In Englisch In Italiano Auf Deutsch
Dom Pielgrzyma im. Św. Józefa
Dołącz do nas na Facebook'u
Powr?do strony g?wnej
Aktualności
O Sanktuarium
Historia Sanktuarium
Kult św. Józefa
Relikwie
Zabytki
Skarbiec
Tablice pamiątkowe
Świadectwa
Modlitwy
Biblioteka św. Józefa
Więźniowie Dachau
Jan Paweł II w Kaliszu
Homilie Biskupa Kaliskiego
Rozmowy z Kustoszem
Stały konfesjonał
Pielgrzymki
Dom Pielgrzyma
Dane teleadresowe
Grupy Duszpasterskie
Intencje mszalne
Ogłoszenia duszpasterskie
Porządek nabożeństw
Posługa sakramentalna
Usługi pogrzebowe
Kapłani o pracownicy
Kapituła
Pielgrzymki i wyjazdy z parafii
Galeria
Rodzina Św. Józefa
Pierwsze Czwartki u Św. Józefa
Bł. Edmund Bojanowski
Otoczmy troską życie
 
https://www.swietyjozef.kalisz.pl/main/bibliotekaSwJozefa.gif

ks. Andrzej Latoń

Bądź wola Twoja, Panie

1 maja - w dniu, w którym świat obchodzi „święto pracy”, Kościół oddaje cześć wzorcowemu Robotnikowi, Świętemu Józefowi. Choć pochodził z królewskiego rodu Dawida, pracował jako skromny rzemieślnik. Biblia określa jego zawód w języku greckim jako „tekton”, co wskazuje na kogoś, kto mógł wykonywać wszechstronną pracę: budować domy, pracować w drewnie jako stolarz, produkować jarzma, barki do zaprzęgu, pługi i wiele innych rzeczy. Mówiąc więc o Józefie, że był cieślą, pamiętajmy, że w Palestynie miało to szersze znaczenie.

Z Biblii wiemy, że gdy w Nazarecie mówiono „cieśla”, wszyscy wiedzieli, że chodzi o Józefa. Był on więc jedynym cieślą w tej okolicy. Ci, których drażniło przepowiadanie Jezusa, nazywali Go „synem cieśli”, jakby chcąc podkreślić: „za kogo On się uważa, jest tylko synem cieśli”, a więc, zgodnie z ówczesnym zwyczajem przekazywania zawodu z ojca na syna, chcieli powiedzieć: „On sam jest tylko cieślą, a chce nas pouczać?”.

Tajemnica wielkości Józefa z Nazaretu, także jako Robotnika, tkwi w jego bezgranicznej miłości do Boga. Posłuszny woli Boga, kochający Go ponad wszystko, ze wszystkich sił, otrzymał od Boga największe bogactwo, dar miłości do Maryi i Jezusa przerastający oczekiwania według miary ludzkiego serca - pisze Jan Paweł II w „Redemptoris custos” (19). Ta miłość, dodaje Papież, kształtowała życie Świętej Rodziny. Codziennym wyrazem tej miłości była także praca (21, 22).

Niezależnie więc od rodzaju pracy ważne jest, aby była ona podejmowana z miłości do Boga i bliźnich. Pierwsi chrześcijanie nie zmieniali świata siłą, nawet nie domagali się zniesienia niewolnictwa, lecz zmieniali swoje własne serca, pracując w uczciwości, jakby dla Chrystusa, ich jedynego Pana.

Miłość do Boga, szukanie Jego woli, jest także warunkiem rozeznawania, czy jakaś praca jest dla nas dobra czy nie, czy możemy ją wykonywać jako chrześcijanie, zachowując jednocześnie wierność przykazaniom Bożym. Zdarza się, że wierzący dobrowolnie rezygnują z dobrze płatnej pracy, ale nie do końca zgodnej z moralnością chrześcijańską, gdyż wolą słuchać Chrystusa, który powiedział: „Cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9,25).

Niestety, bardzo często jednak zdarza się, że celem pracy jest tylko „miłość do pieniądza”, choć trudno się do tego przyznać. Chrystus powiedział bardzo wyraźnie: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6,24). Człowiek zaślepiony pogonią za pieniądzem - ciągle porównujący się z innymi, zazdroszczący - nie jest w stanie dostrzec prawdziwych darów, które daje mu jego Ojciec w niebie. Tu nie chodzi o to, by się nie bogacić, ale jeżeli chore jest serce człowieka, zniewolone pieniądzem, życie zmierza do tragedii. To może przejawiać się na przykład w podejmowaniu zbyt wielu prac kosztem nieobecności w rodzinie, w wyjeżdżaniu zagranicę do pracy, pozostawiając rodzinę w Polsce, itd.

Jezus mówi: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33). Tu chodzi o wiarę! Bo kiedy, jak nie w trudnych sytuacjach można doświadczyć, że Chrystus mówi prawdę, że On daje „stokroć więcej” (Mk 10,30)? Dlaczego nie prosimy św. Józefa o pomoc? Słuchałem niedawno świadectwa pewnej kobiety, która pod wpływem „ludzi tego świata” kupiła już bilet lotniczy do Londynu, chcąc zostawić na jakiś czas męża i dzieci, aby zarabiać pieniądze. Wszystko było takie logiczne: przecież trzeba spłacić długi jak najszybciej, itd. Na szczęście znalazł się mądry chrześcijanin, który przekonał ją, aby nie wyjeżdżała, aby powierzyła wszystko Bogu, bo rodziny nie wolno zostawiać; albo wyjeżdża cała rodzina albo nikt! Teraz zaświadcza z wdzięcznym sercem o tym, że Bóg rzeczywiście jest wierny, że wszystko wyprostował, a rodzinę obdarował w nadmiarze.

Wiele do myślenia może nam dać opis „ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu”. Józef z rodziną nie wyprowadza się tam dla pracy, przeciwnie, opuszcza swój warsztat, aby bronić swojej rodziny przed Herodem. Dziś także nie brakuje „herodów”.

Spotkałem kiedyś rodzinę z Holandii, która wyemigrowała do innego kraju Europy, w którym Kościół jest jeszcze żywy. Mówili: „Baliśmy się, że w Holandii nie zdołamy już wychować dzieci po katolicku, dlatego tu jesteśmy”.

Są rzeczy ważniejsze od tak zwanej stabilizacji życiowej. Są sytuacje groźniejsze od biedy. Czasem właśnie trudności materialne, dopuszczone przez Boga, odsłaniają dopiero naszą prawdziwą biedę - brak prawdziwej miłości w rodzinie, brak zaufania do Boga. Józef kochał Maryję dla Niej samej, podobnie Maryja Józefa. W prawdziwej miłości chodzi o prawdziwe dobro ukochanych.

Ktoś powie: „Łatwo księdzu powiedzieć, ksiądz nie ma rodziny… księżom się dobrze powodzi…”. Ale to nie jest moje słowo, to Ewangelia Chrystusa, i ja również codziennie z jej prawdą się zmagam… i widzę, że to ona ma rację. „Błogosławieni ubodzy w duchu” (Mt 5,3).

W pierwszych wiekach chrześcijanie oddawali życie za Chrystusa, choć wystarczyło czasami podsypać tylko trochę kadzidła bożkowi ustanowionemu przez władców tego świata, by się uratować. Dla rodziny, dzieci ostatecznie więcej znaczy bieda w uczciwości, trud, nawet śmierć bliskich, niż bogaty ojciec czy matka zakochani w pieniądzach.

Sam również jestem wdzięczny mojemu nieżyjącemu już ojcu za jego świadectwo wiary. To prawda, ciężko było być biednym, jako dziecko wśród bogatszych…, ale teraz widzę, że najważniejsze było to, że każdego wieczoru widziałem spracowanego, umęczonego ojca klęczącego na modlitwie; nie buntował się na swój los; mówił „bądź wola Twoja Panie”. Przy końcu życia patrząc na swoich trzech synów - dwóch księży i tego, który zastąpił go jako głowa domu - widział, że Bóg jest wierny, że jest bardzo hojny.

Ojciec daje wszystko synowi. Święty Józef przekazał wszystko Jezusowi. Jego Syn, Cieśla, Syn Boży, jest naszym Zbawicielem. Daje nam wszystko.

 

Spacer wirtualny w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu
Spacer wirtualny w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu
          UWAGA !!!
          MSZA ŚW.
     O DOBREGO MĘŻA I ŻONĘ
   21 GRUDNIA BĘDZIE
        WYJĄTKOWO
     O GODZ. 18.00
 

 

 

Pierwsze Czwartki u Św. Józefa