks. Jubilat ceni sobie swoje powołanie, również życiową drogę, którą przeszedł zaczynając ją w Kaliszu od domu rodzinnego i parafialnego kościoła św. Gotarda. Jest on we wszystkim człowiekiem Kościoła, mocno wrośniętym w ducha i tradycję katolicką. Kościół jest jego domem i duchową ojczyzną, w której czuje się najlepiej.

To kolejna, bardzo istotna cecha pasterza: czuć się związanym z owczarnią na dobre i na złe. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii wyjaśnia w związku z tym, co odróżnia pasterza od najemnika. Najemnik widząc grożące niebezpieczeństwo, nadchodzącego wilka, ratuje siebie i porzuca owce. Zależy mu bardziej na sobie niż na stadzie, którym miał się opiekować. Zamiast żyć dla owiec, żyje ich kosztem. Uważa, że one są dla niego a nie on dla nich, dlatego w każdej chwili jest gotów szukać dla swojej korzyści innej trzody. Co innego dobry pasterz. On zna swoje owce, a owce znają go. Między nim a owcami istnieje więź miłości. Dobry pasterz kocha swoje owce, dobrze się pośród nich czuje i nie musi, nawet w obliczu zagrożenia od nich się oddalać. To pomaga mu w wytrwałości i wierności przyjętemu zadaniu.

Ksiądz Kanonik podobnie: dobrze zna i kocha Kościół. Jego cierpliwość, wytrwałość, męstwo w znoszeniu przeciwności najlepiej potwierdziły się w parafii Kosmów, której poświęcił aż 25 lat służby, czyli większość czynnego kapłańskiego życia. A wiemy, ze gotów był służyć jeszcze dłużej, bo odejście wynikało z przyczyn niezależnych od woli. Wiele w tym czasie udało się dokonać: powstał kościół parafialny w Cekowie, wyremontowany i odnowiony został kościół parafialny, zwłaszcza na początku misji w Kosmowie dynamicznie rozwijało się duszpasterstwo dzieci i młodzieży. Pamiętam, ze tworzony był nawet młodzieżowy chór parafialny.

Ale liczy się przede wszystkim pasterska wierność owczarni, która wypływa z miłości. Kiedyś ks. Kanonik oświadczył parafianom: gdybym z wami nie był, czyli gdybym nie stał po waszej stronie, tak długo nie pozostawałbym waszym proboszczem. Ten trud wierności został przez lud Boży doceniony. Do dziś zachowują w pamięci te wzruszające obrazy z pożegnania ks. Proboszcza z parafią Kosmów, które nie miało właściwie w bliższych nam czasach precedensu. Na pożegnalnej Mszy zgromadziła się wielka rzesza, szczelnie wypełniająca nasz skromny kościół i przyległy plac. Przybyli nawet ci, którzy już dawno parafię opuścili, mieszkali gdzie indziej i rzadko byli widziani. Twardzi na ogół mężczyźni mieli łzy w oczach, a gdy ks. Proboszcz ostatni raz pobłogosławił swój lud, niespodziewanie ukląkł, by ucałować kościelną podłogę, przez kościół przebiegł wyraźny szloch. Tak żegna się owczarnia ze swoim pasterzem, jeżeli spostrzeże, że ten jest jej przyjacielem, nie żałuje dla niej czasu i życia, nie szczędzi miłości i służby. Jako kleryk byłem nieraz świadkiem, że parafianie istotnie przychodzili do swojego księdza, zwierzali się mu, opowiadali o trudach, szukali pocieszenia, wsparcia, rady. „Komu mam o tym powiedzieć, jak nie proboszczowi” – wyznała kiedyś jedna z kobiet. Z takich szczegółów zaufania konkretnych osób, które swój ból i nadzieje decydują się przynieść proboszczowi, tworzy się bogactwo autentycznego autorytetu, w nich potwierdza się kapłańska wiarygodność, kształtuje się i rozwija wspólna historia pasterza i owczarni.

W ten ponadto sposób w naszych na wskroś zlaicyzowanych czasach wciąż staje się widoczne, że owce potrzebują pasterza, że kapłan jest potrzebny ludziom, że jego roli pomagania w wierze i zbawieniu nie zastąpi żaden biznesmen czy psycholog. Kapłan jest potrzebny ludziom, ponieważ w dalszym ciągu potrzebują oni żywego, kochającego Boga – i tak będzie zawsze. Dlatego rola pasterza nigdy się nie przedawni. Dziękujemy dziś dobremu Bogu za to, że ks. Arkadiusz był dla swoich parafian i jest dalej Jego znakiem.

Warto na koniec wspomnieć, że dla samego Jubilata znakiem Bożej opatrzności obecnej w Jego życiu i kształtującej osobiste losy może być wymowa ważnych dla niego dat, wpisujących się w wielką historię Kościoła powszechnego. Ksiądz Arkadiusz ukończył seminarium włocławskie i przyjął święcenia w czasie przełomowego Soboru Watykańskiego II, tuż po śmierci bł. papieża Jana XXIII, który sobór zwołał. Mszę świętą Prymicyjną odprawił natomiast 30. czerwca 1963 roku, czyli w dniu inauguracji pontyfikatu papieża Pawła VI, której istotnym znamieniem była wtedy koronacja. Podobnie i ten bieżący rok kapłańskiego złotego jubileuszu przebiega w wyjątkowych historycznych okolicznościach, kiedy w całym Kościele obchodzony jest Rok Wiary i to pod kierunkiem dwóch papieży, najpierw Benedykta XVI, a teraz Franciszka.

Wydaje mi się, że, przez te angażujące wszystkich ludzi wiary wydarzenia i sprawy, sam Bóg chce przemówić również do ks. Kanonika, zapewnić o swojej miłości, pamięci, opiece, powodzeniu i raz jeszcze wezwać i posłać do swojej winnicy i owczarni. Tak, jak Jezus po swoim cierpieniu i zmartwychwstaniu powołał raz jeszcze Piotra „Pójdź za Mną”. „Pójdź za Mną”, bo zajęć w Kościele nigdy i dla nikogo nie zabraknie. Ważne są w nim modlitwa i czuwanie wiernego sługi z zapaloną pochodnią wiary i miłości, ale też w dalszym ciągu świadectwa słowa i życia, którego oczekuje niecierpiące zwłoki dzieło połowu serc i praca na Bożym żniwie. Aby je podejmować wystarcza z łaski Pana gotowe, posłuszne, radosne kapłańskie serce.

Polecamy zatem Dostojnego Księdza Jubilata opiece Matki Najświętszej i umiłowanego Patrona św. Józefa i życzymy, aby trwał w pewności, że zawsze jest potrzebny Panu i Jego Kościołowi, że Jego kapłaństwo dalej przynosi błogosławione owoce dla wielu, że jego powołanie pozostaje włączone w dzieło ewangelizacji w nowych czasach. Jego dziedzictwo i dorobek inspiruje, a zarazem przyszłość wciąż otwiera w Chrystusie i zdolna jest opromienić Zycie nadzieją.

Drogi Księże Arkadiuszu!

Jesteśmy wdzięczni za wszelkie dobro i wraz z Tobą odnawiamy gotowość służby we wspólnocie Kościoła ku chwale żyjącego na wieki Chrystusa. W duchu doksologii św. Pawła, którą często powtarzałeś na spotkaniach z młodzieżą przed bierzmowaniem. „A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków Amen”. (1 Tm 1,17).