In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Powr?do strony g?wnej
Aktualności
O Sanktuarium
Historia Sanktuarium
Kult św. Józefa
Relikwie
Zabytki
Skarbiec
Tablice pamiątkowe
Świadectwa
Modlitwy
Biblioteka św. Józefa
Więźniowie Dachau
Jan Paweł II w Kaliszu
Homilie Biskupa Kaliskiego
Rozmowy z Kustoszem
Stały konfesjonał
Pielgrzymki
Dom Pielgrzyma
Dane teleadresowe
Grupy Duszpasterskie
Intencje mszalne
Ogłoszenia duszpasterskie
Porządek nabożeństw
Posługa sakramentalna
Usługi pogrzebowe
Kapłani o pracownicy
Kapituła
Pielgrzymki i wyjazdy z parafii
Galeria
Rodzina Św. Józefa
Pierwsze Czwartki u Św. Józefa
Bł. Edmund Bojanowski
Otoczmy troską życie
 
https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/aktualnosci.gif

ks. Łukasz Przybyła

Tylko my i Cicho-Sza... :)

No i znowu się udało:) W środę i czwartek (20, 21 czerwca) 16 osoba grupa młodzieży spędziła wspaniałe dwa dni w Gospodarstwie Agroturystycznym Cicho-Sza w Niedźwiedziu koło Antonina.

Galeria

Od niedawna planowany wyjazd udało się przeprowadzić dzięki pomysłowości i chęciom 9 chłopaków i 7 dziewczyn. Każdy ze sobą zabrał coś do wspólnego jedzenia i picia i w środę o godzinie 9.00 dwoma autobusami dojechaliśmy do przepięknego miejsca, do którego trzeba było jednak jeszcze dość spory kawałek dojść (dość spory, bo ten 1 km na zdjęciu – to chyba jednak jakieś przeoczenie lub pomyłka ;)). Dotarliśmy jednak i zanim pani Kasia udostępniła nam trzy zaczarowane domki, udaliśmy się zwiedzić ogromną posiadłość agroturystyczną, w której królują chyba wszystkie zwierzęta, jakie Pan Bóg tylko stworzył. Pomijając najrozmaitsze domowe kury, kaczki, konie, króliki, bydło i świnie oraz liczne piękne psy (haskie i beagle) i koty można było zobaczyć małpy, kangury, lamy, osły, kucyki, przeróżne kozy i owce a nawet wielbłąda.

Zadomowiliśmy się w tym otoczeniu, niektórzy nawet zaprzyjaźnili się z małpami, widząc w nich naprawdę swoich praprapraprzodków lub po prostu uznając, że naprawdę niewieloma sposobami zachowań różnimy się od nich.

Po zajęciu naszych domków zabawa zaczęła się na dobre. Najpierw na placu zabaw (obok pastwiska wielbłąda) graliśmy w siatkę. Od razu każdy zwrócił uwagę na to, że trzeba uważać, bo obok jest niewielkie jeziorko, do którego piłka może wpaść. Nie trzeba było długo czekać – pierwsze uderzenie! Piłka leci w stronę jeziora! Odważnie biegną po nią Mateusz i Stasiu! Stasiu wpada na Mateusza, Mateusz rzuca się na piłkę i... razem z nią... ląduje w jeziorze :) 1-0 dla naszych!

Kilka minut później piłka wpada już dalej od brzegu, ale ofiarnie wchodzi po nią Julka, oznajmiając wszystkim, że woda jest naprawdę ciepła. Nie trzeba było długo czekać, bo słońce wyszło na niebie i zaczęło pięknie świecić, i z naszego mini-boiska przenieśliśmy się właśnie do wody. Tam szaleństw nie było końca. Dobrych kilka godzin spędziliśmy w jeziorku, mocząc chyba wszystko, co mieliśmy na sobie.

W tym czasie Ania i Emilka pojechały na zakupy do grilla i porannego śniadania „do miasta”, a ministranci przygotowali przy jednym z domków, w których spaliśmy, wszystko, co potrzebne było do odprawienia Mszy Świętej. Przygotowali liturgię, śpiew i ołtarz polowy. Piękna była ta Msza Święta wśród zwierząt i przyrody, stworzonej przez Pana Boga, który stał się częścią nas samych i podczas zabawy, i podczas wspólnej modlitwy.

Po Mszy Świętej Mateusz, Adam i Oliwier przygotowali ognisko, na którym upiekliśmy kiełbaski. Czego nie zjedliśmy, daliśmy biegającym wokół nas zwierzakom, które nie odstępowały nas na krok. Przy ognisku była gitara i muzyka, którą przygotowała Marcelina i Dominik. W zasadzie tak rozpoczęty wieczór nie skończył w ogóle, bo najwytrwalsi położyli się spać około 6 rano ;) Przywitała nas poranna burza i deszcz, ale gdy wstaliśmy na nogi, deszczu już nie było, jedynie ogromne kałuże i dłuuuuga droga do schowanych między gospodarczymi zagrodami toalet.

Potem wspólna modlitwa i śniadanko (nasze i małp, które poszliśmy szybko również obdarować tym, czego nei zjedliśmy) no i przykry czas sprzątania i pakowania. Przed godziną 14 byliśmy już (znowu po dłuuugiej drodze) na szeroko pojętej stacji kolejowej – i tu, miłe zaskoczenie – nowoczesnym pociągiem wróciliśmy do Ostrowa, skąd autobusem pojechaliśmy do Kalisza.

Wrażeń moc, pogoda wspaniała, atmosfera jeszcze piękniejsza. Minusy? Za krótko… to przyznali zgodnie wszyscy. No nic, przyjdzie czas, ze spędzimy go znaczeni dłużej, ale to już po wakacjach.

WIĘCEJ INFORMACJI O GRUPIE MŁODZIEŻOWEJ ZNAJDZIESZ TUTAJ

 

Spacer wirtualny w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu
 
Spacer wirtualny w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu
  

 

 

Pierwsze Czwartki u Św. Józefa